Dodaj do ulubionych

potrzebuję się wygadać

31.05.06, 19:38
Witajcie,
jestem nowa. Mój mąż ma padaczkę. Znaleźliśmy to forum kilka dni temu, gdy po
pierwszym ataku grand mal jaki u niego widziałam odczułam potrzebę
doinformowania się. Uwierzcie mi, nie było to ciekawe przeżycie i nie paliło
mi się, żeby to zobaczyć, nie ze względów estetycznych, naprawdę...
Głupie to, ale czułam się jak na premierze, bo sytuacja była ciut szczególna.
Pozwólcie, że wyjaśnię : mieszkamy od niedawna za granicą i nie znamy jeszcze
systemu pomocy medycznej. Mąż źle się czuł, miał wiele drobnych ataków i
prosił o wezwanie lekarza. Wezwałam lekarza, ale zanim dojechał, to było po
jabłkach. Zamiast spanikować, to mnie szlag trafił - zadzwoniłam i
powiedziałam, że już dziękuję, bo pacjent właśnie stracił przytomność. Na to
oni, że wzywają pogotowie. Wjechała ekipa ratunkowa ze sprzętem
reanimacyjnym, rzucili się na niego, pobrali mu krew, wbili kroplówkę,
czekają na lekarza. Odpowiadam na pytania i mówię, że on potrzebuje zastrzyk
z walium, bo to się podobno najlepiej w przyszłości sprawdzało, a oni że to ,
że tamto i nic. Mąż w międzyczasie odzyskał przytomność i dziwi się co to za
ludzie. Lekarz dojechał i zadecydował, że jedziemy do lekarza. Pacjent w
międzyczasie sam się ubrał zdziwiony po co szpital, ale oni twardo go na
wózek i pchają do karetki i na sygnale. Ja w drugiej karetce za nimi, w
większym szoku, po co na sygnale. Na izbie przyjęć, gdzie nastąpił następny
mały atak, wrzepili mu walium bez gadania w ciągu 3 sekund, a potem trzymali
bez sensu do 4 rana i oczywiście nic nie znaleźli. Ciekawe na ile przyjdzie
faktura!!! :-)))
Wiem, pewnie wszyscy to przeżywaliście i nie piszę nic nowego, ale się
zastanawiam, czy wszystko zrobiłam tak jak trzeba? Czy mogłam coś jeszcze
zrobić, żeby uniknąć tego? Mam jakieś dziwne poczucie winy, że byłam tam, a
jednak ataku dostał (mam na myśli ten duży). Pytanie do rodzin - czuliście
się tak czasem?
Muszę wam powiedzieć, przeglądam wątki, posty - jesteście wspaniali. Nie
jestem w stanie powiedzieć dlaczego, ale strasznie budująco na mnie to
wpływa. Każdemu, komu dolega jakaś forma epi, raz jest lepiej, raz gorzej,
ale każdy ciągnie swój wózek i nie traci humoru (wątek opowieści dziwnej
treści!).
Pozdrawiam Was serdecznie, postaram się w miarę możności dzielić naszymi
doświadczeniami, bo może komuś się przyda. Bo warto.
Obserwuj wątek
    • bruxa1 errata 31.05.06, 19:44
      Widzę, żem nieco roztragiona była: pewnie się domyślicie co ma gdzie być,
      boście inteligentni, ale za pomyłki przepraszam.
      • meti84 Re: errata 31.05.06, 21:52
        Witam ponownie! (Bo przed chwila Ci odpisywalam na drugi post:))
        Nie wiem co mysli moja rodzina, chlopak i przyjaciele, ktorzy wiele razy byli
        przy moim ataku, ale jesli masz ochote sie wygadac, zawsze mozesz na mnie
        liczyc. Byc moze nie zawsze bede umiala Ci pomoc, ale zawsze wyslucham. Moj nr
        gg: 7528166, moj e-mail: meti84@wp.pl lub jak wolisz pisz na moj adres
        gazeta.pl. Pozdrawiam!!!
        • bruxa1 Re: errata 31.05.06, 22:33
          Dzięki Meti :-) wiesz, że jak opisałam tu już mi ulżyło, ale kiedyś
          skorzystam... jak mi dopiecze.
          Wiesz, niby żyjemy z mężem ze świadomością choroby, tylko świadomością, bo on
          jak sam uważa jest "okazem zdrowia, tylko czasem coś mu jest" i nagle
          zaliczyłam ciężkie przebudzenie. Oczywiście dalej będziemy żyć jak wcześniej,
          nie mam zamiaru go w żaden sposób ograniczać, bo jego zdrowie na pewno by na
          tym ucierpiało. Za to bardzo mnie interesuje jak sobie radzą z tym właśnie
          rodziny, ci co po drugiej stronie...
          • meti84 Re: komentaz zapewniony:) 31.05.06, 23:58
            W piatek bedzie u mnie moj chlopak, to poprosze Go, zeby tu zajzal i cos dla
            Ciebie skrobnal:) Mamy nie chce w to mieszac, bo Ona bardzo to przezywa. A
            reszta jak to reszta, wszyscy maja swoje zycie i swoje problemy, ale moj Grzes
            na pewno chetnie pomoze:) Pozdrawiam serdecznie i dobranoc! Pa!!!
          • jakubsky Re: errata 01.06.06, 09:27
            tak, Bruxa ma racje.
            JESTEM zdrowy, tylko czasem mi cos jest.

            aby dodac troche humoru do tej historii.

            Generalnie wtedy polozylem sie wczesniej, bo gdzies mielismy jechac czy cos takiego nie wazne, i tak mnie zaczelo nachodzic. Bylo, minelo, zrobilem sie w miedzyczasie glodny, wpadla ta cala ekipa, biora mnie na ten wozek, a ja dalej glodny, to biore na wynos jakiegos banana. Pozniej w tej karetce znalazlem drugiego, albo bo wzialem jeden, w kazdym badz razie cokolwiek zdziwiony bylem, skad sie wzial. Na miejscu, iba orzyjec kupa ludzi, jakas kroplowka, Bruxa gdzies bliziutko mnie, caly czas przytomny, ale i glodny, to mowie zem glodny, a oni (znaczy dochtory) zastanawiaja sie czy moge zjesc tegio banana, czy mi to nie zaszkodzi - jak sie zaszanawiali, to im go zjadlem, bo lokalnego narzecza nie rozumiem w zab, i generalnie wisial mi szum informacyjny jaki byl wokol mnie. Chyba doszli do porozumienia - moze mi ten banan zaszkodzic, bo mieli mi juz go zabrac, ale spostrzegli sie, ze juz za pozno, znaczy po jablkach a raczej po bananie.
            Smieje sie do dzis z tej historii, zas potem jeszcze sie przekonalem, ze szpitalna kuchnia daje sniadania porownywalne do LOTowskiego kateringu, zas obiad byl bardzo dobry:)

            to na tyle

            dziubaski:))))
    • very_martini Re: potrzebuję się wygadać 01.06.06, 09:52
      Bruxa, a czy macie w domu diazepam, czy Twój mąż nie może go brać? Sama możesz
      przerwać napad bez pitolenia się z pogotowiem

      16%VOL
      22%VAT
      • bruxa1 Re: potrzebuję się wygadać 01.06.06, 10:55
        Wiesz, teraz to już mamy, bo polazłam razem z nim po skończonym przedstawieniu
        do lekarza i się uparłam, że nam to potrzebne.
        Ale jak już wspomniałam, to był mój debiut i nie wiedziałam wcześniej jak może
        to wyglądać i co w ogóle mozna zrobić.
        W ogóle mam wrażenie, że najlepszym lekarzem dla siebie jest pacjent, bo po
        oswojeniu się z chorobą najlepiej wie, co mu potrzeba, co mu szkodzi i co mu
        pomaga.
        • mirella67 Re: potrzebuję się wygadać 01.06.06, 12:32
          A po co pogotowie wzywać do pojedynczego napadu??? DO mnie raz wezwano karetkę
          na ulicy i było to najgorsze przeżycie jakie kiedykolwiek miałam zw. z epi. Dwa
          dni dochodziłam do siebie, bo oczywiście też mnie naszprycowali jakimś
          świństwem. U mnie atak sam mija bez żadnych przerywaczy i konsekwencji
          zdrowotnych i wiem, że u większości tak właśnie jest... Co innego, gdy jest to
          stan padaczkowy, no wtedy to lekarz jest nawet przydatny. Najgorszym wrogiem
          chorego jest chyba panika.
          • jakubsky Re: potrzebuję się wygadać 01.06.06, 13:28
            zalezy z jaka moca cie napada
            wtedy jak ja to nazywam mial 9 stopien w skali Richtera, czy 12 w skali Beaufourta
          • bruxa1 Re: potrzebuję się wygadać 01.06.06, 14:11
            wiesz, właśnie o to chodzi, że nie był pojedyńczy atak, tylko tak po 12 małych
            wezwałam lekarza (zwykłego, nie pogotowie), ale nie zdążył przed dużym atakiem.
            nad pojedyńczymi przechodzimy do porządku dziennego od razu (np. na ulicy - w
            porządku? to idziemy dalej).
    • ssylwia86 Re: potrzebuję się wygadać 04.06.06, 22:02
      ello,
      jeśli będziesz chciała pogadać, to wal do mnie , chętnie popisze z Tobą (z
      resztą z każdym)..."mój" jest chory...więc jak coś to czekam na wiadomość, gg
      4100925
      pozdrawiam gorąco
      • bruxa1 Re: potrzebuję się wygadać 04.06.06, 22:39
        dzięki Sylwia, do usłyszenia :-)
    • gozia22wr Re: potrzebuję się wygadać 08.06.06, 21:42
      heja,
      słuchaj, ja też sie musze wygadać. chodziłam i miałczalam,że cgce poznac kogos
      z epi... bo inni tego nie kumają.jak ktos nie miał sam ataku to nie wie o co
      chodzi, albo jesli ktos nie był blisko takiej osoby , też nie ma pojęcia
      często, że to właśnie teraz cos się dzieje.mieszkam w studenckim mieszkaniu i
      mije współlokatorki z popkokju nawet nie wiedzą kiedy ja mam ataki grand mall.
      Choruje od siedmiu lat, ale diagnoze mam od marca, kiedy to spadlam na środku
      Wrcławia na ulicy. Nie było milo. Ale ludzie sie mna zajęli, w szpitalu
      wreszcie wykryli...a wczesniej leczono mnie na wszystko:cukrzyca, anemia,
      nerwica...parodia, czeski film.
      cieplutkie pozdrowienia dla Ciebie i męża
      papa
      • bruxa1 Re: potrzebuję się wygadać 10.06.06, 14:26
        Rozumiem, czasem trzeba "spuścić z zawrów", bo jak nie to człowiekowi ciężko.
        Wiesz, jak już wypisałam moją story to od razu mi ulżyło, że przynajmniej
        przeczyta ją ktoś, kto zrozumie, nawet jesli nic poradzić nie może.
        Pozdrawiam serdecznie.
      • jakubsky Re: potrzebuję się wygadać 12.06.06, 16:36
        czuje sie pozdrowiony i rowniez pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka