Dodaj do ulubionych

nowa mama na forum

11.04.05, 16:17
Witajcie Drogie mamy!!!
Mam na imię Dorota i już od dawna wchodzę na to forum, ale jakoś nie miałam
odwagi napisać. Mam 26 lat i jestem mamą 16 miesięcznej Oliwki.
Córeczka urodziła się z zespołem wad mnogich tj: wada wrodzona gałek ocznych
(jest niewidoma), rozszczep wargi i podniebienia, asymetria twarzy,
niedosłuch. Jest już po 2 operacjach rozszczepu w IMID-zie.
O wadach Oliwki nic nie wiedziałam wcześniej. Była to moja 2 ciąża, pierwsza
poroniona w 6 tygodniu. Ciążę przechodziłam dobrze, oprócz dziennych wymiotów.
Badania były ok. (te podstawowe), innych nie robiłam - niestety.
Możecie się domyśleć jak zareagowałam na Oliwkę. Miałam cesarkę, przy
wybudzeniu mnie lekarka powiedziała mi o rozszczepie, o oczkach na drugi
dzień. Czułam się okropnie, chciałam umrzeć, miałam najgorsze myśli.
Ale jak tu się czuć dobrze. Wszystko w porządku w ciąży, a tu nagle!!!!
Same na pewno wiecie jak to jest z własnego doświadczenia i wiem, że tu mogę
się wyżalić, bo mnie zrozumiecie.
Od razu po porodzie chciałam oddać Oliwkę, gdyby nie mój mąż. Naprawdę stanął
na wysokości zadania. Powiedział, że w życiu jej nie odda, że to jego córka.
Oliwka po porodzie została przewieziona do kliniki w Katowicach-Ligocie.
Leżała tam miesiąc na obserwacji. Nic jej nie groziło, ale dziecko z takimi
wadami musieli dokładnie przebadać. Same rozumiecie - "w poszukiwaniu czegoś
nowego". Ale dzięki Bogu nic innego nie wykryli. Rezonans magnetyczny wyszedł
w porządku. Oliwka psychicznie rozwija się prawidłowo. Jak już pisałam ma 16
miesięcy i jakoś się żyje. Po wyjściu jej ze szpitala nie mogłam na nią
patrzeć, nie chciałam jej karmić. Ja tak bardzo chciałam mieć zawsze dziecko
i akurat mnie musiało to spotkać. Oliwka jest bardzo wesołym dzieckiem.
Ciągle się śmieje - o tyle dobrze. Mój mąż jest bardzo za nią, ale ja!!!
Często mam takie myśli jak patrzę na Oliwkę to chciałabym żeby umarła.
Zniszczyła nam życie. Ja zrezygnowałam z pracy itd. Ale nie myślcie sobie,
że ja o niczym innym nie myślę tylko o śmierci Oliwki. Tak nie jest. Ale choć
od porodu minęło już troszkę czasu to nadal jest mi ciężko. I widzicie jak to
jest. Niektóre mamy straciły swoje dzieci, a ja bym chciała żeby moje umarło.
Rzadko wychodzę z Oliwką na dwór, bo się wstydzę jej wyglądu. W ogóle nie
chce mi się żyć. Nie mam po co. Aczkolwiek czasami myślę o drugim dziecku.
Ale mamy z mężem obawy, nie wiemy czego mamy się spodziewać. Chcielibyśmy aby
Oliwka miała rodzeństwo.
Także mam nadzieję, że mnie nie obrzucicie błotem, tylko zrozumiecie.
Wiadomym jest, że żadna mama nie chciała chorego dziecka, nie chciała żeby
jej dziecko umarło. A tu nagle takie rozczarowanie i tysiące pytań.
Wiem, że nigdy się z tym nie pogodzę i nie wiem czy pokocham Oliwkę, bo niby
dlaczego. Kiedy na nią patrzę to odechciewa mi się wszystkiego. Wiem, że to
nie jej wina, że się taka urodziła, ale dlaczego nam?
Obserwuj wątek
    • martek40 Re: Ol2 11.04.05, 16:55
      A ja nie mogę patrzeć na to, co napisałaś.
      Wybacz, ale jeśli zastanawiasz się, czy pokochasz
      własną, 16-miesięczną już, córkę, bo
      nie znajdujesz powodu, dla którego
      miałabyś względem niej wykrzesać choć
      odrobinę tego należnego jej uczucia
      to chyba nigdy nie powinnaś była zostać matką.
      W pierwszym odruchu chciałam Ci napisać,
      że otrzymałaś wielki Dar, ale te Twoje myśli...
      Oliwce mogę pogratulować taty, a Tobie męża,
      od którego mogłabyś się wiele nauczyć.
      Przede wszystkim pokory wobec życia.
      Ciesz się, dziewczyno, że Twoja córeczka
      dobrze się rozwija i jest pogodnym dzieciaczkiem.
      I pamiętaj, że to głównie od Ciebie zależy,
      czy tak będzie nadal i czy wyrośnie na osobę
      z poczuciem własnej wartości i samodzielną.
      Ja też nie marzyłam o chorym dzieciątku...
      Zaakceptowałam fakt istnienia wad
      i walczę o jakość życia mojej córeczki.
      Czego i Tobie, dla Oliwki, z całego serca życzę.
      Chcę wierzyć, że nastąpi w Tobie metamorfoza
      i nauczysz się wreszcie kochać.
      Kochać jak matka, bezinteresownie.
      Pozdrawiam.
      • ol2 Re: Ol2 11.04.05, 19:43
        Tak jak napisała mama aqua696, może ja faktycznie kocham Oliwcię, a jeszcze o
        tym nie wiem. Absolutnie nie mam Ci za złe co napisałaś do mnie. Po to jest to
        forum. Ale to nie jest wszystko takie łatwe. Zrozum, kobieta chodzi w ciąży ,
        jest wszystko dobrze, snuje plany na przyszłość - a tu bum!!!
        I to akurat u mnie. U kobiety, która zawsze kochała dzieci, która bardzo
        czekała na dzidzię. Jak się tu nie zdołować, co mam sobie myśleć?
        Na naszej rodzinie ciąży chyba jakieś fatum. Brat mojego męża również nie ma
        swoich dzieci, ma za to adoptowaną córeczkę. Jego żona poroniła 4 razy.
        Moja przyjaciółka np. ma dziecko, ale wcześniej nie przepadała za nimi. No ale
        to był ten wiek i już trzeba było!! No i co ja mam sobie myśleć. Wiem, że na
        tym pieprzonym świecie tak jest, że ta, która bardzo chce to potem ma.
        Tak, mam żal do losu, do życia, do Boga (jeśli w ogóle istnieje)!! i na dzień
        dzisiejszy nie dam rady zmienić swojego nastawienia, pomimo tego, że Oliwka ma
        już 16 mies.
        Mam wspaniałego męża i gdyby nie on to już by mnie nie było na tym świecie.
        Tylko on, a nie córka trzyma mnie przy życiu. No i jeszcze myśl, że może kiedyś
        będziemy mieli zdrowe dziecię. Ale na pewno nie Oliwka.
        Wiesz chyba masz rację - to jest duża lekcja pokory, tak mawia mój mąż.
        Piszesz mi, że powinnam się cieszyć tym, że Oliwka jest wesoła i dobrze się
        rozwija, ale co z tego. Mnie to nie obchodzi, dla mnie to jest dziecko
        niepełnosprawne, chore i napiszę jak szczeniak "ja takiego nie chcę".
        Na obecny czas nie umiem zaakceptować Oliwki, nie wiem czy to kiedyś przyjdzie.
        Nie wiem czy tego chcę. Mój mąż - Tomek widzi jak ja traktuję córkę. Raz
        twierdzi, że jestem wspaniałą matką, innym razem, że demon. Wiem, że go to
        boli, bo to przecież także jego dziecko.
        Już niejedna osoba mówiła mi o udaniu się do psychologa, ale ja się zastanawiam
        po co. Po to, żeby on mi podał formułki z książki. Co on mi nowego powie, w
        jaki sposób mi pomoże?
        Da mi zdrowe dziecko. Nie sądzę. Wszystkim bardzo dziękuję za słowa otuchy.
        • tana22 Re: Ol2 11.04.05, 22:10
          napisałam na priv
    • tana22 Re: nowa mama na forum 11.04.05, 17:27
      Nie potępiam, ale też nie rozumiem...
      Zyczę trzech najważniejszych cnót na świecie: Wiary, Nadziei i Miłości
      • zorka7 Re: nowa mama na forum 11.04.05, 17:54
        A ja próbuję zrozumieć.

        Pamiętam jak dowiedziałam się, ze po kolejnym wylewie (czwarty, najgorszy
        stopień) Martynka będzie chora. Prawdopodobnie nie będzie chodzić, może też do
        końca życia być "roślinką", jak to uroczo określiła lekarka.
        Nie mogę o sobie powiedzieć, ze padłam wówczas na kolana i prosiłam Boga by
        tylko żyła. Przeraziłam się ciężko chorego dziecka. Przeraziłam się tego, że
        moje dotychczasowe życie się skończy, że będę znosić na ramionach 50-kg
        dziewczynkę z pierwszego piętra, ktora ma pieluchę między nogami i nie wie że
        jestem jej mamą.
        Poczułam złość, zmęczenie i bezradność.

        Martynka umarła.
        Wyrzucałam sobie bardzo, że być może to moje myśli..., że ona czuła mój strach
        i dlatego.

        Teraz wydaje mi się, ze każdy rodzic ma prawo do ...bycia "tylko człowiekiem".
        Kochałam ją przecież i nadal kocham.
        Nawet Chrystus ugiął się pod ciężarem krzyża, nawet On modlił się w Ogrójcu by
        Bóg "oddalił od niego ten kielich".

        Niepokoi mnie jednak, że twój stan trwa tak długo, że mimo opieki męża i
        psychicznie dobrze rozwijającego dziecka, wciąż miewasz takie straszne myśli...
        Daleko mi od opinii poprzedników, bo obcując tyle czasu z osobami po stracie i
        rodzicami dzieci chorych nauczyłam się nie oceniać pochopnie.

        Uważam, że bardzo, bardzo dobrym rozwiązaniem było by pójście do psychologa.
        Najlepiej razem z mężem.

        Pozdrawiam, życzę sił i nadziei!
    • kartoflanka Re: nowa mama na forum 11.04.05, 17:45
      Kiedy Piotrus sie urodzil(tez mial zespol wad) mialam podobne odczucia. tzn
      uwazalam, ze go nie pokocham, nie zaakceptuje, ze to dla mnie za ciezkie co
      prawda nigdy nie mialam pomyslu zeby go zostawic w szpitalu ale myslalam, ze
      byloby mi latwiej gdyby umarl...balam sie ze nie dam rady tak sie dla kogos
      poswiecic, ze bede musiala zrezygnowac ze wszystkich przyjemnosci. Kiedy
      Piotrus zaslabl pierwszy raz myslałam, ze umre(, dziewczyny:)nie zabijcie mnie
      tak bylo, naprawde)A pod koniec jego krotkiego zycia bylo mi wszystko jedno,
      jak sie bedzie rozwijal, czy bedzie normalny, czy widzi itd...chcialam tylko
      zeby ze mna zostal...Poza tym dzieki niemu moje zycie jest i bylo cudowne,
      ciezkie ale cudowne. Poznalam cudownych ludzi, dowiedzialam sie ze swiat ma o
      wile wiecej do zaoferowania niz tylko zaspokajanie przyjemnosci. Nie wiem jak
      to opisac, ale dopiero teraz czuje ze zyje.
      Wiem ze Ci jest ciezko, ale:
      rezonans wyszedl dobrze, wszystko inne to w porownaniu z tym drobiazgi.
      Czlowiek nie musi widziec, zeby wiesc szczesliwe zycie. Musi za to byc kochany.
      Walcz z tymi zlymi uczuciami, bo one jej jeszcze dokladaja. Ona potrzebuje
      Twojego wsparcia i milosci.Badz co badz to juz calkiem duza pannica:)wiekszosc
      rzeczy rozumie.
      I nie mow ze zniszczyla Ci zycie, bo to nieprawda. jestem pewna, ze za jakis
      czas inaczej na to spojrzysz. I pozdrow meza to chyba bardzo fajny facet:)

      Piotruś
      DLACZEGO
    • ewamonika1 Re: nowa mama na forum 11.04.05, 18:03
      Doroto,

      zdarzyło mi się dwa razy usłyszeć od psychologów, że po urodzeniu chorego
      dziecka też trzeba przeżyć coś na kształt żałoby. Oczywiście jest ona inna niż
      żałoba po śmierci dziecka, ale bez jej przeżycia może się nie udać przejść nad
      tym, co obecnie. Stale tkwi się w martwym punkcie i dlatego jest tak trudno iść
      do przodu.

      Dobrze, że chcesz o tym pisać. Dużo gorzej - wg mnie - byłoby to ukrywać w
      nieskończoność. Nawet anonimowe wygadanie się tutaj może pomóc. Czasem ból
      nazwany może stać się bólem mniej dotkliwym.

      Nie mogę napisać, że Cię rozumiem, bo "żeby zrozumieć drugiego człowieka,
      trzeba przejść przez góry i doliny, przez które on przejść musiał". Nie
      zamierzam potępiać. To jest sprawa Twojego sumienia i myślę, że jest Ci z
      Twoimi uczuciami bardzo ciężko.

      Popieram Zorkę - terapia powinna pomóc, pod warunkiem, że tego chcesz i że
      trafisz na dobrego psychologa.

      Życzę Ci ujrzenia nadziei, zrozumienia, że to ma jakiś sens. Może dowiesz się o
      tym za wiele lat, a może już za miesiąc?

      Trzymaj się Doroto, pozbieram jeszcze myśli i wieczorem napiszę na priv.

      ewa
    • agamolka Re: nowa mama na forum 11.04.05, 18:35
      Doroto!
      Ja też mam córeńkę Oliwkę, w lipcu skończy trzy latka, też ma wielowadzie, do
      dzisiaj jest zdiagnozowana klinicznie, prawdopodobnie to artrogrypoza a do tego
      dochodzi duże niedotlenienie (24 h czekali na rozwiązanie ciąży). Jest malutka
      waży 8 kilo. Nasze życie nie jest łatwe, poświęcam się jej bez reszty, na
      spacery wychodzimy ze ssakiem (Oliwia ma tracheostomię, nie ma odruchu ssania,
      połykania), z pompą infuzyjną do karmienia (Oliwka ma gastrostomię, je powoli,
      po szybkim podaniu ręką dostawała ataki), oczywiście,że zwracamy uwagę
      wszystkich, ale nigdy odkąd Oliweczka wyszła do domu ze szpitala nie izolowałam
      jej przed światem, jeździmy z nią gdzie tylko się da. Nie możemy chować naszych
      dzieci właśnie po to, żeby ludzie przestali się patrzeć jak na zjawisko, a żeby
      zaczęli patrzeć życzliwie. Po wyjściu ze szpitala zaczęła szybciej rosnąć,
      przybierać na wadze. Lekarze określili ją jako dziecko bez kontaktu, ale my
      dobrze wiemy, że nasza córeńka wie kiedy jest w domu z nami, kiedy przychodzi
      ktoś obcy, nie chce być na rękach u obcych, wiemy kiedy jest niezadowolona,
      kiedy płacze choć nie wydaje z siebie żadnego głosu. Moja Oliweczka nigdy się
      nie uśmiecha, nigdy nie powie mi mamo, nie wiemy czy kiedykolwiek usiądzie, nie
      mówiąc o chodzeniu. Umierała dwa lata temu ale my walczyliśmy o nią ze
      wszystkich sił i jest z nami a my nie wyobrażamy sobie życia bez naszej
      Perełki. Nie wiem co innego ci napisać, dziewczyny mają rację, powinnaś
      poprosić o pomoc jak najszybciej, aby być dla swojej córeńki, dać jej siebie,
      całą miłość. Twój mąż już jest Ci pomocą, a Oliwia bardzo Cię potrzebuje.
      Zajrzyj na stronę mojej córeńki www.naszaoliwia.republika.pl poznasz
      lepiej nasze problemy i jak sobie radzimy a jeśli tylko chciałabyś czegoś się
      dowiedzieć, zapytać, postaram się pomóc.
    • j0204 Re: do ol2 i agamolki 11.04.05, 18:56
      Witajcie dziewczyny.
      jakże mamy (ja miałam) podobe ściezki zycia z naszymi pociechami.
      Strasznie mi przykro,ze los i Was nie oszczędził i tak doświadcza, że wciąż
      cierpią dzieci. Ale pocieszeniem jest to, ze naja wokół siebie takich cudownych
      i oddanych rodziców.
      Wiem, że opieka nad ciężko chorym dzieckiem wymaga poświeceń, wyrzeczeń i
      skupienia 24 godzinnego. Nam sie nie udało dotrwać tak długiego czasu z Sylwią
      (nasza córeczką), ale Wam życzę jak najwięcej wspólnych dni, choć czasem sa one
      ułożone kolcami i łzami.
      na dole jest link do naszej historii.
      Pozdrawaim serdecznie.
      jola.


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=11831658&wv.x=1&a=12938095
    • aqua696 Re: nowa mama na forum 11.04.05, 19:18
      Doroto glowa do gory, powoli bardzo powoli nauczysz sie kochac a wlasciwie
      uswiadomisz sobie jak juz bardzo kochasz swoja corke. Uwierz mi sama jestem
      mama juz 11 latka chorego i znam mamy doroslych osob nieplnosprawnych i sa
      dni kiedy stawiamy pytania i prosby najczarniejsze z mozliwych.
      Kiedy w lipcu zeszlego roku mialam operacja i bardzo balam sie ze bedzie
      zle-to myslalm tylko o tym co bedzie z moim synem ze jesli cos mi sies
      tanie on zostanie bezemnie a tego nigdy niechce nigdy..
      Jesli masz czarne dni i te wesole pisz
      pisz co osiaga twoja corka- prowadz dziennik sukcesow kazdy najmniejszy
      zapisz a zobaczysz po miesiacu ile osiaga
      Niestety w polsce nikt nie mysli o terapi rodzica-ja maialm szczescie i co
      prawda nie na terapie rodzicow trafilam ale i tak kilku lekarzom i studentom
      uprzykrzylam zycie-moze kiedys dzieki temu pomoga komus.....

      Martek nim rzucisz kamieniem popatrz w lustro i zobacz czy jestes taka
      krysztalowa-niechcialabym nigdy spotkac cie z prostej przyczyny zamiast pomoc
      lezacemu ty jeszcze dokopiesz.... lepsza jest juz obojetnosc niz twoja
      postawa-
      • pajacyk75 martek40 11.04.05, 19:48
        Wstyd mi za takie osoby jak Ty!!!
        Zamiast służyć pomocą i doświadczeniem dokładasz swoje trzy grosze które nic
        dobrego nie przyniosą.
        Mam tylko nadzieję że sama jesteś ideałem bez skazy skoro tak łatwo przychodzi
        Ci osądzanie innych!!!
        Anka
        • martek40 Re: do Pajacyka75-bez odbioru 11.04.05, 21:21
          pajacyk75 napisała:

          > Wstyd mi za takie osoby jak Ty!!!
          Potrafię wstydzić się sama za siebie, ale dziekuję za pomoc.

          > Mam tylko nadzieję że sama jesteś ideałem bez skazy skoro tak łatwo przychodzi
          > Ci osądzanie innych!!!
          No, to jesteś w grubym błędzie - nie jestem ideałem bez skazy, mam wiele wad
          i błądzę, jak każdy człowiek. Jeśli przeczytasz mój post uważniej, to może
          doczytasz się, że nie osądziłam. Wręcz zawarłam tam kilka słów dających do
          myślenia i wyraziłam nadzieję, że tej mamusi uda się zmienić nastawienie do
          córeczki. Może nie ubrałam tego w piękne słowa, ale jednak. Ty natomiast,
          wtrącając się do tej dyskusji, ograniczyłaś się jedynie do skrytykowania mojej
          wypowiedzi.
          Pozdrawiam



          • pajacyk75 Re: do Pajacyka75-bez odbioru 12.04.05, 08:12
            Gdy nie umię ubrać swoich myśli w odpowiednie słowa to się nie odzywam!
            A Twoje "to chyba nigdy nie powinnaś była zostać matką" nie powinny paść na tym
            forum,zwłaszcza na tym forum!!!
            Anka
        • bei Pajacyku... 13.04.05, 20:32
          nie znam Martek osobiscie...ale kiedys w realu opowiedziala mi o Niej znajoma...
          .......................
          i wierzę, że w słowach Martek jest osobliwe przesłanie...
          tak jak w liscie mamy Oliwki- można przeczytac pomiędzy wierszami o jej
          milości...tak po uważnym przeczytaniu postu Martek jasno widac rady...
          to jest forum....Mama Oliwki w chwili refleksji i emocjalnego dołka- napisała
          post.....tak w swojej chwili napisała go Martek....TA kobieta moze być wzorem
          dla mam....na forum pierwsze koty za płoty...myslę..że mama Oliwki i Martek
          mogą sie zaprzyjaźnić...i wiem- co mówie...

          pozdrawiam:)
    • blanqua Re: nowa mama na forum 11.04.05, 19:52
      Witam
      To, co piszesz wcale nie jest rzadkie. I nie mam powodu aby Ciebie potępiać
      ponieważ nie jestem Tobą, nie jestem w Twojej sytuacji.
      Mam inną propozycję. Może zrób tak - wróć do pracy. Nie każda kobieta jest
      stworzona do siedzenia w domu. Nie każda kobieta może zaakceptować siebie w
      roli opiekuna całodobowego dziecka niepełnosprawnego. Jeżeli jedyną wadą jest
      niedosłuch i brak wzroku to przecież są żłobki, są specjalne ośrodki. To nie
      jest wstyd. Może jeżeli poszłabyś chociaż na kilka godzin do pracy, znalazła
      punkt zaczepienia, coś co CIebie interesuje to swojej córeczki nie pojmowałabyś
      jako kamienia u szyi. Dla każdego dziecka lepiej jest mieć matkę kochającą i
      radosną kilka godzin mniej niż matkę pełną żalu i zajmującą sie z przymusu.
      To jest Twoje życie i nie daj się stereotypom. Jeżeli czujesz gniew, żal,
      niechęc do dziecka, poczucie, że ono zmarnowało Ci zycie to może nie ma sensu
      dalej tego tak ciągnąć. Przecież da się na pewno znaleźć opiekunkę chociaż na
      kilka godzin tak abyś Ty mogła wrocić do pracy. Może w sytuacji kiedy Twoje
      życie nie będzie tylko w domu, kiedy będziesz miala inne sprawy, coś co lubisz
      przychylniej spojrzysz na dziecko.
      Nie ma się co oszukiwać, że dla dziecka najlepsza jest matka pełna gniew i
      siedząca z przymusu. Nie kazdy potrafi zaadoptować się do roli opiekuna dziecka
      chorego. Może czas już zrobić coś z sobą a nie tylko mieć żal do dziecka.
      Wcale nie musi być tak, że Oliwka musi Ci marnować zycie. Musisz tylko w to
      uwierzyć. Moze właśnie czas abyś wrócila do pracy, próbowała pogodzić opiekę
      nad Oliwką ze swoim życiem skoro widać, że Twoje dotychczasowe życie Ci nie
      wystarcza
      Nie ma co się oszukiwać i nie ma co czekać na wielki przypływ bezgranicznej
      miłości do chorego dziecka.
      A co do rodzeństwa - to bardzo dobry pomysł. Ty spełnisz się w roli matki a
      dziecko będzie świetnym rehabilitantem dla Oliwki.
      Pomyśl co możesz zrobić aby zmienić sytuację bo obecna nikomu nie służy
      A i dla Oliwki będzie lepiej jeśli wyjedzie gdzieś z opiekunką, będzie w
      żłobku, ośrodku choc parę godzin dziennie niż siedzieć w domu z niechętną mamą,
      która się jej wstydzi. Dziecko bardzo wiele czuje nawet jeśli nie może wyrazić.
      Więc po co je narażać. Moze czas na nieszablonową decyzję, która pomoże Tobie i
      córce.
      Pozdrawiam
      Blanka
      • baby1221 Re: nowa mama na forum 11.04.05, 22:02
        czesc ja jestm Ania ,mama Piotrusie 2 letniego.Wiesz chciałabym z Toba Doroto
        porozmawiac na gg ,jesli jest taka mozliwosc?Synek mój ma wady wrodzone,jest
        m.inn.dzieckeim słabowidzącym ,jeszcze nie chodzi.prosze cie o kontakt
        pozdrawiam Ania.
    • kamula Mama chorego dziecka 11.04.05, 19:54
      Czy zapytaliście się kiedyś siebie, w jaki sposób Pan Bóg wybiera matki
      upośledzonych dzieci?
      -Tej damy dziecko upośledzone.

      A na to ciekawski anioł:

      -Dlaczego właśnie tej, Panie? Jest taka szczęśliwa.

      - Właśnie tylko dlatego-mówi uśmiechnięty Bóg.-Czy mógłbym powierzyć
      upośledzone dziecko kobiecie, która nie wie czym jest radość? Było by to
      okrutne.

      -Ale czy będzie miała cierpliwość? -pytał anioł.

      -Nie chcę , aby miała nazbyt dużo cierpliwości, bo utonęła by w morzu łez,
      roztkliwiając się nad sobą i nad swoim bólem. A tak, jak jej tylko przejdzie
      szok i bunt, będzie potrafiła sobie ze wszystkim poradzić.

      -Panie wydaje mi się , że ta kobieta nie wierzy nawet w Ciebie.

      Bóg uśmiechnął się:

      -To nieważne. Mogę temu przeciwdziałać. Ta kobieta jest doskonała. Posiada w
      sobie właściwą ilość egoizmu-

      Anioł nie mógł uwierzyć swoim uszom.

      -Egoizmu? Czyżby egoizm był cnotą?

      Bóg przytaknął.

      -Jeśli nie będzie potrafiła od czasu do czasu rozłączyć się ze swoim synem, nie
      da sobie nigdy rady. Tak, taka właśnie ma być kobieta, którą , obdaruję
      dzieckiem dalekim od doskonałości. Kobieta , która teraz nie zdaje sobie
      jeszcze sprawy, że kiedyś będą jej tego zazdrościć.

      Nigdy nie będzie pewna żadnego słowa. Nigdy nie będzie ufała żadnemu swemu
      krokowi. Ale , kiedy jej dziecko powie po raz pierwszy: "mamo";, uświadomi
      sobie cud , którego doświadczyła. Widząc drzewo lub zachód słońca lub niewidome
      dziecko , będzie potrafiła bardziej niż ktokolwiek inny dostrzec moją moc.

      Pozwolę jej, aby widziała rzeczy tak , jak ja sam widzę ( ciemnotę,
      okrucieństwo, uprzedzenia), i pomogę jej, aby potrafiła wzbić się ponad nie.
      Nigdy nie będzie samotna. Będę przy niej w każdej minucie jej życia, bo to ona
      w tak troskliwy sposób wykonuje swoją pracę, jakby była wciąż przy mnie.

      - A święty patron?- zapytał anioł, trzymając zawieszone w powietrzu gotowe do
      pisania pióro.

      Bóg uśmiechnął się.

      - Wystarczy jej lustro.

      ------
      Czytalaś to?
      :)
      Nie wszyscy maja siłę.
    • marcel25 Re: nowa mama na forum 11.04.05, 22:47
      Witam,
      Myślę, że pójście do pracy to bardzo dobry pomysł. A spotkanie z psychologiem
      pomoże Ci spojżeć na całą sytuację z dystansem i podjąć decyzje (może mąż może
      czasami Cię zastąpić, może istnieje możliwość wyjazdu tylko we dwoje i
      odsapnięcia od wszystkiego). Ja na codzień pracuję z ludźmi upośledzonymi,
      którzy mają dziwne twarze, miny i różne inne defekty, które budzą sensacje na
      ulicy ale jeśli spojżysz na serce tych ludzi a nie na ich twarz to zobaczysz
      złoto. Pozdrawiam,
      Marta
      I nie myśl, że każdy będzie zaglądał do wózka dla sensacji - możesz się zdziwić
      ilu znajdzie się ludzi wam przychylnych.
    • magggi Re: nowa mama na forum 11.04.05, 23:26
      Dorotko, bardzo dobrze rozumiem Twoją gorycz, szok, bunt. Przechodzę przez to
      samo. Mimo, że czas mija ta huśtawka uczuć wcale się nie stabilizuje, wcale nie
      jest lepiej z każdym miesiącem. Może dlatego, że moje dziecko ciągle jeszcze
      nie jest do końca zdiagnozowane. I Ty np. wiesz, że Oliwka będzie chodzić, że
      będzie inteligentna, że będzie mówić, u nas jest to ciągle wielkim znakiem
      zapytania. Pomimo tego Kasia jest mi już bardzo droga, jest takim cudownym
      promyczkiem. Proszę Cię daj szansę swojej córeczce, spróbuj ją zaakceptować,
      ona czuje, że jest gorsza, będzie to stale odczuwać wśród rówieśników, więc Ty
      musisz ją kochać, żeby miała oparcie! Spróbuj, mimo, że ona tak Cię
      rozczarowała, Ty jej nie rozczaruj!
      • ladyhawke12 Dorotko 12.04.05, 08:47
        Jestes teraz na zakręcie, trudnym w Twoim życiu, niestety każda z nas taki
        zakręt miałą, jedne wypadały z drogi inne ostakiem sił na niej sie utrzymywały,
        ale każda z nas wracała na drogę. Ja mam takie samo zdanie o psychologach co
        Ty, i moge powiedziec ze na swojej drodze spotkalam 4 psychologow, w tym dwoch
        wspanialych, wiec moze warto sprobowac, jak nie bedzie Ci sie podobalo to idz
        do innego. Nie jestes odosobniona w swoich uczuciach, szok poporodowy moze
        trwac dlugo, i bez pomocy nie poradzisz sobie, masz szanse ogromna bo masz
        wsparcie meza, wiekszoc z nas takiego wspacia nie miala i z tym wszystkim
        zostawala sama. Wierze w Ciebie, instykt macierzynski to nie jest przycisk
        ktory mozna wlaczyc wraz z urodzeniem dziecka, moj instynkt pojawil sie jak moj
        synek mial operacje i czekalam 5h pod sala operacyjna. Jesli chcesz pogadac to
        pisz na gg 6872893, postaram sie jak najlepiej moze nie najumiejetniej pomoc.
    • agunia33 Re: nowa mama na forum 12.04.05, 08:33
      Dorotko.Jestem zaszokowana ale jednocześnie podziwiam Twoją odwagę mówienia o swoich uczuciach.Mój synek ma zespół wad-jest ich bardzo wiele,długo by wymieniać.Ma 19m-cy i nie siedzi,nie mówi,nawet nie przewraca się z brzuszka na plecy.Ma min.wadę mózgu.Jego wady są widoczne ale nigdy nie spotkałam się ze złą reakcją otoczenia.Ja sama kocham Bartusia tak mocno,że czasem zastanawiam się czy to nie przesada.Ale również miałam takie myśli jak ty przez krótki czas po porodzie.Chciałabym Ci tylko życzyć,żebyś w końcu pokochała i zaakceptowała swoją córeczkę bo ona tego bardzo potrzebuje.
      Pozdrawiam was bardzo ciepło.
    • agablues Re: nowa mama na forum 12.04.05, 08:51
      Czytałam kilka razy Twój post i nadal mam dziwne, mieszane uczucia.
      Jak rozumiem najbardziej przeszkadza Ci wygląd Oliwki, nie jest taka ładna jak
      inne dzieci. Bo psychicznie rozwija się prawidłowo.

      Pamiętam swoje odczucia jak zobaczyłam Igę. Też nie była śliczna... i taka inna
      niż inne zdrowe bobasy. Ale to była moja wyczekana, ukochana córeczka. Kiedy
      zaczęło dochodzić do mnie, ze może być chora i to tak poważnie -
      nieodwracalnie - też się wystraszyłam. Trzymałam ją na rękach, słabiutką, cicho
      płaczącą, z zapuchnietymi oczkami, bo miala niedrozne kanaliki łzowe i wdała
      się infekcja, i płakałam nad nami wszystkimi. Nad nią, ze nie wiadomo, co ją
      czeka, jakie życie może pełne upokorzeń, wysmiewania się z niej, nad starszą
      siostrą, która tak bardzo czekała. Jak fakt, że ma chorą siostrę ( w języku
      rówieśników moga pojawić się mniej eleganckie okreslenia - niedrorozwiniętą,
      uposledzoną, hmmm - gorsze nie przechodzą mi przez klawiaturę nawet), wpłynie
      na jej zycie, całe życie. No i jak się odnaleźć w tym nowym swiecie, co na to
      znajomi, sąsiedzi....Widziałam te współczujące spojrzenia...Mój mąż też stanął
      na wysokości zadania, dla niego Iga była naszą córką i to było najważniejsze.
      Bardzo mnie wspierał.
      Potem, jak ją diagnozowano, tym bardziej zaczęłam o nią walczyć. Jeśli jest
      chora, nalezy jej się jak najlepsza opieka, nie bezradna i załamana mama. A
      kiedy okazało się, ze może mamy tak mało czasu...

      Potem mieliśmy ją w domu. I bardzo ją kochalismy. Ale znów pojawił się strach,
      dokładnie pamiętam kiedy. Jak znalazłam strony dot. ZE i zobaczyłam duże dzieci
      z tą chorobą. Do tej pory dawano jej max 2 lata życia, a tam były fotografie
      starszych dzieci. Uświadomiłam sobie, ze nie będzie chodziła, mówiła, będzie
      żyła w swoim własnym świecie. I nie zawsze będzie rozkosznym niemowlaczkiem.
      Później, po jej smierci, bardzo sobie wyrzucałam, ze się bałam. Ale strach to
      coś zupełnie naturalnego, zawsze boimy się czegoś nieznanego.

      Nie wiem jakby wygladało nasze życie, gdyby Iga żyła wiele lat. Gdyby z
      malutkiej, słodkiej dziewczynki wyrosła na uposledzoną dorosłą osobę. Pewnie
      największą moją troską byłoby - co bedzie po naszej śmierci, kiedy nas -
      rodziców zabraknie. Mogę sobie gdybać... Wiem jedno - kochalismy i
      akceptowalismy ją wszyscy. Pytanie - dlaczego nam? w mojej głowie się nie
      pojawiło. Za to podczas ciąży, kiedy myślałam ( jak większość matek) "Oby tylko
      było zdrowe", od razu słyszałam odpowiedź - " A dlaczego? Przecież ciągle rodzą
      się chore dzieci, dlaczego nie tobie? Dlaczego ma się urodzić komuś innemu, nie
      tobie?". Jeszcze kiedy żyła, a zwłaszcza teraz myślę, że jestem szczęśliwa, ze
      urodziła się własnie nam.

      Ale kilkakrotnie spotkałam się już ze zdaniem, ze ja mam lepiej, bo moje
      dziecko umrze/ umarło, kiedy inni muszą mieć swoje dzieci całe życie...
      Nie wiem. Może nam było łatwiej, bo po Igusi tak bardzo nie było widac choroby,
      nie była naznaczona, jeszcze nie. Ale chyba nigdy bym jej nie odrzuciła. Mocno
      to poczułam w wakacje, już po jej odejściu. Spędziłam 2 tyg w towarzystwie 11
      letniej chorej dziewczynki i mogłam patrzeć jak jej mama sobie radzi, jak ją
      kocha. Kilka razy rozmawiałam tez z jej starszą siostrą, bardzo mądrą
      dziewczyną. I myślałam - tez dałabym radę. I chyba by tak było.

      Doroto, życzę Ci, zebyś pokochała z całego serca swoją córeczkę i zaakceptowała
      ją taką, jaka jest. Nawet jeśli nie rozumiesz dlaczego tak jest. Ja wierzyłam,
      ze MUSI być jakiś sens, nawet jeżeli ja go nie widzę.
      Pozdrawiam, aga
    • bei zadajesz sobie Hiobowe pytanie.... 12.04.05, 13:52
      "dlaczego ja".."dkaczego nam"..."dlaczego ona"...
      szyscy potrafią sobie zadawac te pytanie...w różnych sytuacjach- nawet
      niekoniecznie przykrych...
      myślę...że gdy usłyszałas diagnozę dotyczącą zdrowia córki- zamknęłas oczy....
      i do tej pory masz je zamknięte....
      ktos musiałby Ci pomóc...fachowiec...albo ktoś..kto nie na siłe ale powolutku-
      pokazałby Ci Twoją córeczkę...
      najkochańszy skarb...i tak kruchy- który trzeba otoczyć opieką...któremu trzeba
      pomóc....i przygotowac do szczęśliwego doświadczania życia....
      Czujesz sie nieszczesliwa- bo ona jest chora....
      czujesz niechęć do siebie- bo nie potrafisz jej zaakceptowac...
      Pewnie zmartwienie nie daje Ci szansy- by popatrzyć na dziecko...
      Córcia nie widzi oczkami...ale ogląda świat dotykiem dłoni...niedosłyszy...ale
      czuje wibracje dxwięków swoim malutkim ciałem....ktos musi Ci pomóc....bo
      przecież Ty będziesz musiała pomóc kruszynce w pierwszych krokach ...nie tylko
      tych fizycznych...w tuptaniu po podłodze....Przed dziewczynką długa droga i
      ciekawa..pierwsze kroki w tylu dziedzinach życia...
      otwórz ostrożnie oczy....spójrz na buziunię córeczki...asymetria....to
      co...można ją kiedys troszke skorygowac...a moze całkiem sie jej pozbyc..ale
      nawet gdyby nie...to dzięki Twojej miłosci- dziewczynka moze byc
      szcześliwa...to Ty ja nauczysz kochac świat...
      Zdrowe dziecko tez moze zachorowac.....moze miec wypadek- który zmieni jego i
      nasze życie...
      malutka rusza sie...będzie biegac..skakac..będzie mogła czytac rączkami..bedzie
      mogła sama zjesć posiłek..i sobie go przygotowac...bedzie mogla robic "coś" w
      życiu- co przyniesie jej zadowolenie.....bedzie mogła !- tak wiele...
      Nie czuj sie niepełnowartosciowa...nie obrzucaj sie winą- ze tak trudno Ci sie
      pogodzic...masz silnego faceta przy sobie....DOBREGO....uwierz mu- ze dacie
      sobie radę...nie narzucaj sobie- ze masz pokochać na sile..Ty ja
      kochasz...tylko w swoim zagubieniu nie widzisz tego...
      Prawie 22 lata temu urodziłam syna....mijały dni w szpitalu- a ja
      smutniałam..."gdzie jest ten wybuch macierzyńskiej miłosci"- pytałam...myslałam
      soboe- spełniam tylko biologiczne potrzeby dziecka...





      z retrospektywy moge napisać- ta miłosć była we lzach- które lałam- bo mały
      mial nasiloną żóltaczke...była w moim kwoczym wzburzeniu i dreptaniu bojowym
      pod drzwiami gabinetu- gdy pobierano krew synkowi...była w wielogodzinnych
      wpatrywaniach sie w niego....bya w panice- dlaczego on teraz płacze....miłosc
      była...rosła...a ja wówczas myślałam- jestem zła...bo nie czuję jej ogromu...
      Dorotko.....nie potępiaj siebie...i takie same fory daj skarbowi ...tak-
      jeszcze nie wiesz..ze masz skarb...Dorotko- królewno...obudx sie...i powolutku
      otworz oczy...poprzyglądaj sie kruszynce spod przymkniętych powiek.....dotknij
      ja...najdelikatniej- by nie sploszyc tego- co sie budzi pomiędzy Wami.....to
      miłosć matki....

      jak tracimy to doceniamy......spróbuj sobie wyobrazic...co bys poczula- gdyby
      tak nie daj Panie Boże odeszła.....
      masz ją obok....zdana tak bardzo na Ciebie...ufną....przytul ją....i nie daj
      sobie wmówic, ze nie jestes dobra...jestes dobra...i jestes..i będziesz-
      najlepsza mamą dla Córci.....posadx sobie ją na kolana....usiądxcie obok siebie
      z mężem..przytulcie sie..MACIE SIEBIE! przeciez nie wymienisz jej na inne
      zdrowe dziecko- tylko jeszcze o tym nie wiesz....
      przez to, że chcesz ja w zdrowiu- ciezko Ci zaakceptować jej chorobę..ale to
      dla jej szczescia tak myslisz...chcialabys by była zdrową- bo ty
      by """gwarantowało""" szczeście...
      Ona moze byc szczesliwa ...naprawde moze...mimo defektów...tylko....Ty jej
      pomozesz...i nie chodzi o materialne i fizyczne kwiestie...ona będzie
      szczesliwa- gdy poczuje akceptacje..i miłość...
    • hadrjana Re: nowa mama na forum 12.04.05, 14:43
      hej, Doroto! Jestem tylko wierną czytelniczką tego forum, ale tym razem muszę
      sie odezwać. Przeczytałam to, co napisałaś tutaj, co napisały Ci dziewczęta z
      tego forum, i po prostu musiałam zajrzeć dalej, poszukac innych Twoich postów,
      na innych forach. Trafiłam na pierwszy - z 29.9.2004r. po operacji Oliwki - i
      jednego jestem pewna: Ty ją kochasz. Jesteś zmęczona najprawdopodobniej, nie
      przeżyłas tej swoistej żałoby po narodzinach chorego dziecka, może ktoś Ci
      dokuczył chcący albo niechcący - ale Ty kochasz swoją Córeczkę. Tak jak pisałaś
      wtedy, tak nie pisze matka, która nie kocha swojego dziecka. I tyle. A teraz
      wracam do pozostałych postów, by utwierdzać się w przekonaniu, że kochasz
      Oliwkę. Rozważ propozycje innych osób (praca, psycholog, opieka do dziecka) i
      nie daj się "zjeść" otoczeniu - bo coś takiego chyba musi się dziać, skoro
      wstydzisz sie wyglądu Córeczki.
      Trzymam kciku, byś dała radę.
      • hadrjana Re: nowa mama na forum 12.04.05, 14:45
        Kciuki trzymam oczywiście. J.
    • igga-81 Re: nowa mama na forum 12.04.05, 15:26
      Witaj Mamo Oliwki na forum;)
      Mam nadzieje, że wszystko się ułoży... Te wszystkie uczucia są naturalne,
      potrafie sobie wyobraźić jak bardzo cierpisz..

      Kochaj tą swoją Oliwke mocno mocno, a Ona Ci to wszystko odda kiedyś,
      zobaczysz..

      pozdrawiam serdecznie
    • blanqua Re: nowa mama na forum 12.04.05, 18:26
      Witam

      Przeczytałam Twoje inne listy.
      Może rzeczywiście dobrą rzeczą jest pomyślenie o drugim dziecku?
      W kwestii uczuć do Oliwki chyba nie ma co liczyć na nagły zwrot, szaleństwo.
      Ale moze właśnie drugie dziecko, zdrowe dziecko uleczy nie tylko Oliwkę (zdrowe
      rodzeństwo to najlepszy terapeuta dla chorego dziecka!) ale i Ciebie? Twoje
      uczucia?
      Musisz też pomyśleć o sobie. Nie jest chyba w Twojej sytuacji najlepsze aby
      przymuszać się do miłości, narzucać sobie, że musisz kochać i tak okazywać
      uczucia jak inni. Ty to jesteś Ty i masz prawo do swojego wyrazu uczuć. I do
      własnego szczęścia.
      Córeczka rozwija się dobrze może zatem czas na drugie dziecko - tak jak tego
      chcesz?
      Pozdrawiam
      Blanka
    • ol2 Re: nowa mama na forum 12.04.05, 22:23
      Witajcie Drogie mamy!!!
      Od razu chciałabym wszystkim mamom z całego serca podziękować za wsparcie,
      słowa otuchy. Uwierzcie mi, że czytając Wasze wypowiedzi płakałam. Podziwiam
      Was, za Waszą życiową mądrość i wyrozumiałość do świata, losu. Skąd w Was tyle
      siły?
      Szczególnie chciałabym podziękować mamie "BEI" za wypowiedź.

      Przepraszam, że wcześniej nie pisałam, ale nie miałam kiedy. Dopiero teraz mam
      wolny czas.
      A więc tak: ja wróciłam do pracy, ale tylko na 1/2 etatu. Bardzo chciałam iść
      do pracy, wiedziałam, że w jakiś sposób mi to pomoże i chyba pomaga.
      Pracuję dopiero miesiąc, ale jednak człowiek nie siedzi sam cały czas w domu i
      nie ma "tych myśli". Do pracy chciałam pójść tylko na pół etatu ponieważ Oliwka
      nie zniosłaby tak długiej rozłąki z nami, jest bardzo do nas przywiązana.
      Poza tym rehabilitacje, wyjazdy do szpitali itd., same rozumiecie.
      Jeśli chodzi o wizytę u psychologa to ja być może bym poszła, ale mój Tomek nie
      chce. On nie ma problemu. Sam sobie to wytłumaczył i stara się z tym żyć.
      Ale obiecuję, że zastanowię się nad wizytą u specjalisty.
      Mój Tomek twierdzi, że ja kocham Oliwkę. Mówi mi, że ja tak wiele robię dla
      Oliwki: że kupuję jej ładne ciuszki, dbam o nią, przytulam. Może ja i kocham to
      dziecko, ale czasami jak na nią patrzę to mam taką złość.
      Jeśli chodzi o drugie dziecko to po wczorajszej rozmowie z mężem uzgodniliśmy,
      że ten rok sobie jeszcze odpoczniemy, ale w przyszłym bieżemy się "do pracy".
      Poza tym ze wskazań lekarskich musimy odczekać. I zobaczymy jak nam się ułoży
      to życie.
      Ale bardzo się cieszę, że mogłam się tutaj wyżalić.
      Niestety nie obecny czas nie mam założonego gadu-gadu i na razie nie korzystam.
      Mamy! Będę już kończyć, bo jestem zmęczona po pracy i w ogóle. A jutro przed
      nami ciężki dzień. Jedziemy z Oliwką na badanie słuchu gdzie będzie usypiana.
      Jutro napiszę i Jestem z Wami!!!!!
      Pozdrawiam

      • maya_maya Re: nowa mama na forum 12.04.05, 23:12
        Ja też mam wrażenie, że kochasz to dzieciątko. Sposób w jaki piszesz o niej jest
        czułyi delikatny. To o sobie piszesz źle, nad sobą się użalasz. Napewno jest Ci
        ciężko, inaczej to sobie wszystko wyobrażałaś, ale pomyśl, gdybyś teraz miała
        to wszytko zostawić i Oliwkę, i Tomka. Po prostu znaleźć się w innym miejscu i
        innym czasie - chciałabyś? Stworzyłaś sobie w swojej głowie obraz idealnego
        życia - cudowne dzieciństwo, szalona młodość, wspaniały facet, potem dzieci,
        wyjazdy na wakacje, domek z ogódkiem, niekiepskie auto i ta cała reszta a potem
        dojerzewanie i cieszenie się życiem. I mam wrażenie, że wiele z tych wyobrażeń
        się urzeczywistniło, tylko dziecko urodziło się niecałkiem zdrowe i plan padł.
        Widząc tylko czarną stronę swojego życia zapomniałaś o tym co masz cudownego, a
        o czym miliony marzą. Masz cudownego Tomka, który opiekuje się chorym
        dzieciątkiem i ma cierpliwość do Ciebie - co uwierz mi nie jest normą a wręcz
        RARYTASEM, teraz dostałaś pracę, ciekawa jestem jak wyglądasz ale podejrzewam,
        że jesteś atrakcyjną i ciekawą osobą. Czy Ty wiesz, jak wiele masz???
        Idealna rodzina to wyjątek jeden na milion i to ktoś, komu życie cudownie się
        układa od początku do końca powinien sobie zadawać pytanie DLACZEGO MNIE SIĘ TO
        PRZYTRAFIŁO? U każdego jest coś nie tak, każdy gdzieś płaci jakieś frycowe.
        Ty masz córkę, która uśmiecha się do Ciebie, która Cię kocha, która czeka na
        Twój dotyk, na Twoją opiekę...Moja koleżanka urodziła dziecko i czekała na męża
        który wracał z delegacji służbowej i miał ją odebrać ze szpitala razem z
        maleństwem, które miał pierwszy raz zobaczyć...spóźniał się, więc zadzwoniła do
        niego na komórkę...odebrał policjant, który powiedział jej, że jej mąż właśnie
        miał wypadek samochodowy i umarł.......................
        Czy zadałaś sobie właśnie pytanie dlaczego to nie spotkało Ciebie? Raczej nie,
        bo zadajesz sobie pytania wybiórczo.
        Życzę Ci cudu, by Twoja Oliwka nagle była taka jaką ją chciałabyś widzieć, ale
        póki co jeden cud już masz- cud życia, ona już jest, ona czeka i nigdy nie
        przestanie Cię kochać, nawet, jeśli kiedyś ktoś przeczyta jej Twoje posty.
    • mzn1 Re: nowa mama na forum 13.04.05, 23:20
      Witaj
      Postanowilam i ja dorzucic moje zdanie choc bardzo zadko sie odzywam. Uwazam ze
      wizyta u psychologa ci pomoze - jak maz nie chce nie szkodzi moze nawet lepiej
      bys poszla sama - moze bardziej sie otworzysz bez obawy ze go zranisz .
      Czytalam kiedys swietna ksiazke " Poczwarka" Terakowskiej - uczucia sa tak
      realne, prawdziwe, i pewnie zblizone do tego co przezywasz Ty i twoj maz i
      Oliwka naprawde polecam - moze pomoze ci spojzec z innej perspektywy - to nie
      tylko ksiazka o chorym dziecku, ale niesie w sobie ogromna, pozytywna moc.
      Trzymam za ciebie kciuki i pozdrawiam.
    • 1megan Re: nowa mama na forum 14.04.05, 10:18
      Doroto życzę ci dużo siły i pokory, myślę że ta miłość do Oliwii gdzieś w tobie
      siedzi i przyjdzie moment że rozkwitnie, przyjdzie czas że twoja złość i
      negatywne eemocje opadną i pokochasz ją całym sercem, zaakceptujesz taką jaką
      jest.
      Moja Marinka urodziła sie z bardzo skomplikowanymi wadami, kiedy zobaczyłam ją
      po po prodzie wyglądała jak istotka nie z tej planety z czsem było jeszcze
      gorzej, dla mnie była śliczna i pokochałam ją od razu, owszem byłam zrozpaczona
      zła i zpretensjonowana wobec wszystkich i wszystkiego i wobec niej ale to
      przeszło szybko a już na pewno kiedy do niej się zbliżałam kiedy patrzyłam w te
      nienaturalnie wielkie czarne oczki
      Dużo ciepełka dla ciebie i Oliwki
    • c-30 Re: nowa mama na forum 19.12.23, 22:20
      Musisz być silna
      • c-30 Re: nowa mama na forum 19.12.23, 22:22
        tulibaby.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka