Gość: Zbulwersowany
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.02.09, 21:53
Nie wyobrażacie sobie jaka historia spotkała mnie u jednego z
przemyskiech fryzjerów. Zartaz po wejściu do wielkiego mi "salonu"
zorientowałem się , że coś jest nie tak. Wszechobecny odór potu
nasuwał na myśl obraz sterty niepranych fartuchów, niemytych ciał
obsługi i nieodkażonych fryzjerskich przyborów. Niestety zanim
pomyslałem o odwrocie , usłyszałem miłe przywitanie i polecenie
rozgoszczenia się na fotelu Kiedy zasiadałem na fryzjerskim tronie
zaczał się mój koszmar. Okazało się, że stanał nade mną fryzjerski
kat, głów krzywooprawca. Pan od strzyżenia natychmiast zabrał się do
roboty. Nie pytając o zdanie, wyjął maszynkę i zaczął haratać "na
zapałkę". Po mojej natychmiastowej interwencji słownej, fryzjer
wziął do ręki grzebień i myśląc nad tym co zrobić zaczął DRPAĆ SIĘ
NIM PO PLECACH!. Kiedy powiedziałem mu, że chodzi jedynie o
podcięcie, tym samym grzebieniem rozpczął rozczesywanie moich
włosów, robiąc co chwilę przerwę na łyk stojącej obok kawy. Kiedy
opier******* go za grzebień, powiedział ,że teraz musi sobie zaplić
gdyż się zdenerwował. Przy okazji zadzwonił sobie jeszcze do kogoś i
gaworzył w najlepszy kiedy ja cały czerwony z nerwów nie mogłem już
nic zrobić,(cześć moich kudłów znlazła się na podłodze) Po powrocie
Pan dokończył dzieła, smyrając mnie po głowie śmierdzącymi po
fajkach łapami. Po zapłącaeniu odpowiedniej kwoty wyszedłem na
wolność z nową fryzura i liszajem (ujawnił się po kilku dniach) Idź
pan w ch** z fryzjerami i ich higieną!!!
Ps. A tak apropo nie wiecie może jaka jest najlepsza maść an liszaje
bo nie moge się pozbyć tego gówna z głowy. Ludzie Strzyżcie się od
niego z dala!!!