Dodaj do ulubionych

brak mi sił.......

10.10.05, 17:21
nie mam już siły. mija dziś miesiąc od kiedy straciliśmy naszego synka
Dawida. A ja z dnia na dzień tracę siły. Rana po cesarskim cięciu już się
zabliźnia, ale moje serce krwawi. mam wrażenie że coraz bardziej. Nie chce mi
się pracować, wszystkim zajmuje się mój mąż, chociaż wiem jak bardzo jest mu
ciężko. Cały dzień od 5 rano do 21 sam zajmuje się naszą firmą, w
międzyczasie załatwia sprawy urzędowe, bankowe i jeszcze jeździ prawie
codziennie na cmentarz. Kiedy wraca zmęczony, padnięty jeszcze ma cierpliwość
aby mnie przytulić, razem ze mna popłakać i pocieszyć, że życie musi płynąc
dalej, bo mamy jeszcze 12 letniego synka. A ja... ja nie mam już siły, nie
chce mi sie jeść, nie mogę spać, nie chce mi się sprzatać, prać prasować.
Gasnę... jak iskierka. Odliczam dni od 10 września, mając nadzieję, że będzie
ze mną coraz lepiej, ale jest coraz gorzej. Boję sie rozmawiac z ludźmi, boję
się pytań :" O juz pani urodziła?"
Tak bardzo bym chciała wesprzeć męża, bo on też jest przecież człowiekiem,
który potrzebuje wsparcia. Boję się, że on też dłużej tego nie wytrzyma. Z
jednej strony tak bardzo bym chciała się podnieść, a z drugiej nie mam na to
siły. Ból jest tak wielki...
Obserwuj wątek
    • vinga_o Re: brak mi sił....... 10.10.05, 17:57
      Kochana, minął dopiero miesiąc, daj sobie czas, on Ci jest teraz najbardziej
      potrzebny. Procesu żałoby nie przyspieszysz, choć każdy w takiej sytuacji
      chciałby zasnąć i obudzić się za rok, może wtedy ból będzie mniejszy ...
      Rozmawiaj dużo z mężem, mojego męża i mnie przed wieloma nieporozumieniami
      uchroniła właśnie rozmowa o naszych uczuciach. Masz wielkie oparcie, na pewno
      razem uda Wam się odzyskać równowagę psychiczną. Bądźcie dla siebie dobrzy i
      wyrozumiali, a cierpliwość sama przyjdzie.

      Przytulam Cię mocno, postaraj się nie dać pokonać smutkom ...
    • joamol Re: brak mi sił....... 10.10.05, 19:09
      Mamo Dawidka,
      Pomyśl proszę, że masz dla kogo żyć, masz synka, który wchodzi w "trudny wiek"
      i pewnie będzie cię jeszcze mocniej potrzebowac, masz męża, który jest dobry i
      wyrozumiały. Chociaż jest trudno, podniesiesz się pewnego dnia. Sama sobie tak
      mówię. Pewnego dnia, choć żal i tęsknota nie znikną...Dla nich i dla siebie i
      dla Dawidka - nie wolno ci zgasnąć.
      Pozdrawiam
      Asia

    • mamajaromira Re: brak mi sił....... 10.10.05, 19:18
      Tak jest, że wydaj się, że z każdym dniem jest coraz gorzej. Szczególnie po tym
      jak minie pierwszy szok. Kiedy wszystko staje się ostrzejsze, kiedy dociera do
      nas po raz kolejny, że utraciliśmy nasze ukochane dziecko. Ja też przez to
      przechodziłam. Podobnie jak Ty nie miałam ochoty i siły na nic. Zapuściłam
      siebie i mieszkanie do granic możliwości, zaszyłam się w 4 ścianach i chciałam
      nie być. Ale to się zmieniło. Wiem, że w pierwszym momencie ciężko jest przyjąć
      do wiadomości, że można z tym żyć. Ale tak właśnie jest. Tylko dajcie sobie
      czas na łzy i na żałobę, wspólne rozmowy o Waszym Synku i na opatrzenie tej
      krwawiącej rany.

      „Przysięgam ci, że płynie czas!
      że płynie czas i zabija rany!
      Przysięgam ci, przysięgam ci,
      Przysięgam ci że płynie czas!
      że zabija rany- przysięgam ci!

      Tylko daj mu czas
      Daj czasowi czas.
      I pozwól czarnym potoczyć się chmurom
      Po tobie, przez ciebie i między ustami,
      I oto przychodzi, nowy dzień,
      One już daleko, daleko za górami!
      Tylko daj mu czas.”
      Edward Stachura

      Ja Ci nie przysięgnę, że ta rana zagoi się zupełnie. Ale po troszku z dnia na
      dzień i przyjdzie taki moment, że spojrzysz na życie inaczej. A Twój Aniołek,
      jeżeli tylko dasz mu szansę pomoże Wam się podnieść. Wierzę w to.
      Życzę Wam dużo siły na ten czas.
      monika
    • mamusiaarusia Re: brak mi sił....... 10.10.05, 19:29
      proszę Cię o jedno nie zapominaj o synu jest duży i też cierpi on Ci nie powie
      że jest nieszczęśliwy a jest bo widzi co się dzieje nasz dla kogo żyć masz
      swoich kochanych facetów dbaj o młodszego on dopiero się kształtuje dodawaj mu
      sił dla Ciebie to co się stało było strasznym szokiem a on patrzy i cierpi bo
      Wy cierpicie mój syn też miał 12 lat jak poroniłam dokładnie rok temu nie
      widziałam jak cierpi bo sama nie mogłam się zebrać wydawało mi się że nie mam
      po co żyć ja przez chwilę o NIM zapomniałam proszę Cię pamiętaj Twój sens życia
      jest w NIM
    • twoj_aniol_stroz Re: brak mi sił....... 11.10.05, 10:14
      Przeczytaj pocztę proszę.
    • anatemka Re: brak mi sił....... 12.10.05, 18:57
      to minie, po 13 latach od straty synka, już nie płaczę wspominając go.
      Zastanawiam się jakim byłby nastolatkiem, jakim dobrym starszym bratem dla
      Miłosza. Mam w niebie Aniołka. Nie każdy ma.
      • zorka7 Re: brak mi sił....... 12.10.05, 20:02
        Jakbym czytała o sobie z tamtego czasu...
        I to poczucie, że mąż radzi sobie lepiej ode mnie, poczucie winy zatem itp, itd.

        Napisałam kiedyś to o moim męzu:


        -------------
        Mąż i ojciec


        Jest dzielny i obok. Sporo pracuje. Ciągle pracuje. Dobrze pracuje.
        Wszyscy są pełni podziwu, że tak dobrze sobie radzi.
        Wraca do domu, uśmiecha się do żony, zmywa poobiednie naczynia.
        Siedzi w milczeniu gdy żona płacze.
        Cierpliwie przygląda się codziennemu potokowi słów –
        niezmiennie płynącemu na ten sam temat.
        Codziennie wchodzi do podobnej rzeki.

        Ponad głową, wieczorami, raz po raz przelatują ostre szpilki słów-wyrzutów,
        słów-wymówek.
        Przeczekuje, wyczekuje, przygląda się i milczy.
        Udowadnia, argumentuje, wyjaśnia, łagodzi.
        Jest, czuwa.
        Płacze bezszelestnie we wszystkich łazienkach świata, do których nie
        dopuszcza nikogo.
        Tęskni.
        Nieoczekiwanie jego córka urosła.
        Nagle.

        Zasypia tuląc swą dorosłą dziewczynkę do snu.
        Dziewczynka nie wie, kim się stała. Ale śpi dobrze.



        zorka - mama Martynki, która żyła 10 dni
    • mxp4 Re: brak mi sił....... 18.12.05, 06:25
      mamadawida2 napisała:

      > nie mam już siły. mija dziś miesiąc od kiedy straciliśmy naszego synka
      > Dawida. A ja z dnia na dzień tracę siły. Rana po cesarskim cięciu już się
      > zabliźnia, ale moje serce krwawi. mam wrażenie że coraz bardziej. Nie chce mi
      > się pracować, wszystkim zajmuje się mój mąż, chociaż wiem jak bardzo jest mu
      > ciężko. Cały dzień od 5 rano do 21 sam zajmuje się naszą firmą, w
      > międzyczasie załatwia sprawy urzędowe, bankowe i jeszcze jeździ prawie
      > codziennie na cmentarz. Kiedy wraca zmęczony, padnięty jeszcze ma cierpliwość
      > aby mnie przytulić, razem ze mna popłakać i pocieszyć, że życie musi płynąc
      > dalej, bo mamy jeszcze 12 letniego synka. A ja... ja nie mam już siły, nie
      > chce mi sie jeść, nie mogę spać, nie chce mi się sprzatać, prać prasować.
      > Gasnę... jak iskierka. Odliczam dni od 10 września, mając nadzieję, że będzie
      > ze mną coraz lepiej, ale jest coraz gorzej. Boję sie rozmawiac z ludźmi, boję
      > się pytań :" O juz pani urodziła?"
      > Tak bardzo bym chciała wesprzeć męża, bo on też jest przecież człowiekiem,
      > który potrzebuje wsparcia. Boję się, że on też dłużej tego nie wytrzyma. Z
      > jednej strony tak bardzo bym chciała się podnieść, a z drugiej nie mam na to
      > siły. Ból jest tak wielki...



      Musisz sie obudzic do zycia chocby na sile przeciez masz drugie dziecko o ktore
      musisz dbac, masz wspanialego meza. Dobrze ci zrobi jak pojdziesz do jakiegos
      psychiatry po jakies tabletki uspokajajace bo masz ewidentna depresje. Z calego
      serca zycze ci uspokojenia , bo losu nie odwrocisz a musisz byc zdrowa dla
      twojego synka ktory pewnie sie toba martwi. Pozdrawiam cie serdecznie Daria
    • mala779 Re: brak mi sił....... 18.12.05, 14:50
      Witaj,
      Ja straciłam synka prawie dwa miesiące temu. Więc naprawdę domyślam się co
      czujesz.Mnie osobiście pomagało i pomaga nadal rozmowa z męzem i
      przyjaciółmi.Też zadręczałam siebie,że mąż tego nie wytrzyma- wszystko na jego
      głowie.Pewnego wieczora usiedliśmy przy winku i wyciągnęłam z niego to co czuje
      teraz, co czuł, gdy razem rodziliśmy naszego martwego synka.Wtedy coś w nim
      pękło- ta rozmowa była bardzo trudna, ale nam bardzo pomogła. Rozmawialiśmy do
      szóstej nad ranem.
      Też nie mogłam spać- obecnie przespałam dwie noce- ale nie będę oszukiwać- to
      dzięki tabletkom, które dostałam od lekarza.
      Zazdroszczę Ci, że masz synka- po naszym Mikołajku została tylko pustka.
      Pamiętaj, że on Cię bardzo potrzebuje.
      Jeżeli będziesz miała ochotę to napisz do mnie- mala779@gazeta.pl
      Trzymaj się mocno, pozdrawiam
      Magda- mama aniołka Mikołaja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka