Dodaj do ulubionych

jak żyć bez was

26.05.14, 14:56
czytałam różne fora i wypowiedzi i nadal nie wiem jak żyć bez moich chłopców... straciłam ich tak nagle ...tak bardzo boli...
najtrudniej mi rano wstać, kiedy wiem że muszę jeszcze tyle godzin funkcjonować
ciągle widzę szpital, twarze pielęgniarek, położnych lekarzy, ich współczucie...
Obserwuj wątek
    • gabryaga Re: jak żyć bez was 11.07.14, 12:34
      Witaj :)
      Jak się trzymasz, jak sobie radzisz ...?
      U mnie zamiast lepiej, jest coraz gorzej ... Pęka ochronny pancerz ..., wszędzie widzę dzieci w wieku Oli.. Dociero do mnie nieodwraclność tego co się stało ... :( Wspomnienia Oli bolą jak otwarta rana... , ale blokada wspomnień jest jeszcze gorsza ...
      • mikaaa13 Re: jak żyć bez was 15.07.14, 21:59
        minęło 2,5 miesiąca. mam różne dni, kiedyś ciągle płakałam jak tylko zostawałam sama i ciągle bym spała, teraz nie mogę zasnąć i nie mogę płakać co mnie przeraża... czuję ciężar w sercu i ból ale łzy już nie lecą czekam aż miarka się przepełni i wybuchnę
        nie donosiłam ciąży czuję sie winna, jestem beznadziejna.
        ratuje mnie moja starsza córka to taka mądra dziewczynka wyczuwa każdy mój nastrój
        przykro mi że straciłaś OLE, znam twój ból, nie mam zbyt wiele wspomnień moich synów trzymałam w ramionach już po śmierci. boli strasznie samo wspomnienie, czuję gniew na Boga że zabrał mi moich chłopców najpierw dał potem zabrał...
        napisz mi coś o sobie rozmowa pomaga a ja nie mam z kim rozmawiać. mąż nie chce o tym mówić ucieka w pracę...
        pozdr.
        • gabryaga Re: jak żyć bez was 16.07.14, 09:45
          Ja też Zosię trzymałam w ramionach po śmierci ... Była taka maleńka i cieplutka - urodzila się w 30 tygodniu i po 2 dniach zmarła.. :( Też miałam wielkie poczucie winy, nie dość, że nie donosiłam ciaży - to tak naprwadę się do tego przyczyniłam .. :( Praca na pełnych obrotach. urządzanie mieszkania ... Wtedy przetrwalam, bo miałam oparcie w mężu i przyjaciółce .. tamta tragednia nas polączuła - mnie i mojego męża ... najgorszy był powrót do pracy, dosć szybko wróciłam ..., ale otoczenie po potrafi sobie z tym radzić .... Otaczała mnie cisza .. - ludzie nie wiedzieli, jak ze mną rozmawiać .. , czulam się tak, jakby nic się nie stało ...., ja chciałam mówić o tym ..., ale inni nie byli na to gotowi ... Skupiłam się na starszej córce. To pomogło. Ale to bylo trzy lata temu ... Czasem czulam się winna, że tak dobrze sobie radzilam ze stratą Zosi .. - tak naprawdę nigdy jej nie poznalam ..., wraz z nią zmarly nie wspomnienia, a plany, wyobrażenia wpólnej codzienności ..
          A teraz ... - teraz to czarna otchłań :( W sumie też nie bardzo mam z kim o tym rozmawiać ... O bólu, tęsknocie, wspomnieniach .. Staram się zamykać i nie wspominać..., bo każde wspomnienie boli jak otwarta rana ... Nie oglądam zdjęć .. I też z tego powodu czuję sie winna .. Zamiast lżej, jest coraż gorzej .. :( Ale pracuję, znowu staram się skupiać na codzienności i jakoś idzie do przodu.
          Przeniesmy naszą konwersację na fakieś forum prywatne, na gg może ..?

          • mikaaa13 Re: jak żyć bez was 19.08.14, 13:04
            boli, boli to co miało być boli to czego nie ma...
            łzy za wami ciągle wylewam
            a życie straciło swój blask
            pozorny spokój codziennie odgrywam
            i nową maskę zakładam na twarz

            wasz Tata mówi niewiele
            lecz widzę, jak łzy chowa skrycie
            znowu tak dużo złego się dzieje
            On też pokochał was nad życie

            rozmów o was było nam wciąż mało
            w myślach patrzyliśmy na was dumnie
            dziś to wszystko marzeniem zostało
            wy leżysz w białej trumnie

            tak bardzo nam was brakuje
            chowamy żal do świata w milczeniu
            codzienność bez was tak gorzko smakuje
            jedna data przy śmierci i narodzeniu
            Tak bardzo tęsknimy... (


            dla moich chłopców...tak mało mogę wam dać
              • vendetta83 Re: jak żyć bez was 28.08.14, 19:07
                Mikaaa13, powiesz jak masz na imię? Nie lubię tak bezosobowo się zwracać, a zwłaszcza w tak intymnych kwestiach jak śmierć naszych dzieci. Jak sobie radzisz? Tak jak mi pisałaś - te daty są okropne! Uzmysławiają tylko, że to nie tak miało być, że ktoś chyba podmienił scenariusz naszego życia!
    • i.gosia Re: jak żyć bez was 28.08.14, 13:05
      Mikaaa13, przykro mi za każdym razem jak czytam takie historię serce mi pęka, dokładnie wiem co czujesz, jak silny jest twój ból...chciałabym cię jakoś pocieszyć, ale nie ma takich słów..po czymś takim wszystko się zmienia, ty się zmieniasz, a śmierć twoich chłopców już zawsze będzie z tobą...patrząc z perspektywy już prawie 6 lat od śmierci mojego igorka ból może nie jest tak intensywny szok minął, ale nadal nie potrafię światu wybaczyć, są dni, że wyję z tęsknoty za synkiem kocham go nadal tak samo...dlatego wiem jaka długa i bolesna droga przed tobą..przepraszam może powinnam przynajmniej spróbować napisać, że będzie lepiej, może nie wszystkie kobiety pogrążają się w mroku w każdym razie masz dla kogo walczyć, twoja córcia rozumie więcej niż nam dorosłym się wydaje i bardzo potrzebuje mamy..
      naprawdę bardzo mi przykro..
      (*)
      • mikaaa13 Re: jak żyć bez was 29.08.14, 17:27
        gosiu dzięki że napisałaś ja w swoim bólu czuję się samotna, mąż też cierpi widzę to ale nie chce rozmawiać staram się przy nim nie płakać.reszta chyba uznała że jest dobrze ale nie jest nigdy nie będzie...
        vendetta mam na imię Renata. co u ciebie?
    • vendetta83 Re: jak żyć bez was 29.08.14, 18:03
      Renatko, doskonale Cię rozumiem. Również czuję się osamotniony w swoim cierpieniu. Mąż przeżywa to na swój sposób, nie tak emocjonalnie jak ja. Wszyscy dookoła zdają się myśleć "Stało się trudno, było minęło". Nikt nie myśli o mojej córce, nie wspomina o niej, nie zagląda na cmentarz - tak jakby w ogóle nie istniała! Właśnie ten brak pamięci boli mnie najbardziej, bo dla mnie była ona całym światem!
      • i.gosia Re: jak żyć bez was 29.08.14, 21:29
        wiyam, pozwoliłam sobie dołączyć się do "dyskusji", ja również mam z tym problem, gdy ktoś się mnie pytał, czy mam dzieci nigdy nie wiem co powiedzieć...dziwnie się wtedy czuje, nauczyłam się jednak, że dla świata mój synek nie istnieje, choć w moim sercu jest stale obecny...zgadzam się z wami to boli, bardzo boli...
        • mikaaa13 Re: jak żyć bez was 30.08.14, 14:37
          ludzie myślą że jak człowiek nie płaczę całymi dniami to wszystko jest dobrze, a nie jest. nigdy nie okazywałam słabości przed nikim nie zamierzam płakać na pokaz. staram się nie płakać przy córce. przez ludzką obojętność czuję się winna bo skoro tak cierpię to czemu się śmieje...czasem że z drugiej jedna strony rozumiem innych oni nie wiedzą co zrobić, nie chcą nas ranić. pamiętam że przed moją stratą jakieś 2 lata temu dowiedziałam się że synek mojego kumy owinął się pępowiną i zmarł w brzuchu. przeżyłam wówczas chwilowy wstrząs, żal mi było tamtej mamy. ale potem zapomniałam, widziałam ją od tego czasu może ze trzy razy. pamiętałam o jej stracie ale nic nie mówiłam. teraz jest inaczej bo wiem co ona czuję. bo można sie domyślać ale ból po stracie dziecka czuję tak naprawdę tylko rodzic.

          mój mąż miał nie dawno urodziny, chłopcy mieli być jego cudownym prezentem pamięta jak cieszył że to będzie w sierpniu...
          och życie zabrało mi beztroskę...
    • mikaaa13 Re: jak żyć bez was 09.09.14, 17:44
      vendetta 83,co u ciebie, nie odzywasz się? napisz!
      ja wróciłam do pracy z całej siły staram sie nie myśleć ale nie jest łatwo zagłuszyć ból. nikt o nic nie pyta ale widze te spojrzenia. próbuję zapełnić swój czas do maksimum. minęły cztery miesiące...
      • vendetta83 Re: jak żyć bez was 10.09.14, 17:49
        Witaj Renatko. Też tak miałam jak wróciłam do pracy: jedni odwracali wzrok i mnie unikali, inni zachowywali się jakby nic się stało i wesoło pletli bzdury. Nikt nie spytał wprost jak ja się czuję! Tylko raz chwilę rozmawiałam o tym wszystkim z jedną z menagerek, ale sama zaczęłam wówczas temat... Praca pozwoliła mi "oderwać się" nieco od całej tej tragedii, oddalić myśli. Wracałam pod wieczór, robiłam obiad na następny dzień, ogarnęłam nieco w domu, potem reszta wieczoru na Internecie lub z mężem - i tak dzień za dniem. Od września zredukowano mi etat do połowy, pracuję tylko 2 dni w tygodniu (piątki i soboty). Szukam czegoś, bo mam za dużo wolnego czasu do rozmyślań, no i finansowo pół etatu szału nie robi :( Mój mąż zmienił pracę, a zatem teraz czekamy co nam los przyniesie i jak się nasza zawodowa sytuacja ustabilizuje... Zaplanować nic nie możemy. Na przełomie września i października firma kamieniarska ma stawiać pomniczek dla Lili, więc teraz żyję głównie tym - oglądam znicze, szukam aniołków, planuję zrobić własnoręcznie jesienny wieniec... A pomyśleć, że teraz powinnam szukać ubranek i zabawek... Echhhhhhh. Emocjonalnie jest ciężko, to chyba najtrudniejszy moment żałoby, dotarło do mnie z całą intensywnością i brutalnością to, co się stało. Na dodatek muszę patrzeć na rosnący brzuch siostry mojego męża. Przepełnia mnie ogromna gorycz i żal do losu. A Tobie praca pomaga? Jak sobie radzisz ze swoim bólem?
        • mikaaa13 Re: jak żyć bez was 10.09.14, 18:37
          witaj! cieszę się że napisałaś. pytasz czy para pomaga, powiem tak zapełnia czas. muszę do pracy dojeżdżać 30 km, jestem poza domem prawie 10 h potem tak jak piszesz obiad, ogarnięcie trochę w domu. no i najważniejsze moja córka. moja deska ratunkowa. ale od myśli nie da się uciec... wszędzie widzę kobiety w ciąży tak im zazdroszczę tej beztroski, nadziej my kobiety po stracie wiemy że nie wszystkie
          historie konczą sie szczęśliwie ...niestety...
          moi chłopcy śpią w grobie z moim dziadkiem, będzie tam serce z imionami moich maluchów. najbardziej boli to czego nie doczekałam... małych rączek na szyj, słów kocham cie mamusiu... i miliony innych cudnych rzeczy i zdarzeń... jakoś żyje ale co to za życie...
          trzymaj się kochana, musisz zapełnić czymś czas to jedyny ratunek żeby się nie załamać...
    • mikaaa13 Re: jak żyć bez was 17.09.14, 16:51
      czas mija... praca, dom, sprzątanie, pranie itd. wydawałoby się zwykłe nudne życie...ale... zawsze est jakieś ale... nie da się uciec od bólu od tęsknoty... wystarczy moment, chwila i wszystko wraca. jak o was pamiętać a jednocześnie nie pamiętać...
      • vendetta83 Re: jak żyć bez was 18.09.14, 14:42
        Witaj Renatko.
        Ta monotonia każdego dnia jest przerażająca, prawda? Ja wszystko robię automatycznie i ciągle zastanawiam się po co właściwie to robię, bo przecież nic już nie ma sensu... Po co wstawać z łóżka, zajmować czymś dzień, skoro moje życie jest skończone, przegrane... Z niecierpliwością czekam na wieczór, aby tylko iść spać. Pewnie po części wynika to z nudy (tak jak pisałam zredukowano mi etat do połowy etatu), mam za dużo wolnego czasu do rozmyślań.
        • mikaaa13 Re: jak żyć bez was 19.09.14, 17:32
          hej! dziś cały dzień popłakuje po kątach, czasem wydaje mi się że wychodzę na prostą ale sądni kiedy konam z bólu, samotności i tęsknoty. nie ma dnia żebym nie widziała jakiejś ciężarnej lub matki z wózkiem i to uczucie przegrania rezygnacji...gdyby nie moja córa to bym skoczyła z okna, byle nie bolało... koleżanka z pracy jest w ciąży jeszcze nie widać, dziś rozmawiała z inną naszą koleżanką z pracy, wymyślały imiona dla chłopca lub dziewczynki wszystko słyszałam... czasem wystarczy mały bodziec i całe staranie wzięcia się w garść rozpada się jak domek z kart. I te spojrzenia litość? każdy niby miły ale nie powie ciepłego słowa, wdaje m się że jak wychodzę to rozmawiają o mnie a może się nakręcam.ciężko tak ciężko i źle...
          • mikaaa13 Re: jak żyć bez was 27.09.14, 16:49
            za tydzień ma wesele żeni sie brat mojego męża, jedziemy aż do Kołobrzegu, ciekawe jak to będze, boje się że maska pęknie a ja razem z nią. miałam nie jechać na tą uroczystość miałam tulić moich synów, śpiewać im kołysanki...
            za chwile minie 5 miesięcy... długich... samotnych... bez was moi malcy kocham
    • mikaaa13 Re: jak żyć bez was 23.12.14, 15:34
      witam, dawno nie pisałam praca zajmuję mój czas...
      czas nie leczy ran
      czas świąteczny, sprzątanie, gotowane, choinka, prezenty... nie takie miały być te święta... miało być inaczej...
      sama myśl boli tak boli...
      za chwile koniec roku to nie był dobry rok... tak wiele mi zabrał...straciła radość, beztroskę, wiarę pozostał ból, poczucie winny, ogromna samotność...
      ściskam was dziewczyny życzę spokoju.
      • i.gosia Re: jak żyć bez was 24.12.14, 08:06
        hej, zgadzam się z tobą święta to szczególnie ciężki czas i faktycznie czas nic tutaj nie zmienia, we wszystkie poszczególne dni czas jakoś leci, mija dzień za dniem, a w święta tęsknota dopada z niesamowitą siłą jak świętować jak się cieszyć jak ma być ciepło i rodzinnie kiedy nie ma z nami naszych dzieci bezpowrotnie i nic już tego nie zmieni..
        pozdrawiam i życzę dużo siły gosia
        • mikaaa13 Re: jak żyć bez was 29.12.14, 08:40
          dzięki Gosiu za miłe słowa, jakoś przetrwałam ( na lekach) dla mojej córki, gdyby nie ona pewnie w ogóle bym olała ten całe święta. Byłam nawet w Kościele pierwszy raz od bardzo dawna. Gniewam się na Boga i nie rozumiem dlaczego...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka