jobrave
15.03.07, 03:46
Pytanie tylko z pozoru głupie, otóż w biuletynie brytyjskiego Royal Institute
of Archeology - "The British Archeology Monitor" , którego kolejny numer
ukazał się wczoraj czytamy: "W Polsce,jednym z mniej znanych krajów Unii
Europejskiej i jak dotyczczas jedynym azjatyckim krajem we Wspólnocie, w
okolicach niewielkiego miasteczka o nazwie Przemyśl (Thinking over-tak brzmi
po angielsku nazwa naszego miasta-przyp. mój), ekipa brytyjskich archeologów
i antropologów kierowana przez prof. Jamesa Hoe i dr Hannah Spadle dokonała
serii sensacyjnych odkryć, z których wynika, że kolebką indian amerykańskich
nie był kontynent amerykański, nie Azja lecz trójkąt zawierający się pomiędzy
Przemyślem, Grochowcami a Prałkowcami wraz z dwiema enklawami w rejonie Orły
-Wacławice oraz Walawa-Niziny. Z głębokich wykopach odkryto wczesnoneolityczne
obozowisko Indian z plemienia Hoopi oraz stanowiska grzebalne, w których
znaleziono szkielety przybrane w charaktersytyczne pióropusze pośmiertne oraz
słynne, lecznicze świece indian Hoopi. W trakcie prac doszło do przykrego
incydentu, ponieważ ponieważ ekipa archologów została zatakowana przez grupę
Ukraińców uzbrojonych w łuki, tomahawki oraz trójzęby i przystrojonych w
pióropusze. Napastnicy najpierw twierdzili, że to oni sa rdzennymi mieskańcami
tych terenów co najmniej od czasów wczesnego dewonu (choć niektórzy
wykrzykiwali coś o sylurze) a szkielety podrzucili Polacy, którzy zawsze mieli
tendencję do podszywania się pod indian Hoopi, rzadziej Komanczów. Jeden z
najwięskszych specjalistów od antropometrii, towarzyszący ekipie, prof.
Archibald Halfhead bez słowa podniósł jedną z czaszek i wyjaśnił,że stosunek
wypukłości kości policzkowych do osi potylicy jest funkcją xs-1 ramienia
trójkąta Przemyśl-Grochowce-Prałkowce czyli jest równy połowie osi symetrii
przedniej ściany zatoki czołowej, tym samy jest wykluczone, by
pradawni,rdzenni mieszkańcy tych okolic posługiwali się językiem ukraińskim.
wydawać by się mogło, że konflikt został zażegnany, kiedy z lasu wypadła
kolejna podobnie uzbrojona grupa. Tym razem byli to Polacy. Archeolodzy, nie
chcąc dopuścić do kolejnego konfliktu polsko-ukraińskiego, zastrzelili jednych
i drugich po czym zakopali w dole z którego wcześniej wynieśli cenne szkielety
i udali się w drogę powrotną. Nasi brytyjscy archeolodzy słyną z niesłychanej
dokładności i choć materiał badawczy nie pozostawiał żadnych wątpliwości nie
poprzestali na tym. Jeszcze tego samego dnia wsiedli w samolot i udali się w
Góry Skaliste. Po przylocie nasi bohaterowie, mocno już zmęczeni, z trudem
rozbili swoje obozowisko na Squirell Creek ,niedaleko Bears Valley, i udali
się na spoczynek. Tymczasem prof. Hoe długo nie mógł zasnąć, nie mógł sobie
prypomniec bowiem, dlaczego zdecydował się na tę wyprawę w Góry Skaliste, i
kiedy juz od myślenia rozbolały go przednie płaty czołowe i trąbka
Eustachiusza, usłyszał- rodzierający skalista ciszę- ryk niedżwiedzia:
"Grizzly czy baribala?"-zapytał w myślach sam siebie-"Chyba grizzly, baribala
nie ryczy tak głośno". Hoe miał rację, bo po chwili na polane wkroczył potężny
niedźwiedź grizzly.
-Do you speak Ukrainian or Polish?- zapytał profesor misia
-No I don't odpowiedział najczystszą angielszczyzną miś. "Wiedziałem"-pomyślał
Hoe-"Wiedziałem-fontanna w rynku, klub "Niedźwiadek", niedźwiedź w herbie."
"Wiedziałem! Wiedziałem! Wiedziałem! Yes !Yes! Yes!.
-Ja też wiedziałem, i co z tego-ni to zapytał, ni to odowiedział grizzly.
Hoe nie zaracał już uwagi na misia, znaów był dumnym synem albionu, który
dokonał kolejnego wielkiego odkrycia."
Na tym kończy się artykuł o przemyskich korzeniach indian amerykańskich,
dzięki którym od najbliżeszej soboty możemy podróżować do USA bez wiz. Prof.
Hoe zapomniał jednak zbadać, w jaki sposób rdzennym mieszkańcom i okolic,
udało się dotrzeć do ameryki?