Dodaj do ulubionych

Podolski - świetny artykuł

04.02.05, 15:59
Komu szkodzi mróz ze Wschodu
Antoni Podolski * 03-02-2005, ostatnia aktualizacja 03-02-2005 20:14

Swą obecną polityką wobec naszego kraju Rosja sama niszczy swych ewentualnych
polskich geopolitycznych sympatyków, a dawnym i nadal wiernym nielicznym
towarzyszom zamyka usta.

W stosunku Rosji do Polski w ciągu ostatnich lat można zauważyć zadziwiającą,
wręcz irracjonalną tendencję, sprzeczną na pierwszy rzut oka z tradycją
pragmatyzmu rosyjskiej polityki zagranicznej. Jeśli bowiem jeszcze kilka lat
temu niechętne w stosunku do Polski rosyjskie gesty można było uzasadniać
chęcią spowolnienia - o ile wręcz nie storpedowania rozszerzenia NATO i UE -
o tyle obecnie trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie powodów kontynuacji
tej linii postępowania. Tym bardziej iż w potocznej opinii rosyjska
dyplomacja uchodzi za niezwykle sprawną i pragmatyczną, wręcz cyniczną.
Tymczasem Moskwa nie szczędzi Polsce i jej obecnym władzom połajanek i
upokarzających gestów. Pozwala sobie na wypowiedzi i zachowania nie do
pomyślenia nie tylko wobec np. kanclerza Niemiec, ale nawet premiera czy
prezydenta najmniejszego państwa zachodniej Europy. Dość wymienić odkładane
do ostatniej chwili decyzje o wizytach i spotkaniach na najwyższym szczeblu,
spóźnianie się na nie czy słynne już monologi na konferencjach prasowych na
Kremlu poświęcone polskim najwyższym władzom. Widać wyraźnie, że w Moskwie -
mówiąc delikatnie - niezbyt szanują swoich dawnych znajomych z czasów PRL i
ZSRR i źle znoszą ich zachodnią reorientację, a jeszcze gorzej "mieszanie
się" do uznawanych za niemal "domowe" spraw ukraińskich czy białoruskich.

Jednak w normalnie prowadzonej, racjonalnej polityce nie ma miejsca na fochy
czy urażone ambicje. Jeśli się je wyraża, to znaczyć może to dwie rzeczy:
albo nie widzi się interesu w powstrzymywaniu emocji (bo generalnie lekceważy
się rolę Polski i znaczenie z nią stosunków), albo uważa się, że właśnie
takie "połajanki" odniosą skutek i zmienią polską politykę.

Jest jeszcze oczywiście trzecie wytłumaczenie (najbardziej nieprawdopodobne),
że na Kremlu rządzą obecnie impulsywni ideolodzy zdolni przedkładać własne
subiektywne ambicje i emocje nad obiektywny interes państwa rosyjskiego. Z
jednej strony dawne KGB nie było raczej miejscem kształtowania emocjonalnych
postaw, z drugiej - niezrozumiałe, dalekie od pragmatyzmu zaangażowanie
Kremla po stronie premiera Janukowycza, skłaniać być może winno do głębszego
pochylenia się także nad tą pozornie absurdalna hipotezą.

Moskiewska zagadka

Analiza całokształtu stosunków polsko-rosyjskich - zwłaszcza gospodarczych -
dostarcza kolejnych dowodów na konsekwentne "dyscyplinowanie", a wręcz
eliminowanie polskiego partnera. Nie chodzi tu tylko o szeroko omawiane
sprawy dostaw gazu i opóźnienia w harmonogramie budowy całego (z dwóch nitek)
gazociągu jamalskiego czy ostatnie perturbacje z dostawami ropy ze świeżo
upaństwowionego i całkowicie kontrolowanego przez Kreml Jukosu. Chodzi także
o tendencję do zamykania rosyjskiego rynku dla polskich towarów spożywczych,
zwłaszcza produktów mlecznych i mięsa. Tłumaczenie tego rzekomo wyższymi niż
polskie i unijne rosyjskimi normami sanitarnymi nie wymaga komentarza.

Rosja wyraźnie stara się okazać swoje niezadowolenie nie tylko obecnym
polskim władzom - także np. polskim rolnikom czy przedsiębiorcom. Czy czyni
tak, by coś w ten sposób od Polski uzyskać, czy też pragnie całkowicie
ograniczyć polską aktywność gospodarczą w Rosji (a tym samym na zasadzie
retorsji rosyjską w Polsce)?

Biorąc pod uwagę informacje uzyskane w trakcie prac komisji śledczej ds. tzw.
afery Orlenu, można mieć wątpliwości co do rzeczywistej gotowości strony
rosyjskiej do porzucenia polskiego rynku. Również geostrategiczny interes
Rosji winien raczej dyktować inną, bardziej pragmatyczną politykę. Jeśli tak,
to albo Rosjanie są przekonani, że i tak zrealizują swoje interesy w Polsce
za pomocą jakichś ukrytych aktywów i metod - które stara się m.in. wyśledzić
rzeczona komisja albo też rosyjska wiedza o współczesnej Polsce jest
skandalicznie niska. Osobiście przychylałbym się do tej ostatniej hipotezy.

Promoskiewscy siedzą cicho

Być może najlepszą rzeczą, jaką polskie władze winny uczynić, byłoby
zorganizowanie swoistych warsztatów-seminariów dla rosyjskich analityków i
decydentów. Na takich seminariach mogliby oni poznać realia państwa o
liberalnej demokracji parlamentarnej, silnych, wolnych mediach i
zintegrowanej z unijną gospodarce rynkowej. Państwa, które jeśli popiera
demokratyczne aspiracje obywateli swych wschodnich sąsiadów, to nie dlatego,
by planowało kolejną ofensywę na Kijów czy Moskwę. Państwa zdolnego do
prowadzenia ambitnej, ale i odpowiedzialnej polityki zagranicznej, której nie
można po prostu tłumaczyć wykonywaniem instrukcji CIA i innych wrogich
Moskwie tajnych ośrodków zachodnich. Państwa o w miarę sprawnych i związanych
z zachodnimi sojusznikami służbach specjalnych i dociekliwych, wolnych
mediach. Państwa, w którym nawet dawni członkowie partii komunistycznej
(zarówno politycy, jak i biznesmeni) widzą swoją główną szansę w utrzymaniu
obecnego kursu polityki, a nie jej odwracaniu, w integracji europejskiej, a
nie reanimacji RWPG. Państwa, które jest na tyle silne gospodarczo, że stać
je w końcu będzie na kosztowną dywersyfikację dostaw energii, zwłaszcza jeśli
kolejne "trudności" w dostawach ze Wschodu przekonają do tej idei nawet
najbardziej opornych. Tym zaś, którzy z innych motywów tej dywersyfikacji się
przeciwstawiają, dociekliwe media odbiorą de facto chęć dalszego działania w
tym kierunku. Trudno zresztą wyobrazić sobie lepszy prezent dla łaknących
uwiarygodnienia po ostatnich aferach polskich postkomunistycznych polityków,
niż publiczne krytykowanie ich przez Moskwę. Trudno z kolei wyobrazić sobie
gorszy prezent dla działających także na wsi antyzachodnich - a przez to de
facto prorosyjskich - partii politycznych, niż zamykanie przez Moskwę rynku
przed polską żywnością. Swą obecną polityką Rosja sama niszczy swych
ewentualnych polskich geopolitycznych sympatyków, a dawnym i nadal wiernym
nielicznym towarzyszom zamyka usta.

Rosja sama sobie szkodzi

Z drugiej strony Polska jest jedynym dużym państwem członkowskim NATO i Unii,
które rozumie złożoność Wschodu, specyfikę komunistycznego dziedzictwa, skalę
spustoszeń ekonomicznych, społecznych i psychologicznych. Jest na tyle duża i
spójna, by bez obaw i neofickiego zacietrzewienia nacjonalistycznego połączyć
negatywne doświadczenie ostatnich dwóch wieków z wrażliwością na rosyjską
kulturą ze zwykłą ludzką sympatią dla słowiańskich bratanków.

Polska jest zbyt dużym i skomplikowanym krajem, by politykę wobec niej można
było prowadzić, bazując na uprzedzeniach i opartej na wczorajszej wiedzy
ignorancji. Jest zbyt ważnym członkiem Unii Europejskiej i NATO, by można ją
było ignorować czy izolować, prowadząc "osobistą dyplomację" z największymi
państwami Unii.

Polska bez Rosji sobie poradzi, polscy producenci znajdą inne, pewniejsze i
bardziej wymagające rynki zbytu, polskie rafinerie pewniejszych, choć
droższych dostawców, powstaną w końcu alternatywne gazociągi. Pytanie tylko,
czy niechętna Rosji Polska rzeczywiście jest w długofalowym interesie
rosyjskim. Jak na razie rosyjskie władze zdają się odpowiadać twierdząco na
to pytanie.

* Antoni Podolski - dyrektor programowy Centrum Stosunków Międzynarodowych,
były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji


Antoni Podolski *
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2528468.html
Obserwuj wątek
    • ardzuna ...i dyskusja na jego temat, 04.02.05, 15:59
      polecam lekturę komentarzy.
    • kontrkultura żałosna demagogia 07.02.05, 17:08
      Przepraszam bardzo, ale czy określenie świetny artykuł nadaje się do
      wszystkiego, co krytukuje kreml? Nie należe do zwolenników polityki Putina, ale
      krytyka ma to do siebie, że jest czegoś warta kiedy pisana jest z użyciem głowy.

      Idźmy po kolei: mówimy o pragmatycznej i cynicznej polityce, która to w
      stosunku do Polski nagle z niezrozumiałych powodów stała się emocjonalna i
      niezrozumiała dla autora artykułu. Może, żeby zrozumieć kleml jednak warto było
      spojrzeć na tą sprawę z ich perspektywy?:

      Już w krótkim czasie prawica bedzie w Polsce rządziła i (co już mieliśmy okazję
      odczuć na wiecach poparcia pomarańczowej rewolucji) ma daleko idące plany co do
      polityki wschodniej, zresztą nawet "wierni towarzysze" zaangażowali się w te
      sprawy po same uszy... Towarzysze nie po to są towarzyszami, aby być wiernymi...

      Polska jest obecnie i najprawdopodobniej przez dłuższy czas będzie politycznym
      wrogiem kremla [puki radykalnie nie zmieni się polityka Rosji, lub Polski],
      działającycm w regionie niekiedy nawet w imieniu Stanów Zjednoczonych! (tu
      warto przypomnieć chociażby pełnomocnictwo Busha dla Kwaśniewskiego na
      negocjacjach po sfałszowanych wyborach na Ukrainie). W planach Polski działanie
      na Białoruś, najprawdopodobniej już w tym roku, jesienią w strefie
      zainteresowań polskiej i [co kreml musi niepokoić] być może unijnej polityki
      zewnętrznej znajdzie się również Kaukaz.

      Trudniej, a właściwie na dzień dzisiejszy nie da się określić, co chce zrobić
      Putin, ale nie trudno się dziwić, że nie chce z Polską negocjować, bo na
      negocjacjach może obecnie tylko i wyłącznie stracić.
      • stary.prochazka krótko 08.02.05, 10:49
        dopóki prezydentem Rosji będzie Władimir Putin, w naszych stosunkach będzie się
        utrzymywał lodowaty impas.
        Boli mnie to bo szczerze chciałbym, żeby Polska i Rosja odnosiły się do siebie
        przyjaźnie.Gdyby to ode mnie zależało, wiele bym zrobił aby to zmienić, ale to
        nie ja wybieram Rosjanom prezydenta.
        • kontrkultura Re: krótko 08.02.05, 12:51
          Całkowicie się zgadzam i podzielam tą opinię i nadzieje. Ubolewam, że w
          perspektywie najbliższych lat stosunki Polska - Rosja nie zapowiadają się
          dobrze. Mam jednak nadzieje, że to się zmieni, jak zmieniają się pokolenia w
          Rosji i Polsce.
      • ardzuna świetny artykuł 11.02.05, 20:50
        kontrkultura napisał:

        > Idźmy po kolei: mówimy o pragmatycznej i cynicznej polityce, która to w
        > stosunku do Polski nagle z niezrozumiałych powodów stała się emocjonalna i
        > niezrozumiała dla autora artykułu.

        No cóż, z jednej strony polityka moze yc pragmatyczna i cyniczna, z drugiej -
        oparta na czysto emocjonalnych przedsądach, które służą do nakreślania celu -
        realizowanego potem cynicznie. Ażeby ci to unaocznić, przywołam przykład
        hipotetycznego konkurującego menedżera, który ma cele czysto ambicjonalne, ale
        realizuje je cynicznie i po trupach. Tak jest i w przypadku Rosji - w 100%
        zgadzam się z Podolskim w tej kwestii i ciesze sie, ze ktoś wreszcie podkreślił
        dobitnie oparty na czysto emocjonalnych urazach charakter polityki rosyjskiej.
        A też i mentalności wielu Rosjan.

        Może, żeby zrozumieć kleml jednak warto było
        >
        > spojrzeć na tą sprawę z ich perspektywy?:

        Patrzenie na sprawę z czyjejś perspektywy przydaje się w psychoterapii, ale na
        użytek diagnozy jest kompletnie bezużyteczne.

        > Polska jest obecnie i najprawdopodobniej przez dłuższy czas będzie
        politycznym
        > wrogiem kremla [puki radykalnie nie zmieni się polityka Rosji, lub Polski],

        Dobrze podkresliłes - póki radykalnie nie zmieni się polityka Rosji. Albowiem
        na razie niezależnie od opcji politycznej rządzacej w Polsce Rosjanie zachowują
        się dokładnie cały czas tak samo - odtrącaja wyciągniętą polską dłoń, dają
        wyrazy lekceważenia Polaków i Polski, stawiają warunki nie do przyjęcia dla
        każdego kraju, który nie zamierza stać się czyimś wasalem. Jest to najprostsza
        droga do zepsucia stosunków wzajemnych (Polacy i tak dużo wytrzymują;
        rzekłabym, że za dużo); droga tak naprawdę donikąd.

        > działającycm w regionie niekiedy nawet w imieniu Stanów Zjednoczonych! (tu
        > warto przypomnieć chociażby pełnomocnictwo Busha dla Kwaśniewskiego na
        > negocjacjach po sfałszowanych wyborach na Ukrainie).

        A co ma Ukraina do Rosji, co ma piernik do wiatraka!

        W planach Polski działanie
        >
        > na Białoruś, najprawdopodobniej już w tym roku, jesienią w strefie
        > zainteresowań polskiej i [co kreml musi niepokoić] być może unijnej polityki
        > zewnętrznej znajdzie się również Kaukaz.

        No to niech Kreml raz na zawsze się od%&*&^* od Kaukazu; nie jego sprawa;
        powinien się cieszyc, ze jego sasiad sie stabilizuje dzięki kontaktom z
        demokratyczną Unią Europejską. To samo Białoruś.

        > Trudniej, a właściwie na dzień dzisiejszy nie da się określić, co chce zrobić
        > Putin, ale nie trudno się dziwić, że nie chce z Polską negocjować, bo na
        > negocjacjach może obecnie tylko i wyłącznie stracić.

        Dobrze by było, zeby stracił wreszcie troche imperialnych ambicji i spuścił z
        siebie powietrze. Na zdrowie (psychiczne zwłaszcza) by to wyszło Rosji i
        Rosjanom.
        • kontrkultura Re: świetny artykuł 15.02.05, 13:50
          Jak można analizować działania innej osoby, zupełnie nie rozumiejąc bodźców,
          jakie nim kierują? Jak zdefiniować bodźce, które nim kierują, jeśli nie
          spojrzeć na sprawę z perspektywy tej osoby?

          P.S.
          Nie pisze, kto jest zły i dlaczego, tylko próbuję wytłumaczyć i przeanalizować
          politykę kremla, bo ta wersja Podolskiego opiera się na emocjach, a nie faktach.
          • ardzuna Re: świetny artykuł 15.02.05, 17:52
            kontrkultura napisał:

            > Jak można analizować działania innej osoby, zupełnie nie rozumiejąc bodźców,
            > jakie nim kierują? Jak zdefiniować bodźce, które nim kierują, jeśli nie
            > spojrzeć na sprawę z perspektywy tej osoby?

            Ależ Podolski doskonale rozumie urażone ambicje Kremla tudzież rozmiar tych
            ambicji, kontrkulturo. Przecież to widać. Powiem więcej - on to rozumie jak
            nikt inny od dawna.
            • kontrkultura demagogia, nie artykuł 17.02.05, 09:44
              > Ależ Podolski doskonale rozumie urażone ambicje Kremla tudzież rozmiar tych
              > ambicji, kontrkulturo. Przecież to widać. Powiem więcej - on to rozumie jak
              > nikt inny od dawna.

              Mów do rzeczy, a nie rzeczy z twego punktu widzenia oczywiste.

              OK zakładamy, że rozumie w swój sposób, jak nikt inny od dawna. Ale co do
              doskonałości tego rozumienia mam chyba całkiem uzasadnione wątpliwości. Nie mam
              jednak czasu, ani ochoty podejmować filozoficzne wątki i wróćmy do treści
              tego 'wspaniałego' artykułu:

              Facet zakłada, że Putin jest zimnym, cynicznym pragmatykiem i tak też buduje
              własną politykę zewnętrzną, ale w stosunku do Polski czuje taką nienawiść, że
              bezpodstawnie podejmuje wrogie dla niej decyzje.

              Być może pan Podolski (mimo że przyznaje Putinowi pragmatyzm) pisząc o nim,
              zakłada, że będzie się zachowywał tak, jak w Polsce, bowiem kierowanie się
              emocjami, jest charakterystyczne dla strony polskiej, głównie opozycji w
              dzisiejszej polsce, która niewątpliwie dojdzie do władzy.

              Pominięcie argumentów dla jakich Putinowi nie opłacało się spotykać z
              Kwaśniewskim wydaje się być tanią demagogią, tym bardziej, że jest
              nieodlączalną częścią opisywanej przez niego sytuacji.

              P.S.
              Wciąż czekam na odpowiedź:

              > Jak można analizować działania innej osoby, zupełnie nie rozumiejąc bodźców,
              > jakie nim kierują? Jak zdefiniować bodźce, które nim kierują, jeśli nie
              > spojrzeć na sprawę z perspektywy tej osoby?
    • stary.prochazka Re: Podolski - świetny artykuł 17.02.05, 15:42
      nikt z was jak na razie nie zwrócił uwagi na jedno zdanie, które w mojej opinii
      jest bardzo ważne.

      "(...) rosyjska wiedza o współczesnej Polsce jest
      skandalicznie niska. Osobiście przychylałbym się do tej ostatniej hipotezy."

      Na codzień Polska leży poza zasięgiem zainteresowania rosyjskich mediów, z
      których większość jest pod czapą Kremla. Do tej pory nie doprowadzono do końca
      prac polsko-rosyjskiej komisji podręcznikowej, w wyniku czego kolejne pokolenie
      rosyjskiej młodzieży uczy się fałszywej historii stosunków polsko-rosyjskich i
      przyswaja sobie myślenie wielkomocarstwowe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka