01.12.08, 12:13
zostawiła mnie z 4 letnim synkiem trudno się ztego otrząsnąć ale
prubuje jest bardzo ciężko.
Obserwuj wątek
    • salsa13 Re: pożucony 01.12.08, 12:28
      pio
      dasz radę
      większość z nas tutaj, to osoby porzucone
      w taki lub inny sposób...
      trzeba próbować żyć dalej, tym bardziej, że jest jeszcze maluszeksmile
    • aniab1311 Re: pożucony 01.12.08, 12:30
      Głowa do góry - z czasem wszystko się ułoży wink
      Pamiętaj że mogło być gorzej - mogła odejść z synem - tak więc
      szczeście w nieszczęściu wink
      Powodzenia.
      • marianinho Re: pożucony 01.12.08, 12:38
        tak sie spytam, akurat pod tym watkiem tych bardziej doswiadczonych na forum.
        Nie ma tu modulu sprawdzajacego bledy ortograficzne?
        • salsa13 Re: pożucony 01.12.08, 12:39
          jak piszesz to podkreśla błędy na czerwonosmile
          • qrnamol Re: porzucony 01.12.08, 14:44
            Podkreśla w Firefoxie i chyba niczym więcej wink
            A swoją drogą to odpowiadając na takie posty warto byłoby poprawiać tak ordynarne orty w tytule...
            • aniab1311 Re: porzucony 01.12.08, 14:53
              Powiem krótko - nie forma lecz treść sie liczy wink
              • pomysl.po.wypiciu Re: porzucony 01.12.08, 15:45
                forma zawsze się liczy
        • aniab1311 Re: pożucony 01.12.08, 12:42
          Raczej nie ma - bo i po co? smile
        • pio721 Re: porzucony 02.12.08, 00:01
          zawsze znajdą się ludzie zdołować cię jeszcze bardziej i nie zwracan
          na to uwagi czy pisze z błędem czy nie mam dość ważniejszych spraw
          na głowie DZIĘKI
    • hey_you Re: pożucony 01.12.08, 12:52
      Masz dla kogo probowac i chyba to powinno Ci pomoc.
      • wers-alik Re: pożucony 01.12.08, 16:02
        No i po co tyle żółci? Przecież to stres jak job-twoja-mać.

        Chłopie, nie zwracaj uwagi na te prasujące sobie włosy na mons veneris. Będzie ciężki okres, wiele kłopotów, a przede wszystkim walki z samym sobą - MUSISZ ją wygrać! Wszak jesteś mężczyzną.
        • hey_you Re: pożucony 01.12.08, 16:32
          wers-alik napisał:

          > No i po co tyle żółci? Przecież to stres jak job-twoja-mać.

          Moja odpowiedz byla w zyczliwym tonie, twoj komentarz jest niezrozumialy.
          • wers-alik Re: pożucony 01.12.08, 20:50
            Dla mnie niezrozumiała jest choćby jedna rozmydlająca, pozbawiona krztyny empatii wypowiedź wobec tragedii tego człowieka. Możliwe, że nie Twoja YOU. Przyznaję, że krew mnie zalała. Gotów jestem przeprosić, ale co to zmieni...
            • gapuchna Re: pożucony 01.12.08, 23:40
              Wersaliku, zaskakujesz mnie!!!!!!!!!!!!!! Ale jakże miło smile
              • wers-alik Bo infantylizm odebrał mi oddech 02.12.08, 00:59
                Dziękuję, choć tylko dowiodłaś jak mało mnie znasz. Mógłbym Cię zaskakiwać 60 razy na godzinę - gdybyś pozwoliła. Tylko po co? Ty jesteś jak kot, który chadza własnymi drogami. Powtórzę: pamiętam, że to tylko net, więc na ogół skrzętnie wystrzegam się ekshibicjonizmu. Wzorując się na Twojej królewskiej postawie. Choć bez porównania mniej udolnie.
                • gapuchna Re: Bo infantylizm odebrał mi oddech 02.12.08, 23:34
                  Proszę cię......

                  Nic nie zostało zepsute, ani na nic nie jest za późno. Naprawdę!
                  Tamten adres jest aktualny.

                  Ale to chyba ty nie chcesz...
                  • hesse.1 Re: Bo infantylizm odebrał mi oddech 03.12.08, 01:22
                    "to ona mnie zdradziła mieszka z młodszym od siebie o 13 lat,coraz
                    bardziej pogrążaa się w alkocholiżmie mieszka na melinie z dwoma
                    kochasiami,razem ze szwagrem prubujemy jej pomuc,załatwiłem jej
                    leczenie odwykowe mam nadzieje że wyjdzie ztego bagna i żacznie
                    poważnie myśleć o swoin życiu ale sama musi tego chcieć,jestem gotów
                    wszystko jej wybaczyć.DZIECKO POWINNO MIEĆ MATKE I OJCA."

                    stary... wink powiedz sam,a pa chuj Ci to wszystko?chcesz mieć łatwiej?ciesz
                    się,że nie masz jej na głowie,skup się na tym co jest teraz,a zaistniałą
                    sytuację wykorzystaj.Nie jesteś jak sądzę specjalistą od "kochasiów na
                    melinie",miej godność,rozwagę i siłę dla dziecka.A miłość to Ty zostaw dla
                    kogoś,kto na nią zasługuje.
                    • pio721 Re: Bo infantylizm odebrał mi oddech 03.12.08, 08:19
                      niby nasz racje,ale szkoda człowieka,była kiedyś wspaniałą kobietą i
                      taką ją pamiętam,każdy powinien dostać jeszcze jedna szanse od życia
                      nawet taka jak ona co z nią zrobi zależy od niej.
                      • salsa13 Re: Bo infantylizm odebrał mi oddech 03.12.08, 08:43
                        pio721 napisał:

                        każdy powinien dostać jeszcze jedna szanse od życia
                        > nawet taka jak ona co z nią zrobi zależy od niej.

                        Pięknie to napisałeś pio
                        Musisz Ją bardzo kochać...
                        W jakiś sposób podziwiam Cię, ja raczej nie podjęłabym tej walki
                        jednak faktycznie Masz rację...
                        Nie wiemy, co nas czeka jutro, za miesiąc, czy za rok, czasami zatracamy się w
                        swoim życiu, gdzieś coś gubimy po drodze...
                        A zdecydowanie każdemu należy się jeszcze jedna szansa od życia
                        a czy ją wykorzysta? To już musi być świadoma decyzja tej właśnie osoby.

                        Skoro dajesz Jej kolejny kredyt zaufania, tak bardzo cenny dar - POWODZENIA !
                        trzymam za Ciebiesmile
                        • pio721 Re: Bo infantylizm odebrał mi oddech 03.12.08, 09:01
                          dzięki,może jak upadnie na samo dno to się od niego odbije a wtedy
                          ktoś powinien podać jej pomocną dłoń.

                          • hesse.1 Re: Bo infantylizm odebrał mi oddech 03.12.08, 10:32
                            Codziennie dokonujemy wyboru.Stanowią one o naszym życiu na krótszą,lub dłuższą
                            metę.Pamiętaj Tylko jedno:to jest kobieta wink,a one maja to do siebie,że jeśli
                            same się nie upilnują,to nic nie jest w stanie tego dokonać.specjalisty wink też
                            czasem mają problemy z takimi ludźmi i radzę w Twoim przypadku,skoro jesteś aż
                            taką "matka Teresą",ściśle z nimi współpracować.Pozdrawiam i życzę owocnych
                            doświadczeń terapeutycznych.
                        • dunka76 Re: Bo infantylizm odebrał mi oddech 03.12.08, 12:03
                          Salsa Ty byś nie podjęła walki? Ty?
                          • salsa13 Re: Bo infantylizm odebrał mi oddech 03.12.08, 12:06
                            dunka76 napisała:

                            > Salsa Ty byś nie podjęła walki? Ty?

                            no to mnie wsypałaśsmile
                            Ja niestety jestem taką właśnie Matką Teresą, chciałabym uzdrowić cały świat i
                            przeraża mnie to, że nie mogę, nie potrafię...

                            Ostatnią walkę przegrałam...
            • hey_you Re: pożucony 02.12.08, 09:57
              wers-alik napisał:

              > Gotów jestem przeprosić

              To dobrze bo juz chcialem zadac satysfakcjiwink
            • qrnamol Re: pożucony 02.12.08, 09:57
              > Dla mnie niezrozumiała jest choćby jedna rozmydlająca, pozbawiona krztyny empat
              > ii wypowiedź wobec tragedii tego człowieka.

              A co Ty wiesz o tym człowieku że tak się nad nim użalasz??
              "Żóciła mje rzona prubuje sje pozbjerać ale jezd mj cienszko" i WSZYSCY się nade mną litujcie i mówcie mi jaki to ja biedny nie jestem! Nikt nic nie wie, kto zawinił, jaki był powód rozstania, ale litujmy się bo ktoś na odpierdol się napisał jedno zdanie że go żona zostawiła z dzieckiem.
              • salsa13 Re: pożucony 02.12.08, 10:33
                qrnamol napisał:

                > > Dla mnie niezrozumiała jest choćby jedna rozmydlająca, pozbawiona krztyny
                > empat
                > > ii wypowiedź wobec tragedii tego człowieka.
                >
                > A co Ty wiesz o tym człowieku że tak się nad nim użalasz??
                > "Żóciła mje rzona prubuje sje pozbjerać ale jezd mj cienszko" i WSZYSCY się nad
                > e mną litujcie i mówcie mi jaki to ja biedny nie jestem! Nikt nic nie wie, kto
                > zawinił, jaki był powód rozstania, ale litujmy się bo ktoś na odpierdol się nap
                > isał jedno zdanie że go żona zostawiła z dzieckiem.
                >

                Nie wiemy o nim nic
                o Tobie też nic nie wiemy, jesteśmy w miarę anonimowi

                ale ty przeginasz trochę! Wiesz?

                nawet jeśli to troll, to najważniejsze, że w części osób są jeszcze jakieś
                ludzkie odruchy...
                • qrnamol Re: pożucony 02.12.08, 10:43
                  > nawet jeśli to troll, to najważniejsze, że w części osób są jeszcze jakieś
                  > ludzkie odruchy...

                  Pomijając tę sytuację, nad każdym bandziorem który idzie do więzienia też się litujesz? Bo przecież "ludzkie odruchy" wg. Twojego rozumowania tego wymagają, tak?
                  Jak napisałem, nie wiem nic o tym człowieku, wszedł, rzucił na odpierdol się jedno zdanie z ortem w co drugim słowie, i oczekuje współczucia? A skąd wiesz dlaczego go ta żona zostawiła? Nie przyszło Ci do głowy ze ją zdradzał? Bił? Miał w dupie obowiązki wynikające z roli męża/ojca? Bo po tym jak potraktował forumowiczów swoim postem ja odniosłem takie wrażenie, i miałem do tego prawo, tak samo jak do wyrażenia swojego zdania. Sorry, nie jestem i nigdy nie będę w żadnym Gronie Wzajemnej Adoracji, i nie będę lizał tyłków jeden drugiem tylko dlatego że "coś tak nakazuje", bo mam swoje zdanie i swoje poglądy.
                  Ale co tam - litujmy się!
                  • salsa13 grnamol 02.12.08, 10:59
                    litość to podłe słowo, nie znoszę go...
                    i nad nikim się nie lituję, bo tak naprawdę nie ma nic gorszego w życiu niż
                    litość. Chciałbyś aby ktoś kiedyś litował się nad Tobą, lub był z Tobą z
                    litości? JA NIE!
                    A to, że komuś odpisuję coś na forum - oznacza tylko to, że chcę to zrobić i
                    robię to.
                    Ja też często potrzebuję wsparcia i dostaję go od Was.
                    I tak naprawdę nigdy nie wiemy czy ktoś w tym momencie ściemnia czy potrzebuje
                    tego właśnie od nas.
                    Jednak skoro już znalazł sie tutaj, najwyraźniej jest mu źle.
                    Nie wnikam już w to czy to ściema czy autentyczny post
                    i nie mnie osądzać czy On zdradzał, bił, pił jednak skoro został sam z
                    dzieckiem, to raczej: to ZłA KOBIETA BYłA!!!
                    Jestem matką, samotna matką i nie wyobrażam sobie abym zostawiła swoje własne
                    dziecko, nawet w obliczu największych problemów tego świata...

                    Acha jestem tą zdradzoną...
                    I uwierz nigdy nie zrobiłam czegokolwiek wbrew sobie, bo "coś tak nakazuje".
                    Zawsze jestem sobą i nie ulegam presjom.
                    To taka moja dewiza życiowa i dobrze mi z niąsmile
                  • pio721 Re: pożucony 02.12.08, 11:35
                    to ona mnie zdradziła mieszka z młodszym od siebie o 13 lat,coraz
                    bardziej pogrążaa się w alkocholiżmie mieszka na melinie z dwoma
                    kochasiami,razem ze szwagrem prubujemy jej pomuc,załatwiłem jej
                    leczenie odwykowe mam nadzieje że wyjdzie ztego bagna i żacznie
                    poważnie myśleć o swoin życiu ale sama musi tego chcieć,jestem gotów
                    wszystko jej wybaczyć.DZIECKO POWINNO MIEĆ MATKE I OJCA.
                    • qrnamol Re: pożucony 02.12.08, 11:50
                      I tak trzeba było zacząć.
                      Co nie zmienia faktu że nic nie dzieje się bez przyczyny. Jednak małżeństwo zabija coś w związku, obu stronom wydaje się że to już tak musi być, że można sobie na wszystko pozwalać, że nie trzeba się starać i zabiegać o tę drugą osobę, i nagle BOOM - on/ona odchodzi, bo... ktoś się zaczął starać i zabiegać o nią/niego. To już takie dywagacje niekoniecznie związane z tematem, chociaż wcale niewykluczone że coś w tym jest/było. Ja tego doświadczyłem po 10 latach związku, całe szczęście nie było dzieci ani ślubu, i teraz wiem że całe życie trzeba się starać, wiem że ze wszystkiego można się podnieść i być jeszcze lepszym człowiekiem.
                      Głowa do góry, jeszcze wszystko się ułoży i zobaczysz że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, jakkolwiek głupio te słowa teraz dla Ciebie nie zabrzmią!
                    • ewamag12 Re: pożucony 02.12.08, 11:55
                      moze powinna dotkąć totalnego dna i wrtedy się otrząsnie....w każdym
                      razie musi to o niej samej dotrzeć...
              • wers-alik Re: pożucony 02.12.08, 10:40
                Przypomniałeś mi TANGO Mrożka: "Pilnuj drzwi. Nie wyjdziemy z tego pokoju dopóki nie znajdziemy idei!" Dopóki nie przeprowadzimy sądu,
                najlepiej inkwizycyjnego, nie będziemy zajmować się jego stresem, co najwyżej błędami ortograficznymi. Kobietą pozostawiającą dziecko - też.
                P.S. Gdzie znalazłeś moje politowanie? Napisałem "jak ta byk", że będzie mu ciężko. A wiem tyle, co inni.
                • salsa13 Re: pożucony 02.12.08, 10:43
                  wers-alik napisał:

                  > Przypomniałeś mi TANGO Mrożka: "Pilnuj drzwi. Nie wyjdziemy z tego pokoju dopók
                  > i nie znajdziemy idei!" Dopóki nie przeprowadzimy sądu,
                  > najlepiej inkwizycyjnego, nie będziemy zajmować się jego stresem, co najwyżej b
                  > łędami ortograficznymi. Kobietą pozostawiającą dziecko - też.
                  > P.S. Gdzie znalazłeś moje politowanie? Napisałem "jak ta byk", że będzie mu cię
                  > żko. A wiem tyle, co inni.

                  no, no Mój Miły Panie zaskakujesz bardzo ostatnio pozytywniesmile))
                  • wers-alik Re: pożucony 02.12.08, 11:24
                    Kapelusz z głowy i ukłon do ziemi! Enigmatyczne jest tylko: "ostatnio". Może to dlatego, że człowiek ponoć zmienia się co 7 lat?
                    A może "poprzednio" czytałaś mnie wspak? Moja Miła Pani - Salso.
                    • aniab1311 Re: pożucony 02.12.08, 11:29
                      Ja sie zmieniam średnio co 7 godzin smile) ale ponoć wyjątek potwierdza
                      regułę smile)
                    • salsa13 Re: pożucony 02.12.08, 11:38
                      wers-alik napisał:


                      > A może "poprzednio" czytałaś mnie wspak? Moja Miła Pani - Salso.

                      nie, czytałam zawsze od początku do końca
                      tylko Sam wiesz jak to czasami bywało...
                      forum to forum i każdy pisze co chcesmile
                      • wers-alik Re: pożucony 02.12.08, 11:54
                        Upieram się: i każdy czyta, co chce! Język płata nam czasem figle.
                        Jeśli powiem: "przyszła mama", to zrozumiesz określenie ciężarnej kobiety? A przecież może tak powiedzieć także jej dziecko w skrajnie
                        innym znaczeniu!
                        P.S. Więc co znaczy "ostatnio"?
                        • salsa13 Re: pożucony 02.12.08, 12:11
                          wers-alik napisał:

                          > P.S. Więc co znaczy "ostatnio"?

                          to znaczy, że to wcielenie lubię póki cosmile
                          Przecież Wiesz, że ja długo jestem na forum i wczytuję się w ludzi a nie w nickismile
                          • wers-alik Re: pożucony 02.12.08, 13:22
                            Cacy. Jednak "póki co" wydaje mi się niepotrzebne.
                            • wers-alik Re: pożucony 03.12.08, 11:20
                              Salso! Nie zostawiłabyś swojego dziecka. Wierzę - bo nie jesteś alkoholiczką! Uzależniony(-a) zostawi WSZYSTKO dla wódy.
                              Kurnamolu! Zanim zaczniesz wytykać błędy, naucz się stawiać przecinki
                              przed "że" i zrezygnuj przed "i".
                              WSZYSCY - z autorem wątku włącznie - niewiele wiecie o alkoholiźmie.
                              Moja kobieta po kilkunastu latach popadła w uzależnienie i zapiła się
                              na śmierć. Zdążyłem zgłębić problem. Trzeba mieć świadomość, że alkoholikowi NIKT NIE ZDOŁA POMÓC, jeśli on sam nie podejmie niezłomnej decyzji. Najczęściej musi sięgnąć dna. Naiwni próbują głaskać po główce - bezskutecznie.
                              Błagam: przestańcie pieprzyć w stylu "będzie dobrze". Będzie żle, a nawet jeszcze gorzej. Co nie oznacza, że trzeba się ugiąć pod brzemieniem losu, poddać się. Trzeba walczyć. Do czego zachęcam autora wątku. Bo wierzę, że stać Go na to!!!
                              • salsa13 Re: pożucony 03.12.08, 11:35
                                wers-alik napisał:

                                >
                                > Kurnamolu! Zanim zaczniesz wytykać błędy, naucz się stawiać przecinki
                                > przed "że" i zrezygnuj przed "i".
                                > WSZYSCY - z autorem wątku włącznie - niewiele wiecie o alkoholiźmie.
                                > Moja kobieta po kilkunastu latach popadła w uzależnienie i zapiła się
                                > na śmierć. Zdążyłem zgłębić problem. Trzeba mieć świadomość, że alkoholikowi NI
                                > KT NIE ZDOŁA POMÓC, jeśli on sam nie podejmie niezłomnej decyzji. Najczęściej m
                                > usi sięgnąć dna. Naiwni próbują głaskać po główce - bezskutecznie.
                                > Błagam: przestańcie pieprzyć w stylu "będzie dobrze". Będzie żle, a nawet jeszc
                                > ze gorzej. Co nie oznacza, że trzeba się ugiąć pod brzemieniem losu, poddać się
                                > . Trzeba walczyć. Do czego zachęcam autora wątku. Bo wierzę, że stać Go na to!!
                                > !

                                Ooo wróciłeś do żywychsmile
                                • wers-alik Re: pożucony 03.12.08, 12:10
                                  Chciałaś mnie uśmiercić? WKM Salso?
                                  • salsa13 Re: pożucony 03.12.08, 12:15
                                    wers-alik napisał:

                                    > Chciałaś mnie uśmiercić? WKM Salso?

                                    ja? nigdy w życiusmile
                                    • hesse.1 Re: pożucony 03.12.08, 14:51
                                      wers-alik,chylę czoła przed Twoją wypowiedzią.Problem
                                      jest na tyle potężny,że facet z dysleksją nie znaczy tu
                                      zbyt wiele.Bo CHCIEĆ TO NIE ZAWSZE MÓC.I taka jest prawda.
                                      Poprzestawiałbym tylko jeszcze szyk części Twojej
                                      wypowiedzi (dla dobra autora wątku) i od razu powiem,
                                      że jest mi smutno,iż ten szyk nie mógł sprawdzić się gdzie indziej.

                                      "Będzie żle, a nawet jeszcze gorzej. Co nie oznacza, że
                                      trzeba się ugiąć pod brzemieniem losu, poddać się. Trzeba
                                      walczyć. Do czego zachęcam autora wątku. Bo wierzę, że
                                      stać Go na to!!!"

                                      "Trzeba mieć świadomość, że alkoholikowi NIKT NIE ZDOŁA
                                      POMÓC, jeśli on sam nie podejmie niezłomnej decyzji.
                                      Najczęściej musi sięgnąć dna."

                                      Moim zdaniem,w takim ustawieniu Twoich wypowiedzi,można
                                      mieć odrobinę wiary,że coś jednak można.
                                      Salso,to o czym piszesz("Znaleźliśmy się tutaj, więc od
                                      czasu do czasu wspierajmy się.")powinno być oczywistą
                                      oczywistością nie tylko na forum.A niefortunne
                                      wypowiedzi,nawet te z "ortami" są potrzebne,by w
                                      problemach,dylematach i słabostkach każdego z nas było
                                      jak najmniej wątpliwości,a jak najwięcej słusznych
                                      i mądrych decyzji.Dlatego czytam to forum i cieszę się,
                                      gdy trafiam na takie wypowiedzi jak Twoja.
                                      • wers-alik Re: pożucony 03.12.08, 15:13
                                        Miło mi było przeczytać Twój post. Chyba jednak nie do końca mnie zrozumiałeś. Być może to moja wina - czasem chce się pisać skrótowo.
                                        Na marginesie: to raczej dysgrafia niż dysleksja, bo nie wiemy czy on
                                        ma problemy z czytaniem.
                                        P.S. A do Salsy zwracam się per Wasza Królewska Mość!
                              • salsa13 wersa-alik 03.12.08, 11:57
                                Napisałam o pozostawieniu dziecka, bo chciałam uświadomić grnamolowi, że ten
                                post, jednak może być prawdziwy niestety, ponieważ uważam, że przesadził. Wiem,
                                że każdy może a wręcz powinien mieć własne zdanie, jednak nie niszczmy się
                                wzajemnie. Cudów nie ma, powiedzmy sobie uczciwie - LUDZIE SZCZĘŚLIWI NIE
                                TRAFIAJĄ NA FORUM DLA SAMOTNYCH!!!
                                Znaleźliśmy się tutaj, więc od czasu do czasu wspierajmy się.

                                Nie mam prawa wypowiadać się w kwestii alkoholizmu, nie zaznałam tego problemu w
                                moim życiu.
                                Natomiast wierzę, że to koszmar.
                                I współczuję wszystkim, którzy przez to cierpią...
                                pozdrawiam
                                maryśka
    • adik.01 Re: pożucony 01.12.08, 23:36
      pio721 napisał:

      > zostawiła mnie z 4 letnim synkiem trudno się ztego otrząsnąć ale
      > prubuje jest bardzo ciężko.

      "Bo to zla kobieta byla"
      Luz przyjacielu babeczka niech spyla na szczaw liście pompować a ty nie masz
      czasu na zmartwienia wez sie chlopie w garsc musisz dla swojego syna byc
      jednoczesnie teraz ojcem i matka wiec nie marnuj go na smęt i dolowanie.
      Badz odwazny i kaman do przodu kolego.Poznasz jeszcze ta jedna jedyna zobaczysz
      • tarot3 Re: pożucony 13.12.08, 23:28
        wiem co czujesz ale na wszystko trzeba czasu tylko w filmach
        poznajesz od razu wspaniałą kobietę niczego nie przyśpieszysz
        wszystko musisz przeżyć za ok. pół roku poczujesz się lepiej . wiem
        bo to przeżyłam. najpierw poczujesz wściekłość na nią i to bardzo
        dobrze znaczy , że zaczyna ci przechodzić. Potem poczujesz żal a
        potem ona zupełnie ci zobojętnieje i będzioesz się dziwił że to ona
        jest matką twojego dziecka . Na początku z dzieckiem samej jak mi
        czy samemu jak tobie jest ciężko ale tylko na początku . Powtarzam
        na wszystko trzeba czasu.Jeszcze trochę i ból minie.
    • zawsze-mn Re: pożucony 14.12.08, 07:51
      Będzie cięż.ko,ale też bycie z drugą osobą,kiedy jest coraz gorzej w związku,też
      do łatwych nie należy.A tak wszystko zależy tylko od ciebie i tak jest lepiej.
      Poza tym facet opiekujący się dzieckiem jest baardzo sexy.A kobiety lubią
      pomagać.....,więc głowa do góry.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka