Dodaj do ulubionych

The Dobra Szlachecka Society

12.10.07, 14:32
Jest taka ciekawa strona o miejscowości Dobra (dawniej Dobra
Szlachecka i Dobra Rustykalna), stworzona przez jej byłych
mieszkańców:
www.dobra.org/
Szczególnie polecam artykuł "People of Dobra talk in July 1997 (in
Polish)", jako kontynuację wspomnień mieszkańców nadsańskich wiosek
Podkarpacia.
Obserwuj wątek
    • 3centy Re: The Dobra Szlachecka Society 12.10.07, 14:55
      tawnyroberts napisał:

      > Jest taka ciekawa strona o miejscowości Dobra (dawniej Dobra

      Oooo, szczególnie polecam rozmowę z mieszkańcami o międzywojennej współpracy
      polsko-ukraińskiej ( o wojennej odradzam) , warto też rzucić okiem na stary
      cmentarz grekokatolicki ;)
      • piotrzr Dobra Szlachecka 09.11.07, 19:55
        Namawiam na oglądnięcie kilku zdjęć (mojego autorstwa) pięknej cerkwi w tej wsi.
        Odnowiona przed dwoma niespełna laty (z odbudowaną środkową wieżyczka)

        fotoforum.gazeta.pl/3,0,941256,2,16.html
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,941257,2,17.html
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,941219,2,21.html
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,941222,2,24.html


        A na stronie inernetowej Dobrej są m.in nagrania wspomnień byłych mieszkańców z
        okazji wysiedleń i pieśni
        • piotrzr Plebania w Dobrej Szlacheckiej 15.11.07, 15:27
          Przedstawiam swoje zdjęcia budynku stojącego tuz obok cerkwi w tej wsi - to
          prawdopodobnie budynek plebani, którego stan techniczny nie wymaga chyba
          komentarza :


          fotoforum.gazeta.pl/3,0,957753,2,1.html
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,957754,2,2.html

          • jackiw Re: Plebania w Dobrej Szlacheckiej 15.11.07, 19:30
            piotrzr napisał:
            > stan techniczny nie wymaga chyba komentarza

            mówi się, że od 11 września 1939 tam ciągle straszy :)
      • warszawa17 Re: The Dobra Szlachecka Society 26.01.08, 19:00
        To jest znakomite bo prawdziwe...
    • tawnyroberts Dobra we wspomnieniach mieszkańców - cz. I 25.01.08, 12:02
      „W historii nic nie zamyka się ostatecznie"
      Zbigniew Herbert, "Barbarzyńca w ogrodzie".

      Rozmowy przeprowadzone w Dobrej w czerwcu i lipcu 1997 r. przez Jana
      Popiela z Nowego Jorku.

      Dobra miała 16 przysiółków: Dział, Dobrzanka, Ratny, Pleszawa,
      Hirisznyj Kinec, Dolisznyj Kinec, Pererowce, Siemowica...

      Jan Karczynski – 1915 r., matka Adamska, nr domu 69:
      - na Dziale mieszkali: Nisiewicz, Hnatusko, Hryckiewicz, Karczyński,
      Kowalski, Gbur, Burdziak, Demkowicz. Hnatusków nazywali Hyryki albo
      Huzary. Dzisiaj na Dziale nikt już nie mieszka.
      - (...) Hnatusko miał córki: Katarzyna, Hanka, Maryśka, Julka – w
      Pleszawie jedna, druga za Stalonym, za Demkowiczem, Maryśka za
      Mikołajem Popielem.
      - (...) Hnatusko Dobrzański nie chodził do 12 roku życia, jak miał
      18 lat pojechał do Ameryki, wrócił, ożenił się też z Hnatusko, trzy
      razy był w Ameryce, wybudował dom, dobrze uposażył córki; Mikołaj
      Popiel przyszedł z Ratnego; Józek Popiel ożenił się u Nisiewicza,
      Stefan pod Przemyślem.
      - na Ratnym było trzech Popieli, jednego nazywano "Bilyj Wus",
      drugiego "Jeżeli", twego pradziadka Jana "Pokajannik".
      - Popiel z Rzeczek był z innych Popieli. Koło mnie mieszkał Hawryło
      Popiel wywieziony w olsztyńskie, niedaleko mieszkał tez
      Dziurdziewicz.
      - my rozmawiali po rusku wszyscy w Dobrej, Polacy i Ukraińcy mówili
      tu po rusku.
      - diabeł przyniósł nienawiść ze Wschodu.
      Sławki Bagińskiej (ona z domu Nisiewicz) ojciec mówił: - Jaśko, ty
      Polak, ja Ukrainiec, podzielmy się paschą. Kiedy pojechaliśmy razem
      do tartaku, on złapał mnie, my się obcałowali.
      - przed wojną był tu spokój.
      - w 1939 r. wysiedlono część ludzi na Wschód.
      - w Hłomczy był ksiądz, który robił spisy ludzi na wywóz do Niemiec,
      robili zebrania i brali ochotników.
      - diak Suchy był sekretarzem w gromadzie, Niemcy go zabrali do
      Oświęcimia.
      - w 1944 r. Ruskie zebrali kontyngent i przyszli do mnie, żebym
      wiózł kontyngent do Sanoka. Stefan Demkowicz był zastępcą sołtysa,
      wypiliśmy wódkę. – Ja konia dam, powiedział, ale ja nie pojadę. Bał
      się, że przyjdą w nocy i powieszą, powiedział, że tak ne bude jak
      teraz, że dwa rządy będą i zaraz w 1944 r. go banda powiesiła. Dużo
      Ukraińców powiesili. Twój dziadek Mikołaj był bity przez banderowców
      na Dziale. Zrobili zebranie na Dziale i pytali, co on za jeden ten
      Karczyński i sąsiedzi powiedzieli, że wszystkie ruskie święta
      święcił. Tu byli Polakami tylko Karczyńscy i Popiele.
      - do cerkwi my wszystkie chodzili, ja w kościele w Mrzygłodzie byłem
      tylko dwa razy w roku: na Boże Narodzenie i na Wielkanoc. Ja
      chodziłem do cerkwi, powiedziałem księdzu w Mrzygłodzie, a on, że
      jest jeden Bóg na niebie.
      - księdzem rzymskokatolickim w Przeworsku był Nisiewicz z Działu w
      1907, może 1901 r.
      - Ilko Stalony ożenił się z Julką, Staszek z Dolinok Nisiewicz z
      Piły, pracownik kolejowy, ożenił się z Hanielką, córka Ilka
      Stalonego. Staszko Nisiewicz był tu wiele razy u nas w Dobrej.
      Podpisaliśmy, że on niewinny, bo inni siedzieli. Siedział Franko
      Hryckiewicz.
      - Krowiak siedział w Jaworznie, bo banderowcy byli w chałupie, kiedy
      wpadło wojsko.
      - Franko był z polskich Popieli, pochodził z Działu, to trzecie
      pokolenie z Józkiem z Sanoka. Jego stryj Józef Popiel z Działu,
      ożeniony z Dziurdziewiczową z Dobrzanki, poszedł w 1918 r. do
      wojska, spotkał się z Uhrynem, Uhryn go zamordował, bo Popiel –
      Polak, a Uhryn – Ukrainiec. Wracali z wojny do domu i Józek Popiel
      nie doszedł.
      - ja koło Lublina, gdybym nie umiał ruskiej mowy i ruskiego
      pacierza, to by to było samo ze mną.
      - byłem na Ukrainie 20 lat temu zobaczyć sąsiadów, trzy siostry
      cioteczne mam na Ukrainie.
      - Hnat, to było przezwisko Nisiewicza, mieszkał na Zakoszkach.
      - mojej matki mama jest z Demkowiczów.
      - 36 razy wzywano mnie na UB do Sanoka, po wyrzuceniu ludzi z Dobrej
      w 1947 r. i pytali czym się ludzie tutaj zajmowali, co robili, gdzie
      należeli. Chodziłem do Sanoka pieszo: pytano o Kowalskich,
      Demkowiczów, wszystkich, tu nie było człowieka, żeby się nie pytali.
      Jeden z UB ożenił się z córką Górskiej z Dobrej, ona z domu Piecuch,
      on przesłuchiwał, oni wszystko zapisywali, pięciu mnie
      przesłuchiwało, w 1948, 1949 roku. Potem jeździłem już rowerem do
      Sanoka, wzywali nie tylko mnie, Janusz jeździł, pytali czy byli w
      bandach, czy strzelali.
      - tu w Dobrej było cos 500 numerów.
      - Buczyńscy mieszkają w gorzowskim.
      - matka mojej żony wydała się za Popiela, poszedł na wojnę
      austriacką i tam zginął Franko i Staszko Popiel.
      - w Zielonej Górze mieszkał Popiel z Dobrej.
      - Stefana Kowalskiego ojca brat ożenił się z Popielką.
      - pod Żarami mieszkał Popiel, który pochodził z Dobrej, z Działu,
      umarł pod Krakowem, mój syn jeździł na pogrzeb.
      - w Nowogrodzie mieszkał Józek Popiel i syn Franek. Józek Popiel to
      Karczyńskiej, mojej żony, przyrodni brat, jej matka drugi raz wyszła
      za mąż za Kowalskiego.
      - na Dziale było pięciu Popieli: Franko, Mikołaj, Piotr – to byli
      Popiele rzymokatolicy.
      - jeden Popiel ożenił się na Zakuciu.

      Kobieta spotkana na drodze, ze starych Dobrzan, Bronka Petlowana, z
      domu Bagińska:
      - nie ma komu tutaj porządków zrobić, stara szlachta pilnowała
      lasów, a teraz to tylko ciąć, rąbać i zabierać.
      - moja mama sadziła lasy za darmo, a teraz dla swoich nie ma.
      - las musi rosnąć 200 lat, a kładkę, którą postawili, to ona tyle
      nie kosztowała, co lasu wycięli.
      - Karczyński powiedział Krowiakowi, że jego syn Kazik nie ma prawa
      do lasów, bo urodził się w olsztyńskim.
      - chcieli te lasy upaństwowić, ale Czajkowscy i Giżyccy chodzili do
      Sanoka i nie pozwolili i zostawiono je lasami gromadzkimi.
      - Andrzej Demkowicz i Polański działają, żeby te lasy odzyskać, ale
      je już tak przetrzebiono, zostało jeszcze 700 hektarów.
      - za tyle lasów co zabrali powinni nam cerkiew wyremontować i
      plebanię.
      - Karczyńscy, Popiele i Demkowicze jeździli i wykupili te dokumenty
      szlacheckie i mapy.
      - gmina tyłek wam wyłata i będziecie patyki zbierać.
      - ten las należał kiedyś do wszystkich. Nisiewicz z Siemowicy miał
      papiery szlacheckie.
      - Bronka Petlowana (mam rozwód, jestem Bagińska), mój ojciec Józef
      Bagiński, nr 51 w Pleszawie.
      - brat ojca był sołtysem w Dobrej do wysiedlenia.
      - jak budowano kładkę, drogę, most, to las szlachecki płacił za
      wszystko.
      - chcą las odzyskać, bo byli szlachta, teraz jest rabunkowa
      gospodarka. Podobno sołtys sprzedał 120 hektarów lasu, kto był w
      lesie to widział. Tyle lat się upominali o drogę, a gmina lasy brała
      i nic nie dala. Nachman był sołtysem, za sołtysa Woźniaka to chociaż
      coś zrobili, te drogę zrobili za pieniądze z lasów.
      - Dobrej zabrali pastwiska, co Dobra dostała w zamian? Nic! Nocami
      drzewo wożą, żeby szlachta nic z lasów nie dostała.
      - nowonapływowi chcą zniszczyć lasy.
      - nie będą mogli kraść, gdy lasy wrócą do szlachty.
      - sami na siebie ściągają biedę, aby dziś, nie myślą o jutrze,
      zarobią w Austrii czy Włoszech i dalej będą żyć z polskiej renty.
      - syn sołtysa buduje w Dobrej dom, tam wyżej Dzieni.
      - kiedyś dzień był wyznaczony w zimie i wtedy się ścinało las. Tym
      co mieszkają na Braniewie też się las należy, tam dano im ziemię,
      ale nie dano lasu.
      - rżnijmy, rąbmy, bo to las ukraiński. Tak tu mówią...

      Józef Popiel, rocznik 1915, ojciec Piotr, matka Ewa Demkowicz, córka
      Michała:
      ...Michał Dziurdziewicz, mieszkał na Rzeczkach, powieszony przez
      Polaków w Zahutyniu, miał 17 lat.
      Diak Suchy był Ukraińcem, podobnie jak ksiądz Hajdukiewicz, z którym
      się nie lubili. Diak podobno miał przed wojną należeć do partii
      komunistycznej. On pochodził z Tyrawy Wołoskiej, jego żoną była
      Hanka. Niemcy zabrali go w 1941 roku do Oświęcimia, razem z
      Kowalczykiem i Krajnikiem. Zabrali wtedy 7 osób związanych z
      komunistami. Kowalczyk był sołtysem za ruskich. Jego żona pierwsza
      wróciła z olsztyńskiego po wojnie do Dobrej.
      Pamiętam do dzisiaj jak wojsko polskie paliło Ulucz. Trafiłem do
      Jaworzna.
    • tawnyroberts Dobra we wspomnieniach mieszkańców - cz. II 25.01.08, 12:09
      Co się stało z Żydami? Niemcy ich rozstrzelali. Najpierw zabrali ich
      do Trepczy, gdzie było żydowskie getto. Za ruskich Żydzi byli
      gospodarzami Dobrej. Było tutaj 9 numerów Żydów. Żyd Lipa przechował
      się w Dobrej w lesie Roweńskim. Demkowicz, co mieszkał pod lasem
      Roweńskim, ich chował i ktoś chyba zameldował i Niemcy przyjechali
      do niego i zabrali żonę do Sanoka. On po nią pojechał, ją wypuścili,
      a on tam już został. Żydzi dalej byli w lesie. W 1944 r. Demkowicz,
      zwany Wasiunio, trafił na Żydów w lesie i oni go udusili. Jak Ruscy
      przyszli, to Żydzi wrócili do swego domu, gdzie siedział Beblik
      Nisiewicz. To byli Żydzi, co uciekli z getta w Trepczy. W 1944 r.
      uciekli z Dobrej do Sanoka, chodziłem do nich po wojnie. W 1945 r.
      jednego Żyda zabiło AK w Sanoku. Lipy uciekli wtedy do Krakowa.
      Podobno na Ropie też byli przechowywani Żydzi. Ignacy Demkowicz
      spotkał Żydów w lesie, chodzili i zbierali gruszki. Chodzili też po
      polach i powiedzieli mu: - Ty nic nie gadaj. Gdzie Romek Popiel
      teraz mieszka, tam mieszkał Zysko. Żydzi mieli karczmę, mieli pola,
      gospodarzyli. Te Lejby to były chłopy. Jeden Żyd brał udział w
      kampanii wrześniowej, po czym wrócił do Dobrej.
      Ci Żydzi z getta musieli wyjmować kamienie z Sanu w Miedzybrodziu.
      Niemcy kazali im śpiewać: „Hitler złoty nauczył nas roboty, a Rydz-
      Śmigły nie nauczył nas nic”.
      Tu pod cerkwią Niemcy postawili budę i kazali znieść ze wsi
      wszystkie żarna i postawić je przy murze. Żarna Niemcy wywieźli.
      Jedno żarno zostało u Popiela, to w nocy kolejka się ustawiała żeby
      mleć.
      Polacy mieli za Niemców w Mrzygłodzie swoją policję, a Ukraińcy
      swoją w Tyrawie Wołoskiej.
      Jeżeli chodzi o wysiedlenia na Ukrainę, to Dobra nie miała prawa
      wyjeżdżać na Ukrainę, bo to była polska wieś. W 1946 r. chodziły tu
      bandy i namawiały do wyjazdu na Ukrainę i cała Dobrzanka wyjechała.
      Po spaleniu Ulucza właśnie w Dobrzance zatrzymało się część ludzi
      stamtąd. W 1947 r. przyszedł tu pułkownik do Ukraińskiego Domu
      Narodowego i powiedział: - Pojedziecie na Zachód. Nie pojadą ci, co
      byli na robotach w Niemczech, małżeństwa mieszane. Pułkownik
      mieszkał na plebani. Tu banderowcy zrobili trochę roboty później i
      wysiedlono prawie wszystkich. Ignacy Bagiński był w 1947 r.
      sołtysem. Jego też wysiedlono do Płoskinii w olsztyńskie, a jego
      brata zostawiono w Pleszawie. Wysiedlono wszystkich, ale niektórzy
      nie dostali karty wysiedleńczej, bo wykupili się i wrócili.
      Przed Bagińskim, sołtysem był Demkowicz Stefan, ale banda przyszła i
      zabiła go na cmentarzu. To byli ci sami, co zabili Popiela, ale nie
      Józefa. Andrzej Czajkowski i Staszek Bagiński – to oni siedzieli w
      Sanoku przed wysiedleniem.
      Ruscy w 1939 r. wzięli na Sybir Krajników. Jak by im kto wspomniał
      na szlachtę, to by zaraz go wywieźli na Sybir.
      Na zniszczonym doszczętnie cmentarzu, gdzie pochowana była mojej
      żony matka (Kuczman), tam zapalam świeczkę 1 listopada. Na tym
      cmentarzu została już tylko kapliczka Krajnika, resztę zniszczono w
      ostatnich dziesięciu latach. Dwie rozwalone kaplice stoją jeszcze na
      Ratnym.
      Na Ratnym mieszkali Popiele i ich zwali: Bilyj Wus, Jeżeli i
      Pokajanie. Jeden Popiel z Ratnego zrobił sobie w młodości trumnę i
      trzymał ją na strychu chyba z trzydzieści lat. Mówił: - Jak umrę,
      nikt nie będzie musiał dla mnie jej robić. Kiedy wysiedlali z
      Dobrej, w Sanie utopił się polski żołnierz. I wtedy Janowi Popielowi
      (on ożenił się z Rozalią Dobrzańską Demkowicz), a już był po drugiej
      stronie Sanu, wojsko trumnę zabrało. Nie dowiózł jej w olsztyńskie,
      do Żelaznej Góry. Jego zięciem był chyba Demkowicz z Ratnego: -
      Zięciu, gdy ja Ciebie walę na rękę, to Ty mnie słuchasz, a jak Ty
      jesteś silniejszy , to ja Ciebie. On żył dobrze z zięciem.
      Moja matka była Ukrainką i żoną była Ukrainką. Nas Polaków w Dobrej
      było chyba 45 rodzin i wszyscy mieli żony Ukrainki. Przed wojną ja
      się bawił na ukraińskich zabawach w Hłomczy, Uluczu, Tyrawie Solnej,
      Siemuszowej. Nikt tam nie mówił: „ty Polak, ja Ukrainiec”. To ten
      Hitler i Stalin poróżnili ludzi. Ludzie duraki, dali się poróżnić.
      Ja pierwszy wrócił z Zachodu, spod Międzyrzecza i zamieszkał na
      plebani. Potem żem się wybudował. Mój syn Tadek ma teraz 6
      samochodów, buduje drugą kamienicę, drewno z lasów dobrzańskich
      woził do fabryk mebli w Wyszkowie. Teraz plebanię zjada grzyb, to
      się do naprawy chyba nie nadaje.
      Przed wojna bylo w Dobrej chyba 105 Demkowiczów i 95 Nisiewiczów.
      Ojciec Józefa Demkowicza z Siemowicy (Dobra 30), a moja matka, to
      rodzony brat i siostra.
      Kiedy mnie wieźli na Zachód, to mnie już mieli na liście i z
      Oświęcimia wzięli do Jaworzna. W Jaworznie było sto razy gorzej jak
      za Niemców. Ja tam prowadził warsztat szewski. Ze mną siedział jeden
      Polak spod Jarosławia, to tak mówił: - Panie Popiel, ja tu trzy lata
      siedział za Niemców, ja ten obóz budował, ale dalej wołałbym
      siedzieć za niemieckich czasów niż za tych, co teraz naszły. Czy nie
      mówiłem tam, że jestem Polakiem? Panie, Polaka, to tam żeby jak
      najprędzej zdechł, a Ukraińca tak samo. Osiem miesięcy tam w
      Jaworznie siedziałem. Potem pojechałem za żoną, oni mi tam jej adres
      znaleźli. Dziewięć lat mieszkałem koło Międzyrzecza, teraz to jest
      województwo gorzowskie. Czemu wróciłem? Panie, gdzie się człowiek
      wylęgnie, tam go zawsze ciągnie, na to nie ma siły. Mnie tam dobrze
      było w tym Policku, byłem palaczem centralnego ogrzewania.
      Józefa Popiela, brata twego dziadka, zabili Polacy. To była akcja
      wojskowa, cztery domy w Dobrej wtedy wojsko spaliło. On nie był w
      UPA, wtedy się uciekało przed wszystkimi. Do ukraińskiej bandy
      zabrali Michała Dziurdziewicza, 17 lat. Tam go wszy oblazły. On
      mieszkał na Rzeczkach, wrócił do Dobrej i go Polacy potem powiesili.

      Helena Polańska, żona Władysława (z domu Popiel):
      Jan i Romek, co zginął na traktorze, to moi bracia. Myśmy wrócili z
      Mrzygłodu dwa miesiące po wysiedleniu. Mój ojciec pierwszego
      stycznia 1950 roku razem z siostrą mojej mamy, Białasem, Józkiem
      Demkowiczem z Siemowicy (on ma siostrę w poznańskiem), Januszem,
      postanowili pojechać w olsztyńskie i koszalińskie do rodziny. Razem
      dojechali do Warszawy i tam się rozdzielili. Pojechali na dwa
      tygodnie. Mego ojca w olsztyńskiem zamknęli na jedną noc do
      wiezienia. Podejrzewali, że jest banderowcem. Tam go bili. Z
      olsztyńskiego pojechał do swego brata, koło Międzyrzecza i tam
      umarł. Ludzie gadają, że u Demkowiczów wódkę wypił i poszedł na
      pociąg i był fioletowy. Inni mówią, że zjadł coś w restauracji.
      Kiedy przyjechał do Międzyrzecza, to miał kłopoty z żołądkiem i
      trafił do szpitala i szybko było po nim. Jest pochowany w
      Międzyrzeczu. Tu, w Dobrej, wszyscy gadali, że ci z olsztyńskiego,
      co kiedyś mieszkali w Dobrej, to oni go otruli.
      Janusze z Dobrej nie mieli być wysiedleni. Ci Popiele na Ratnym to
      byli grekokatolicy. My byli rzymokatolicy. Ten z Działu, co był
      gajowym, to był rzymokatolikiem.

      Władysław Polański:
      Z dziada pradziada jestem Polak, ale piosenki ukraińskie lepiej
      śpiewam, niż niejeden Ukrainiec. Z tą Burdziakową, co to tu w
      czerwcu była z Chicago, to do jednej klasy chodził. Ona pojechała na
      roboty do Niemiec, tak jak i ja. Kto by tam przed wojną pomyślał, że
      coś takiego mogłoby tu zaistnieć. Wróciłem z Niemiec w 1947 r. we
      wrocławskie, do mego ojca, co go wysiedlili. Później, w 1948 r.,
      wróciłem do Dobrej. Żona ojca nazywała się Julia Demkowicz. My
      wszyscy żeniliśmy się tutaj z ukraińską szlachtą. Kto tam kiedyś by
      wiedział, że ta głupota tu się nastanie, że diabeł strzeli w naród i
      naród poróżni. A wszystkiego dokończyli księża, rzymskokatolicki
      miał AK, a grekokatolicki UPA, to była taka polityka. Oni nie
      myśleli, żeby ludzie w zgodzie żyli, tylko żeby jeden w drugiego nóż
      pchał.
    • tawnyroberts Dobra we wspomnieniach mieszkańców - cz. III 25.01.08, 12:15
      Jestem na emeryturze. Syn ma tartak w miejscu, co się nazywa
      Hubalówka. Hubale tu mieszkali kiedyś. Dobrze, że Stalin nastał, bo
      księża z Żydami i Hitler by tu zawojowali cały świat. A Stalin
      jednym ukręcił mordę, a Hitler drugim. Ksiądz Hajdukiewicz miał
      tutaj 50 indyków. A po co mu było aż tyle? Tak, jeden miał UPA, a
      drugi AK. To była jedna parafia, ci księża. Byłem na Ukrainie, mam
      tam rodzinę. Oni tu nie wrócą, bo tu nie ma do czego wracać.
      W szkole, jak religia była, to ja byłem najlepszy uczeń. Ja chodził
      do kościoła i do cerkwi. Tu mojej żonie Helenie brata zabili,
      chłopak (Popiel) miał 14 lat.

      Janusz Siemowica:
      Szkoła w Dobrej była budowana przez Ukraińców przed wojną w 1936 r.,
      my ją za las szlachecki wykończyli po wojnie. Mieszkam w domu, gdzie
      mieszkał Jan Demkowicz, wysiedlony w 1946 r. na Ukrainę. Szlachtę
      wysiedlono na zachód i w olsztyńskie. GS zajął starą szkołę na
      sklep, jest to własność kościoła grekokatolickiego. Teraz Polański
      ma tam sklep. To dalej jest niczyje. Cerkiew nam się podoba, trzeba
      by było ją remontować. Czemu ludzie nie przyszli na zjazd? Ja
      przyszłem. Pierwszy zjazd w 1991 roku, to była cała wieś, drugi też,
      a teraz nie przyszli. Lasy? Jak oni tam z Polańskim mogą odzyskać
      700 hektarów lasów, kiedy ten las był całej szlachty, a nie tylko
      tych, co tu mieszkają teraz. Dochody z majątku szlacheckiego przed
      wojną szły na społeczne cele. A my, to o ten most, do Warszawy
      pisali od lat 60-tych. Ci, co ich wywieziono, to mogą wrócić. A
      czemu ich wywieziono? Może zasłużyli?
      Mój ojciec był ożeniony z Ukrainką z Demkowiczów i mój dziadek,
      Michał Janusz, tez był ożeniony z Ukrainką. Dawno temu tu Ukraińców
      nie było, byli Rusini.
      Demkowicza z Siemowicy powiesili banderowcy, a kto powiesił
      Demkowiczową Dobrzańską z córką? A kto zabił Jana z Rzeczek? Kto
      zabił Stalonego? Trzeba było tu przyjść dwa lata temu, kiedy żył
      Stalony z Hłomczy. Trzeba zapytać Michała Nisiewicza, co jest w
      Kanadzie. Jan Nisiewicz, jego brat, po wysiedleniu został w lesie, a
      razem z nim Józek Buczyński, Józek Demkowicz i jeszcze jeden. Wojsko
      ich zaszło i powystrzelało. Jeden był ranny, żyje w olsztyńskiem.
      Stalony z Hłomczy miał wyrok śmierci, siedział w więzieniu.
      Dziurdziewicza wojsko złapało, zaprowadziło do Mrzygłodu i go
      wypuściło. Poszedł do domu i banderowcy myśleli, że to szpieg.

      Anna Kowalczyk, rocznik 1908, obecnie w Siemowicy nr domu 2:
      Męża zamordowali Niemcy w Sanoku, on komunista nie był, wzięli go
      jako komunistę. Wydali go ludzie z Dobrej. Zginął razem z diakiem
      Suchym i dyrygentem chóru. Tu w Dobrej chór był nie jaki bądź. Moje
      dzieci mieszkają w Sanoku i Przemyślu, uczone, studiowali.
      Wysiedlili mnie najpierw na Ukrainę, ale wróciłam, a potem w
      olsztyńskie. Wróciłam do Dobrej z dziećmi, postawiłam dom. Nie
      lubiłam kościołów na Pieniężnie (olsztyńskie).
      Polaków z Dobrej wysiedlono w 1947 roku tylko do Mrzygłodu.

      Stanisław Krowiak, rocznik 1929:
      Byłem w Jaworznie, z Dobrej było tam około 80 osób. Zmarło dwóch
      Nisiewiczów, jedna kobieta z Dobrej urodziła w Jaworznie dziecko. Do
      Jaworzna zabrali nas z Oświęcimia. Z Sanoka ze stacji, kiedy nas
      wysiedlali, zabrano do Jaworzna Hnatusków zwanych Hyrykami. Ci, co
      poumierali w Jaworznie, to wzięto ich wcześniej, po drodze do
      Sanoka. W Rzeszowie po wojnie powieszono Demkowicza i Uhryna.
      Staszko z Dolinok Nisiewicz też siedział. Siedziała Helka Krowiak,
      później żona Józka Biłasa z Kanady, siedział jej brat Witold,
      siedział Giżycki. Ja miałem wtedy 17 lat. Oni nie pytali czy ty
      Polak, czy Ukrainiec. Diaka Suchego i Kowalczyka zabrano pewnie do
      Oświęcimia. Mój ojciec woził ich do Sanoka. Karczyński też zginął w
      Oświęcimiu i to zaraz na początku. On tu był znanym (...) jeszcze
      przed wojną. Po 3 miesiącach rodzina dostała akt pośmiertny.
      Tu na Dziale mieszkali Nisiewicze zwani Mysiowymi. Tu stała duża
      kaplica, był młyn.
      Na Dobrzance mieszkali Antosie Hnatuskowie zwani Huzarami. Ich
      przodkowie na wojny jeździli konno, ze skrzydłami. Wywieziono ich na
      Ukrainę w 1946 r.. Popiel, którego rzekomo otruto w olsztyńskiem w
      1950 r., ojciec Jana, mieszkającego koło cmentarza i Heleny
      Polańskiej, po wojnie wyjechał do Tyrawy Solnej i wrócili po
      wysiedleniach i zamieszkali w budynku szkoły. Bandy powiesiły Franie
      Demkowicz, miała 18 lat, UPA powiesiło. Jej ojca nazywali Demkowicz
      Martiak. Wysiedlono ich na Braniewo, jej brata wysiedlono do
      Dąbrowy, gmina Chruściel. Franię powiesili, bo poszła do Mrzygłodu.
      Żona Michała Hnatusko była akuszerką.

      Józef Popiel, mieszka w Sanoku, ul . Kolejowa, rocznik 1915:
      W Jaworznie było z Dobrej 70 mężczyzn i 10 kobiet, Popieli było
      trzech.
      Moi bracia Mikołaj i Michał, jeden był w Sanoku, drugi w
      Mrzygłodzie, powiedzieli: - My zostajemy tutaj, a ty jedź na zachód.
      Jak znajdziesz dużą gospodarkę, to daj nam znać. Przyjedziemy do
      Ciebie, a jak się tu uspokoi, to ty przyjedziesz do Dobrej z
      powrotem. Wyjęli mnie z pociągu w Oświęcimiu. Mieli mnie na liście.
      Tu w Dobrej zginął 14-letni Michał (Marian) Popiel, syn Michała,
      mego brata, to był brat Olgi Demkowicz z Kanady (z pierwszej żony
      jej ojca). Ktoś powiedział, że donosił do Mrzygłodu. Zastrzelili go
      w domu.

      Józef Demkowicz, urodzony 23 lutego 1919, przed wojna Dobra 101:
      W 1939 r. wywieźli mnie z Dobrej pod Tarnopol. Byłem młody, to zaraz
      wzięli mnie do armii radzieckiej. Uciekaliśmy w 1941 r. przed
      Niemcami, aż za Równe, aż za starą polską granicę. Tam mnie wzięli
      do niewoli. Stamtąd nas prowadzili do Chełma, do obozu. Było nas 40
      tysięcy. Przez trzy dni siedzieliśmy w wagonie. Panie Popiel, ile
      tam wtedy padło trupów... Z obozu Niemcy wywieźli mnie w głąb
      Niemiec. Wróciłem do Dobrej i zabrali mnie do obozu w Jaworznie.
      Wyciągnięto mnie z punktu zbiorczego. Oświęcim i Jaworzno.
      Siedziałem prawie rok. Stamtąd zawieźli mnie samochodem do Braniewa,
      do Pakosze. Tam mieszkała Maria i Paraskewia Demkowicz. Tam
      poumierały. Moja chałupa się zawaliła, ja do powiatu i tam znałem
      takiego gościa, co mi się wystarał, żebym do Dobrej wrócił. I jemu,
      żeby ta Bozia dała zdrowie. Nazywał się Piotrowski Stanisław, ja
      mówię: - Wiesz co Staszek, ja tu już nie pobuduję. Ja wróciłem coś
      koło 1970 roku. Janek, mój syn, co jest w Toronto, urodził się w
      1945 roku. Pisali my za Jaworzno i ja jeździł i nic nie pomogło. Za
      Niemca byłem trzy i pół roku w obozie i nic nie dostałem. Władek
      Polański dostał. Teraz się on o lasy stara, ale on, to nie szlachta,
      Polański to nie była szlachta. Andrzej Demkowicz, co też się stara,
      to szlachcic. Ten dom sam postawiłem, a te bunkry to ruskie
      postawili. Czarne ludzie po nocach robili, Gruzini czy Mongoły. Ono
      w nic nie wierzy, zrujnowali wszystko, wszystko zrabowali. Żeby
      jeden strzelił, gdzie tam, robota na nic. Jestem spokrewniony z
      Popielami, mojego ojca siostra, to matka Józefa Popiela z Sanoka.
      Moja żona Emilia, jej matka Aniela, też Demkowicz, sto lat na wiosnę
      1997 r. skończyła. Moja matka też Demkowicz. Czuję się Ukraińcem,
      ale jak kto chce, to nie musi. Gdzie potrzeba, to po polsku, gdzie,
      to po ukraińsku.

      Jarosława Bagińska, córka Wasyla Nisiewicza urodzonego w 1898 roku:
      Mieszkałam na Dziale, obok twego dziadka. Mój ojciec zginął razem z
      Józefem Popielem, bratem twego dziadka. Na Ropie zginęli razem z
      Szymkiem Tyrawskim. 6 stycznia 1946 r., w nasze święta Bożego
      Narodzenia, zmasakrowało ich polskie wojsko. Zabrano ich z domu i w
      stodole na Ropie ich zabito. Domy nasze spalono. Miałam 12 lat.
      Zostałam tak, jak stałam. Schowałam się w krzakach, tak jak stałam,
      z krową. Moja mama z domu Hynko. Mój mąż Józef Bagiński, syn
      ostatniego sołtysa w Dobrej, Ignacego. Wysiedlili go do Płoskinii,
      wróciliśmy w 1958 r.
    • tawnyroberts Dobra we wspomnieniach mieszkańców - cz. IV 25.01.08, 12:18
      Dowództwo wysiedleń było w Tyrawie Wołoskiej. Wysiedlenia prowadził
      ruski pułkownik. Tu w Dobrej był polski porucznik. Zażądał listę
      mieszkańców, osobno gminy Rustykalnej, osobno Szlacheckiej. Ignacy
      Bagiński został zaaresztowany. Jego matka nazywała się Hryckiewicz.
      Brat Ignacego został w Mrzygłodzie.
      Dzień przed wigilią, 5 stycznia, przyszło UPA, potem przyszło
      wojsko. Jak wojsko wyszło zaczęli do nich z lasów strzelać. Wojsko
      podpaliło cztery domy. Ci banderowcy, to nie wiadomo skąd to było.
      Ci, co ich zabito, to do niczego nie należeli. Kto był winien, to
      uciekał. Zostałam sierotą i poszłam na służbę.
      Tych lasów, to nie ma komu odebrać. Te lasy, co były dobrzańskie, to
      są niepaństwowe. W Dobrej jest rozłam, wszystko zrobili księża.
      Przecież jak nie kochasz brata swego, to jak możesz Boga kochać.
      Konserwator nie chce dać zezwolenia na remont cerkwi, droga do
      Ulucza jest wojewódzka, a tu dziura na dziurze. Sołtysi: Bielec,
      Nachman tartaki mieli w Uluczu, to się nakradli naszego drewna.
      Woźniak to złoty chłop. Polański chce lasy odzyskiwać. A gdzie tu
      wszyscy byli, jak nocą wywożono drewno z lasu dobrzańskiego? A
      żwirownia to była część Dobrej, to było gromadzkie. Co mieszkańcy z
      tego mają? Było mówione, że wezmą żwirownię, to zainwestują w wieś.
      No i co, zainwestowali?
      Kiedy tu w 1958 r. wróciliśmy, to nie byliśmy zameldowani przez 6
      miesięcy. Władek Polański nie dawał nam tu mieszkać. A dzisiaj on
      szlachciców szuka. On powiedział: - Ukraińca tu przyjąć, to on zaraz
      będzie chciał do lasu jechać. Nikt nam naszej ziemi nie oddal, my
      przyjechali bez zezwolenia, przez dzień kamienie na budowę
      nawieźliśmy, a nocą nam je wywozili na drogę.
      Polańska nam przeszkadzała tutaj budować. Teraz szlachty szuka,
      niech go szlag trafi. Co my tu zdrowia zjedli z nim. Córce w
      Bukowsku dom pobudował z naszych lasów. My tu pierwsi wrócili.
      Później ci z Borownicy sprzedali kilka domów i uciekli do Borownicy.
      Michał Demkowicz kupił dom swój od Pryszcza. Oni tu chodzili, jak
      wróciliśmy i pod oknami podsłuchiwali jakim językiem mówimy.

      Andrzej Czajkowski, 93 lata, dom numer 63:
      Matka Anna Demkowicz Dobrzańska, ożeniłem się w Woli Krecowskiej,
      moja żona Gbur. Tu było w Dobrej za ciasno, Dobrzanie przenosili się
      do innych wiosek. Nas wysiedlono na Ukrainę, wróciliśmy i
      zbudowaliśmy dom od nowa. Polańscy to nie była szlachta. Jeden
      Czajkowski był profesorem w Samborze, po wojnie profesorem w Sanoku.
      W Gliwicach mieszkał Julek Czajkowski.
      Stary cmentarz. Kamienny, przewrócony, jedyny jaki został krzyż,
      napis po ukraińsku: „Tu spoczywa Michał Dziurdziewicz 1863-1912”.
      Kaplica Krajnika. Wszystko zniszczone. Przed 15 laty było tu dużo
      nagrobków i kaplic. Trochę kawałków po metalowych krzyżach.
      Nowy cmentarz założony przed wojną. Obok nagrobka Józefa Popiela
      (napis: „Zginął w bratobójczym morderstwie”, nagrobek postawił brat
      Stefan Popiel z Anglii, żołnierz Armii Andersa), nagrobek Bazylego
      Nisiewicza. Obaj zginęli w święta Bożego Narodzenia, 6 stycznia 1946
      r.

      Mariusz Pelc, chodzi do 8 klasy miejscowej szkoły:
      Tu mieszkali kiedyś ludzie, co wybudowali kościół, ale kościół
      został wykupiony przez parafian. Tu kiedyś mieszkali Ukraińcy, ale
      nie było wtedy asfaltowej drogi.

      Roman Hnatusko, urodzony 13 grudnia 1934 w Dobrej, mieszka w
      zielonogórskiem, syn Bazylego, dom kiedyś w Dobrzance, sąsiedzi:
      Biłas, Buczyński, Nisiewicz, Hnatusko:
      Mieszkam w Kaczenicach koło Nowogrodu Bobrzańskiego, wywieźli mnie w
      1947 r., ojca wywieźli w 1939 r. do Kraju Krasnojarskiego, na
      Syberię. Odwiedziłem go kilkanaście lat temu.


      26 i 27 czerwca 1997 roku odbył się w Dobrej III Zjazd Dobrzan.
      Pomysłodawcą imprezy, tak jak i w wypadku pierwszego zjazdu, był Jan
      Popiel z Nowego Jorku.
      Kilka dni przed spotkaniem w Dobrej Jan Popiel spotkał się z
      naczelnikiem gminy i posłem Ziemi Sanockiej. W czasie zjazdu w
      Dobrej robotnicy kładli asfalt na drodze do Siemowicy. W dniu
      rozpoczynającym zjazd przez wieś przejechał służbowym samochodem
      policjant.
      • tawnyroberts Wrażenia Krycińskiego z pobytu w Dobrej 25.01.08, 13:44
        Po przeczytaniu tych wspomnień łatwiej zrozumieć wrażenia S.
        Krycińskiego z jego pierwszego pobytu w Dobrej w latach
        sześćdziesiątych ubiegłego wieku (fragment wywiadu dla pisma "Dzikie
        Życie"):

        "Moja rodzina ze strony ojca pochodzi z Kresów, z Galicji
        Wschodniej. Z opowiadań babci z Tarnopola, zapamiętałem, że trzy
        główne nacje tych terenów - Ukraińcy, Żydzi i Polacy - żyli w
        zgodzie. Babcia chodziła z Rusinkami do szkoły, umiała mówić po
        ukraińsku, trochę znała jidysz. To było naturalne, że ludzie różnych
        kultur czy religii żyją razem na jednym terenie i nie robią sobie
        krzywdy.

        Będąc chłopcem (w latach 60.) zostałem wysłany na kolonie do Dobrej
        Szlacheckiej - między Dynowem a Sanokiem. Tam zetknąłem się z
        niesamowitym zjawiskiem. Trafiłem do wsi, gdzie przed wojną było
        ponad 400 rodzin, w większości ukraińskich. Gdy przyjechałem, było
        zaledwie około 40, widać było puste domy, zdziczałe sady, wśród
        ludzi obecna była psychoza strachu - Polacy bali się ukraińskiej
        mniejszości i wzajemnie. W nocy się barykadowali, kładli siekiery
        pod poduszki - to było przerażające. Miejscowe dzieci, z którymi się
        bawiliśmy, opowiadały nam o tym. Było to zupełnym przeciwieństwem
        opowieści zasłyszanych od babci. Zastanawiałem się, jak to możliwe."

        No właśnie, jak to możliwe, że wojna potrafiła aż tak zmienić ludzi.
        Z przedwojennej zgody i tolerancji nie pozostało prawie nic...
    • tawnyroberts Kapliczka w Dobrej przy drodze do Ulucza 07.02.08, 20:28
      Na zdjęciu jedna z trzech zachowanych kapliczek w Dobrej, przy
      drodze do Ulucza. Wyremontowana staraniem pracowników Muzeum
      Budownictwa Ludowego w Sanoku.

      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1063566,2,1.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka