Dodaj do ulubionych

pierwszy raz

10.05.04, 11:33
Witam wszystkich na forum , czasami do was zaglądałam ale byłam z innej bajki
więc nic nie pisałam , bo do kobiecej polonii nie należę.
Ale życie potrafi, oj potrafi się odmieniać, nawet stawać na głowie.
Z moim właśnie tak się przed paroma miesiącami stało.
Wszystko od początku , od zera i nie wiadomo jak się do tego zabrać.
Straciłam intratną i prestiżową pracę , małżeństwo się rozpada i odnalazłam
daleko , daleko stąd "za siedmioma morzami , za siedmioma górami " moją
wydawało się dawną miłość . Okazało się ,że ani dla niego ani dla mnie ona
nie stała się dawna.
Zupełne zaczarowanie od nowa - ale bardziej skomplikowanej sytuacji chyba
juz by nikt nie wymyślił. Nie będę tu rozwijać tego wątku bo po co ten zawrót
głowy dla wszystkich.
Nie mogę sie pozbierać po zawodowej klęsce - niezawinionej ale fakt pozostaje
faktem. Nabrałam prawdziwego obrzydzenia do mojego poprzedniego zajęcia i
czuję,że bez psychologa, kozetki, itd pewnie się go nie pozbędę.
Wolę zamiatać ulice niż wrócić do tej bezdusznej gonitwy.
Kochane dziwczyny , muszę uchwycić wątek coś zacząć robić , wyrwać się z
apatii , muszę ,bo teraz już wiem że mogę być tylko z nim a stopień
skomplikowania sytuacji wymaga energii i determinacji. Nie ma co ukrywać
potrzebuję pomocy - może któraś z was zechce podjąć temat " podaj dalej " to
taka - dobra- akcja o której piszą ostatnio w internecie albo poprostu nie ma
co robić i zechce ze mną pogadać to będę bardzo wdzięczna.
A czemu jednak forum kobieca polonia - bo jak uda się i będę razem z nim to
już może być moje forum ... cześć trzymajcie za mnie paluszki - Nowa
Obserwuj wątek
    • dorrit Re: pierwszy raz 10.05.04, 13:03
      Bez poznania Twojej - skomplikowanej - sytuacji, trudno cokolwiek powiedziec
      czy pomoc. Jesli chcesz - napisz.
      pozdrawiam
    • alilat witaj! :)) 10.05.04, 14:39
      Hejka, glowa do gory! Los to mala zlosliwa franca, ale w koncowym rozrachunku
      wydaje mi sie, ze wie co robi!
      Majac do wyboru zardzewialy zwiazek, a nowe wyzwanie podjelabym sie tego
      ostatniego!
      Ja decydujac sie na diametralna zmiane mojego zycia uczepilam sie mysli,
      ze "Samoloty lataja w obydwie strony", to pomoglo mi podjac decyzje.
      I znalazlam sie z zachodniej strony "Wielkiej Kaluzy"...
      3maj sie cieplo
      • kendo Re: witaj! :)) 10.05.04, 20:00
        nie poddawac sie przeciwnoscia
        a isc za glosem rozumu i serca,
        moze jak sie upewnisz o nowych wrunkach zycia,
        "kozetka" nie bedzie potrzebna.
        zycze powodzenia.

        PS;.a czy pierwsza milosc jest "wolna"-jezeli moge spytac?
        • odpoczatku Re: witaj! :)) 11.05.04, 11:40
          Dzięki za dobre słowo, wszystko co piszesz to prawda trzeba się wziąść w garść
          ale nie wiem czy Ci sie to kiedyś przytrafiło,że dobrze wiesz co masz zrobić
          ale czujesz się jak z pustym bakiem , całe paliwo wyciekło , nie masz energii-
          dla mnie to okropne życiowe odkrycie. Pierwsz raz w życiu na początku tego roku
          przeszłam depresję . Zawsze myślałam że to wymowka dla mięczaków a tu masz -
          trafiona zatopiona. Nie wiem nawet czy moge powiedzieć,że "przeszłam" bo co
          prawda nie myślę juz o tym jak się bezboleśnie pozbawić życia i nawet bardzo
          znów mi się żyć chce ale nie mogę "zaskoczyć" czuję się aut.
          Pierwsza miłość nie jest wolna formalnie nie - bo jak pisze to oboje z żoną
          pogodzili się już z nieuniknionym rozstaniem . Ale są w Stanach od wielu lat
          nielegalnie i trzymają się razem , czekają aż córki skończą studia i chcą
          wrócić. Ale to jeszcze co najmniej 3 lata. Bardzo chce żebym do niego
          przyjechała, ale muszę się do tego pod wieloma względami przygotować. Nie mam
          pracy więc szanse na wizę marne, nie mam pieniędzy na koncie bo tuz przed
          utrata pracy spłaciłam hazardowe długi męża, muszę zostawić 16 letniej córce
          pieniądze przed wyjazdem żeby ja zabezpieczyć na parę miesięcy i takie tam
          dalsze różne "muszę" . Pomyślałam,że skoro Wielka Brytania otworzyła swój rynek
          pracy to może tam szybko coś zarobię ale nie mam do kogo pojechać to raz a poza
          tym nie wiem jaka tam atmosfera "na Polaków" bo zdaje się że jakieś szturmy
          odchodzą no Dover i pewnie boją się nas tam jak zarazy.
          Dzięki, że się odezwałaś , napisz coś jeszcze będzie raźniej , Tobie też życzę
          powodzenia nawet jak się dobrze wiedzie to dobre życzenia się przydają. Cześć
          Eska
          • kendo Re: witaj! :)) odpoczatku 11.05.04, 17:35
            masz prawdziwy "pasztet" jak to sie czasami mowi.
            ale wiesz co,jednej rzeczy nie moge zrozumiec,
            skoro mieszka z zona w USA i Ciebie zaprasza,
            to jak on sobie mysli zyc,
            gdzie Ty bedziesz mieszkac??? u nich na"stancji"
            jako np.szukajaca pracy",czy pracujaca a wracajac tylko na noc do lozka.??
            Jezeli tak bardzo chce Ci,niech Ci sfinansuje podroz,
            a Ty reszte zalatwisz dla Corki,
            bedzie taniej dla Ciebie,
            pomysl,czy to sie zeczywiscie oplaca,
            na obczyznie milosc wyglada inaczej,
            sa inne problemy,ktore moze akurat otwarly by Ci oczy
            na realna prawdziwa milosc,ze to faktycznie jakas pomylka.
            Moze sie myle,moze za mocno napisalam,
            ale to mi sie nasunelo jak na razie na mysl.
            jest jeszcze jedna alternatywa,
            mozesz szukac pracy w USA,jako au`paier
            w tym miescie co On mieszka,
            moze to niemozliwe do zalatwienia,
            ale popros go niech Ci pomoze,jak tak bardzo chce Cie miec blisko siebie,
            przekonasz sie wtedy.....

            glowa do gory,mysl trzezwo rozumem...
            milego dnia zycze.

          • izabelski odnosnie UK 12.05.04, 14:43
            nie wierz postom, w ktorych autorzy pisza o nalocie Polakow
            wyobraz sobie (powiedzmy) 30 czy 300 tys Polakow w 10 milionowym Londynie -
            duzo czy nie
            jesli mieszkaja w trej samej dzielnicy to tak a jesli sa rozproszeni to ich
            nawet nie zauwazysz

            najwazniejsze - jaka jest twoja specjalizacja/zawod i czy na pewno chcesz
            poswiecac swoj zwiazek z corka dla zwiazku z drugim meszczyzna w tak
            dramatyczny sposob zostawiajac ja w kraju jako nastolatke (a to bardzo trudny
            wiek)...
    • alilat Re: pierwszy raz 11.05.04, 19:16
      Moja ty kochana! Nie zazdroszcze ci twojej sytuacji, jednak uwazam, ze z kazdej
      jest jakies wyjscie.
      Najwazniejsze to miec jasnosc sytuacji.
      Piszesz, ze twoje malzenstwo sie rozpada, ale coby nie powiedziec JESZCZE sie
      nie rozpadlo!
      Piszesz, ze twoja dana milosc ma JESZCZE zone...
      Najbardziej uczciwe byloby zakonczyc obecne zwiazki, a dopiero potem myslec o
      wspolnym zyciu.
      Jaka bowiem masz pewnosc, ze zwiazek tego nowego pana sie sie skonczy? A jak
      nie? Co wtedy zrobisz? Chcesz byc ta trzecia? Ta, ktora w pewnym momencie moze
      stac sie za duza kula u nogi i zostac odepchnieta?
      Bede brutalna moze, ale zapytam: czy Tobie chodzi o "wyjazd za chlebem", czy
      powoduje toba odgrzebana milosc?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka