Witam ponownie i juz na stale (a przynajmniej do nastepnej przeprowadzki).
Przeczytalam, mam nadzieje, wszystko, co trzeba. Zagladalam nawet do watkow,
ktore byly zaadresowane do kogos innego, bo jak mialy duzo wpisow, to
podejrzewalam, ze byly zboczone (ekhm, przepraszam, skrecone)
Mimo wszystko poprosilabym o streszczenie, kto sie w ciagu ostatniego
miesiaca do nas dolaczyl i kto zmienil nicka, bo sie jednak troche gubie.
A co u mnie? Przeprowadzilismy sie z malego mieszkania z widokiem na sciane
(w sumie, jak na sciane, to nawet ladna, zolciutka) do duzego, naroznego,
slonecznego i widnego. Jedynym mankamentem byl brak wyposazenia, ale sklepy
second hand sie znalazly, kupilismy lozko, stol i kanape z fotelami, a teraz
zastanawiamy sie, z czego zaplacic rachunki

No, tak zle to nie jest,
powinnismy sobie dac rade jeszcze ze dwa miesiace, a wtedy mam nadzieje, ze
bedziemy juz miec prawo stalego pobytu i ja prace.
Bardzo mnie podniosla historia zdaje sie MamyKubusia (mam nadzieje, ze nie
pomylilam Cie z kims innym), jak to na poczatku imigracji ciezko Wam sie
zylo. Mam nadzieje, ze za jakies piec lat bede z ulga i czesciowo
przerazeniem wspominac obecny okres.
Wczoraj i dzis nadrabialam zaleglosci forumowe, napawajac sie blyskawicznie
dzialajacym internetem, dzis jeszcze tez lecze lekkiego kaca po wczorajszej
parapetowce. Mili goscie przyniesli tyle piwa, ze teraz mamy chyba ze 30
butelek jeszcze, plus dwie butle szampana. Prowiant na Sylwestra jak
znalazl