ol2
11.04.05, 16:17
Witajcie Drogie mamy!!!
Mam na imię Dorota i już od dawna wchodzę na to forum, ale jakoś nie miałam
odwagi napisać. Mam 26 lat i jestem mamą 16 miesięcznej Oliwki.
Córeczka urodziła się z zespołem wad mnogich tj: wada wrodzona gałek ocznych
(jest niewidoma), rozszczep wargi i podniebienia, asymetria twarzy,
niedosłuch. Jest już po 2 operacjach rozszczepu w IMID-zie.
O wadach Oliwki nic nie wiedziałam wcześniej. Była to moja 2 ciąża, pierwsza
poroniona w 6 tygodniu. Ciążę przechodziłam dobrze, oprócz dziennych wymiotów.
Badania były ok. (te podstawowe), innych nie robiłam - niestety.
Możecie się domyśleć jak zareagowałam na Oliwkę. Miałam cesarkę, przy
wybudzeniu mnie lekarka powiedziała mi o rozszczepie, o oczkach na drugi
dzień. Czułam się okropnie, chciałam umrzeć, miałam najgorsze myśli.
Ale jak tu się czuć dobrze. Wszystko w porządku w ciąży, a tu nagle!!!!
Same na pewno wiecie jak to jest z własnego doświadczenia i wiem, że tu mogę
się wyżalić, bo mnie zrozumiecie.
Od razu po porodzie chciałam oddać Oliwkę, gdyby nie mój mąż. Naprawdę stanął
na wysokości zadania. Powiedział, że w życiu jej nie odda, że to jego córka.
Oliwka po porodzie została przewieziona do kliniki w Katowicach-Ligocie.
Leżała tam miesiąc na obserwacji. Nic jej nie groziło, ale dziecko z takimi
wadami musieli dokładnie przebadać. Same rozumiecie - "w poszukiwaniu czegoś
nowego". Ale dzięki Bogu nic innego nie wykryli. Rezonans magnetyczny wyszedł
w porządku. Oliwka psychicznie rozwija się prawidłowo. Jak już pisałam ma 16
miesięcy i jakoś się żyje. Po wyjściu jej ze szpitala nie mogłam na nią
patrzeć, nie chciałam jej karmić. Ja tak bardzo chciałam mieć zawsze dziecko
i akurat mnie musiało to spotkać. Oliwka jest bardzo wesołym dzieckiem.
Ciągle się śmieje - o tyle dobrze. Mój mąż jest bardzo za nią, ale ja!!!
Często mam takie myśli jak patrzę na Oliwkę to chciałabym żeby umarła.
Zniszczyła nam życie. Ja zrezygnowałam z pracy itd. Ale nie myślcie sobie,
że ja o niczym innym nie myślę tylko o śmierci Oliwki. Tak nie jest. Ale choć
od porodu minęło już troszkę czasu to nadal jest mi ciężko. I widzicie jak to
jest. Niektóre mamy straciły swoje dzieci, a ja bym chciała żeby moje umarło.
Rzadko wychodzę z Oliwką na dwór, bo się wstydzę jej wyglądu. W ogóle nie
chce mi się żyć. Nie mam po co. Aczkolwiek czasami myślę o drugim dziecku.
Ale mamy z mężem obawy, nie wiemy czego mamy się spodziewać. Chcielibyśmy aby
Oliwka miała rodzeństwo.
Także mam nadzieję, że mnie nie obrzucicie błotem, tylko zrozumiecie.
Wiadomym jest, że żadna mama nie chciała chorego dziecka, nie chciała żeby
jej dziecko umarło. A tu nagle takie rozczarowanie i tysiące pytań.
Wiem, że nigdy się z tym nie pogodzę i nie wiem czy pokocham Oliwkę, bo niby
dlaczego. Kiedy na nią patrzę to odechciewa mi się wszystkiego. Wiem, że to
nie jej wina, że się taka urodziła, ale dlaczego nam?