mama.mimi
25.08.13, 14:50
Witajcie
Bywałam tu wielokrotnie wiele lat temu. Wydawało mi się, że przeżyłam żałobę należycie. Jednak zakopałam ją w sobie głęboko. Wyszła przy okazji terapii dotyczącej całego mojego życia.
Urodziłam dziecko w 6 miesiącu ciąży. Podobno było martwe.
Przez dwa tygodnie leżałam na podtrzymaniu, jednak nie udało się. Trafiłam w nocy na porodówkę. Leżałam jeszcze na łóżku kiedy położna wykonała telefon na neonatologię, pytała czy ratować dziecko? Domyślam się, że usłyszała, że nie. Potem szybko na fotel, potem położna zabroniła rodzić, przyniosła płócienny worek, do którego urodziłam, po czym szybko odeszła. Zostałam sama. O nic nie zapytała, a ja byłam w zbyt dużym szoku, żeby poprosić, żeby zapytać. O ile pamiętam to potem przyszła i powiedziała, że się nie udało czy coś w tym stylu.
Jak można rodzić do worka? Jak można nie zapytać matki, czy chce zobaczyć dziecko? Czy chce się pożegnać? A czy napewno nie żyło? Może żyło, tylko nie chcieli psuć statystyk szpitala? W przedzień porodu czułam ruchy dziecka.
Wróciłam spowrotem na perinatologię, obok położono kobietę po udanym porodzie, przychodzili goście, cieszyli się. Nie było nikogo kto by mnie popchnął do tego, aby zobaczyć dziecko, pożegnać się, utulić Je. Lekarz prowadzący na tę sytuację zareagował: O cholera i to tyle z ludzkich reakcji. Mąż nie potrafił zrobić nic. Teściom wygodniej było nie reagować. Rodzicom nie pozwoliłam zbliżyć się do mnie, byłam molestowana w dzieciństwie przez ojca, za przyzwoleniem mamy.
W ostatniej chwili zdążyłam wykonać telefon do prosektorium i Pan załatwił wszystkie formalności, pojechałam z mężem na pogrzeb, dziecko zawinęli w kocyk, włożyłam do trumny list pożegnalny, opaskę z rączki, dotknęłam koca i tyle.
Kiedy wróciłam po porodzie do domu, zapytałam teściowej, co dalej z dzieckiem się dzieje, a Ona, że spala się, tak jak zużyte strzykawki, waciki.... i zero rady, żeby odebrać dziecko, pochować. Tak po prostu, walnęła słowem.
Monika
Kiedy chwilami dotykam tego bólu, to serce chce mi wyskoczyć ze strachu? bólu?
Tak miało byc, skoro było, jednak nadal boli.