Dodaj do ulubionych

Kalwaria Pacławska i Pacław - dwie kalwarie

29.10.07, 19:54
O sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej słyszał chyba każdy. Mało kto
natomiast wie, że w sąsiednim Pacławiu powstała w XIX w. druga
kalwaria, tym razem unicka. A wszystko zaczęło się od przejścia
Rusinów z Pacławia na obrządek łaciński w 1868 r.

Główną przyczyną zmiany obrządku była przede wszystkim bliskość
kościoła w Kalwarii. Nie bez znaczenia była także działalność szkoły
klasztornej, prowadzonej przez franciszkanów oraz pazerność
greckokatolickiego proboszcza z Hujska (pacławianie należeli do
tamtejszej parafii), który pobierał za posługi religijne wygórowane
kwoty. Mimo to, przejście z obrządku greckiego na łaciński
wszystkich mieszkańców danej wioski, było w tamtym czasie
wydarzeniem bezprecedensowym.

Wkrótce potem unickie władze duchowne wprowadziły swoim księżom
zakaz udziału w łacińskich odpustach w Kalwarii i podjęły decyzję o
stworzeniu w Pacławiu konkurencyjnego miejsca pielgrzymek. Jeszcze w
sierpniu 1868 r. urządzono przy pacławskiej cerkwi równoległy
odpust. Namalowano kopię obrazu Matki Bożej Pacławskiej i wabiono
nim pielgrzymów, tłumacząc im, że jest to oryginał, a franciszkanie
posiadają kopię. W następnym roku proboszcz z Hujska ogłosił,
zatwierdzoną przez papieża, listę odpustów dla cerkwi w Pacławiu,
pokrywających się z odpustami w Kalwarii.

W pacławskiej cerkwi znajdowała się bardzo stara ikona Matki Bożej z
1409 r., którą próbowano wykorzystać do ściągnięcia wiernych na
odpusty. Rozesłano także po Galicji kwestarzy, zbierających datki na
budowę murowanej świątyni. Nową cerkiew p.w. Zaśnięcia Matki Bożej
konsekrowano w 1913 r. i przeniesiono tam starą ikonę. W pobliżu
utworzono drogę krzyżową, początkowo składającą się z drewnianych
krzyży, które w okresie międzywojennym zamieniono na drewniane i
murowane kapliczki. Tym sposobem obok łacińskiej kalwarii powstała
kalwaria greckokatolicka. Bywały odpusty, w czasie których liczba
Rusinów przekraczała liczbę łacinników...
Obserwuj wątek
    • tawnyroberts Kalwaryjscy franciszkanie w sieci 29.10.07, 20:30
      Pisząc o Kalwarii nie sposób pominąć arcyciekawą i profesjonalnie
      przygotowaną stronę kalwaryjskich franciszkanów:

      www.kalwaria.franciszkanie.pl/
      Tutaj znaleźć można dosłownie wszystko, począwszy od opisów
      sanktuarium i jego historii, poprzez szczegółowe kalendarium
      kalwaryjskich odpustów i praktyczne informacje dotyczące dojazdu i
      noclegów u "braciszków" w Domu Pielgrzyma, a na przyrodniczych i
      turystycznych atrakcjach okolic Kalwarii i całego Pogórza
      Przemyskiego skończywszy. A wszystko to przyprawione dużą ilością
      zdjęć i niebanalną szatą graficzną.

      Są też praktyczne rady dla pragnących dołączyć do franciszkanów w
      ramach nowicjatu. Chętni bardzo mile widziani...
    • tawnyroberts Klasztor w Kalwarii a UPA 30.10.07, 08:39
      W opisie dotyczącym historii sanktuarium w Kalwarii znalazłem taki
      fragment:

      "Szeroką działalność charytatywną rozwinęli franciszkanie
      kalwaryjscy w ciężkich latach trwania pierwszej i drugiej wojny
      światowej. Podczas I wojny światowej klasztor znalazł się w bardzo
      trudnej sytuacji, ograbiony ze wszystkiego przez Kozaków, dlatego
      sam żył przez pewien czas z jałmużny, jakiej dostarczali (artykuły
      żywnościowe) wtedy parafianie. Franciszkanie natomiast śpieszyli
      wówczas z pomocą religijną nie tylko własnym parafianom, ale bardzo
      często wyjeżdżali w odległy teren dla zaopatrzenia rannych
      żołnierzy. W samej parafii zorganizowali pomoc materialną dla
      najbiedniejszych, którym groziła śmierć głodowa. W czasie II wojny
      światowej sytuacja była o tyle gorsza, że do głosu na tych terenach
      doszedł narodowy żywioł ukraiński, który w tych okolicach był bardzo
      silny. Klasztor przychodził często z pomocą żołnierzom polskim,
      przyjmował ich na noclegi, dawał żywność, a nierzadko także ubranie.
      Ukraińcy ośmieleni obecnością Niemców dokonywali samosądów nawet
      wobec mieszkańców własnej wioski.

      W 1942 r. zorganizowano w Kalwarii Delegaturę Polskiego Komitetu
      Opieki Społecznej, której przewodniczącym został gwardian o.
      Hieronim Galas. Z powodu bardzo wysokich kontyngentów i słabych
      urodzajów miejscowa ludność głodowała. Gwardian w ramach
      wspomnianego komitetu usiłował zaradzić potrzebom. Wspólnie z innymi
      członkami komitetu obchodził miejscowe wioski zbierając zboże,
      kartofle i inne artykuły spożywcze, które potem rozdzielano między
      naj­bardziej potrzebujących. Żywność sprowadzano także z Przemyśla.
      Prócz tego mógł gwardian poprzez komitet interweniować u władz
      niemieckich w sprawach spornych Ukraińców z Polakami i bronić tych
      ostatnich przed wyzyskiem ze strony szowinistów ukraińskich.
      Najgorszy okres dla Kalwarii zaczął się w lipcu 1944 r., kiedy
      Niemcy opuścili te tereny. W obawie przed oddziałami UPA mieszkańcy
      Kalwarii, Pacławia, Nowosiółek i Falkenbergu przychodzili na każdą
      noc wraz z rodzinami i zapasem żywności do klasztoru i tu nocowali.
      Nawet mieszkańcy Huwnik zapowiedzieli, że w razie napadu wycofywać
      się będą do klasztoru. Schronienia udzielono także kilku uciekającym
      rodzinom z Dobromila. Co noc klasztor zamieniał się wówczas jakby w
      twierdzę: ryglowano dokładnie okna i tarasowano kamieniami drzwi,
      zdobyto nawet broń palną, by tym łatwiej zmusić Ukraińców do
      odstąpienia.

      Na szczęście nie doszło do napadu Ukraińców na klasztor. Często
      wspominają to wydarzenie jeszcze żyjący mieszkańcy: "Jednej nocy
      wszyscy zgromadziliśmy się w klasztorze; ukraińscy bandyci już
      podchodzili do Kalwarii, chcieli wyrżnąć wioskę, a także zakonników.
      Nagle zrobiło się cicho, ktoś dał znać, że bandyci wycofali się, że
      uciekli. Po latach, napotkany człowiek, Mikołaj Bijan, tak się
      nazywał, powiedział, że był w tej bandzie, że chcieli wszystkich
      pozabijać. Jednak, kiedy podchodzili pod klasztor, przestraszyli
      się, bo nad klasztorem pojawiła się światłość, która jakby osłaniała
      święte miejsce. Tak, to dzięki Matce Bożej, naszej Kalwaryjskiej,
      się uratowaliśmy"."

      Ciekawe, czy ukraińskie źródła wspominają cokolwiek na temat
      planowanego ataku UPA na klasztor?
      • darino co w tym dziwnego ? 01.11.07, 19:08
        Co w tym dziwnego żołnierze UPA uszanowali klasztor ? Nie należy
        doszukiwać się w tym żadnego cudu.
        Natomiast zakonnicy z Kalwarii odpłacili się Ukraińcom, burząc
        cerkiew i kradnąc cerkiewne majątki ...
        • krouk Re: co w tym dziwnego ? 02.11.07, 10:26
          Tawnyroberts napisał (cytując):
          ".....ukraińscy bandyci już
          podchodzili do Kalwarii, chcieli wyrżnąć wioskę, a także zakonników.
          Nagle zrobiło się cicho, ktoś dał znać, że bandyci wycofali się, że
          uciekli. Po latach, napotkany człowiek, Mikołaj Bijan, tak się
          nazywał, powiedział, że był w tej bandzie, że chcieli wszystkich
          pozabijać. Jednak, kiedy podchodzili pod klasztor, przestraszyli
          się, bo nad klasztorem pojawiła się światłość....."


          darino napisał:
          "....Nie należy
          doszukiwać się w tym żadnego cudu...."

          --------------------------------------------------
          Ja także uważam, że raczej nie było żadnego cudu – przecież UPA
          zabijając chętnie polską ludność cywilną zgromadzoną na Mszach
          Świętych w kościołach nie raz udowodniła, że jest organizacją
          nowoczesną, wolną od zbędnych skrępowań i zabobonów – w związku z
          tym, nie sądzę, aby jakieś „światełka” nad klasztorem mogły
          zniechęcić UPA do napaści i wymordowania mieszkańców – powodem był
          zapewne „trudny dostęp” do potencjalnych ofiar – uzbrojonych i
          zamkniętych za solidnymi murami – nie był to "łatwy łup" taki jak
          np. zabici przez UPA ludzie zebrani na mszy np. w Porycku lub
          Kisielinie lub z mszy właśnie wychodzący np. w Baligrodzie.....
      • tawnyroberts Klasztor w Komańczy też miał spłonąć... 31.08.11, 22:16
        Do tej pory nie udało mi się znaleźć w ukraińskich źródłach żadnej wzmianki na temat planowanego ataku UPA na klasztor w Kalwarii Pacławskiej. Natomiast czytając wspomnienia żołnierzy UPA z drugiego tomu "Zakerzonnia" Bogdana Huka, z relacji Stepana Jawirnyćkoho "Bereznoho" z Jawornika (tego na wschodniej Łemkowszczyźnie) dowiedziałem się, że UPA planowało spalenie klasztoru sióstr Nazaretanek w Komańczy. Wysłano już nawet w tym celu pod klasztor specjalny pododdział, ale siedziba sióstr Nazaretanek stoi w Komańczy po dzień dzisiejszy. W jaki sposób klasztorne zabudowania ocalały? O tym opowie już niedoszły podpalacz - "Bereznyj".


        "Zaszliśmy jakoś wtedy do Komańczy. Znałem trochę ludzi ze wsi po nazwiskach, ale nie wiedziałem, gdzie kto mieszka. Znałem jedynie chatę Stepana Pinczaka, który u nas we wsi (w Jaworniku - przyp. tawny) uczył się na diaka. Potrzebna była nam słoma, bo mieliśmy podpalić mosty i wagony, a także klasztor polskich sióstr na Birczy (Bircza to miejscowa nazwa lasu w pobliżu Komańczy - przyp. tawny). Zbyt często zatrzymywało się w nim polskie wojsko. Prosimy o słomę, a tato Stepana mówi:
        - A co, Twój tato nie ma słomy?
        - Przecież nie pójdę do Jawornika po słomę - odpowiedziałem.
        Wziąłem snop i poszedłem na Birczę. Pod klasztor przybyło nas więcej. Wyszły siostry. Buńczużnyj "Kudyjar" wyjaśnił po co przyszliśmy. Starsza siostra jak usłyszała, że będziemy palić, od razu wzięła "Kudyjara" i "Hrania" do kaplicy. Jak buńczużnyj z czotowym wyszli, to powiedzieli, że rozkazu "Didyka" ("Didyk" - dowódca sotni "Udarnyky 2" do maja 1945 r. - przyp. tawny) wykonywać nie będziemy.
        - A dlaczego? - zapytał któryś z naszych.
        - My klasztor spalimy, a Polacy będą po gazetach pisali, że my ich kościoły palimy.
        Odchodziliśmy spod klasztoru bez żalu, bo tam niejeden nasz partyzant przy siostrach powrócił do zdrowia. "Kudyjar" aż oglądnął się za klasztorem i pokręcił głową, że miał taki ładny bydynek spalić."

        Bogdan Huk "Zakerzonnia. Wspomnienia żołnierzy UPA", tom II, str. 236.

        Tłumaczenie: tawny
    • krouk Re: Kalwaria Pacławska i Pacław - dwie kalwarie 02.11.07, 09:54
      W Kalwarii Pacławskiej niestety nigdy nie byłem ale Twój tekst Tawny
      przypomniał mi jak pewnego razu, pewna dziewczyna z pewnej
      miejscowości nad Wisłokiem opowiadała mi w pewnej kawiarni o pięknie
      tego miejsca i zwyczajach pielgrzymkowych z nim związanych :)
      • tawnyroberts Re: Kalwaria Pacławska i Pacław - dwie kalwarie 06.11.07, 20:59
        Szczerze polecam Ci to miejsce. Szczególnie podczas sierpniowego
        odpustu. Atmosfera jest naprawdę niezwykła. Do tego przepiękna
        okolica i niesamowite widoki z kalwaryjskiego wzgórza - masyw
        Suchego Obycza, Kopystańka, dolina Wiaru i Ukraina na wyciągnięcie
        ręki. W pobliżu jest także kilka zachowanych cerkwi. Jest co
        oglądać...
        • piotrzr Re: Kalwaria Pacławska i Pacław - dwie kalwarie 10.11.07, 08:13
          tawnyroberts napisał:

          > Szczerze polecam Ci to miejsce. Szczególnie podczas sierpniowego
          > odpustu. Atmosfera jest naprawdę niezwykła. Do tego przepiękna
          > okolica i niesamowite widoki z kalwaryjskiego wzgórza - masyw
          > Suchego Obycza, Kopystańka, dolina Wiaru i Ukraina na wyciągnięcie
          > ręki. W pobliżu jest także kilka zachowanych cerkwi. Jest co
          > oglądać...

          Ja też polecam - chociaż na Kopyściance jeszcze nie byłem - ale będę - wiosna
          blisko :)))
        • krouk Re: Kalwaria Pacławska i Pacław - dwie kalwarie 14.11.07, 12:38
          Wierzę Ci Tawny, wierzę - tamta wspomniana panna mówiła prawie to
          samo co Ty :)

          Nie dotarłem tam jak dotąd tylko z uwagi na znaczną odległość -
          trzeba byłoby postarać się o jakieś miejsce do przenocowania itp. -
          przez krótką chwilę myślałem o stodole darina w Birczy, ale już o
          tym nie myślę, bowiem przypomniałem sobie, że Jan Nowak Jeziorański
          wspominał jak to korzystał z noclegu w podobnym miejscu w roku 1939
          i ledwo uszedł z życiem - nie wiadomo, czy ja miałbym aż tyle
          szczęścia co Kurier z Warszawy ;)

          ps. jak Ci się Tawny podoba lansowana przeze mnie na forum P-U pewna
          pani:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=71601467
          - uważam, że jest o wiele bardziej interesująca niż Twoja
          imienniczka ;)
          • tawnyroberts Re: Kalwaria Pacławska i Pacław - dwie kalwarie 14.11.07, 14:21
            Noclegiem się nie przejmuj. W Domu Pielgrzyma u braciszków na pewno
            znajdzie się jakieś extra wyrko. No i jest tam zupełnie bezpiecznie
            (patrz wypowiedzi wyżej), więc włos z głowy Ci nie spadnie.

            P.S. O wrażeniach na temat Juliji opowiem Ci na P-U.
            • krouk Re: Kalwaria Pacławska i Pacław - dwie kalwarie 14.11.07, 15:15
              tawnyroberts napisał:

              > Noclegiem się nie przejmuj. W Domu Pielgrzyma u braciszków na
              pewno
              > znajdzie się jakieś extra wyrko. No i jest tam zupełnie
              bezpiecznie
              > (patrz wypowiedzi wyżej), więc włos z głowy Ci nie spadnie.
              >
              > P.S. O wrażeniach na temat Juliji opowiem Ci na P-U.

              ------------------------------------------------

              Daj spokój Tawny, w Domu Pielgrzyma lepiej nie ryzykować - nie mam
              ochoty sprawdzać, czy UPA po raz drugi "uszanuje" klasztor ;)))

              A jeśli chodzi o p. Mayarchuk, to chodzą słuchy, że podobno darino i
              piotrzr zaglądali do poświęconego jej wątku ale nie zainteresował
              ich bo nie było tam nic o Banderze i upowcach ;))))
          • ralston Re: Kalwaria Pacławska i Pacław - dwie kalwarie 14.11.07, 17:06
            W okolicy można znaleźć kwatery agroturystyczne, gdzie niedrogo
            można przenocować. W samej Kalwarii tuż przy murze klasztoru z
            pewnością jest jakaś - pamiętam szyld. W okresie sierpniowego
            odpustu może być kłopot - ale wtedy można popróbować w okolicznych
            wioskach. Fajna kwatera jest np. w Rybotyczach nad sklepem. I zawsze
            bliżej niż ze stodoły w Birczy. A spokojnie można też zabrać mały
            namiocik i rozbić się gdziekolwiek w okolicy. Dobre miejsca można
            znaleźć wzdłuż Sopotnika na ten przykład. Praktykowałem parokrotnie.
    • tawnyroberts Kalwaria u Płeczenia 06.11.07, 20:46
      Okazuje się, że jeszcze w 1956 r. grupy ukraińskich pątników
      pielgrzymowały do pacławskiej cerkwi, już wtedy niestety
      zrujnowanej. Krótki opis takiej pielgrzymki zamieścił Omelan Płeczeń
      w "9 lat w bunkrze" (str. 172-173):

      "15 sierpnia pojechałem na odpust na Kalwarię koło Dobromyla,
      niedaleko polsko-radzieckiej granicy. W Dynowie dołączyłem do grupy
      polskich pielgrzymów, by nie wałęsać się samotnie.

      Na Kalwarię przybyło mrowie ludzi. W kaplicach odprawiano msze św.
      Obok pod drzwiami ustawiono konfesjonały, przy których stały
      kilometrowe kolejki. Obok, w różnych kierunkach ciągnęły procesje z
      chorągwiami. Brzmiał śmiech, krzyki, rozmowy, zmieszane z urywkami
      kazań, płaczem i śmiechem - wszystko razem tworzyło kakofonię
      dźwięków, od których pękała głowa. Ja, samotnik, chodziłem wśród tej
      ciżby przerażony i oszołomiony. Nagle usłyszałem coś jakby
      znajomego. Na oślep zacząłem przedzierać się przez tłum w kierunku,
      skąd dobiegały słowa pieśni: "Pływy świtamy, pisne lubowy..."

      Śpiewały kobiety z niewielkiej procesji z wyszywanym wizerunkiem
      Matki Boskiej na chorągwi i napisem "Lubacziw". Poczułem łzy
      wzruszenia. Głośno podjąłem pieśń. Procesja kierowała się do ruin
      ukraińskiej kaplicy, która widocznie przeszkadzała polskim
      pielgrzymom, bo została zniszczona. Uczestnicy procesji uklękli
      przed ruinami i rozpoczęli modły. Polacy, choć rzucali w naszą
      stronę nieprzychylne spojrzenia, nie przeszkadzali w modlitwie.
      Później, gdy bez celu łaziłem po Kalwarii, miałem okazję usłyszeć
      urywek kazania: "Dziękujmy Bogu za to, że nikt nam tu nie
      przeszkadza, że nikt już nigdy nie nazwie tych terenów Ukrainą.
      Pozbyliśmy się jej stąd raz na zawsze!""

      Obecnie greckokatolickie uroczystości odpustowe zostały przeniesione
      do pobliskiego Hujska (obecnie Nowych Sadów), gdzie funkcjonuje
      cerkiew. A odbywają się, tak jak dawniej, 15 sierpnia. No cóż,
      konkurencja zobowiązuje...
      • piotrzr Konkurencyjnośc Kalwarii 09.11.07, 18:19
        Według mnie Kalwaria Pacławska była obiektem budowanym niejako na fali
        rzymskokatolickiej (i jednocześnie polskiej) ekspansji na terenach z przewagą
        "żywiołu ruskiego".
        Podobnie jak np Jasliska z parafią rzymskokat. na terenach otoczonych wsiami z
        parafiami unickimi, Tylicz, Żmigród (na pograniczu) czy Dębowiec pod Jasłem
        • jackiw Re: Konkurencyjnośc Kalwarii 09.11.07, 22:56
          piotrzr napisał:

          > Według mnie

          już niewiele brakuje ci do Kubijowicza, musisz tylko sobie znaleźć
          kogoś bardziej zaufanego niż były Gubernator Frank :)
          • piotrzr Re: Konkurencyjnośc Kalwarii 10.11.07, 08:12
            jackiw napisał:

            >
            > już niewiele brakuje ci do Kubijowicza, musisz tylko sobie znaleźć
            > kogoś bardziej zaufanego niż były Gubernator Frank :)

            Nie znam tych panów osobiście ani zdalnie. Po drugie nie wydaje mi się aby
            twórczo zajmowali się relacjami katolicycmu (rzymo...) i unitów na Podkarpaciu.
            Ten pierwszy - to przypominam :

            Biografia [edytuj]

            W latach od 1928 do 1939 roku był wykładowcą na Uniwersytecie Jagiellońskim w
            Krakowie, docentem, asystentem dyrektora Instytutu Geografii – profesora Jerzego
            Smoleńskiego.

            W 1924 wziął udział w zorganizowanym w Pradze I Zjeździe tzw. słowiańskich
            geografów i etnografów. W 1931 został pełnym członkiem Towarzystwa Naukowego im.
            Szewczenki, stając na czele powołanej przez siebie komisji geograficznej. W 1940
            został profesorem przy Wolnym Uniwersytecie Ukraińskim w Pradze. Był autorem
            wielu prac z etnografii, demografii i geografii Karpat.

            Podczas II wojny światowej, Kubijowicz był przewodniczącym Centralnego
            Ukraińskiego Komitetu Narodowego w Krakowie. Komitet odpowiadał za działalność
            socjalną na rzecz weteranów, edukację, działalność na rzecz poboru ochotników
            oraz przedsięwzięcia gospodarcze. Komitet był w latach 1939-1945 uznawany jako
            ukraińskie przedstawicielstwo wobec niemieckiej administracji okupacyjnej
            Generalnego Gubernatorstwa.

            W 1943 roku Kubijowicz był promotorem powstania oraz wziął czynny udział w
            organizowaniu i formowaniu ukraińskiej 14 Dywizji Grenadierów SS. Kubijowicz,
            jako przewodniczący Komitetu poparł formowanie dywizji, traktując ją od samego
            początku jako ukraińskie siły zbrojne i zaczątek armii narodowej.
            Wikiźródła
            Zobacz w Wikiźródłach tekst
            przemówienia Włodzimierza Kubijowicza , przewodniczącego CUKN z okazji
            zezwolenia Hitlera na utworzenie 14 Dywizji Grenadierów "SS-Galizien"


            Jako przewodniczący CUKN, Kubijowicz posiadł wyjątkowe zdolności jako
            organizator i "państwowiec" [1],.

            Kubijowicz wyjechał do Niemiec tuż przed wkroczeniem do Krakowa Armii Czerwonej
            wraz z innymi działaczami CUKN.

            Od 17 marca 1945 do końca wojny Kubijowicz był zastępcą Pawła Szandruka – jako
            przewodniczącego Ukraińskiego Komitetu Narodowego.

            Po wojnie zaprzestał działalności politycznej, skupiając się na aktywności
            naukowej. Na emigracji był sekretarzem generalnym Towarzystwa Naukowego im.
            Tarasa Szewczenki (w latach od 1947 do 1963), a od 1952 prezesem jego
            europejskiej filii (od 1952 Towarzystwo ma strukturę federacyjną). Od 1947 był
            wykładowcą na reaktywowanym w Niemczech Wolnym Uniwersytecie Ukraińskim.

            Jeszcze w 1949, stał się głównym redaktorem Encyklopedii Ukrainoznawstwa,
            następnie wydawcą tejże encyklopedii. Jest również redaktorem dwutomowej
            "Encyklopedii Ukrainy" (części Encyklopedii Ukrainoznawstwa). Encyklopedia
            obejmuje łącznie dziesięć woluminów, wydanych w latach 1949 – 1984. Od 1981
            członek honorowy kolegium redakcyjnego.

            Koniec cytatu - zdaje się że był wybitną postacią skoro znalazł ochronę, pomoc
            i warunki do ciekawej pracy przez zachodnich aliantów.
            Chwała i Jemu i IM za to :))

            A ten drugi...ten Frank....wyjątkowo obrzydliwy typ. Słyszałem o jego wyjątkowo
            wstrętnych dokonaniach w służbie hitlerowskiej
            - ohyda brrr
    • piotrzr Turystyka pielgrzymkowa 11.11.07, 07:53
      Ciekawy, dwujęzyczny anons wodnieje na necie -świadczący że fraciszkanie chcą
      umiędznarodowić pielgrzymki kalwaryjskie

      www.igf.edu.pl/seis/kalwaria2.html
    • ralston Re: Kalwaria Pacławska i Pacław - dwie kalwarie 15.11.07, 23:53
      Tym, co nie byli, dla zasmakowania w krajobrazach Pogórza - panorama
      Kalwarii Pacławskiej. Zdjęcie robione z łąk nad Koniuszą:

      fotoforum.gazeta.pl/3,0,958312,2,1.html
      • tawnyroberts Panoramy Kalwarii 16.11.07, 12:55
        I jeszcze jedna panorama Kalwarii, tym razem z łąk pod Kopystańką.
        Zdjęcie zrobione w październiku tego roku.

        fotoforum.gazeta.pl/3,0,958750,2,1.html
    • tawnyroberts Migawki z tegorocznej sumy odpustowej 20.08.08, 23:07
      Byłem w Kalwarii 15 sierpnia na sumie odpustowej. Wydawało mi się,
      że ludzi było jakby trochę mniej niż przed rokiem. Ale nabożeństwo
      jak zwykle wspaniałe i urzekające, a Matka Boska Słuchająca jak
      zwykle cudna i... taka zasłuchana.

      Oto kilka zdjęć z odpustu A.D. 2008:

      fotoforum.gazeta.pl/uk/Odpust%2520w%2520Kalwarii%2520Pac%25B3awskiej,tawnyroberts.html
      • piotrzr Maryje na obrazach 15.07.09, 20:53
        sposród wizerunków Madonn - Bohomaterii najbardziej podoba mi sie Rudecka i
        łopieńska (obecnie z Polańczyka) . Polsko-ruskie Madonny opiewane m.in. w
        ciekawym tomiku wierszy red. Andrzeja Potockiego.
        A polskich- to nie bynajmniej czestochowska - zbyt banalna,zbyt powszechna,
        zwykła - to raczej znana MB Nieustającej Pomocy (rodem z Grecji, z Jezusem
        patrzącym gdzieś w bok i aniołkami wokół maryjnej głowy), nasza podrzeszowska MB
        Borecka no i ta właśnie pacławska , z filuternie odsłoniętym uszkiem.
        Chociaż i "cygańska" madonna z Jasliśk również mi się podoba. I tak jak
        poprzednie - wcale nie z powodow religijnych - bardziej z powodu widocznego
        ludowego kultu matki-rodzicielki-piastunki. Wszak takie matki z dzieckiem na
        kolanach można zobaczyć na każdym spacerze w parku :))
    • tawnyroberts Kalwaryjska Golgota 07.04.10, 10:27
      W "Życiu Podkarpackim" pojawiła się relacja z corocznego Misterium
      Męki Pańskiej, które odbyło się tradycyjnie w Kalwarii Pacławskiej.
      Tylko tytuł artykułu niezbyt udany...


      "Jezus był z Przemyśla"

      Po raz piętnasty od czasów drugiej wojny w Kalwarii Pacławskiej
      odbyło się Misterium Męki Pańskiej.

      Co sprawia, że wielkanocne misterium przyciąga tak wielu ludzi,
      którzy nie bacząc na trudy, brną w błocie po kalwaryjskich dróżkach,
      by towarzyszyć Jezusowi w drodze na Golgotę? Zapewne nie fabuła
      inscenizacji znana doskonale z ewangelii, katechizmu i odbywanej
      wiele razy drogi krzyżowej.

      W ubiegłą niedzielę kilka tysięcy wiernych uczestniczyło w
      wielkanocnym Misterium Męki Pańskiej, zorganizowanym przez ojców
      franciszkanów i odbywającym się tradycyjnie w Kalwarii Pacławskiej.
      Pierwsza scena przy domku Matki Bożej – Judasz po krótkim targu
      sprzedaje Jezusa za trzydzieści srebrników. Potem na posiedzeniu
      Sanhedrynu zapada decyzja o śmierci Jezusa. Podczas ostatniej
      wieczerzy żegna się on z apostołami i umywa im nogi. Następnie
      przenosimy się do Ogrójca, gdzie Chrystus rozmawia z Ojcem, po czym
      następuje pojmanie. Rycerze prowadzą Jezusa do pałacu Kajfasza,
      gdzie podczas sądu Piotr zapiera się swojego mistrza. Później po
      przesłuchaniu Piłat wydaje dekret skazujący Chrystusa na śmierć na
      krzyżu. Wierni w milczeniu przypatrują się biczowaniu, a następnie
      towarzyszą Jezusowi w drodze na Golgotę, zakończonej ukrzyżowaniem.
      Rozciągnięte na dużej przestrzeni i trwające parę godzin widowisko
      nie jest plenerowym teatrem, a uczestniczący w nim wierni nie są
      tylko biernymi widzami. Współuczestnictwo w Męce Pańskiej na pewno
      jest bardziej duchowym przeżyciem niż tylko podziwianiem barwnych
      strojów i sugestywnej gry aktorów. Na tym chyba polega tajemnica
      misterium. Na zakończenie warto dodać, że Misterium Męki Pańskiej w
      Kalwarii Pacławskiej, podobnie jak w latach ubiegłych, wyreżyserował
      Zbigniew Wiarski, znany z Teatru „Fredreum”. Wszystkie role odegrali
      amatorzy z okolicznych wiosek oraz Przemyśla. W Jezusa, podobnie jak
      w ubiegłych latach, wcielił się Robert Młynarski z Przemyśla.

      J. Szwic

      www.zycie.pl/informacje.php?region=Przemy%B6l&nr=2170#komentarze
    • tawnyroberts Cerkiew w Pacławiu 30.08.12, 13:36
      W książce "Павлокома 3 ІІІ 1945. Даровано життя, щоб правду розказати", pod redakcją Eugeniusza Misiły (Євген Місило) i Marii Pańków (Марія Паньків), relację Zofii Kolasy (Софія Коляса) pod tytułem "День, який змінив долю села" zilustrowano zdjęciem cerkwi p.w. Zaśnięcia Matki Bożej w Pacławiu (str. 192). Przypomnę, że była to świątynia murowana, konsekrowana w 1913 r., a zniszczona już w 1952 r. Materiał z rozbiórki posłużył do odbudowy strawionych przez pożar budynków w Kalwarii Pacławskiej.

      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3209907,2,1,Paclaw.html

      P.S. Dodam jeszcze, że to nie jedyne archiwalne zdjęcie nieistniejących cerkwi Pogórza Przemyskiego w tej książce. Tym bardziej warto się w nią zaopatrzyć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka