Gość: Spokojny
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.08.13, 09:30
Szybkimi krokami zbliża się kolejna rocznica naszej kolejnej klęski narodowej.
Nie będziemy obchodzić jej tak hucznie jak dwie poprzednie wielkie klęski narodowe czyli Rzeź Warszawską i Rzeź Wołyńską.
Tutaj mozemy natomiast pochwalić się sukcesami.
Co prawda nie były to sukcesy strategiczne ale małe sukcesy taktyczne sie zdarzały i były wręcz niewytłumaczalne przy bojowości i zwartości naszej armii.
Do dzisiaj nie moge zrozumieć jak garstka żołnierzy licho wyszkolona wyznaczona do pilnowania magazynów wojskowych na Westerplatte mogła tak długo opierać się takiej nawale niemieckiej.
Nie potrafię zrozumieć jak garstka żołnierzy płk Dąbka mogła tak długo bronić Wybrzeża.
Ale nie potrafie też zrozumieć jak nasza kawaleria ani razu nie podjęła równorzędnej walki a jedynie bardzo szybko sie wycofywała co koń wyskoczy.Pamiętna przedostania szarża polskich generałów wraz z naczelnym wodzem Rydzem Śmigłym w ucieczce do Rumuni już przeszła do historii wojskowości w całej Europie.
Ci geniusze wojny od obrony guzika od munduru ponieśli klęske w wyniku nieudolności lub co gorsza tchórzostwa dowódcy to hańba.
Trzeba pochylić czola i złożyć hołd tym co polegli w obronie Ojczyzny.
Ale trzeba też wymienić z nazwiska tych co jako przywódcy narodu okryli się nie tylko hańbą ale tę hańbę rozciągneli na grupy społeczne które reprezentowali.
Pamiętajmy też o tym jak nasi dzielni generałowie szli nawet przed rozpoczęciem walki do niewoli niemieckiej/na żołd konserwowy/,do niewoli rosyjskiej/bez żadnego wystrzału/ci nie mieli szczęści i konserw/
Pamiętajmy szczegolnie o tych generałach co przed ostatnią szarżą uciekli do Rumuni.
Nie musimy pamiętać o tych generałach co zgineli w walce.Oni nie pasowali do naszej "dzielnej i patriotycznej" generalicji II RP.