Dodaj do ulubionych

Przypowieść...czy dla Ciebie?

18.03.08, 19:37

"Przypowieść o tym, jak pewnego razu do kurnika zostało podrzucone jajo orła. Orzeł wykluł się razem z innymi kurczakami, a że był przekonany, że jest kurą ... więc żył jak kura, jadł jak kura, spał jak kura i myślał jak kura ... Bo innego życia nie znał. I kiedyś podczas jednej z tych kurzych czynności zobaczył na niebie pięknego ptaka, który z majestatem szybował w przestworzach. Z zachwytem wpatrywał się w sylwetkę ptaka i wydawała mu się tak piękna, że nie mógł oderwać od niej wzroku. Zapragnął jak ten ptak na niebie poczuć tę cudowną wolność. Zapytał stojącą obok kurę: co to jest tam na niebie? To jest orzeł, król przestworzy! Ale nie myśl o nim więcej ... Ty nigdy tak nie będziesz latał, jesteś przecież kurą. No tak, jestem tylko kurą - westchnął biedny orzeł. I już nigdy więcej nie starał się spoglądać w górę. Żył jak kura i umarł jak kura ... W przekonaniu, że jest to wszystko co życie mogło mu dać ..."

Interpretacja teksu może z pozoru nijak się mieć do Waszej sytuacji. A może jednak?

ps. Mam b.duże problemy z wejściem na stronę gazeta.pl -dzisiaj i to po jakim czasie, udało się ... dopisuję następne zdanie – całe szczęście że zapisałem teks...próbuję wysłać po raz wtóry .
Obserwuj wątek
    • czas_ucieka Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 19:57
      z dzecinstwa to chyba tak... mialam sie raczej nie
      wychylac...pamietam jak chcialam sie zapisac na gitare...jedno z
      rodzicow powiedzialo:ty? przeciez ty sluchu nie masz.bolalo i to
      dlugo.
      teraz czasami mam wrazenie ze jestem kura, ktora za wszelka cene
      chce byc orlem...a latac nie umiemwink
      • ja-nierealne Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 20:33
        Miałam identyczne przeżycie z dzieciństwa z gitarą!smile
        Ale nie tylko z tym- rodzice intensywnie „pracowali” nade mną, żeby zrobić ze mnie idealnego „szarego człowieka”, po części im się to udało. Po wielu niezrealizowanych marzeniach pozostał tylko żal..ale to też trochę moja wina, bo nie potrafiłam o nie walczyć. Mimo podciętych skrzydeł. Może BYŁAM orłem..?
    • rumcajs-76 Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 20:08
      Długo Marek myślałem nad tym Co napisałeś i w chwili refleksji
      nasuwają mi się takie pytania.
      Jak rozumiem ten orzeł był rodzaju żeńskiego? Orlica czyli?
      Czy jajecznica z jajek tego orła nie nasunęła jakichś wątpliwości u
      jajecznikożerców?
      Czy ten orzeł umarł jak kura czyli w rosole?
      I co na to wszystko Kogut?
    • rumcajs-76 Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 20:09
      I jeszcze jedno, jeśli ja w tej przypowieści odnajduję się jako
      dżdżownica to mocno ze mną nie tak?
      • dunka76 Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 20:35
        A dlaczego jako dżdżownica? Nie mogłeś sobie ładniejszego i milszego
        czegoś wybrać? Ja odnajduje siebie jako Prosiaczka z Kubusia Puchatka
        "Niełatwo jest być odważnym, jeśli jest się tylko bardzo małym
        zwierzątkiem" - powiedzial Prosiaczek
        • rumcajs-76 Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 20:48
          Ja Dunka nie mam aż takiej wyobraźni. Myślałem że tam u Marka tyko
          same kury... A tu proszę, Prosiaczek smile Ja u Kubusia jestem
          Tygryskiem smile
          A dżdżownica dlatego... że uciekam przed kurami smile
          • dunka76 Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 21:03
            "Dzien dobry. Znalazłem kogoś zupelnie takiego samego jak ja. A
            myślałem, że wiecej takich nie ma" - powiedział Tygrysek smile
            A z tymi kurami i ucieczką to dobre jest. To spokojnie mogę Ci
            odpowiedzieć, że wszystko z Tobą w porządku. Nie wiem tylko czy
            Marek się pod tym podpisze smile
    • anirat Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 20:31
      przypowieśc ma sens, może nie do końca dla mnie, ale nie będe pisać
      na forum dlaczego nie do końca smile
      ale spodobało mi sie i zapewne tylko zakończenie wymagałoby zmiany smile
      Wiele w swoim życiu zrobiłam wbrew pochodzeniu z kurnika i rzeczy
      które zalezały tylko ode mnie udały się.
      Ale sa jeszcze takie do których trzeba wiećej osób i tutaj juz nie
      jest tak dobrze.
      Wiele jeszcze zatem przede mną mam nadzieje.
      Staram się dalej latać smile
      Pozdrawiam smile
    • ja-nierealne Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 20:31
      No tak… zmarnowana szansa, niewykorzystany potencjał..
      Często tak bywa, niestety. Ale prawdziwy dramat mamy wtedy, kiedy to „kura” z krwi i kości chce być orłem, za wszelką cenę- a to po prostu niemożliwe. W takim razie kto bardziej zasługiwałby na swoje nieosiągnięte szczęście? Orzeł, który żył i umarł jak kura, bo nie potrafił odkryć kim tak naprawdę jest, czy kura, która umarła z wysiłku pragnąc stać się tym, czym nigdy nie była i nie mogła być?
    • libra_123 Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 20:50
      Jeśli chodzi o mnie to zbyt ze mnie niespokojny duch żeby nie sięgać
      co raz wyżej i dalej - choć nie raz były to za wysokie progi... to
      próbowałam. Teraz wymyśliłam sobie, że naucze się grać na saksofonie
      (właśnie się licytuje na Allegro - rany jakie te pragnienia są
      drogie smile)). Wiem , że warto !!
      Ale są ludzie, kórzy nie próbują, nie walczą...szkoda...każdy z nas
      ma inną siłę przebicia i czasami jednych zadowala rzucane prze los
      ziarno innych nie. Ci silniejsi - sięgają dalej a tym słabszym...
      trzeba pomóc, wyciągnąć rękę aby mogli całym swym jestestwem
      spojrzeć prosto w słońce smile))
      (przypowieść bardzo mądra)
      Pozdr.
      • marekfk Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 21:09
        Taak . Ile komentarzy -tyle interpretacji . Rumcajs oczywiście przebija
        wszystko smile -to tak żartem/ na marginesie.
        Co ja o tym myślę?
        A może to nasze życie, bez dalszej"drogi".Lub strach by zmienić to ,co chcemy
        zmienić .
        Może to przebijające się przez chwilę pragnienia?
        Tkwimy w miejscu gdzie tkwimy i co......?
        Może faktycznie ,nie słuchając nikogo należy wznieść się i ...wszystko
        zmienić...........
        Przecież nasza "przypowieść" nie musi skończyć się tak samo.....
        pozdrawiam Marek
        • dunka76 Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 21:11
          O właśnie STRACH to ulubione słowo Prosiaczka
      • andreas077 Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 21:12
        To ja chyba jednak w gnieździe na skale sie wyklułem, nie kurnik mi w głowie,
        ale lubię takie bzdetne opowiadanka, może i dla słabych osobowości dobre jako
        motywacja i by na nich zarobić. Gdzieś to już mi przed dziesiątki laty dane
        było słyszeć, ale też znam lepsze. Bardzo proszę nie brać mi tego za złe co tu
        napisałem, ale ja tak myślę i nikt nie musi sie z moim zdaniem zgadzać. smile))
        • marekfk Do Andreas077 18.03.08, 21:29
          Tak . Staram się szanować wszystkich .
          Staram się szanować również prawo do własnego zdania.
          Jest jedno małe "ale"....Nasze zycie bywa różne. Tak samo jak nasze losy...
          Mówisz "bzdetne" opowiadanka, hmm autorem tego tekstu nie jestem .Zaczerpnąłem
          go z szanowanego przeze mnie źródła(to tylko na marginesie)
          Po słowach wyczuwam silną i zdecydowaną osobowość.
          Czy więc samotny?
          Czy nieśmiały?
          Nie wszyscy jednak tacy są Andreasie.
          Czasem ludzie naprawdę dostają od losu prawdziwego "kopa"
          Bywa że dochodzi do przemocy .
          Bywa że są poniżani , poniewierani.Czasem to trwa lata,, całe lata
          Potrzeba naprawdę wielkiego wysiłku by pewną , wtłaczaną latami "prawdę"
          zmienić. To duży wysiłek, uwierz mi.
          To znowu uwierzyć w siebie, w swoje pragnienia, w swoje możliwości...
          Z poważaniem Marek

          "traktuj innych tak ,jak sam byś chciał być przez innych traktowany"
          "szanuj siebie-szanuj innych"
          • dunka76 Re: Do Andreas077 18.03.08, 21:44
            Marek podpisuję się pod tym co napisałeś. Bo ja to się bałam coś
            wyskrobać. Wiesz jak to u Prosiaczka.
            Ale wypisałeś wszystko, co w głowie mojej...

            • marekfk Przypowieść...może dla Ciebie? 18.03.08, 21:58
              Tak sobie teraz myślę że nie ma ludzi słabych.
              Każdy z nas ma indywidualnie "ustawione"granice po których przekroczeniu zaczyna
              się zmieniać.
              Może inaczej ,zaczyna walczyć "o swoje".
              Nie ma więc ludzi słabych....
              Co do naszych "samotności" ,teraz widzę różnice.
              Są samotności z których to istnienia zaczynamy zdawać sobie powoli sprawę i są
              samotności z bagażem zyciowych doświadczeń-czyli nieudane związki, poniżanie i
              tak dalej.....
              Jak widzę samotności mają bardzo różne źródła, jak w życiu Dunko
              • dunka76 Re: Przypowieść...może dla Ciebie? 18.03.08, 22:09
                Ja mam to piersze i tak sobie myślę (w sumie szczęście).
                Niby ludzie są, ale daleko i pogadać to ja z nimi mogę tak jak z
                Tobą. A to mnie zaczyna uwierać...
                • marekfk Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 22:24
                  Hmm, jak to uwierać? smile
                  No tak ,wiem o czym mówisz ...
                  Rozumiem również i to, że to co dotyczy bezpośrednio nas samych jest
                  najważniejsze. Jasne że w słowie " dla nas samych" zawiera się dużo więcej .
                  Ukochana osoba , dzieci.......(nie chcę
                  znowu się narazić lub być źle zrozumianym)smile
                  • dunka76 Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 22:39
                    Uwierać czyli przeszkadzać i muszę zmienić to.
                    Owszem ludzie często uważają, że ich problem jest najaważniejszy. Ja
                    do nich nie należę. Dostało się trochę kopów, ale wiem, że inni mają
                    znacznie gorzej. Ja mam swoje "małe szczęścia" i je doceniam.
                    Mnie się trudno narazić smile
                    • marekfk Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 18.03.08, 22:59
                      no i chwała Ci za to smile
                      To odnośnie narażenia .

                      Uciekam , niech sobie ciało trochę poleży .
                      Dobranoc
                      • sauber1 Re: Przypowieść...czy dla Ciebie? 19.03.08, 00:25
                        marekfk napisał:

                        > no i chwała Ci za to smile
                        > To odnośnie narażenia .
                        >
                        > Uciekam , niech sobie ciało trochę poleży .
                        > Dobranoc

                        Czasem wystarczy być sobą, trudno jest grać kogoś innego, pozornie lepszego,
                        albo na kimś sie całkowicie wzorować. To że kupimy takie same buty jak ma
                        milioner nie czynią nas jeszcze nim. Życie niby skomplikowane, ale jest
                        porostsze niż człowiekowi sie zdaje, najczęściej to strach przed samym sobą
                        blokada i zbędnym balastem. ale tez każdy nie znaczy wszyscy i nie ma problemu
                        dopóki bezpośrednio nas nie dotyczy. Zaznaczam nie pisze tego z czystej
                        złośliwości, a tylko po to by rozluźnić język, zbyt spięte tu towarzystwo, można
                        więcej i szczerzej, Pozdrawiam wszystkich i zapraszam jedźmy dalej ... smile))
                        • boszka5 Re: Wpływ środowiska.... 19.03.08, 11:15
                          Orzeł czy kura??.Z nami jest podobnie.Jesteśmy tacy jak miejsca,w których
                          miezskamy i ludzie,którzy nas otaczają.Różnorodni i skomplikowani.
    • sauber1 Re: Wpływ środowiska.... 19.03.08, 14:12
      Mi też ostatnio wpadła taka bajka w oko, niby dla dzieci, ale ma jakiś podtekst
      też chyba o lekkim zabarwieniu erotycznym?smile
      cytuję:

      ~ Lisie rządy ~

      W pięknej krainie, nie tak daleko,
      Mieszkało stado owiec nad rzeką.
      Były tych owiec grube tysiące,
      Więc ktoś zarządzać musiał na łące.
      Owce zrobiły krótką naradę
      I ustaliły - wybiorą radę.
      Lecz jak tu wybrać z takiego tłumu,
      Owcę, która ma więcej rozumu ?
      Wszak się wzajemnie zbyt mało znały,
      By spośród siebie wybrać umiały.
      Lecz na to zjawił się lis przekora,
      Co wracał z kurą w worku, ze dwora.
      To prawda, rzecze, trudna jest sprawa,
      Rządzić owcami, to nie zabawa.
      Wy macie rację w waszych poglądach,
      Lecz kto z was owce, zna się na rządach ?
      Tak sobie myślę, że mimo chęci,
      Mógłbym się dla was owce, poświęcić.
      Wszystkie mnie znacie jak swego brata,
      Wprawdzie, przyznaję, że kradłem lata,
      Lecz teraz z wami, wszystko się zmieni,
      Dobrobyt stworzę wam do jesieni.
      Jestem przebiegły, mam doświadczenie,
      Przede mną zmyka wszelkie stworzenie.
      Mimo, że różne poglądy mamy,
      Jakoś się przecież wnet dogadamy.
      I choć czerwonym od stóp do głowy,
      Nie będę dla was zbytnio surowy.
      A że głupocie nikt nie da rady,
      Owce wybrały lisa do rady.
      Lis zaraz wezwał swoją rodzinę,
      Rząd skompletował w jedną godzinę.
      Za radą swojej przebiegłej matki,
      Wkrótce nałożył owcom podatki.
      Potem wprowadził nowe ustawy,
      Ile owieczka skubać ma trawy.
      I co dzień mówił - wszyscy widzimy,
      Że dziś z kryzysu wciąż wychodzimy.
      Snuł przed owcami plany dalekie,
      Będzie to państwo płynące mlekiem.
      Lecz owce ciągle wołały - trawy,
      Na co nam mleko, na co ustawy.
      Przed rządem lisa lepiej nam było,
      Miałyśmy trawę i było miło.
      Lecz lis nie zważał na to gadanie.
      Miał swoje plany i liczył na nie.
      Sowa hukała często na owce,
      Lis wyprowadzi was na manowce.
      Lecz owce, mimo wielkiego tłumu,
      Nie miały wcale swego rozumu.
      Mimo, że chudły, futra traciły,
      Lecz lisa z rządów nie wyrzuciły.
      Wnet lis na pomysł wpadł z doradcami,
      Że lepiej złączyć kraj z tygrysami.
      Tygrysy żyją przecież w dostatku,
      Więc owcom lepiej będzie w ich światku.
      Tygrysy mają piękne budowle,
      I dla swych potrzeb jadła hodowle.
      Że lis tak rządził nikt się nie dziwi,
      Bo lis i tygrys mięsem się żywi.
      W niedługim czasie lis sprzedał państwo,
      Wmawiając owcom wciąż swe cygaństwo.
      Zniknęły łąki, zniknęły stawy,
      I pozostały już resztki trawy.
      Owce płakały rzewnymi łzami,
      Powiedz nam lisie, co będzie z nami.
      Lecz lis rzekł na to na pocieszenie,
      Wszak nad tym myślę wciąż niestrudzenie.
      Wkrótce powstaną fabryki nowe,
      W nich zakupicie jadło gotowe.
      Powstanie wiele nowych budowli,
      Fabryk i sklepów, mięsa hodowli.
      I zamiast płakać i lamentować,
      Co setna będzie mogła pracować.
      Co będzie z resztą owiec narodu,
      Przecież umierać będzie wciąż z głodu.
      Lecz lisa wcale to nie ruszało.
      Miał swych problemów przecież niemało,
      Bo się rozrosła lisia rodzina,
      Każdy zaś krewniak się dopomina,
      By w państwie owiec mieć stanowisko.
      To dla pokoleń załatwia wszystko.
      Natychmiast będą nowe kurniki,
      Na ciotkę, wujka, własne fabryki.
      Można zbudować po pięć nor nowych,
      I sprawić sobie sto futer zdrowych.
      Co będzie dalej z owczą rodziną,
      Wnet czas pokaże, lata upłyną.
      Lecz mnie się zdaje, że tak się stanie,
      Że owiec prawie nic nie zostanie.
      Zapewne tylko owce niektóre,
      Wpadną na pomysł i w lisią skórę,
      Zamienią swoje owieczek futro,
      By już za lisa uchodzić jutro.
      Ci co nie zrzekną się swych poglądów,
      Nie mają miejsca wśród lisa rządów.
      Lecz owcze państwo za to wciąż rośnie
      Choć bez owieczek, powiem żałośnie.
      Gdy tak rozmyślam, to widzi mi się,
      Że uczą czegoś te rządy lisie.
      Wkrótce też drugą rzecz wymyśliłem,
      Że nie nauczy się nikt na siłę.

      Na koniec powiem wam między nami,
      Byście nie byli czasem owcami,
      By was nadeszła refleksji chwilka,
      Nim wybierzecie lisa czy wilka.
      Wszak lepiej skromnie i bez rozmachu,
      Mieć rządy własne, miast iść do piachu."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka