anamalia
08.08.05, 15:36
Podczas ostatniej wizyty w Instytucie mielismy byc aparatowani. Byl straszny
upal dziecko bylo niespokojne po abr'ze, w pomieszczeniu w ktorym testowano
aparaty nie bylo gdzie malucha spokojnie polozyc , wogole bylo ciasno tak ze
mozna bylo sie klaustrofobii nabawic - a wszystko trwalo moze 15 minut.
Najpierw testowany byl Phonak Supero 412 a potem Oticon DigiFocus. Nam sie
wydawalo ze na Oticonach maly zareagowal,wyrzucil raczki w taki sposob w jaki
nigdy jescze tego nie zrobil w swoim krotkim 3-miesiecznym zyciu, ale Pan
ktory sie nami zajmowal stwierdzil ze zadnych rakcji nie bylo. W zwiazku z
tym pani dokor wybrla Phonaka bo "parametry podobne a tanszy i mniejszy". Czy
nie powinno sie wykonac kilka takich sesji skoro wybor jest na 5 lat. Czy to
naprawde nie ma wiekszej roznicy w slyszeniu? Jak myslicie? A wogole to cena
jaka zaproponowano nam w Toruniu jest o 1400 zl nizsza niz w Instytucie. Czy
ktos z Was kupowal na wlasna reke aparaty i z gotowymi przyjezdzal tylko do
ustawienia?