Dodaj do ulubionych

Cud istnienia

13.11.04, 15:49
Sloneczna,jesienna sobota2002r...dzien porodu,ostanie usg...41tc,Tomek
duzy,piekny,zdrowy...rodze,sekunda zmienia wszystko...wypada pepowina-srednio
raz na 100tys porodow...wyjmuja Tomcia w glebokiej zamartwicy,dostaje 1p
APGAR...stan bardzo ciezki-widze jak starsza polozna zanosi sie od
placzu,lekarz sciska mnie za reke,potem w ciszy sali mowi-Niech sie pani
modli,jesli synek z tego wyjdzie to bedzie CUD...

Sloneczny,jesienny wtorek2004r...Tomcio swietuje 2 urodziny.Kiedy z
przejeciem zdmuchuje "dwojeczke" na torcie placz sciska mi gardlo.To wlasnie
o tej godzinie wazyly sie jego losy.Caluje umorusana tortem buzke i szeptam
mu do uszka:Jak to dobrze,ze cuda sie zdarzaja,moj dzielny maluszku...

Wybaczcie,Drogie Mamy,ze wpycham sie ze swoja radoscia,kiedy tyle tu
cierpienia,ale tak bardzo chcialam sie nia z Wami podzielic.

Pozdrawiam

Dziunia
Obserwuj wątek
    • kwiatek-822 Re: Cud istnienia 13.11.04, 15:59
      Witam, az mnie ciarki przeszly i balam sie czytac do konca, gratuluje i zycze
      samych usmiechow !! AGA
    • czaroffnica24 Re: Cud istnienia 13.11.04, 16:06
      całuski dla Tomka :)
    • marcel25 Re: Cud istnienia 13.11.04, 16:12
      Sto lat, sto lat dla Tomeczka.
      M.
      • wustyle Re: Cud istnienia 13.11.04, 17:21
        Tomus chlopie
        duzy rosnij :)

        sebastian - tata Laury
    • temeryszek Re: Cud istnienia 13.11.04, 17:28
      Tysiące dobrych życzeń i słonecznych myśli dla Tomusia. Macie prawo cieszyć się
      Waszym szczęściem! Przecież to nie jest tak, że zabraliście Cud komu innemu.
      Pozdrawiam, mama Uli
      • majuta Re: Cud istnienia 13.11.04, 17:32
        Słodkiego życia, Tomeczku. Jak to dobrze, ze dajesz tyle radości.
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Cud istnienia 13.11.04, 17:51
      Brawo dla dzielnego Tomcia:))) i sto lat:))).
      pozdrawiam
    • nemiki1 Re: Cud istnienia 13.11.04, 20:48
      Najlepsze życzenia dla malego Tomeczka

      od mamy Anety i synka też Tomisia.
      • dziunia32 Re: Cud istnienia 14.11.04, 00:42
        Dziekuje Wam goraco w imieniu malego Tomcia!Te zyczenia sa mu bardzo
        potrzebne,bo tyle juz przeszedl w swoim krociutkim zyciu.Jest taki kochany!
        Rozwija sie dobrze,ale i tak ciagle sie o niego boje po tym porodzie.Jeszcze
        raz dzieki!
        Caluski od Tomcia!
    • agablues Re: Cud istnienia 14.11.04, 00:56
      Dziuniu, takie posty są potrzebne, dają nadzieję. Ja zawsze sobie powtarzam,
      trzeba wierzyć do końca, a nuż... zdarzy się cud. Jeśli innym się zdarzaja, może
      i nam, kiedyś...
      Buziaczek dla Tomka :))
      Aga
    • bluetab70 Re: Cud istnienia 14.11.04, 02:50
      dołączam się do życzeń:)
      Sto lat dla Tomcia:)))
      • ewa5005 Re: Cud istnienia 14.11.04, 09:28
        100 lat dla dzielnego Tomeczka!!!
        • mama38 Re: Cud istnienia 14.11.04, 19:19
          Wszystkiego dobrego dla Tomka, niech szczęście go nie opuszcza
          Ania
    • 1megan Re: Cud istnienia 14.11.04, 21:24
      to dobrze że dzielisz się z nami tą radością, gorące uściski dla Tomcia
      • dziunia32 Re: Cud istnienia 15.11.04, 00:02
        Drogie Mamy!Dziekuje za cieple slowa!Wiem,ze ciezko dzielic z kims radosc,kiedy
        serce peka...Tym bardziej zycze Wam doczekania cudu,chocby malutkiego.
        Zawsze jestem z Wami calym sercem!
        • zorka7 Re: Cud istnienia 15.11.04, 09:40
          dzięki
    • karpatka1 Re: Cud istnienia 15.11.04, 10:42
      Sto lat, Mały Mężczyzno!
      P.S. Okazuje się, że cuda zdarzają się częściej! Mój cud w styczniu skończy 7
      lat. Poród przez cc, owinięcie pępowiną, zamartwica i niedotlenienie. Też 1
      pkt. Lekarze przez długi czas stopniowo dawkowali nam informację na temat stanu
      zdrowia córki, bojąc się naszej reakcji. Przez moment do obaw o skutki
      niedotlenienia doszło podejrzenie o wodogłowie. Za nami rok intensywnej
      rehabilitacji. Weronika dopiero po pierwszych urodzinach zaczęła się przekręcać
      z brzuszka na plecki i odwrotnie. Tego samego dnia usiadła. Kiedy miała półtora
      roku mówiła pełnymi zdaniami, szokując lekarzy, którzy określali jej książeczkę
      zdrowia mianem księgi horroru...
      Ściskam wszystkich forumowych rodziców! Cuda naprawdę się zdarzają, tylko
      czasami trzeba cierpliwie zaczekać na swoją kolej:)
      Kasia, mama Weroniki (7), Marty (2) i Maleństwa (5 tc).
      • dziunia32 Re: Do Karpatki... 15.11.04, 14:59
        Karpatko,ciesze sie razem z Toba!Dzielna Weronika!Jesli mozesz,napisz
        prosze,jaki byl dalszy rozwoj coreczki,tzn.do chwili obecnej.Ciagle sie boje,ze
        skutki tego porodu moga sie jeszcze odezwac:-(.Z gory dziekuje!
        • karpatka1 Re: Do Karpatki... 15.11.04, 15:39
          Będzie dobrze! Nie jestem wprawdzie lekarzem, ale tak być musi. I już.
          Jak pisałam, u Weroniki w zasadzie to była kwestia jednego dnia! Śmiejemy się
          do dziś, że sama pokonała jakąś barierę lenistwa (ostatecznie rok leżenia na
          wznak wystarczy:). Nie chcę zapeszać, ale Mała rozwija się doskonale.
          Najważniejszy jest rozwój umysłowy i na tej płaszczyźnie wyprzedza rówieśników.
          Wiem, że wypadło to mało skromnie, ale to prawda! Kiedy spóźnieni zapisywaliśmy
          ją do przedszkola, to w wieku pięciu lat urządziła pani dyrektor fachową
          pogadankę o hodowli rybek (z podaniem całego szeregu łacińskich nazw. Pocieszam
          się, że nie tylko ja miałam wówczas głupią minę...).
          Jeśli pojawiały się jakiekolwiek problemy, to z rozwojem ruchowym, ale były one
          znikome. Nie wiem nawet, czy wynikały z problemów okołoporodowych, czy też były
          wynikiem wrodzonego wstrętu do ruchu i lekkiej nadwagi, niestety. Na szczęście
          dziś ma już prawidłową wagę, opanowała rower i jazdę na nartach. To wystarczy.
          Nie oczekuję, że będzie ćwiczyła gimnastykę artystyczną!
          Jestem pewna, że i Ciebie Tomcio jeszcze niejednokrotnie zaskoczy. Życzę samych
          radosnych chwil i dużo zdrówka!
          Kasia
          • dziunia32 Re: Do Karpatki... 15.11.04, 16:10
            Bogu dzieki!Bardzo mnie pocieszylas.Jestes jedyna znana mi do tej pory
            mama,ktorej dziecko otrzymalo 1p APGAR.Dzieki za slowa otuchy,staram sie
            wierzyc,ze i Tomcio da sobie ze wszystkim rade.
            Sciskam mocno!
            • igga-81 Re: Do Karpatki... 15.11.04, 16:25
              wspaniale że zdarzają sie taakie cuda, niech wasze dzieciaczki dalej rozwijaj`a
              się zdrowo,serdecznie pozdrawiam

              [ szkoda że moje dziecko nie załapało się na cud,którego tak bardzo
              oczekiwałam ]
              • karpatka1 Re: Do Karpatki... 15.11.04, 16:29
                Ściskam Cię mocno!
                Kasia
            • karpatka1 Re: Do Karpatki... 15.11.04, 16:36
              Wiem, że każdy przeżywa to w inny sposób, ale kiedy przez rok jeździliśmy z
              Weroniką na rehabilitację do ośrodka, w którym na każdym kroku spotykało się
              niepełnosprawne dzieci, ani przez moment nie dopuszczałam do siebie myśli, że z
              moim maluchem może być coś nie tak... Dobre myśli wypierały ewentualny lęk.
              Takie przekonanie towarzyszyło mi też podczas codziennych ćwiczeń (5 razy
              dziennie dziki wrzask wściekłego malucha-leniucha!). Życzę Ci więc, byś
              przestała się bać, a zaczęła cieszyć każdym osiągnięciem Tomka! Jest dobrze i
              wierzę, że tak zostanie.
              Ściskam gorąco.
              Kasia, mama Weroniki (7), Marty (2) i Maleństwa (Aniołek 5 tc).
              • vinga_o Re: Do Karpatki i Dziuni 15.11.04, 17:16
                Dziewczyny, dziękuję Wam za promyk nadziei ...
                • dziunia32 Re: Do Karpatki i Dziuni 15.11.04, 18:13
                  Gorace usciski dla IGGI i VINGI:-).Milo slyszec takie slowa!
                  Karpatko! Az mnie scisnelo ze wzruszenia ,ze Weronika to taki zuch!Moj Tomcio
                  nie mial rehabilitacji ruchowej(ok)za to slabo mowi-tylko kilka slowek.Ale i
                  ztego sie ciesze.
                  Buziaczki!
                  • blaneczka007 mnie również zdarzył się cud... 15.11.04, 22:31
                    Opisałam tą historię i opublikowałam na forum Poronienie
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11916&w=16955092
                    Blanka
                    • dziunia32 Re: mnie również zdarzył się cud... 15.11.04, 23:41
                      Blaneczko!Az lzy plyna ze wzruszenia...Tak sie ciesze,ze Ci sie udalo!Ja,oprocz
                      Tomcia mam jeszcze starszego synka Maciusia,ktory urodzil sie z trudnej i
                      zagrozonej ciazy a jednak jest sliczny i zdrowy(ma 4,5roku).Moge wiec niesmialo
                      stwierdzic,ze cud zdarzyl mi sie 2 razy:-)).Caluski dla Ciebie i Dzieciaczkow!
                  • karpatka1 Re: Do Karpatki i Dziuni 16.11.04, 09:58
                    Powiem tylko tyle, że synek mojej kuzynki pobił pod tym względem wszystkie
                    rekordy! Zaczął mówić, kiedy zbliżały się jego czwarte urodziny. Rodzice
                    wpadali w czarną rozpacz, choć lekarze nie widzieli nic nienormalnego w jego
                    zachowaniu. Dziś chłopiec ma 8 lat, a jego rodzice czasami marzą, by choć na
                    chwilę zamknął słodki dziubek:)))
                    Ściskam!
                    Kasia
                    • dziunia32 Re: Do Karpatki i Dziuni 16.11.04, 14:13
                      Kasiu!Dodajesz mi otuchy:-)).Dla Tomcia najlepszym chyba nauczucielem jest
                      starszy brat Macius(4,5) i choc mam przygotowanie logopedyczne to maly jego
                      chetniej slucha:-).
                      Buzka!
                      • ladyhawke12 Re: Do Karpatki i Dziuni 16.11.04, 14:29
                        Brawo Tomeczku, brawo Mamuniu
                        Zycze wam wszystkiego naj
                      • karpatka1 Re: Do Karpatki i Dziuni 16.11.04, 15:14
                        I ty się martwisz! Mając TAKIEGO pomocnika?:)))
                        Ściskam słonecznie.
                        Kasia
    • minkapinka Re: Cud istnienia 16.11.04, 14:44
      Doskonale Cię rozumiem :))))))
      Sto lat dla Tomcia!!!!!!!!!!
      Pozdrawiam
      Kasia - mama Zosi urodzonej w 25 tyg. ciązy
      • dziunia32 Re: Cud istnienia 16.11.04, 19:09
        Dziekuje wam,kochane dziewczyny!
        Kasiu,przepraszam,nie wiem nic o Twojej Zosi.Niesmialo wiec zapytam,jak sie
        miewa?
        • minkapinka Re: Cud istnienia 17.11.04, 10:27
          Zosia zdrowa, rozgadana i pogodna :)) Tez w tym roku świętowalismy drugie
          urodziny :)))
          Pozdrawiam
          Kasia
    • misia1005 Re: Cud istnienia 16.11.04, 19:12
      buziaki dla Tomcia-cudeńka
      • anatemka Re: Cud istnienia 17.11.04, 02:46
        a ja jak zwykle: gdy czytam o czyim szczęściu-płaczę ze wzruszenia i radości,
        gdy o nieszczęściu-z żalu i bólu. Wychodzi mi że zawsze płaczę...
        Gratulacje!!! swieczki z tortu mężczyzna zdmuchnął samodzielnie?:)))
        • dziunia32 Do Anatemki 17.11.04, 15:02
          Witaj! Dziekuje za mile slowa!Co do swieczek-tak,tak-Tomcio-zuch zdmuchnal sam!
          Sciskam!
          • dziunia32 Re: Do Edki 17.11.04, 15:09
            Witaj Edko!Mozemy sobie podac reke,tez mam to samo.Choc czas mija Obrazy z ze
            szpitala wciaz wracaja:-((.
            Ucaluj,prosze,Twoje dzieciaczki!Niech rosna zdrowo!
    • edka05 Re: Cud istnienia 17.11.04, 10:23
      Witam dziunia, przeczytałam twój wątek.Czytałas o Adusi... Najgorsza jest chyba
      bezradność lekarzy i uciekanie wzrokiem. Gdy chodziłam korytarzem po chirurgii,
      lekarze traktowali mnie jak niewidzialną...udając zamyślenie albo wertując
      papiery.
      Ale wracając do rocznic to ja zawsze płacze i nie potrafię tego opanować - tak
      mnie to wzrusza. Ale najgorsze pod tym wzgledem były chrzciny Adusi, gdy miała
      pół roku / nie chciuałam jej chrzic wtedy w szpitalu , gdy była w ciezkim
      stanie ponieważ bałam się , że to będzie pożegnanie /.Więc podczas chrzcin pół
      roku później w kościele, tłum ludzi, chrzczonych było ośmioro dzieci a ja przez
      całą ceremonię zalana łzami. Ludzie patrzyli na mnie jak na nienormalna a ja
      zamiast uczestniczyć świadomie w ceremoni cały czas myslałam o wydarzeniach w
      szpitalu, film przed oczami, klatka po klatce... I tak jest do dzisiaj przy
      urodzinach na przykład, ale również w dniu codziennym, gdy Adusia podbiega
      sponatnicznie i szepcze : kocham cię mamusiu...
      Coś optymistycznego ; również mam synka Tomaszka - własnie skończył roczek,
      naszczęście i odpukać 100 razy - z nim nie było zadnych problemów po za
      katarami.
      Pozdrawiam Edyta
    • edka05 Re: Cud istnienia 17.11.04, 10:29
      Całuski dla Tomaszka od Adusi / 3 lata / i... Tomaszka / roczek /.
    • renata3 Re: Cud istnienia 18.11.04, 09:58
      Hej!
      Ja tez mam taki cud w domku, ma 5 lat. W 27 tyg ciazy stan mojego maluszka byl
      krytyczny-caly opuchniety, arytmia serca, wodobrzusze itp. Lekarze z Bydgoszczy
      nie dawali szans na zdrowe dziecko. Trafilismy do CZMP w Lodzi-tam stal sie
      pierwszy cud, maluch zaczal zdrowiec.
      W 34 tyg ciazy zaczelam rodzic (od 18 tyg ciaza zagrozona przedwczesnym
      porodem)-wybralam sobie prawie najlepszy szpital wg. rankingu rodzic po ludzku.
      Ale to byla pomylka, pomimo ze maluszek duzo pszeszedl w zyciu plodowym, nie
      ulatwiono mu przyjscia na swiat. Po dlugim, ciezkim porodzie-ustawil sie
      twarzyczkowo-po moich blaganiach o cesarke, 3 lekarzy kladac sie na moim brzuchu
      i czwarty uzywajac kleszczy (to byla ostatecznosc-serduszko przestalo bic)
      wyciagneli Hubercika. Byl bezwladny, bialy - nigdy nie zapomne tego widoku.
      Myslalal ze sie nie udalo, nie plakal ale po podaniu tlenu zaczal kwilic. Hubert
      urodzil sie w zamartwicy, z wylewem do komor mozgu, wygladal jak po ciezkiej
      walce bokserskiej. To byl koszmar.
      Zaczelismy szybko malego rehabilitowac, biegalismy od specjalisty do
      specjalisty. Nie dopuszczalam do siebie mysli ze cos jest nie tak, nawet jak
      postawiono diagnoze - dzieciece porazenie mozgowe, nie chcialam o tym slyszec. A
      uwiezcie mi bylo to trudne gdyz pod nami mieszkal chlopczyk urodzony tydzien
      pozniej od Hubcia. Nie moglam zniesc porownan takich jak- "Pawelek juz siedzi"
      itp. Nasz synek rozwijal sie bardzo wolno. Ale aby nie przedluzac tego postu,
      dzisiaj jest bardzo inteligentnym 5 latkiem. Od 2 lat mieszkamy w Niemczech -
      jest dzieckiem dwujezycznym. Ale nie obylo sie bez skutkow ubocznych - Hubert
      nie potrafi sie skupic, ma problemy z koordynacja ruchowa i rownowaga, ma
      problemy z trzymaniem kredek... Jednak mieszkamy w Niemczech gdzie dzieci po tak
      ciezkich porodach sa pod szczegolna opieka- 3 razy w tygodniu jezdzimy na
      zajecia usprawniajace. My rodzice dodatkowo mamy tez opieke psychologa aby o
      wszystkim co nas niepokoi rozmawiac.
      Dziuniu-obserwuj swojego Tomeczka uwaznie. My uwazalismy ze wszystko jest w
      porzadku, a to ze nie potrafil sie skupic tlumaczylismy sobie -mamy
      wiercipietke. Neurolog tez nic nie widzial w tym niepokojacego. Dopiero tutaj
      stwierdzono ze to jest duzy problem dla dziecka, utrudniajacy nauke w szkole.
      Wierze w to, ze jakos pokonamy wszystkie skutki porodu-chociaz mamy swiadomosc
      ze moze nas jeszcze wiele zaskoczyc.
      Drugi moj cud to MAx - piersza ciaza powiklana, ciaza z Maxem idealna-urodzony w
      terminie, zdrowy 10 pkt. Porod drugi wspominam bardzo dobrze.

      Pozdrawiam
      Renata, Hubert i Max
      • dziunia32 Renatko 18.11.04, 14:36
        Renatko!Dziekuje,ze sie odezwalas!Zazdroszcze ci,ze macie taka dobra
        opieke,szczegolnie psychologa.Oczywiscie,obserwuje malego uwaznie.Jak na
        dwulatka ladnie skupia uwage-potrafi pol dnia siedziec nad ulubionymi
        ksiazeczkami lub rysunkami.A dalej-czas pokaze...

        Usciski!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka