abepe
15.08.11, 22:46
Przerzucam z wątku o nowościach:
anna_mrozi 15.04.11
"Pan Brumm" rozpycha się u nas, pomiędzy "zaplanowanymi" (rozpoczętymi) dłuższymi lekturami :)
Bawi i dzieci, i mnie. I trochę przypomina mi kultowych u nas "Sąsiadów" - w wersji soft ;P
Będzie tez (a może już jest - nie mam dostępu do TV) bajka, oparta na całej serii książek Daniela Nappa.
Trailer - na youtubie.
O książce (i filmik) też u mnie w blogu.
Mamy tez pierwszą książkę z serii o "Tacie", a chyba bardziej - o tacie i trójce dzieci.
Czytaliśmy, ale chyba do mnie nie dotarła... Nie rozumiem jej?
------------------------------------------------
alistar1 26.07.11
A to ja zapytam przy okazji, czy pan Brumm ucieszy jeszczy 4,5 latka, bo skłonna jestem myśleć, że jest już zbyt dziecinny. Dużo jest tam tekstu?
chaber69 26.07.11
Mam przed sobą "Pana Bruma, który nie rozumie". Z perspektywy osoby zaawansowanej wiekowo - Pan Brumm jest wielce interesujący. Dla 4,5-latka, zwłaszcza oczytanego, chyba jest nieco za mało tekstu.
chaber69 26.07.11
Zapomniałam dodać - są strony, gdzie jest np. pół zdania tekstu albo jedno zdanie i ilustracja, lub nie ma tekstu wcale.
alistar1 26.07.11
Dzięki Chaber:) Tak przypuszczałam. Chyba więc odpuszczę. Juz raczej skłonię się do książek o tacie, tego samego wydawnictwa.
chaber69 26.07.11
Mówisz - masz. Książki o tacie również mam przed sobą. Trochę się obawiam czy będą wypożyczane u mnie, bo ten tata na okładce z nieodłączną fają w zębach... Jako ciekawostka - mamy prawie wcale nie ma, pod koniec książki przybywa albo z pracy albo z podróży służbowej obowiązkowo wieczorem. Tata wraca do domu o czwartej, a dzieci siedzą w domu chyba cały czas same. No chyba, że mama chodzi do pracy znacznie później, co przy jej wieczornych powrotach jest możliwe. Mogą też być w szkole, ale jedno jest na szkołę na pewno za małe bo widać je z nieodłącznym smoczkiem. Ale tekstu jest znacznie więcej, zwłaszcza w tej części o wyspie.
alistar1 26.07.11
Ha! Dzięki za szybką i rzetelną poradę merytoryczną, forum jest nieocenione i forumki takowoż:))
Wracając do książek o tacie. Ta fajka faktycznie może dziwić, tym bardziej, że dzieci raczej w środowisku beznikotynowym wychowywane (z jednym małym wyjątkiem wprawdzie). I mama jednak do domu gna jak szalona:)) Ale zaciekawiłaś mnie, skuszę się.
pozdrawiam:)