gofa 19.03.03, 16:47 w związku z poruszanymi ostatnio tematami "miłość do..." kopca, forum, etc etc... powstał ten wątek :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rychu_z_przemysla Re: ...miłość... 19.03.03, 16:49 Milosc do... Przemysla :))) Wyrazilem ja w watku: Zdjecia Przemysla. Odpowiedz Link Zgłoś
gofa Re: ...miłość... 19.03.03, 16:50 myślałam Rychu, że to była miłość do linków... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: !!!!!!!!promilek Re: ...miłość... IP: *.ultimo.masq 19.03.03, 16:51 Zatem miłość ... e tam ... wolę kochanie ;) Rodzaje kochanek ;) Tfu ... dziewcząt do kochania ... ;) 1. Rusałki - ten mnie rusał, tamten rusał. 2. Damy - temu damy, tamtemu damy. 3. Kotki - ten mnie miał, tamten miał. 4. Złote rybki - rypią się jak złoto. 5. Słomiane - rżną się, jak sieczka. 6. Pobożne - najchętniej leżą krzyżem. 7. Dziecinne - co do rączki, to do buzi. 8. Chemiczne - rozkładają się w temperaturze pokojowej. 9. Partyjne - przyjmują wszystkich członków. 10. Domatorki - byle komu, aby w domu. ;) !!!!!!!!promilek Odpowiedz Link Zgłoś
wook Re: ...miłość... 19.03.03, 16:50 no nie, i co ja mam tu pisać? KOCHAM,KOCHAM,KOCHAM Odpowiedz Link Zgłoś
fazi Re: ...miłość... 19.03.03, 16:53 Hmmm... Czy się wpisywać na zasadzie: "Kto na ławce wyrył serce i podpisał >>Głupiej Elce<<"? Odpowiedz Link Zgłoś
gofa Re: ...miłość... 19.03.03, 16:56 każdy wpisuje co chce i co mu się z miłością kojarzy :) Odpowiedz Link Zgłoś
gofa Re: ...miłość... 19.03.03, 17:09 no to ja teraz powalę wszystkich, ale cóż... lubię ten wiersz... Bolesław Leśmian Dwoje ludzieńków Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie, O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie. Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania. Nie widzieli się długo z czyjejś woli i winy, A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny. A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie, Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie! Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie, Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie. I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu, Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu. Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie, I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie! Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą, Ale miłość umarła, już miłości nie było. I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga, By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga. Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata, By powrócić na ziemię - lecz nie było już świata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: !!!!!!!!promilek Re: ...miłość... IP: *.ultimo.masq 19.03.03, 17:39 Wrrr... Wszystko co sie z miłością kojarzy ??? Smirnoff ... 0,7 litra ... Kołobrzeg ... 03/07/2002 ... lpaża ... później wydmy ... zachód słońca ... wschód słońca ... potrzeba ogrzania się ... pusta plaża o 5 rano ... kąpiel w cieplutkim morzu o 3 w nocy ... mokry ręcznik dzielony z ... synchroniczne drżenie z zimna w śpiworku ... kolejne 0,7 litra smirnoffa ... powrót ... 10 godzin w pociągu ... brak miejsc ... szaleńcze przyjmowanie ciekawych pozycji w przejściu między wagonami ... szept zagłuszający stukot kół ... i takie tam ;) Niestety ... a może i na szczęście nie była to miłość ... wpływ promilków ;) !!!!!!!!promilek Odpowiedz Link Zgłoś
fazi Re: ...miłość... 19.03.03, 19:01 No nie...! Musiałaś?! fazi kompletnie powalony! prawie załkany - wzruszył się po tej lekturze. A Józzefa nie znalazłem... buuu... Odpowiedz Link Zgłoś
fazi Re: ...miłość... 19.03.03, 22:10 Drobny odwet.... Bolesław Leśmian Romans Romans śpiewam - bo śpiewam, bo jestem śpiewakiem: Ona była żebraczką, a on był żebrakiem. Pokochali się nagle na rogu ulicy I nie było uboższej w mieście tajemnicy. Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła. Siedli ramię z ramieniem na stopniach kościoła. Ona mu podawała, z wyrazem skupienia, To usta, to pieszczoty, to chleb do gryzienia. Dwa głody sycili pod opieką wiosny: Jeden głód ten żebraczy, a drugi miłosny. Poeta co ich widział, zgadł jak żyć potrzeba. Ma dwa głody, lecz brak mu dziewczyny i chleba. Odpowiedz Link Zgłoś
gofa Re: ...miłość... 19.03.03, 22:30 walka na wiersze? super - wchodzę w to :) czy ktoś jeszcze jest chętny? Odpowiedz Link Zgłoś
fazi Re: ...miłość... 20.03.03, 09:01 gofa napisała: > walka na wiersze? super - wchodzę w to :) czy ktoś jeszcze jest chętny? "Walka"? Na wiersze? No, może być ciekawie... Ale - niestety - wymiękam. Za cienki jestem. Powodzenia wszystkim "walczącym". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gryps Re: ...miłość... IP: *.visp.energis.pl 20.03.03, 00:33 a wszystko to przez fermony i endomorfiny czy jakos tak ale odwrotnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gryps Re: ...miłość... IP: *.mszana-dolna.sdi.tpnet.pl 20.03.03, 13:22 spłycam? Ja jestem ofiarą tych formonów i endomorfin Odpowiedz Link Zgłoś
gofa Re: ...miłość... 20.03.03, 13:29 i co? żałujesz, że jesteś ofiarą miłości? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gryps Re: ...miłość... IP: *.mszana-dolna.sdi.tpnet.pl 20.03.03, 13:36 nie, nie żałuję... Odpowiedz Link Zgłoś
gofa Re: ...miłość... 20.03.03, 13:54 ...teraz rozumiem te zastrzeżenia co do wolnej woli facetów ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gryps Re: ...miłość... IP: *.mszana-dolna.sdi.tpnet.pl 20.03.03, 13:57 :):):) - no comments Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: !!!!!!!!promilek Re: ...miłość... IP: *.ultimo.masq 24.03.03, 00:53 Jeśli miłość to tylko z grzesiem halamą ;) : " Opowiem państwu moją tragedię miłosną, której podmiotem była... kobieta. Pamiętam jak ją poznałem. Byłem głodny, zamówiłem więc pizzę. Czekam... Dzwonek. Gdyby błyskawica błyskała milion razy wolniej mógłbym powiedzieć, że pizza dotarła z prędkością błyskawicy. Kiedy w drzwiach pojawiła się kobieta olśniewającej urody, wcale nie byłem zdziwiony. Byłbym zdziwiony, gdyby pojawiła się w oknie - moje M1 nie ma okna. Weszła, podała pizzę i... wtedy to po raz pierwszy pocałowaliśmy się. Nie uwierzycie ale wtedy też po raz pierwszy pocałowaliśmy się drugi raz. W pewnym sensie zaimponowała mi jej odwaga i ...... zamieszkaliśmy razem. Byliśmy razem, ale początki nie były łatwe. Pamiętam - kiedyś rano wzięła prysznic i zbiegła z nim dwa piętra niżej. Było to dziwne, bo mieszkamy na parterze. Inna dziwna rzecz: Była ateistką, ale codziennie przed śniadaniem ukazywał jej się anioł i miał o to do niej żal. Myślałem, że może z nią jest coś nie tak, ale anioł stanowczo zaprzeczał. Albo coś takiego: Po śniadaniu odwoziła swoją młodszą siostrę do szkoły i zaraz wracali ją z powrotem. Okazywało się za każdym razem, że jej młodsza siostra jest za mała żeby chodzić do szkoły. Nic dziwnego. Jest za mała, żeby w ogóle chodzić. Najdziwniejsze było jednak jej hobby: Uwielbiała jazdę konną. Niestety. Kiedyś spadła z konia i ten ciągnął ją po żwirze przez kilkanaście metrów. Znienawidziła jazdę konną. Znalazła za to nową pasję - ciąganie po żwirze. Na szczęście wszystkie swoje dziwactwa rekompensowała towarzyskim trybem życia. Świetnie się z nią rozmawia. Do dziesiątego roku życia wychowywała się w piwnicy, więc śmieszy ją wszystko, co nie jest workiem kartofli. Często opowiada w towarzystwie dowcipy, ale śmieje się z nich tak długo, aż zostaje sama. Myślę że za bardzo jest skupiona na sobie. Nie do końca zgadzaliśmy się co do formy bycia razem. Jeśli chodzi o małżeństwo byłem zwolennikiem tradycji japońskiej. W Japonii, najpierw młodzi ludzie czują się samotni, potem odkrywają siebie, biorą ślub, mieszkają razem no i w końcu mają dziecko. W Polsce odwrotnie. Najpierw dziecko, potem mieszkają ze sobą, biorą ślub i w końcu odkrywają siebie i czują się samotni. Tylko rozmowa z rodzicami wypada w tym samym czasie. No więc ona preferowała styl Polski. Chciała mieć dziecko. Powiedziałem, że się postaram. Nie było łatwo, chociaż samo staranie się o dziecko jest całkiem przyjemne. Kiedy się rozebrała, ledwo ją poznałem. Chwyciłem jej dłoń. Potem wszystko stało się tak szybko. Rzut przez bark, sprowadzenie do parteru, dwie wywrotki. Wygrałem przewagą punktów. Ale nie zaszła w ciążę. Pokazała mi inny sposób. O rany! Miałem wrażenie, że poruszyła się ziemia. Ale to sąsiad w nocy kopał ogródek. Czekaliśmy potem cierpliwie na dziecko. Po sześciu godzinach ubraliśmy się i poszliśmy coś zjeść. Nie mieliśmy dziecka, więc kupiłem sobie psa. Ona była zazdrosna, a nawet okrutna. Chciała nauczyć mojego psa latać. Wypchnęła go z dziesiątego piętra. Zwierzak nie nauczył się latać, a ja zapłaciłem grzywnę za wyprowadzanie psa bez smyczy. Była kobietą przewrotną. Kiedy poszedłem z nią na lodowisko. Tam okazała się bardzo przewrotna. Na szczęście odkryłem wtedy, że kobiety są przewrotne, ale nie te, które już leżą. " Grzegorz Halama !!!!!!!!promilek Odpowiedz Link Zgłoś
rychu_z_przemysla Re: ...miłość... 24.03.03, 10:32 halama pija sobie piwko niedaleko mnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: !!!!!!!!promilek Re: ...miłość... IP: *.ultimo.masq 24.03.03, 10:33 ZG ... Razem z aśką kołaczkowską ... !!!!!!!!promilek Odpowiedz Link Zgłoś