ardzuna
20.02.05, 16:45
Bardzo mądry jest dziś komentarz do Plusa-Minusa w Rzepie. Popisuję się pod
wnioskami Łukasiewicza...
---------
Oblicza prawdy
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_050219/plus_minus_a_5.html
Dwa spory o historię pojawiły się ostatnio na międzynarodowym forum. Pierwszy
to sprawa zbombardowania Drezna przez aliantów 60 lat temu. Niektórzy
historycy i politycy niemieccy domagają się uznania tego aktu za czyste
barbarzyństwo, zapominając, że wcześniej to Niemcy zrównali z ziemią
hiszpańską Guernicę i angielskie Coventry. Tę listę można by wydłużyć.
Oczywiście, trzeba współczuć cywilnym mieszkańcom Drezna, ale nie wolno mylić
skutków z przyczyną.
My, Polacy, powinniśmy jednak przy tej okazji upomnieć się o swoje ofiary, o
ponad 200 tysięcy zamordowanych przez Niemców kilka miesięcy wcześniej w
powstaniu warszawskim, i przypominać bezprecedensowe w dziejach Europy
zrównanie z ziemią wielkiego miasta. Kto jednak ma o tym w Europie bliższą
wiedzę oprócz specjalistów? Kto słyszał tam o powstaniu warszawskim, skoro
dziś jest ono powszechnie mylone z powstaniem w getcie?
Otóż przez 50 lat milczano na ten temat, bo jego nagłaśnianie nie leżało w
interesie rządzących Polską komunistów. Niemcy mogli bowiem w Warszawie robić
swoje przy bierności, a nawet aprobacie Związku Sowieckiego i osobiście
Stalina. Wiedział on od konferencji w Teheranie, że Polska znajdzie się w
jego strefie wpływów i niepotrzebny mu był w powojennym imperium antysowiecki
bastion. Jałta, o którą toczy się kolejny spór - tym razem między Moskwą a
Warszawą, choć na szczęście nie tylko między nimi - potwierdziła nadzieje
Stalina i powiększyła apetyty. Rzecz jasna, bezmyślnością jest oczekiwanie,
że Polacy i inne narody naszej strefy będą wdzięczni komukolwiek za Jałtę, a
już zwłaszcza Putinowi. Odrębną sprawą jest udział polskich władz w majowych
uroczystościach w Moskwie. Warto jechać, jeśli uważamy, że polska prawda
przebije się tam do innych uczestników.
Jeśli może być inaczej, lepiej dać sobie spokój. Wtedy będzie awantura, ale
może dotrzemy ze swoją prawdą do europejskiej opinii publicznej. Jest to
kwestia nie tylko prawdy, ale i honoru.
Maciej Łukasiewicz