Dodaj do ulubionych

Podwójna samotnosc

10.04.19, 20:15
Hej dawno się nie odzywałam...wiem że to forum dla samotnych i może moj post jest tu nie na miejscu ale nie mam z kim pogadać ..niedawno odeszła moja mama ..i zostałam zupełnie sama ..Nie mam już rodzicow ..ani żadnej rodziny..dziwnie się czuje..Nie mam chłopaka czy tez meza ale mialam mame wiecie taka Opoke ktora zawsze choćby nie wiem co stoi za wami murem i wspiera ...teraz moja samotność jest podwójna..skad brac siłę do życia?
Obserwuj wątek
    • obrotowy znikad. 10.04.19, 20:20
      .skad brac siłę do życia?

      z nikad.
      zyc spokojnie do naturalnej smierci.
      taki nasz marny los na tej Planecie
      samopbojstwo nie jest zadnym wyjsciem.
    • karolivia Re: Podwójna samotnosc 10.04.19, 20:36
      To smutne.
      Daj sobie czas. Odnajdziesz w końcu siłę.
      • dolores2222 Re: Podwójna samotnosc 11.04.19, 12:11
        Wiesz co?
        Generalnie coraz bardziej mnie wkurza ta gadka o czasie. Bo to guzik prawda. Jest taka pustka, której nic nie wypełni, są takie straty, których nic nie przykryje. Minie jakiś czas i rana się zabliźni, ale ta blizna nadal będzie swędzącą szramą.
        Pewnie zostanę zaraz zakrzyczana, ale w nosie to mam. Czas niewiele zmienia.
        Ludzie mogą pomóc. Może pomóc dobry terapeuta, przyjaciel, ktoś z rodziny. Czasem zdarza się, że pomoc przychodzi z najmniej oczekiwanej strony, ale czasem nie przychodzi. Mnie nie pomógł nikt z bliskich, bo ich już po prostu nie było. A znajomi wolą pewnych rzeczy nie widzieć. Albo naprawdę nie widzą. I nie ma się co dziwić. Mają swoje życie. Mnie na szczęście udało się zatrzymać złe myśli, bo trafiłam na dobrego lekarza. Ale kiedy człowiek jest zostawiony sam sobie, bez pomocy, to nie jest takie oczywiste.
        • karolivia Re: Podwójna samotnosc 12.04.19, 15:34
          dolores2222 napisała:

          > Wiesz co?
          > Generalnie coraz bardziej mnie wkurza ta gadka o czasie. Bo to guzik prawda. Je
          > st taka pustka, której nic nie wypełni, są takie straty, których nic nie przykr
          > yje. Minie jakiś czas i rana się zabliźni, ale ta blizna nadal będzie swędzącą
          > szramą.
          > Pewnie zostanę zaraz zakrzyczana, ale w nosie to mam. Czas niewiele zmienia.
          > Ludzie mogą pomóc. Może pomóc dobry terapeuta, przyjaciel, ktoś z rodziny. Czas
          > em zdarza się, że pomoc przychodzi z najmniej oczekiwanej strony, ale czasem ni
          > e przychodzi. Mnie nie pomógł nikt z bliskich, bo ich już po prostu nie było. A
          > znajomi wolą pewnych rzeczy nie widzieć. Albo naprawdę nie widzą. I nie ma się
          > co dziwić. Mają swoje życie. Mnie na szczęście udało się zatrzymać złe myśli,
          > bo trafiłam na dobrego lekarza. Ale kiedy człowiek jest zostawiony sam sobie, b
          > ez pomocy, to nie jest takie oczywiste.


          Czas można różnie wykorzystać. Jeden go wykorzysta na ucieczkę do samotni, inny na terapię., a jeszcze inny go zmarnuje. A blizny? Po to są, żeby przypominać.
        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Podwójna samotnosc 12.04.19, 23:17
          Jednak z czasem ból jest jakby przytłumiony... od czasu do czasu są momenty silniejszej rozpaczy, ale ogólnie... tęsknota za daną osobą wchodzi na taki poziom, który daje się wytrzymać w codzienności... oczywiście są wyjątki. Wtedy leki pomagają. No i pomagają też na początku, przetrwać najtrudniejsze; jednak przytłumiając uczucia - nie pozwalają przeżyć żałoby, żeby ból przez nas przepłynął... także jak się da bez myśli samobójczych, to lepiej przetrzymać najgorsze bez leków.
          • dolores2222 Re: Podwójna samotnosc 13.04.19, 11:09
            Zen jest dobry ale dla silnych osób.
            Wbrew pozorom.
            Jak coś się pali, to najpierw ratujesz się, żeby nie spłonąć. Potem leczysz oparzenia.
    • silencjariusz Re: Podwójna samotnosc 10.04.19, 21:23
      Współczuję. I mam nadzieję, że poznasz kogoś, kto da Ci wsparcie i miłość.
    • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Podwójna samotnosc 10.04.19, 22:26
      Nie opieraj siły życiowej na innym człowieku.
      Musisz SAMA DLA SIEBIE stać się OPOKĄ.
      Już teraz po śmierci mamy każda nowa "opoka" niesie ryzyko upadku.
      Buduj w sobie silne przekonanie, że jesteś pełnowartościową jednostką ludzką, która (lepiej lub gorzej) poradzi sobie w każdej sytuacji, bez względu na to, czy pojawi się ktoś do kochania na Twojej drodze, czy nie.
      Pozdrawiam smile
      • dolores2222 Re: Podwójna samotnosc 11.04.19, 12:03
        Bunciku, jak ładnie to ujęłaś...
        A jak ma się ta teoria do praktyki? W twoim życiu?
        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Podwójna samotnosc 11.04.19, 22:14
          Yyyyy… pracuję nad tym, Dolorcia uncertain
          • dolores2222 Re: Podwójna samotnosc 12.04.19, 20:41
            A ja czuję się rozjechana przez życie jak żaba przez walec.
            I już nad sobą nie pracuję. Nie.
            Wystarczy ogarniania się i jakichś poradnikowych bzdetów.
            Życie nie jest kwestią wyborów. To splot bezwzględnie durnych przypadków. I nie mam na to żadnego wpływu.
            • obrotowy deterministka :) 13.04.19, 18:36
              dolores2222 napisała:
              > Życie nie jest kwestią wyborów. To splot bezwzględnie durnych przypadków.
              I nie mam na to żadnego wpływu.


              - jest i to w sporym stopniu...
              oczywiscie rzeczywistosc determinuje Twoje postepowanie w duzym stopniu,
              moze nawet i w przewazajacym, ale i Ty pole manewru mialas jakies...

              - mozesz wybrac sobie zawod (nie kazdy i nie zawsze, ale chociaz czasami)
              - mozesz wybrac sobie partnera
              (sposrod tych, ktorzy pojawia sie na Twojej drodze, ale jednak...)
              - mozesz wybrac sobie hobby itd...

              PS. niektorym udaje sie nawet wybrac kraj osiedlenia...
              (wiem, ze to laska nie dana kazdemu - ale wybory jednak istnieja...)
              • kevinjohnmalcolm Re: deterministka :) 13.04.19, 21:47
                obrotowy napisał:
                > - mozesz wybrac sobie zawod (nie kazdy i nie zawsze, ale chociaz czasami)

                Przyznam szczerze, że fakt że zajmuję się tą specjalnością, którą się zajmuję, jest czystym przypadkiem. Fakt, miałem wcześniej trochę doświadczeń z pokrewnymi dziedzinami, ale w życiu nie przypuszczałem że kiedykolwiek będę pracował nad takimi fajnymi projektami jak teraz.

                O życiu decyduje przypadek. Możemy własną wolą wybrać jakąś drogę, ale gdzie dokładnie dodziemy - nie wiadomo.
                • dolores2222 Re: deterministka :) 13.04.19, 22:54
                  Kurde, jasna cholera i co tam jeszcze, że ja nie jestem młodsza...... sad
                  Niech stracę, ale jasny gwint i śruba, że Młoda jest za młoda.... big_grin
                  Normalnie w pale mi się nie mieści, jak ty możesz być sam?????????
                  • kevinjohnmalcolm Re: deterministka :) 13.04.19, 23:38
                    No... normalnie...
                    Nie mam "tego czegoś", "błysku w oku".
                    Pokaż mi kobietę, która wybiera faceta rozumem.
                    Znam tu w Anglii paru naprawdę fajnych gości o unikalnych talentach, to bardzo porządni, wyjątkowo uczciwi ludzie. Zainteresowanie nimi ze strony kobiet wynosi zero.
                    • obrotowy to bier Mloda :) 14.04.19, 07:32
                      jej mama Ci kibicuje - to nie zwlekaj smile

                      a ja zajme sie sam wolna jusz mamusia smile
                      • dolores2222 Re: to bier Mloda :) 14.04.19, 10:21
                        Obrociku, przestań mnie wkurzać, bo odnowię znajomość z Luckiem suspicious
                        • tapatik Re: to bier Mloda :) 14.04.19, 20:46
                          Lucky'm Lukem?
                          Przerąbane.
                          • dolores2222 Re: to bier Mloda :) 14.04.19, 21:00
                            Jak zwał tak zwał.
                            Liczą się znajomości.
                            A jak widać Obrocik zajęty. Obraca pewnie tongue_out
                        • obrotowy Aniele,... 15.04.19, 10:02
                          ja nie jestem zazdrosny.
                          mam srece jak tramwaj - a Ty moze przeciez kochac nasz obu ?
                    • dolores2222 Re: deterministka :) 14.04.19, 10:20
                      Pokazałam przecież big_grin
                      • dolores2222 Re: deterministka :) 14.04.19, 10:25
                        Kevin, zafiksowałeś się na jednej myśli i zdaje się, że innej nie dopuszczasz.
                        A myśl pozytywnie. Tzn. są, wielkimi literami: SĄ takie kobiety, które kręci mózg faceta. I jeśli facet nie jest jakimś zaniedbanym jełopem, to cała reszta jest mniej istotna. Nawet seks przecież zaczyna się między uszami, a nie między nogami. wink
                        • kevinjohnmalcolm Re: deterministka :) 14.04.19, 10:36
                          Wiem że są takie kobiety, tyle że jakoś tak się składa że zawsze są starsze ode mnie, czasami nawet dużo.
                          Jak gdzieś znajdziesz taką młodszą, to daj znać.
                          Wokół mnie takich kobiet nie ma. Jak patrzę jakich typów dziewczyny wybierają sobie na partnerów i jacy wspaniali faceci się tu marnują, to tracę wiarę w gatunek ludzki. Poważnie. Absolutnie nie przesadzam.
                          • dolores2222 Re: deterministka :) 14.04.19, 11:21
                            Tak, wiem, zdarzyła ci się starsza...
                            Znowu big_grin
                            Ale zauważ, że też trafiła ci się młodsza. Postęp jest tongue_out
                            • kevinjohnmalcolm Re: deterministka :) 14.04.19, 17:04
                              Doceniam tę młodszą, ale jest za młoda.
                              Ta za stara, ta za młoda, wybredny jestem, co nie? wink
                              • karolivia Re: deterministka :) 14.04.19, 17:41
                                To jakie mają być te "widełki" wiekowe?
                                • dolores2222 Re: deterministka :) 14.04.19, 18:22
                                  Dzięki, że mnie wyręczyłaś, bo jakoś tak niezręcznie mi było big_grin
                                • tapatik Re: deterministka :) 14.04.19, 20:50
                                  karolivia napisała:

                                  > To jakie mają być te "widełki" wiekowe?


                                  Pisałem ci już Kevin, że powinieneś przyjechać do Polski na polowanie.
                                  • dolores2222 Re: deterministka :) 14.04.19, 21:01
                                    Chwila, Młoda jeszcze za młoda suspicious
                                    Bez takich suspicious
                                    • tapatik Re: deterministka :) 14.04.19, 21:50
                                      Nie pisałem na kogo Kevin ma zapolować.
                                    • obrotowy no ale... 15.04.19, 10:04
                                      dolores2222 napisała:
                                      > Chwila, Młoda jeszcze za młoda suspicious

                                      No ale kiedys przecie dorosnie.
                                      i chodzi o to, by chlop trzymal palec na spuscie i nie przegapil tej chwili...
                                  • kevinjohnmalcolm Re: deterministka :) 14.04.19, 22:26
                                    tapatik napisał:

                                    > Pisałem ci już Kevin, że powinieneś przyjechać do Polski na polowanie.

                                    No dobrze, wezmę urlop, wyląduje na takim Rębiechowie lub innym Okęciu, wynajmę pokój w hotelu, będę w obcym mieście w którym nie znam praktycznie nikogo, na całe zadanie będę miał 2 tygodnie. I co dalej?
                                • kevinjohnmalcolm Re: deterministka :) 14.04.19, 23:14
                                  karolivia napisała:
                                  > To jakie mają być te "widełki" wiekowe?

                                  A wiesz że to nie jest takie łatwe pytanie? Bo tak naprawdę nie chodzi tu o wiek metrykalny. W gruncie rzeczy szukam rówieśniczki umysłowej, lub dziewczyny zaledwie o kilka lat młodszej umysłowo. Moje rówieśniczki metrykalne zachowują się zazwyczaj jak wielkie damy, które zjadły wszystkie rozumy świata, nie mają żadnej fantazji, żadnej energii, marzeń, chęci do robienia szalonych rzeczy, rzucania się z motyką na słońce. To nie mój świat! Przebywanie w ich towarzystwie przypomina mi spęd rodzinny ze starymi ciotkami pierniczącymi przy stole na drętwe tematy. Kompletnie nie moja bajka. Ja tymczasem wolę dziewczynę, z którą można by się z takiej imprezy po cichu ulotnić przez okno, wspiąć się dach i stamtąd podziwiać świat rozmawiając o planach i marzeniach smile
                                  • karolivia Re: deterministka :) 15.04.19, 15:36
                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                    > karolivia napisała:
                                    > > To jakie mają być te "widełki" wiekowe?
                                    >
                                    > A wiesz że to nie jest takie łatwe pytanie? Bo tak naprawdę nie chodzi tu o wi
                                    > ek metrykalny.

                                    Kevin. W widełkach wiekowych CHODZI o wiek metrykalny. Ty piszesz, że niektóre kobiety są za stare, a inne za młode. I żeby nie było. Wcale mnie to nie dziwi.
                                    Z moich obserwacji, dla facetów średni wiek metrykalny potencjalnej kandydatki waha się w widełkach od +5 do -15 . U kobiet odwrotnie od -5 do +15.
                                    Czyli jak mam 40 lat i jestem facetem to dopuszczam związek z kimś lat 45 ( ostateczniewink), ale generalnie patrzę na laski 25 letnie i starsze.
                                    To co piszesz dalej, o marzeniach wspólnych i podobieństwach to opis "pokrewnej duszy". Ale mi nie wciskaj, że jak spotkasz TAKĄ wymarzoną kobietę, ale będzie od Ciebie 20 lat starsza to Ci nie będzie przeszkadzało. Będzie. Prezydent Francji jest jeden.

                                    Rówieśniczka umysłowa..... smile PIĘKNE określenie.
                                    Jest jeszcze jeden aspekt związków o znacznej różnicy wieku. Znajomi i rodzina partnera/partnerki. Może się okazać, że mają i zachowują się na tyle lat ile wpisane w dowodzie. I wtedy zaczyna być ...ciekawiewink.
                                    • kevinjohnmalcolm Re: deterministka :) 15.04.19, 19:40
                                      karolivia napisała:
                                      > Kevin. W widełkach wiekowych CHODZI o wiek metrykalny.

                                      No dobrze, jak tak się upierasz, to niech będzie: 20-40. Czy taka odpowiedź Cię zadowala? wink
                                      Nadal się upieram że podawanie sztywnych widełek jest bez sensu, bo spotkałem w życiu nieprawdopodobnie dojrzałą i rozsądną 17-latkę (genialna dziewczyna, będą z niej ludzie!), dziecinną i kompletnie niedojrzałą 45-latkę, a także 25-latkę drętwuskę zachowującą się jak stara zblazowana ciotka. Nie ma reguły.


                                      > Prezydent Francji jest jeden.

                                      Jest ich wielu. Osobiście znam dwóch facetów w moim wieku, którzy mają o 20 lat starsze partnerki.
                                      • karolivia Re: deterministka :) 15.04.19, 21:13
                                        kevinjohnmalcolm napisał:


                                        >
                                        >
                                        > > Prezydent Francji jest jeden.
                                        >
                                        > Jest ich wielu. Osobiście znam dwóch facetów w moim wieku, którzy mają o 20 la
                                        > t starsze partnerki.

                                        big_grin
                                        Jadę do Londynu.
                                        I nie chodzi o Ciebie , Kevin, bo w tej sytuacji jesteś dla mnie za stary. wink
                                        Chociaż 20 lat to dużo. Moja granica "metrykalna" to nie być z kimś czyją mogłabym być matką, albo córką (gdyby się życie inaczej ułożyło)
                                        • kevinjohnmalcolm Re: deterministka :) 15.04.19, 21:46
                                          karolivia napisała:
                                          > Moja granica "metrykalna" to nie być z kimś czyją mogła bym być matką, albo córką

                                          Ja podobnie - nie szukam matki, tylko równorzędnej partnerki, stąd odpadają u mnie rówieśniczki i starsze, bo mają one skłonności do urządzania całego życia facetowi i wszystko wiedzą lepiej.
                                          • 999karolina Re: deterministka :) 18.04.19, 00:49
                                            Kevin, miły z Ciebie facet, ale trzymajmy się realiiów wink
                                            Kobieta po 40-ce ma bardzo niewielkie prawdopodobieństwo związku z mniej więcej równolatkiem. I liczyć raczej może na ewentualne zainteresowanie mężczyzn o 10-15 i więcej lat starszych (tak, wiem, że są wyjątki).
                                        • 999karolina Re: deterministka :) 15.04.19, 22:57
                                          Może i związki: ona znacznie starsza od niego się zdarzają, ale jednak chyba dosyć rzadko i chyba dosyć często mają jakieś drugie dno. Np. ona bogata, a on nie lubi pracować ale lubi wydawać pieniądze. Albo np. on szuka matki a nie partnerki, więc rówieśniczki wprawiają go w zakłopotanie.
                                          Ja miałam okazję obserwować jeden taki związek. Ona atrakcyjna, dobrze sytuowana 40-tka, on ok. 25. Ona była jego pierwszą kobietą. Biegał za nią jak pies. Przetrwało to jakieś 5 lat, bo okazało się, że facet nabrał pewnośi siebie na tyle, że był jednocześnie związany z dwiema młodszymi od sieble laskami.
                                          • dolores2222 Re: deterministka :) 17.04.19, 16:16
                                            Ciekawe, czy to nasza wspólna znajoma?
                                            Ale chyba nie, bo w przypadku mojej okazało się, że pan miał na boku jeszcze jedną osobę utrzymującą go. Osobę, bo był to mężczyzna. Różnica wieku? Jakieś naście lat. Szczegółów nie znam.
                                            Ale najciekawsza była jego szczera odpowiedź na pytanie, dlaczego ją tak oszukiwał:
                                            - Bo jeśli jestem biseksualny to czemu miałbym się ograniczać?
                                            Bez komentarza.
                                            • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: deterministka :) 17.04.19, 22:16
                                              dolores2222 napisała:

                                              > - Bo jeśli jestem biseksualny to czemu miałbym się ograniczać?

                                              To mnie martwi właśnie. Coraz więcej w społeczeństwie psycholi, ludzi bez empatii, etyki, podstawowej przyzwoitości... poznajesz kogoś i nie wiesz kto jest kto. Czy to człowiek, czy tylko potwór w "garniturze z Edgara" wink
                                              youtu.be/bQd2Rpv-f9c
                                              • 999karolina Re: deterministka :) 18.04.19, 00:34
                                                bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

                                                To mnie e martwi właśnie. Coraz więcej w społeczeństwie psycholi, ludzi bez empat
                                                > ii, etyki, podstawowej przyzwoitości...

                                                Poważnie? Uważasz, że kiedyś takich nie było? Byli zawsze. Byłaś młodsza, widziałaś inne problemy. Poza tym nie było takiego przepływu informacji, otwartości w mówieniu o pewnych rzeczach.
                                    • obrotowy jestes genialna :) 18.04.19, 05:05
                                      karolivia napisała:
                                      z moich obserwacji, dla facetów średni wiek metrykalny potencjalnej kandydatki waha się w widełkach od +5 do -15 .
                                      U kobiet odwrotnie od -5 do +15.


                                      jestes genialna smile
                                      chociaz nie pierworodna.
                                      - gdyz viem to od jakiegos CWIEC WIEKU smile
                                    • kevinjohnmalcolm Re: deterministka :) 18.04.19, 10:25
                                      karolivia napisała:

                                      > Z moich obserwacji, dla facetów średni wiek metrykalny potencjalnej kandydatk
                                      > i waha się w widełkach od +5 do -15 . U kobiet odwrotnie od -5 do +15.

                                      Moje obserwacje są trochę inne (oczywiście pomijam ekstrema):
                                      Faceci preferują kobiety od +2 do -18.
                                      Kobiety preferują facetów od +8 do -2.
                                      Kobiety generalnie preferują rówieśników, a faceci im są starsi, tym wolą młodsze, przy czym jest także grupa preferująca rówieśniczki.
                                      Wszystko zależy także od środowiska. Przykładowo, pół życia spędziłem wśród artystów i tam związki mężczyzn z partnerką młodszą o 20-30 lat były bardzo częste. W moim obecnym środowisku takich par obserwuję nieporównanie mniej.
      • stokrotka33 Re: Podwójna samotnosc 11.04.19, 19:33
        Dziękuję za twoje słowa wsparcia masz rację musze nauczyć się nie uzalezniac swojego szczęścia od tego czy będę z kims czy nie
      • tapatik Re: Podwójna samotnosc 12.04.19, 18:25
        bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

        > Musisz SAMA DLA SIEBIE stać się OPOKĄ.

        Teoretycznie się zgadzam.
        W praktyce jest jednak tak, że w otoczeniu bliskich żyje się łatwiej, a każdy z nas ma chwile załamania albo sytuacje, gdy potrzebna jest pomoc.
        • dolores2222 Re: Podwójna samotnosc 12.04.19, 20:38
          Każdy człowiek podświadomie szuka stada. Zwykły atawizm.
          Niezwykłe jest jedynie to, że człowiek jak żadne inne stworzenie potrafi się oszukiwać aż do bólu, że coś dla kogoś znaczy. Że znaczy więcej niż inni. A to powoduje jedynie ból i rozczarowania. Jak jest? Jesteśmy bezwzględnie sami. Czasem jedynie znajdzie się na chwilę ktoś, kto tę samotność rozjaśni. Jeśli to potrwa dłużej, to tym bardziej utwierdza nas w przekonaniu, że trafiliśmy na bezpieczną przystań. A to mrzonka jedynie. Ja nie umiem się pogodzić z tą gorzką prawdą. Jeszcze nie. Nie jestem wyzuta z uczuć. Ale im jestem starsza tym bardziej jestem tego pewna.
          Pozdrawiam wszystkich myślących inaczej i szczęśliwych w związkach. I oby trwały jak najdłużej. smile
        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Podwójna samotnosc 12.04.19, 23:21
          Tak, ale niektórzy po prostu technicznie nie mają nikogo bliskiego...
          wtedy trzeba albo szukać wśród przyjaciół, znajomych... albo terapii spróbować na przykład.
          Ale cały czas budować w sobie poczucie, że nawet gdy zostanę całkiem sama - nie upadnę, tylko przeżyję kolejny wschód słońca, i kolejny... i kolejny... aż zrobi się lepiej.
          • tomekzgor Re: Podwójna samotnosc 14.04.19, 09:12
            Rzadko jest tak, ze ludzie "tak technicznie" nie maja nikogo bliskiego. Każdy ma jakąś rodzinę, każdy spotkał na swojej drodze wiele osób, które potencjalnie mogły byc bliskie. Problem w tym, że nie każdy potrafi bliskość nawiązywać i podtrzymywać
        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Podwójna samotnosc 14.04.19, 22:48
          To chodzi o to, że jeśli z jakichś powodów zostanie się samemu, to żeby się nie załamać...
          A samemu można zostać np. gdy chcesz się rozwieść, a rodzina niespodziewanie uwierzy drugiej stronie a nie tobie, a matka jest schorowana nie chcesz jej dręczyć opowieściami... trzeba mieć dużo siły żeby dać sobie radę, gdy wsparcie ci odpływawink
    • kevinjohnmalcolm Re: Podwójna samotnosc 10.04.19, 22:33
      Witaj w klubie, ja od dawna jestem kompletnie sam. Mnóstwo ludzi nie może pojąć jak można nie mieć zupełnie nikogo, nawet na tym forum nie mogąc uwierzyć zadawano mi kiedyś pytania "ale jesteś naprawdę sam?".
      Z jednej strony bycie zupełnie samemu daje wolność - nic nas nie trzyma, możemy robić co chcemy, mieszkać w takim kraju w jakim chcemy, itd. Sami sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Tylko że, przydałaby się w końcu jakaś przystań... http://emots.yetihehe.com/1/mutny.gif
      • dolores2222 Re: Podwójna samotnosc 11.04.19, 12:01
        Jak taki fajny skład, to i ja zapiszę się do klubu big_grin
        Poza Młodą nie mam nikogo. A z Młodą wiadomo, nie pogadam na pewne tematy. Nie mogę jej obciążać swoimi smutami. Kiedy była młodsza, bardziej absorbowało mnie jej życie. Teraz ma swoje sprawy, swoich znajomych, dorasta... Cieszy mnie to, kiedy widzę, jak fajną młodą kobietą się staje, ale w tyle głowy ciąży myśl, że za chwilę będzie jej jeszcze mniej w moim życiu, bo taka kolej rzeczy. Tak że właściwie ze swoimi sprawami jestem sama samusieńka. Nie jest to miła perspektywa.
      • stokrotka33 Re: Podwójna samotnosc 11.04.19, 19:29
        Podobno nikt nie jest samotna wyspa
        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Podwójna samotnosc 11.04.19, 22:20
          stokrotka33 napisała:

          > Podobno nikt nie jest samotna wyspa

          Wręcz przeciwnie... każdy z nas jest samotną wyspą.
          Czasem przez chwilę wydaje się, że jest inaczej, ale szybko uzmysławiasz sobie, że jeśli nie spełnisz czyichś oczekiwań, to tylko ci się wydawało, że ktoś jest z tobą.
          Złudzenie, którym się karmimy w strachu przed samotnością. A tymczasem trzeba po prostu pozbyć się tego strachu. A nie podtrzymywać złudzenia.
          • obrotowy dokoncz zdanie i mysl.. 15.04.19, 12:57
            bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
            Złudzenie, którym się karmimy w strachu przed samotnością.
            A tymczasem trzeba po prostu pozbyć się tego strachu.
            A nie podtrzymywać złudzenia.


            dokoncz zdanie i mysl:

            Trzeba pozbyc sie strachu przed samotnoscia.
            - a to nie kazdy potrafi.

            Jesli sie to uda - to mozna stawiac warunki...
            albo postawic na swoim, albo negocjowac kompromisy.

            prawdzwe - a nie "zgnile"
            • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: dokoncz zdanie i mysl.. 15.04.19, 15:12
              obrotowy napisał:

              > Trzeba pozbyc sie strachu przed samotnoscia.
              > - a to nie kazdy potrafi.
              > Jesli sie to uda - to mozna stawiac warunki...
              > albo postawic na swoim, albo negocjowac kompromisy.

              Tym razem całkowicie się z tobą zgadzam Obrotowy. Dokładnie tu jest pies pogrzebany.
              Tylko widzę sporo ludzi którzy zdusili w sobie strach przed samotnością i z lekkim zdziwieniem stwierdzam, że większość z nich już bardzo niechętnie się wiąże, większość zostaje sama...

              Czyli tak naprawdę przyczyna wchodzenia większości z nas w związki - to nie miłość? potrzeba tworzenia więzi, intymności z drugim człowiekiem... TYLKO STRACH?
              Yyyyyyuncertain
              • karolivia Re: dokoncz zdanie i mysl.. 15.04.19, 15:45


                >
                > Czyli tak naprawdę przyczyna wchodzenia większości z nas w związki - to nie mił
                > ość? potrzeba tworzenia więzi, intymności z drugim człowiekiem... TYLKO STRACH?
                > Yyyyyyuncertain
                >
                No to optymistycznie pojechałaś ...
                Na szczęście powody wchodzenia w związki są różne, część pewno faktycznie robi to ze strachu przed samotnością. Mam nadzieje, że zdecydowanie mniejsza częśćwink
                • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: dokoncz zdanie i mysl.. 15.04.19, 15:54
                  A ja im więcej spotykam różnych przypadków "par", tym bardziej utwierdzam się w myśleniu, że jednak strach jest jednym z głównych mechanizmów. Strach przed stratą (bliskości, pozycji, stabilności, możliwości), strach przed zmianą, strach przed niewiadomym, strach przed podejmowaniem decyzji, strach przed braniem odpowiedzialności za swoje życie... Ale to raczej piszę w ramach wyjaśnienia, czemu ludzie latami tkwią w niezbyt/średnio satysfakcjonujących relacjach.
                  • karolivia Re: dokoncz zdanie i mysl.. 15.04.19, 16:06
                    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

                    > A ja im więcej spotykam różnych przypadków "par", tym bardziej utwierdzam się w
                    > myśleniu, że jednak strach jest jednym z głównych mechanizmów. Strach przed st
                    > ratą (bliskości, pozycji, stabilności, możliwości), strach przed zmianą, strach
                    > przed niewiadomym, strach przed podejmowaniem decyzji, strach przed braniem od
                    > powiedzialności za swoje życie... Ale to raczej piszę w ramach wyjaśnienia, cze
                    > mu ludzie latami tkwią w niezbyt/średnio satysfakcjonujących relacjach.
                    >

                    OOOO, to ostatnie zdanie jest ważne. To są powody dla których ludzie NIE wychodzą ze związków. Pełna zgoda.
                    • 999karolina Re: dokoncz zdanie i mysl.. 18.04.19, 00:26
                      Strach jest tak w ogóle jednym z ważniejszych motywów ludzkich działań. Ja bym akurat tego strchu, o któreym tu mowa, tak w czambuł nie krytykowała, bo bez tego niewiele związków w ogole by przetrwało. Związki powinno się próbować chronić. Oczywiście są sytuacje, gdy nie ma to najmniejszego sensu, bo np. facet jest jakimś przemocowcem i w dodatku ma w innym mieście drugą rodzinę. Ale często ludzie popełniają błędy, które prowadzą do kryzysu, ale nie naruszają podstaw związku, więc warto próbowć. Poza tym niektóre związki oparte na przyzwyczajeniu czy np. róznych wspólnych zależnościach są obiektywnie lepsze dla zainteresowanych niż rozstanie dla zasady. Moi dziadkowie żyli w takim związku. Nie kochali się, kazde miało swój świat i swoje zycie, ale gdy spytałam kiedyś babci (już po śmierci dziadka), dlaczego to ciągęła, chociaż wiedziała o jego wyskokach, powiedziała: a co by mi dało, gdybym się z nim rozwiodła i rozstała? Musielibysmy podzielić wszystko, żyć pewnie w samotności, no i wy nie mielibyście prawdziwych dziadków, którzy siebie już nie kochali, ale was kochali i zawsze zgodnie ztarali się wypełniać swoje role.
                      • karolivia Re: dokoncz zdanie i mysl.. 19.04.19, 17:05
                        999karolina napisała:

                        Poza tym niektóre związki oparte na przyzwyczajeniu
                        > czy np. róznych wspólnych zależnościach są obiektywnie lepsze dla zainteresowa
                        > nych niż rozstanie dla zasady. Moi dziadkowie żyli w takim związku. Nie kochal
                        > i się, kazde miało swój świat i swoje zycie, ale gdy spytałam kiedyś babci (już
                        > po śmierci dziadka), dlaczego to ciągęła, chociaż wiedziała o jego wyskokach,
                        > powiedziała: a co by mi dało, gdybym się z nim rozwiodła i rozstała? Musieliby
                        > smy podzielić wszystko, żyć pewnie w samotności, no i wy nie mielibyście prawdz
                        > iwych dziadków, którzy siebie już nie kochali, ale was kochali i zawsze zgodnie
                        > ztarali się wypełniać swoje role.

                        To chyba nie o strachu, a o wygodzie napisałaśwink.
                        Dziadek miał wygodne życie, jak to się mówi - dobrze się ustawił, skoro mu babcia na "wyskoki" pozwalała. A babcia się na to zgadzała też nie ze strachu, po prostu jej to pasowało, z jakiegoś powodu. Rozumiem, że babcia i dziadek w tym układzie się odnajdywali.
                        I super. Gorzej by było jakby babci "wyskoki" dziadka przeszkadzały, a ze strachu przed zmianami i samotnością dalej by z nim była, albo dziadek, ze strachu przed nowym i nieznanym trwał przy babci próbując udawać, że jest szczęśliwy i że te "przygody" mu wystarczają. Wtedy to jest dramat. I babci i dziadka. A tak? Tak ustalili takie zasady i to ich sprawa, bo to ich związek i ich zycie.
                        Fajnie, że się tak odnaleźli, a nie roztrząsali po latach ile "straconych" szans im przepadło.
                        Bo według mnie w tym strachu jest najgorsze to, że człowiek niektórych rzeczy NIE robi, a potem, jak już za późno to tego żałuje.
                        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: dokoncz zdanie i mysl.. 19.04.19, 22:22
                          też tak uważam. Stracone życia, częściowo ze strachu, częściowo z wygody, częściowo z przyzwyczajenia...
                          Nigdy bym tak nie wybrała...
                          Jednak trzeba brać pod uwagę, że to trochę inne czasy były... teraz jest więcej rozwodów, rozpadają się związki, bo ludzie (bardziej kobiety) są bardziej niezależni, nie muszą trwać w czymś, w czym nie ma już szczęścia i spokoju...
                          • po-ranna-kawa Re: dokoncz zdanie i mysl.. 19.04.19, 23:42
                            A ja się nie w pełni zgadzam. Rodzina, zwiazek, jest wartością. Warto próbować o nia zawalczyć. Oczywiście nie za wszelką cenę. Ale chyba każdy zna przyklady zwiazków, które przetrwały trudne chwile i wyszły na tzw. prostą.
                            • tapatik Re: dokoncz zdanie i mysl.. 20.04.19, 08:19
                              Ale my nie walczymy. Media promują konsumpcyjny tryb życia i "mi się należy".
                              Nie pamiętamy, że o miłość w związku trzeba dbać i że zawsze pojawiają się problemy. My te problemy powinniśmy rozwiązywać, a zamiast tego wolimy wziąć rozwód. Za dużo "ja", za mało "my".
                              • karolivia Re: dokoncz zdanie i mysl.. 20.04.19, 09:07
                                tapatik napisał:

                                > Ale my nie walczymy. Media promują konsumpcyjny tryb życia i "mi się należy".
                                > Nie pamiętamy, że o miłość w związku trzeba dbać i że zawsze pojawiają się prob
                                > lemy. My te problemy powinniśmy rozwiązywać, a zamiast tego wolimy wziąć rozwód
                                > . Za dużo "ja", za mało "my".

                                Tak się zwykło mówić, ale to chyba dotyczy młodch ludzi, w krótkim związku. Nie znam osobiście żadnej długoletniej pary, która się rozwiodła przy pierwszysch problemach. Nie. Raczej ludzie długo ( czasami latami) próbują, mniej lub bardziej sprawnie, coś naprawić, a rozwodzą się bo już nie ma wyjścia.
                                A te starania są jeszcze mocniejsze jak masz dzieci.
                                Takie są moje obserwacje.


                                >
                                • tomekzgor Re: dokoncz zdanie i mysl.. 23.04.19, 14:16
                                  karolivia napisała: Raczej ludzie długo ( czasami latami) próbują, mniej lub bard
                                  > ziej sprawnie, coś naprawić, a rozwodzą się bo już nie ma wyjścia.
                                  > A te starania są jeszcze mocniejsze jak masz dzieci.

                                  Moje obserwacje są podobne. Uważam też że są sytuacje gdy takie próby nie mają najmniejszego sensu, bo np. (jak wczesniej wspomniano) partnerka/partner faktycznie jest w drugim stałym związku i nie chce go zerwać. Zgodan na taką sytuację byłaby upokarzająca. I jest nie do przyjęcia.
                                  Ale nie potępiałbym w tzw. czambuł bez dobrej znajomości konkretnej sytuacji utrzymywania trochę fikcyjnego związku ze względów rodzinnych, finansowych, jakiejś wygody (a co w tym złego?), różnego rodzaju praktycznych aspektów itp. Jestem w stanie zrozumieć rozsądek babci Karoliny, by na strość nie rozstawać się z dziadkiem. Inne decyzje podejmuje się gdy ma się 20 czy 30 lat, a inne gdy się ma np. 70 i patrzy na świat oraz swój związek z innego dystansu (i w tył i w przód).
                              • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: dokoncz zdanie i mysl.. 20.04.19, 10:53
                                A to druga strona medalu. Dotyczy raczej młodszej części społeczeństwa. Faktycznie, jest tendencja, żeby się rozchodzić przy byle problemiku i szukać dalej. To także jest złe. Ludzie coraz częściej są nastawieni na "branie", nie chce im się naprawiać, rozmawiać, iść na kompromisy, okazać sobie serce i zrozumienie... dlatego relacje międzyludzkie są coraz płytsze, nastawione na wygłaszanie frazesów i "złotych myśli", które mają przykryć emocjonalną pustkę.
                                Ale ten przykład z "dziadkami" to co innego. Tam "wybranie znanego zła", rezygnacja z naturalnych potrzeb każdego człowieka (miłość, szacunek, zaufanie) na rzecz wygody i spokoju, zracjonalizowane jak dla mnie mało ważnymi argumentami typu szkoda dzielić majątku i wnuczki będą miały gdzie przyjeżdżać - to smutne jest.
                                • obrotowy niekoniecznie... 20.04.19, 14:44
                                  bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
                                  jak dla mnie mało ważnymi argumentami typu szkoda dzielić majątku i wnuczki będą miały gdzie przyjeżdżać - to smutne jest.


                                  Niekoniecznie.
                                  dla mnie to wybor OPCJI zyciowej.
                                  zyc z zona w zgodzie ("razem chociaz osobno"), od czasu do czasu wziac sobie kochanke
                                  i ciagnac ten wozek dalej.

                                  od wiekow czesc mezczyzn tak robila i czyni tak nadal.

                                  i osobiscie tez to wole. - te gre pozorow - zamiast szarpaniny rozwodowej i porozwodowej
                                  o mieszkanie, o majatek o dzieci...
                                  • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: niekoniecznie... 20.04.19, 23:01
                                    obrotowy napisał:

                                    > zyc z zona w zgodzie ("razem chociaz osobno"), od czasu do czasu wziac sobie ko
                                    > chanke i ciagnac ten wozek dalej.
                                    > i osobiscie tez to wole. - te gre pozorow - zamiast szarpaniny rozwodowej i por
                                    > ozwodowej o mieszkanie, o majatek o dzieci...

                                    Mam wielką nadzieję, ze nie trafię na kogoś takiego jak ty, Obrotowy... uncertain
                                    Z pewnością na zewnątrz jesteś miłym kulturalnym panem... To okropne, że nie można drugiemu człowiekowi zajrzeć do duszy, żeby się przekonać, czy nie robaczywa...uncertain
                                    • obrotowy ja tesz mam nadzieje... 20.04.19, 23:39
                                      bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
                                      Mam wielką nadzieję, ze nie trafię na kogoś takiego jak ty, Obrotowy..


                                      a ja mam nadzieje, ze nie trafisz na kogos takiego - kto przy pierwszej powaznej klotni (nie wspominajac o zdradzie) - trzasnie drzwiami, krzyczac na odchodnym: - w sprawie alimentow,
                                      w sprawie podzalu majatku, oraz okreslenia praw do opieki nad przychowkiem - spotkamy sie u adwokata.
                                      • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: ja tesz mam nadzieje... 22.04.19, 11:05
                                        obrotowy napisał:

                                        > a ja mam nadzieje, ze nie trafisz na kogos takiego - kto przy pierwszej powazne
                                        > j klotni (nie wspominajac o zdradzie) - trzasnie drzwiami, krzyczac na odchodny
                                        > m: - w sprawie alimentow,
                                        > w sprawie podzalu majatku, oraz okreslenia praw do opieki nad przychowkiem - s
                                        > potkamy sie u adwokata.

                                        Już mi nie grozi żadna z tych spraw... ale rozumiem - to tylko symbol.
                                        Moja odpowiedź: wolę, żeby ktoś trzasnął drzwiami i odszedł, niż mnie oszukiwał.
                                        Spytałeś żony, co by wolała?wink
                                        • dolores2222 Re: ja tesz mam nadzieje... 22.04.19, 12:13
                                          Żona lubi, że Obrotowy jako dobry mąż robi zakupy i gotuje pyszne obiady.
                                          A ona jako mądra i piękna kobieta, nie zadaje zbędnych pytań. wink
                                          Próbowałam rozmawiać z Obrotowym w podobnym tonie, ale powiem ci, że to jak sikanie pod wiatr. Efekt znaczy się...
                                          Dla mnie jeśli facet docenia swoją żonę, uważa ją za mądrą i piękną (jego słowa), ale mimo to szuka zadowolenia na boku, to albo jest totalnie dwulicowy, albo zwyczajnie bez uczuć. Bo nie wierzę, że żona czegoś nie podejrzewa, że da się ukryć te małe, subtelne symptomy zdrady, inne zachowanie, lekką ekscytację itp. Pytanie:
                                          czy Ona wie i ma to w nosie
                                          czy wie i toleruje, bo jej tak wygodnie
                                          czy wie i robi to samo, czyli Obrotowy ma poroże jak stary cap
                                          czy nie wie?
                                          Ale jak by nie było, dla mnie sytuacja nieakceptowalna.
                                          Ot, taka niewielka różnica między mną a Obrotowym.
                                          Ciekawe, nawiasem, jak na to patrzą nasi forumowi koledzy.
                                          Naprawdę się zastanawiam, czy zdrada jest zupełnie inaczej postrzegana przez kobiety, a inaczej przez mężczyzn? Może ktoś zechce się wypowiedzieć?
                                          Nie przeciwko Obrotowemu, żeby była jasność, ale w temacie zdrady i jej akceptowalności.
                                          • obrotowy nosz wlasnie... 22.04.19, 22:34
                                            dolores2222 napisała:
                                            > Żona lubi, że Obrotowy jako dobry mąż robi zakupy i gotuje pyszne obiady.
                                            > A ona jako mądra i piękna kobieta, nie zadaje zbędnych pytań. wink


                                            nosz wlasnie.
                                            nie potrafisz tak.

                                            szkoda.

                                            ale nadal Cie lubie.

                                            masz w sobie to "cos".
                                          • tapatik Re: ja tesz mam nadzieje... 22.04.19, 22:43
                                            Jest coś takiego jak ludzie bez uczuć. Co więcej potrafią się dobrze maskować.
                                            Mają totalnie w dupie innych ludzi, ale wiedzą, że jak pochwalą żonę, to im zrobi dobry obiad.
                                            • kevinjohnmalcolm Re: ja tesz mam nadzieje... 22.04.19, 23:06
                                              Na tym, Tapatiku, polega działanie wszelkich zawodowych podrywaczy, arabskich "cudownych" kochasiów i innych podobnych typów - mają kobiety gdzieś, ale wiedzą jak z pełną premedytacją się zachować, żeby były nimi zauroczone.
                                              • tapatik Re: ja tesz mam nadzieje... 22.04.19, 23:08
                                                Nie, nie, nie. Co innego mieć uczucia, ale udawać, że się ich nie ma, a co innego być psychopatą i nie mieć uczuć.
                                            • obrotowy nosz wlasnie... 22.04.19, 23:07
                                              tapatik napisał:
                                              > Mają totalnie w dupie innych ludzi, ale wiedzą, że jak pochwalą żonę, to im zrobi dobry obiad.


                                              nosz wlasnie.
                                              znam takich na KOPY.

                                              a jesli ty nie - no tio jestes "dzieckiem szczescia"
                                          • 999karolina Re: ja tesz mam nadzieje... 23.04.19, 02:54
                                            A tak w ogóle, gdzie zaczyna sie zdrada? Czy już od myślenia, że chętnie bym się przespala/ał z nim/nią. Od pocalunku? Jakichs pieszczot? Rozmowy o "tych" sprawach? Jakiejś jednorazowej, nic nie znaczącej "przygody"? Dłuższego związku "na boku"?
                                            • tapatik Re: ja tesz mam nadzieje... 23.04.19, 09:47
                                              999karolina napisała:

                                              > A tak w ogóle, gdzie zaczyna sie zdrada?

                                              Myślę, że to zależy od konkretnego egzemplarza i dobrze by było, gdyby para miała podobne podejście.
                                              • 999karolina Re: ja tesz mam nadzieje... 23.04.19, 11:12
                                                Czyli - jeśli dobrze rozumiem - nie ma jakiegoś obiektywnego wyznacznika i wszystkie wymienione w poprzednim moim poście formy są możliwe (w zależności od indywidualnych ustaleń)?
                                            • obrotowy zdrada - kiedy ? - wartosciuje: 23.04.19, 15:01
                                              999karolina napisała:
                                              > A tak w ogóle, gdzie zaczyna sie zdrada?

                                              > Czy już od myślenia, że chętnie bym się przespala/ał z nim/nią.

                                              - same takie mysli to miewa z 80 % mezczyzn (uwazasz ich za zdradzaczy ?)

                                              Od pocalunku? Jakichs pieszczot?

                                              - od pocalunku erotycznego (czyli z jezyczkiem) - bo ten jest obietnica...

                                              > Rozmowy o "tych" sprawach?

                                              - bez znaczenia

                                              > Jakiejś jednorazowej, nic nie znaczącej "przygody"?

                                              - to jest tylko tkzw. "skok w bok" - niektorzy go potem zaluja, wiec zdrada to byc nie musi.

                                              > Dłuższego związku "na boku"?

                                              no to juz napewno...

                                              dziekuje za uwage smile
                                            • po-ranna-kawa Re: ja tesz mam nadzieje... 23.04.19, 17:00
                                              999karolina napisała:
                                              > A tak w ogóle, gdzie zaczyna sie zdrada?

                                              Ja bym jeszcze dodała pytanie o oglądanie pornografii. Ostatnio słyszałam, jak facet żalił się koledze, że żona zobaczyła, że ogląda film porno i zrobiła ma awanturę, jakby przyłapała go z kochanką.
                                              • obrotowy i w jednym i w drugim przypadku... 23.04.19, 17:06
                                                po-ranna-kawa napisała:
                                                ... jak facet żalił się koledze, że żona zobaczyła, że ogląda film porno i zrobiła mu
                                                awanturę, jakby przyłapała go z kochanką. ..


                                                i w jednym i w drugim przypadku...
                                                powinien ja poprosic o zgode smile
                                              • tapatik Re: ja tesz mam nadzieje... 23.04.19, 21:40
                                                po-ranna-kawa napisała:

                                                > Ja bym jeszcze dodała pytanie o oglądanie pornografii. Ostatnio słyszałam,
                                                > jak facet żalił się koledze, że żona zobaczyła, że ogląda film porno i zrobiła
                                                > ma awanturę, jakby przyłapała go z kochanką.


                                                Wieczór u długoletniego małżeństwa.
                                                Żona krząta się kuchni, mąż ogląda na kompie pornosa. Nagle słyszy:
                                                - ZATRZYMAJ FILM.
                                                Zimny pot go oblał, ale film zatrzymał.
                                                - A teraz cofnij 15 sekund.
                                                Cofnął.
                                                - O, taką firankę chcę mieć w kuchni.
                                            • karolivia Re: ja tesz mam nadzieje... 23.04.19, 21:31
                                              999karolina napisała:

                                              > A tak w ogóle, gdzie zaczyna sie zdrada? Czy już od myślenia, że chętnie bym si
                                              > ę przespala/ał z nim/nią. Od pocalunku? Jakichs pieszczot? Rozmowy o "tych" spr
                                              > awach? Jakiejś jednorazowej, nic nie znaczącej "przygody"? Dłuższego związku "
                                              > na boku"?

                                              Dobre pytanie. A odpowiedź wcale nie taka oczywista.
                                              Moim zdaniem tam gdzie się "umówimy", że się zaczyna. A umowy mogą być różne i są indywidualną sprawą. Można żyć w związku otwartym, można być swingersem, ale można też sam pocałunek uznać za zdradę.
                                          • tomekzgor Re: ja tesz mam nadzieje... 23.04.19, 13:48
                                            "Naprawdę się zastanawiam, czy zdrada jest zupełnie inaczej postrzegana przez kobiety, a inaczej przez mężczyzn? Może ktoś zechce się wypowiedzieć?"

                                            Z moich obserwacji wynika, że zdecydowanie inaczej jest postrzegana. Mężczyzna (przeciętny) chyba uważa że mały skok w bok gdzieś na imprezie czy wyjeździe nie ma większego znaczenia i raczej się tym specjalnie nie gryzie wewnętrznie. Kobieta (przeciętna) chyba przeciwnie - długo się decyduje a w przypadku jakiejś spontaniczniej chwili zapomnienia (w podobnych jak ww okolicznościach) ma sporego kaca moralnego.
                                            Faceci są też chyba bardziej "wyrozumiali" dla siebie. To znaczy uważają, że kobieta powinna być wierna, natomiast oni mogą sobie pozwolić na to i owo.
                                            Jeśli chodzi o mnie, to ja jestem (i byłem jako mąż) dosyć liberalny. Moja żona też. Nie widziałem problemu gdy ona np. gdzieś wyjeżdżała z koleżankami, nie robiłem scen zazdrości gdy słyszałem później opowiści o jakichś imprezach w klubach, o podrywających je facetach itp. Nie musiała ukrywać przede mną zdjęć z np. kąpieli nocą nago w morzu. Kochaliśmy się i oboje uważaliśmy że każde wie, co robi i że jakieś wzajemne pilnowanie się, presja, zazdrość niczemu dobremu nie służy.
                                            • obrotowy sa normalni ludzie na tym swiecie... :) 23.04.19, 14:55
                                              PS. moglbym napisac to samo, co Ty.
                                            • koszmarna.baba Re: ja tesz mam nadzieje... 01.05.19, 10:43
                                              >Kochaliśmy się i oboje uważaliśmy że każde wie, co robi i że jakieś wzajemne pilnowanie się, presja, zazdrość niczemu dobremu nie służy.

                                              Jesteś mężczyzną idealnym. Też bym takiego chciała. kiss
                                              • dolores2222 Re: ja tesz mam nadzieje... 01.05.19, 10:50
                                                Łał, ale wyznanie big_grin
                                                Obrocikowi się dostało... tongue_out
                                                • obrotowy i ja takoz. 01.05.19, 11:24
                                                  dolores2222 napisała:
                                                  Obrocikowi się dostało...

                                                  Od Ciebie jeszcze nic, Aniele.
                                                  A przyjme z radoscia wszystko, co zaoferujesz.
                                                  • dolores2222 Re: i ja takoz. 01.05.19, 11:29
                                                    Obrociku, mówił ci ktoś, że jesteś upierdliwy jak pchła na psim pysku? tongue_out
                                                  • tapatik Re: i ja takoz. 01.05.19, 11:42
                                                    dolores2222 napisała:

                                                    > Obrociku, mówił ci ktoś, że jesteś upierdliwy jak pchła na psim pysku? tongue_out

                                                    Stokrotkę szlag trafi, kolejna poważna rozmowa zeszła na psy.
                                                  • obrotowy no to co piszesz ? 01.05.19, 17:57
                                                    ze mi sie dostalo ?

                                                    od Ciebie nic mi sie jeszcze nie dostalo (a tak bym chcial...) - a reszta mi lata i powiewa.
                                                • koszmarna.baba Re: ja tesz mam nadzieje... 01.05.19, 14:28
                                                  Ale to było do Tomka z gór. smile
                                                  Obrotowego to bym raczej w kosmos wysłała. Bez opcji powrotu. tongue_out
                                                  • dolores2222 Re: ja tesz mam nadzieje... 01.05.19, 16:15
                                                    Jeśli chodzi o wypowiedzi, Tomek i mnie się podoba.
                                                    Jednak teoria teorią, a wszystko i tak wychodzi w tzw. praniu wink
                                                    Np. ja jestem cholera ciężka, chociaż czasem zdarzy mi się coś ładnie ująć w słowa. Albo tak mi się tylko wydaje wink
                                                  • koszmarna.baba Re: ja tesz mam nadzieje... 01.05.19, 17:13
                                                    > ja jestem cholera ciężka,
                                                    Już sobie tak nie schlebiaj aż taka straszna nie jesteś. big_grin Znam gorsze przypadki ( np. ja tongue_out )
                                                    A że wszystko wychodzi " w praniu" to oczywiste. Może mi się np. nie spodobać jego spojrzenie i pozamiatane. tongue_out
                                                  • marcepanka313 Re: ja tesz mam nadzieje... 01.05.19, 17:29
                                                    Ciekawe czy teraz nie pieką go....uszy?wink
                                                    A może policzki. big_grin
                                                  • obrotowy pisze sie na te podroz na Marsa natychmiast... 01.05.19, 18:04
                                                    oszmarna.baba napisała:
                                                    > Obrotowego to bym raczej w kosmos wysłała. Bez opcji powrotu.


                                                    pisze sie na te podroz na Marsa natychmiast...
                                                    - ale tylko razem z Dolorka.

                                                    finansujesz wyprawe ?
                                                  • koszmarna.baba Re: pisze sie na te podroz na Marsa natychmiast.. 01.05.19, 18:49
                                                    Nie, bo Dolores to ja jednak wolę na ziemi a bilet jest przecież w jedna stronę. big_grin tongue_out
                                                  • koszmarna.baba Re: pisze sie na te podroz na Marsa natychmiast.. 01.05.19, 18:52
                                                    P.S. Nigdzie nie pisałam, że to ma być Mars. Myślałam raczej o jakimś baaardzo odległym zakątku kosmosu. tongue_out
                                                  • obrotowy no to nie ma opcji 01.05.19, 19:37
                                                    koszmarnych.bab przecie nie bende ze soba bral.

                                                    Dolores mi przynajmniej zaspiewa.
                                                  • koszmarna.baba Re: no to nie ma opcji 01.05.19, 22:34
                                                    >koszmarnych.bab przecie nie bende ze soba bral.

                                                    Nooo, ja myślę, że nie! Jak już pisałam kiedyś Heniowi: dla koszmarnej baby trza chłopa, same troki od kaleson nie wystarczą. Takie baby to nie laleczki do zabawy dla erotomanów - gawędziarzy. tongue_out
                                                  • dolores2222 Re: no to nie ma opcji 02.05.19, 09:14
                                                    Znaczy się, że mnie troki wystarczą? suspicious
                                                  • koszmarna.baba Re: no to nie ma opcji 02.05.19, 15:00
                                                    >Znaczy się, że mnie troki wystarczą? suspicious

                                                    Upsss… Myślałam, że nie jesteś zainteresowana ofertą Obrotowego. Jednak skoro się myliłam to baaardzo Cię przepraszam. kiss tongue_out
                                                  • dolores2222 Re: no to nie ma opcji 02.05.19, 15:49
                                                    Ale się odgryzłaś tongue_out
                                                    Normalnie Koszmarna Baba big_grin
                                                  • koszmarna.baba Re: no to nie ma opcji 02.05.19, 16:16
                                                    >Normalnie Koszmarna Baba big_grin
                                                    Też Cię kocham ale za to odkrycie Nobla chyba jednak nie dostaniesz. kiss big_grin
                                                  • obrotowy nosz wlasnie... 02.05.19, 14:17
                                                    koszmarna.baba napisała:
                                                    dla koszmarnej baby trza chłopa...


                                                    nosz wlasnie.
                                                    sama przyznajesz.
                                                    i niech sie tacy z toba mecza.
                                                    zycze im powodzenia (w tej mece).
                                                  • koszmarna.baba Re: nosz wlasnie... 02.05.19, 15:04
                                                    >sama przyznajesz.
                                                    i niech sie tacy z toba mecza.

                                                    Niby się zgadza ale tylko niby, bo prawdziwy chłop się nie męczy! Męczą to się tylko "cienkie bolki". tongue_out
                                                  • obrotowy jasne... 02.05.19, 15:33
                                                    - prawdziwy chlop - to "bierze wszystko na klate"...

                                                    jako dziecko tez w to wierzylem.

                                                    az zobaczylem lzy ojca po smierci jego matki, a mojej babci.
                                                  • koszmarna.baba Re: jasne... 02.05.19, 15:50
                                                    Koteczku, nie mieszaj pojęć! To raczej słaba linia obrony.
                                                    Nie pisałam, że bierze wszystko na klatę ale, że nie męczy go trochę bardziej świadoma i wymagająca kobieta.
                                                    Jeżeli rozgraniczenie tych kwestii jest dla Ciebie za trudne to wyrazy współczucia, jeżeli to tylko taka zagrywka to w zasadzie... chyba też. tongue_out
                                                  • obrotowy i bardziej jasno: 02.05.19, 16:29
                                                    Sloneczko (szczesliwie) nie moje...
                                                    nie zamierzam cie podrywac i nie musze tu tworzyc Swojego wizerunku
                                                    - wiec lataja i powiewaja mi tfoje komentarze.
                                                  • koszmarna.baba Re: i bardziej jasno: 02.05.19, 19:42
                                                    >nie zamierzam cie podrywac

                                                    Bardzo mądrze! Ja tfobie nie dałabym się poderwać nawet gdybyś był jedynym facetem na ziemi.
                                                    I przypominam, że to nie ja patetycznie wyjechałam ze łzami ojca.
                                                  • 999karolina Re: jasne... 02.05.19, 20:01
                                                    obrotowy napisał:
                                                    > az zobaczylem lzy ojca po smierci jego matki, a mojej babci.

                                                    Ale pojechałeś... "Prawdziwy" mężczyzna - jakby co, to się chowa u babci pod sukienką. sad
                                                  • obrotowy nosz wlasnie :) 03.05.19, 13:23
                                                    999karolina napisała:
                                                    Ale pojechałeś... "Prawdziwy" mężczyzna - jakby co, to się chowa u babci pod sukienką. sad


                                                    - nosz wlasnie.

                                                    a jak babcia byla mi odeszla - to gdzie mialem sie schowiec ?
                                                  • dolores2222 Re: nosz wlasnie :) 03.05.19, 14:09
                                                    Za słownikiem języka polskiego? tongue_out
                                                  • obrotowy 3mie sie 03.05.19, 14:53
                                                    dolores2222 napisała:
                                                    > Za słownikiem języka polskiego? tongue_out


                                                    3mie sie tfojego slowa.
                                                    - ktorego mi nie dalas, hollero.
                                                  • dolores2222 Re: 3mie sie 03.05.19, 16:37
                                                    Zostawiłam tu sporo słów.
                                                    Które chcesz? tongue_out
                                                  • obrotowy 3mie sie - co poviedzialem. 03.05.19, 16:51
                                                    nie chce slow.

                                                    wole Ciebie (bez slow).
                                                  • dolores2222 Re: 3mie sie - co poviedzialem. 03.05.19, 16:56
                                                    A jest: 7 tongue_out
    • tapatik Re: Podwójna samotnosc 11.04.19, 19:15
      Bardzo ci współczuję, jeśli chcesz pogadać wal na maila gazetowego.
    • karolivia Re: ja tesz mam nadzieje... 24.04.19, 20:19
      gwen75 napisał:



      > Chyba każda sytuacja - gdy okazuje się, że ktoś inny może być zachwycający, fas
      > cynujący - jest dość przykra wink

      Czy ja wiem? To że uważam kogoś za fascynującego, nie zawsze znaczy, że osoba z którą jestem nagle przestaje być ważna. Zawsze na ziemi będzie żyło mnóstwo ludzi mądrzejszych, ładniejszych i młodszych ode mnie albo od Ciebie . Ale Ty jesteś jedynym i niepowtarzalnym Gwene75 jakiego znam, a ja jedyną karolivia wink
    • po-ranna-kawa Re: ja tesz mam nadzieje... 26.04.19, 13:43
      Miałam kiedyś w pracy kolegę, który był potwornie zazdrosny o jakiegoś aktora, którego jego żona lubiła i zawsze mówiła, że to ideał mężczyzny.
      Czasem kobiety się obrażają na partnerów, gdy oni wodzą wzrokiem (lub komentują) zgrabne nogi lub biust lasek na ulicy. To jakiś absurd.
    • karolivia Re: ja tesz mam nadzieje... 26.04.19, 16:52
      gwen75 napisał:



      > Tak. My to możemy rozumieć. Tylko jakby nasz partner(ka) uległ takiej fascynacj
      > i, a my nie mielibyśmy na to żadnego wpływu (bo raczej się nie ma), to już było
      > by trochę gorzej wink
      >
      Shit happens wink
    • mini_11 Re: Podwójna samotnosc 01.05.19, 19:42
      Wiem, jak boli samotność, jeśli masz ochotę popisać, to podaj swojego maila
      • stokrotka33 Re: Podwójna samotnosc 02.05.19, 05:39
        Hej może to ty podasz mi swój email ?obiecuję że odpisze
    • mini_11 Re: Podwójna samotnosc 01.05.19, 19:53
      Skąd jesteś?
    • koszmarna.baba Re: i bardziej jasno: 03.05.19, 13:16
      >Nie rozumiem tej jazdy po Obrotowym.
      A ja nie rozumiem dlaczego zwykłe, prowadzone w żartobliwym tonie potyczki słowne uważasz za "jazdę" po kimś? I czy naprawdę uważasz, że ja jestem niekulturalna i niespokojna?
      >Koszmarna Baba chce koniecznie poczuć się lepsza.
      Nie. Nie jest mi to do niczego potrzebne zwłaszcza na anonimowym forum. Ale gdy prowadzę jakąkolwiek grę ( w karty, warcaby czy słowną) to raczej po to by ją wygrać. tongue_out
      P.S.
      Uważasz, że pisanie o sobie z dużej litery a o przeciwniku w dyskusji "tfoje" jest przejawem kultury?! A to dość paskudne zachowanie, prezentuje na tym forum dość często, zwłaszcza wobec kobiet. sad
      • dolores2222 Re: i bardziej jasno: 03.05.19, 14:12
        Babo Koszmarna, Gwen już tak ma, że widzi, co oczy nie widzą i biegnie myślą, gdzie myśl twa nie zawita... tongue_out
        Ale poza tym pisze całkiem rozsądnie na wiele tematów. I czasem mi się zdarza z nim nawet zgadzać.
        A w temacie, to myślę:
        kto się czubi, ten się lubi wink
        • koszmarna.baba Re: i bardziej jasno: 03.05.19, 16:33
          >kto się czubi, ten się lubi wink
          Jeżeli chodzi o Ciebie to jak najbardziej, jesteś fantastyczną dziewczyną i aż żałuję, że nie jestem homo. kiss
          • dolores2222 Re: i bardziej jasno: 03.05.19, 16:36
            Łołłłłłłłłłłł big_grin
            Padłam big_grin
            • dolores2222 Re: i bardziej jasno: 03.05.19, 16:57
              Podniosłam się...
              A sprawdzałaś, Babo, czy aby na pewno nie jesteś? wink
              Bo wiesz... kiss
              • koszmarna.baba Re: i bardziej jasno: 03.05.19, 17:37
                Jak do tej pory nie byłam ale jak bym Cie spotkała na żywo to kto wie... może mogłoby się okazać inaczej?? smile kiss
                Ale "w tym cały jest ambaras aby dwoje ( dwie) chciało na raz!" big_grin
                • dolores2222 Re: i bardziej jasno: 03.05.19, 18:25
                  Jak raz może... może... kiss

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka