Dodaj do ulubionych

Polish Soup Festival

28.10.05, 05:27
October 28
16th Annual PACIM Polish Soup Festival
Featuring a dozen different Polish soups for $10 (beverage, bread, and
dessert included). Pierogi will be sold by the Sacred Heart of Jesus Church
and Polish gifts by the Dolina Polish Folk Dancers. Also, PACIM's new Polish
soup cookbook will make its debut! 6:00 to 8:00 p.m. at the International
Institute, 1694 Como Avenue in St. Paul.

Wybieram sie i jestem bardzo podekscytowana, juz czuje zapach zurku i
kapusniaczku....smile)) Dla tych z Was ktore maja polskie sklepy czy knajpy w
okolicy to pewnie zadna atrakcja, ale dla mnie tutaj na kocu swiata to
prawdziwa ucztasmile
Obserwuj wątek
    • samo Re: Polish Soup Festival 28.10.05, 07:08
      Zazdraszczam :o)))) A co to ten PACIM? Ale zupy w sumie wszystkie mozna sobie
      ugotowac samemu, moze poza ogorkowa,chociaz jak sie ukisi ogorkow to juz zadna
      zupa niestraszna. Pierogi kupuje sobie mrozone, takie jak tu:
      pierogies.com
      • mulinka Re: Polish Soup Festival 28.10.05, 14:58
        Samo, sa amerykanskie ogorki firmy Rosoff, w smaku dokladnie takie, jakie sama
        kisze, na surowo i na zupe ogorkowa smile
        • ania_2000 Re: Polish Soup Festival 28.10.05, 17:14
          gdzie gdzie ten rosoff jest?smile dostane go w safway? albertson? haggen????

          Marto - rozumiem .. - jak mieszkalam w MN to najblizszy polish wyszynk byl w
          duluth, pewnie juz dawno go nie masad
          A teraz tez nie mam lepiej (chociaz tutaj przynajmniej sa grzyby, kurkami sie
          tak objadlam, ze hoho/za wszystkie czasysmile - ale najlepsze polskie smakolyki
          maja dziewczyny z chicago i okolic..
          • mulinka Re: Polish Soup Festival 28.10.05, 17:23
            ja kupuje w BJ's
            stoja obok kiszonej (na occie niestety) kapusty, w duzych plastikowych (!)
            sloikach
            • mon101 Re: Polish Soup Festival 28.10.05, 22:22
              Ha, ha! A my tu mamy polskie kiszone ogoraski w sklepie u Stefanasmile)) Prosto z
              ojczyzny!
              • asia.sthm Re: Polish Soup Festival 28.10.05, 22:52
                u ktorego Stefana ?
                I gdzie ten Stefan?
                • monika_a_b Re: Polish Soup Festival 29.10.05, 00:21
                  To chyba ten Stefan z M jak miłość, sądząc po entuzjaźmie bijącym z
                  postu... tongue_out smile)
                • mon101 Re: Polish Soup Festival 29.10.05, 23:17
                  My mowimy "u Zenka", ale on tak naprawde ma na imie Stefan. W polskim sklepie
                  przy St Eriksplan, wyjscie na Torsgatan
                  • asia.sthm Re: Polish Soup Festival 29.10.05, 23:21
                    Aaa, patrz jaka ja niedouczona.
                    No nic ,teraz wejde i powiem: czesc Stefan !
                    a on: - Mow mi Zenek !
                    • mon101 Re: Polish Soup Festival 30.10.05, 00:00
                      Jak go zwal tak go zwal, ogoraski ma dobre - i kiszone i marynowane. O kapustce
                      kiszonej nie wspomne....
                    • gianka Re: Polish Soup Festival 30.10.05, 00:06
                      Jak Stefan jest z M jak Milosc, to Zenek pewnie ze Zlotopolskich.
                      Czlowiek - aktor - kameleon smile

                      Marta - Ty chcesz, bym uwierzyla, ze wszystkie tez zupy dzis jadlas? A gdzie je
                      niby zmiescilas? W kieszeniach czy w butach? smile
                      • jan.kran Re: Zaraz mnie szlag trafi :) 30.10.05, 01:55
                        Normalnie w Oslo w centrum gdzie wczoraj bylam po dluzszej nieobecnosci to
                        predzej polski uslyszysz niz norweski:pppp
                        A polskiego sklepu nie uswiadczysz. W Amerika jest , W Sztokholmie i
                        podejrzewam ze w Meksyku lub Pekinie.
                        A tu nic , nul.
                        Echsad(((((
                      • marta_midwest Re: Polish Soup Festival 30.10.05, 05:15
                        Gianka, zmiescilam, bo dawali malutko, tak na sprobowanie, mozna bylo co prawda
                        pochodzic po kilka razy, ale byla kolejka wiec nie bylo latwo sie przejescsmile
                        A dzis zupelnie przypadkiem odkrylam rosyjski sklep w ktorym udalo mi sie kupic
                        delicje szampanskie, torcik wedlowski, kielbase krakowska, razowy chleb bialy
                        ser i jeste baaaaaaaardzo z tego powodu szczesliwasmile)))
                        • gianka Re: Polish Soup Festival 31.10.05, 12:14
                          MArta, to wsuwaj i czekamy na relacje o slodkim powrocie do smakow dziecinstwa!
          • monika_a_b Dom Polski w Seattle 29.10.05, 00:22
            To do ciebie Aniu i do Triskell... Przyjeżdzacie??? smile))


            Jesienny Bazar, 5-go i 6-go listopada, 12:00 – 19:00

            Koło Pań zaprasza na Jesienny Bazar w Domu Polskim.

            Na pierwszym piętrze będzie można zakupić polskie kryształy, fajanse z
            Bolesławca, srebrną i bursztynową biżuterię, wyroby artystyczne, ksiązki,
            ozdoby choinkowe i wiele innych.

            Na parterze można zjeść tradycyjne polskie dania takie jak pierogi, kiełbasę,
            gołąbki. Podają kelnerzy w tradycyjnych polskich kostiumach ludowych. Można
            będzie nabyć desery i ciasta domowego wypieku. W niedzielę konkurs na
            najlepsze domowe kiszone ogórki
            Prosimy o wczesne przybycie aby uniknąć tłoku!!

            Wstęp i parking są bezpłatne.
            • monika_a_b Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 00:23
              Zapomniałam o ich stronie internetowej...

              www.polishhome.org/
            • samo Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 00:25
              A propos Boleslawca, to widzialam ostatnio w TJ Maxx ich mala cukierniczke w te
              charakterystyczne niebieskie grochy za 14 dolarow! Na spodzie pieczec "Made in
              Poland". Bylam dumna, polski slad na amerykanskim wygwizdowie ;o) Ale kupilam
              czarne talerze z japonskimi kaligrafiami,ktorych nie odczytam :o))
              Bawcie sie dobrze w Domu Polskim!
            • ania_2000 Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 00:32
              no masz!
              a ja w ten weekend nie mogesad((

              a polskich smakowitosci bardzo chetnie bym znowu pojadla - u nas na polskim
              festiwalu na poczatku wrzesnia byly pierogi, golabki, bigos i polskie piwo.

              samo - w tjmaxxie kiedys kupilam sliczny wielki szklany wazon - made in poland -
              tylko dlatego, ze to bylo napisane. tam wsrod bialego szkla mozna polskie
              rzeczy wypatrzec - i bombki na choinke tez.
              • monika_a_b Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 00:41
                Szkoda... sad(( Chyba będę musiała zajrzeć kiedyś do tego TJMaxa, bo tak go we
                dwie zachwalacie... wink W Seattle na Pike Place Market otworzono chyba z miesiąc
                temu sklepik z porcelaną z Bogusławca... Szczerze mówiąc nie przepadam za
                tym "niebieskim królewskim"... Ale i tak się cieszę, że coś jest... wink
                A ja wybieram sie właśnie do tego polskiego domu na... ogórki kiszone! smile) Tak
                mi narobiłyście smaka.. tongue_outPP
                Uciekam, małżon właśnie zawiadomił mnie, że dziś wieczorem będziemy mieli
                gości... Chyba zaserwuję im "Samośne Paszteciki"... smile) Podglądnęłam na
                kulinarnym topiku... wink
                • samo Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 00:49
                  Samosne paszteciki serwuj w samonosnych ponczochach!!!
                  (jakas glupawka mnie ogarnela)

                  TJ Maxx polecam jak najbardziej jesli jeszcze nie bylas! Tylko zarezerwuj
                  jakies 3 godziny na pierwszy raz. Ciuchy, torebki, buty, bizuteria, bielizna,
                  home decor, kosmetyki... Dzizas, jak pierwszy raz tam pojechalam to myslalam ze
                  nie wyjde. Najbardziej lubie dzial ze stanikami i wlasnie home decor, chociaz
                  powstrzymuje sie przed zakupami ze wzgledu na brak wlasnego kata. Ale ceny sa
                  moim zdaniem bardzo przystepne.Idealny sklep dla polujacych na okazje. Wlasnie
                  wysylam bratu i ojczymowi kurtki Columbii bo jada na narty. I pluje sobie w
                  brode ze nie kupilam zestawu perfum 50 ml i balsamu Gucci Envy za 29.99.

                  Monia- Boleslawiec chyba, a nie Buguslawiec :o) Ja tez nie przepadam, wole
                  bardziej ascetyczne skorupy, ale mysle ze w odpowiednich wnetrzach jak
                  najbardziej. Tu jednak o polskosc chodzilo! :o)
                • asica74 Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 00:51
                  monika, zapytalam JA juz w innym watku, ale moze nie zauwazyla: skad jest jej
                  tata, jesli moge zapytac? Jam baba z zamojskiego i w wolnych chwilach
                  mowie :niech napisze jak bedzie miala czas big_grin
                  • monika_a_b Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 01:08
                    O, sorry, nie zauważyła... Mój tata jest z Gozdowa, niedaleko Werbkowic, a
                    trochę dalej od Hrubieszowa... Mała wiocha 6 kilometrów od granicy ruskiej,
                    przez którą uciekali moi pradziadkowie z synem. Pochodzili spod Lwowa, ale po
                    wojnie musieli uciekać. Starzy już byli, synowi kazali więc żenić się jak
                    najszybciej, a więc wziął pierwszą lepszą dziewczynę z brzegu, weselisko się
                    odbyło, a kilka dni po nim pogrzeb staruszków...
                    Oj, niunia, a ona skąd? smile
                    • asica74 Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 01:39
                      aj, jam z Majdanu Gornego, dziem sie chowala brzdacem bedac. Potem jakem miala
                      szesc wiosen, to moja mama i tato na wlosci tomaszowskie wlosci sie przeniesli
                      i tam na dzierlatke wyroslam. Bedac nawet teraz u rodzicow, po paru dniach
                      zaciagam. A przez "ona" mowie, jak mnie wezmie na gadanie po paru piwach smile

                      A jeszcze napisze historie, ktora lubie opowiadac i ktora pewnie juz co
                      poniektorzy znaja: mialam ci ja ciocie w wieku juz bardzo podeszlym, ktora byla
                      prosta i dobra kobieta. Kilka lat temu, a krotko przed jej smiecia, przy
                      jakiejs mojej wizycie mnie zapytala:

                      - Asja, a zamojz ty juuz wyjszla?
                      - Nie wyjszla, ciociu!
                      - Ach, to z cibie juz nic nie bedzie...

                      Szkoda, ze nie wiem jak napisac ow zaspiew nasz zamojski...
                      • monika_a_b Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 02:07
                        Oj, aż mi się tak rzewnie zrobiło... Ja jak byłam mała dwukrotnie (po wtórnym
                        przyjeździe ze wszami we włosach więcej samotnych pobytów nie było) spędziłam
                        caaałe dłuuuugie wakacje u dziadków na wsi, co było nielada wyprawą, zważywszy,
                        że podróż stratowałam w Grudziądzu - przesiadka w Działdowie (gdy miałam osiem
                        lat tam właśnie stracił życie mój Dziadzio, wpadł pod pociąg...), potem w
                        Lublinie albo w Zamosciu... Kolejka wąskotorową z drewnianymi siedzeniami
                        przebijaliśmy się przez gęste lasy do Gozdowa... Strasznie rozmiłowałam się
                        wtedy w podróżach... Czasami jeździliśmy też samochodem i tradycyjnie już
                        niedaleko Gozdowa zatrzymywalismy sie w małej restauracji na flaczki... A jak
                        ja uwielbiałam te pagórki za Lublinem, gdy żołądek podchodził mi do gardła i
                        przez ulotną chwilkę czułam się z lekka naćpana... smile Mam duży sentyment do
                        tych stron... I te ich zaciąganie... Po dwóch miesiącach letniego pobytu też
                        tak zaciągałam, ale niestety szybko mi to przechodziło... Teraz reszta rodziny
                        mieszka w Lublinie... W marcu byłam tam przez 3 dni, na więcej nie miałam
                        czasu... Ale chcę wrócić, pokazać Kresy mężowi... I te błekitne przysadziste
                        chałupki pod strzechą... Babcia wmawiała mi, że w nich mieszkają "stare"
                        panny... i wszyscy to wiedzą po kolorze ścian... Chyba to nieprawda, co?
                      • monika_a_b Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 02:11
                        Fajna historyjka.. smile
                        Ja pamiętam, że gdy Dziadzio zginął i pojechalismy na pogrzeb, jakos ciężko
                        było mi zrozumieć głośne lamenty płaczek idących za trumną - i wesołą suto
                        pokrapianą stypę zaraz po pogrzebie...

                        Tomaszów Lubelski, powiadasz? Chyba tam też mam rodzinę, ale sobie dokładnie
                        nie przypominam...
                      • gherarddottir Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 02:36
                        O !!!! Asica przeciez to piekny dialog ten z ta ciocia - teraz mi sie
                        przypomnialo ze i ja tak mialam - ten sam dialog z jedna z sasiadek gdzie
                        mielismy dzialkesmile
                        • gherarddottir Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 02:41
                          a poza tym nie mam, az tak barwnych wspomnien z dziecinstwa. Mama tylko
                          pamietam straszliwie sie wstydzila jak bylismy na wsi ktoregos lata, a ja
                          zapalalam straszna miloscia do krowki (ktora byla swinka w rzeczywistosci) i za
                          wszelaka cene chcialam te "krowke" wziac do domu no i wzielam inicjatywe w
                          swoje rece i zaczelam ryczec w nieboglosy, ze "mama to mi tej rozowej krowki
                          nie chce dac"smile
                          Pewnie kobiety sobie pozniej na targu opowiadaly jak to biedne miastowe dziecko
                          krowy od swinki nie odroznia smile)))))
            • triskell :-D, Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 04:05
              monika_a_b napisała:
              > To do ciebie Aniu i do Triskell... Przyjeżdzacie??? smile))

              Moniczko, my nie musimy przyjeżdżać, my 5. listopada _będziemy_ w Seattle!!! smile
              4-go jedziemy na koncert, będziemy nocować u tych znajomych, którzy byli u nas
              miesiąc temu, ale planowaliśmy zostanie jeszcze w sobotę i wybranie się na
              zakupy w Twojej okolicy i powrót do domu ostatnim sobotnim autobusem. Planowałam
              napisać do Ciebie w najbliższych dniach i zaproponować spotkanie na kawce na
              Broadway, a tu proszę... możemy sie zamiast tego na gołąbkach spotkać big_grin. Czy
              do Polish House bliżej jest z Broadway, gdize planujemy zakupy, czy też z
              Freemont, gdzie będziemy nocować?

              Ależ się fajnie ułożyło smile
              • monika_a_b :-D, Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 11:10
                Fajnie... wink No to się spotkamy... smile Bedzie bliżej od Broadwayu, tyle że pod
                górkę... smile
                Goście właśnie poszli, paszteciki spałaszowali, piwkiem zapili, a ja uciekam w
                poziom... Dobranoc Hameryce, dzień dobry Europie... smile
                • triskell :-D, Re: Dom Polski w Seattle 29.10.05, 23:09
                  No to super smile. Tak sobie myślę, żeby pójść tam w środku zakupów na obiadek, a
                  potem z nowymi siłami wrócić na Broadway na dalsze zakupy smile. Na razie wiemy
                  tyle, że sklep polski (nie Dom Polski tylko ten sklep, w którym byłyśmy) chcemy
                  zostawić na sam koniec, żeby nie nosić przez pół dnia słoiczków. Ostatni autobus
                  mamy o 19.00 - nie wiesz, czy polski sklep będzie w sobotę czynny do 19.00, czy
                  też musimy jakoś zmodyfikować nasze plany?

                  Czy z Broadway do Domu Polskiego da się pojechać i wrócić autobusem? Czy Lothar
                  ma tego dnia wolne i będzie z Tobą? Joshua już sie cieszy, że Cię pozna, bo tyle
                  mu o Tobie opowiadałam. Nie wiem, czy będą z nami ci nasi przyjaciele z Seattle,
                  to zależy od nich (podejrzewam, że Dom Polski może być dla nich atrakcją i mogą
                  chcieć pójść), ale jeśli będą, to i jakichś Seattlan nowych (dla Ciebie) poznasz
                  smile.
                  • monika_a_b :-D, Re: Dom Polski w Seattle 31.10.05, 20:17
                    Spójrz no na ten ichne menu, az mi ślinka cieknie na sama myśl.. I jak ja
                    doczekam do soboty??? smile

                    www.polishhome.org/kuchnia.htm
                    Napaliłam się na knedle ze śliwkami... smile

                    Jak tam z autobusami, to nie wiem... Rzadko z nich korzystam, częściej za to z
                    własnych dwóch nóg.. wink Albo z samochodu... Ale chyba obędzie się bez tego,
                    wydaje mi sie, że da się dojść... Jeśli jednak preferujesz autobus, to zobaczę
                    co tam dojeżdża...

                    A oto dane polskiego sklepu:

                    GEORGE'S SAUSAGE & DELICATESSEN

                    907 Madison St., Seattle, WA 98104

                    ph. 206-622-1491

                    Open M-F: 9 am - 5 pm, Sat: 10 am - 3 pm

                    znalezione na tej stronie:
                    www.polishnewsseattle.org/dining.html
                    Jak widzisz, w sobotę zamykaja już o 15, a więc raczej bez dźwigania sie nie
                    obejdzie... sad

                    Ale cieszę sie, że znów się zobaczymy! wink No i że poznam twojego męża... Mój
                    pewnie też da się namówić - on uwielbia polską kuchnię, a w szczególności
                    flaczki, hehe... smile Zdaje mi sie, że przyjdą też nasi znajomi oraz sasiedzi -
                    będzie bardzo międzynarodowo, hehe... smile

                    • triskell :-D, Re: Dom Polski w Seattle 31.10.05, 21:09
                      Mmmm, menu faktycznie wygląda pysznie. Za mną od jakiegoś czasu "chodzą"
                      gołąbki, więc może to na nie się zdecyduję.

                      A z polskim sklepem dzięki za informację. Trochę się martwię, czy mi się serek
                      nie zepsuje przez cały dzień noszenia. A ze słoiczkami to pewnie skończy się na
                      tym, że Joshua będzie dźwigał. Chce szczawiową, niech nosi szczaw ;-P.
                      • ania_2000 :-D, Re: Dom Polski w Seattle 31.10.05, 21:42
                        wezcie sobie jakas skrytke na przechowalni bagazu na te specyjalysmile))pewnie
                        jest cos takiego na autobusowych dworcach?

                        knedle ze sliwkami - jeny!!
                        • triskell :-D, Re: Dom Polski w Seattle 06.11.05, 22:03
                          Melduję, że wyprawa do Seattle była bardzo udana, w polskim sklepie podobno
                          wykupiłam wszystkie słoiczki ze szczawiem ;-P, torba lodówkowa pomogła mi w
                          noszeniu przez cały dzień dwóch rodzajów twarogu i krakowskiej, a obiad w Domu
                          Polskim był pyszny. Był też bazar z różnymi polskimi produktami, gdzie oprócz
                          kiczowatych kryształów i makatek z papieżem lub orzełkiem było też stoisko z
                          kosmetykami Ziaji smile. No i na jakieś pół godzinki udało mi się spotkać z Moniką
                          i jej mężem, zdjęcia będą jak już się trochę zorganizuję (dopiero wstałam po
                          chyba 10 godzinach snu), mój mąż i dwójka moich przyjaciół zgodnie stwierdzili,
                          że Monika jest przesympatyczna i ma śliczny uśmiech (o czym oczywiście ja
                          wiedziałam już wcześniej smile). Moniczko - jeśli czytasz te słowa - mam nadzieję,
                          że wkrótce dotrzesz do Olympii smile.
                          • monika_a_b :-D, Re: Dom Polski w Seattle :-D 07.11.05, 03:03
                            Melduję, że przeczytałam... smile Aż mi się cieplutko zrobiło po przeczytaniu tylu
                            miłych słów... big_grin I czym ja na to zasłużyłam? Chyba raczej baty powinnam dostać
                            za te spore spóźnienie na spotkanie, hehe... Pomimo, iż wstaliśmy o 6 rano, to
                            nie byłam w stanie się wyrobić na tą naszą umówioną 11 - na przeszkodzie stanął
                            1,5 godzinny telefonat z teściową (w zasadzie to mój mąż telefonował, a
                            straszna z niego gaduła, chyba jeszcze gorsza niż ja... wink) oraz Ski Bazaar w
                            Bellevue, gdzie kupiłam sliczną niebieską kombinacje kurtka+spodnie... I
                            jeszcze musieliśmy odebrać z naprawy klaptop męża - przez co odzyskałam swój,
                            he! smile
                            Gdy w końcu dotarliśmy do polskiego sklepu, dowiedzielismy się tam, że jeden z
                            produktów na mojej liscie zakupów -czyli szczaw - wyparował... Sama szefowa
                            sprawdzała półkę, bo nie wierzyła... Na późniejszym obiedzie w Domu Polskim
                            przypadkowo odkryłam, kto ten szczaw mi sprzed nosa buchnął tongue_out I ta osóbka
                            nawet nie czuje sie z tym źle, hehe... No proszę! wink Odbieram to więc jako karę
                            za spóźnienie, hehe... smile Obiadek za to się udał, pychotka!, pomimo że knedli
                            (na które tak sie napaliłam) w menu tego dnia też nie było... Chyba wyciągnę
                            tam znajomych w jakiś inny dzień, specjalnie na moje ulubione knedle ze
                            śliwkami... smile
                            Triniu, przekaż twoim znajomym, że są baaardzo mili... wink Fajnie nam się
                            rozmawiało, a tych kotów to im zazdroszczę - mój mąż ma alergię i astmę, więc
                            nie wiem czy kiedyś będziemy mieli chociaż jednego... Ostatnio dowiedziałam
                            sie, że ponoć poprzez karmę można koty na tyle "wytresować", że ich sierść już
                            nie uczula... Jeśli to prawda, to może kiedyś będziemy mogli mieć jakiegoś
                            czworonożnego puchatka... wink
                            Do Olympii wybiorę się baaardzo chętnie, ale chyba dopiero za jakieś dwa
                            tygodnie... Może być? smile
                            Aaa... Jeszcze dodam, że na bazarze poznałam bardzo fajną dziewczynę z Polski,
                            imienniczkę naszej Ani z Portland, a więc może uda mi sie pogłębić tę
                            znajomość? smile Baaardzo bym się cieszyła... wink
                            Wieczór spędzilismy u znajomych, bo u nas ogrzewanie nie działa (i nie dość
                            tego, to jeszcze światło na klatce schodowej nawaliło)... Teraz też stukam do
                            was skostniałymi palcami po klawiaturze... Nawet wełniany sweter ani ciepły
                            pled na plecach nie są w stanie mi pomóc... sad Mam nadzieję, że jutro to
                            naprawią...
                            • ania_2000 :-D, Re: Dom Polski w Seattle :-D 07.11.05, 18:29
                              Hej Bazarowki - widze ze obiad i spotkanie wam sie udalosmile
                              Jak tam polski obiad? smacznie ugotowany?
                              Ja na polskim festiwalu w portland zajadalam sie golabkiem - w sumie mozna
                              samemu zrobic, ale jakos nie mam sily walczyc z kapusta i gotowaniem
                              lisci...powinni je sprzedawac gotowe i ugotowane - tak jak np. obrane ziemniaki
                              (u nas sa w sklepie dostepne, jak komus sie nie chce obieracsmile - rowniez
                              ugotowane na twardo i obrane jajka.)

                            • triskell :-D, Re: Dom Polski w Seattle :-D 08.11.05, 09:31
                              monika_a_b napisała:
                              > Melduję, że przeczytałam... smile Aż mi się cieplutko zrobiło po przeczytaniu tylu
                              > miłych słów... big_grin

                              No to ja jeszcze dodam... zastanawiałam się, czy pisać o tym na forum, czy też
                              prywatnie, ale w końcu przecież tu sami swoi... Otóż moja przyjaciółka
                              stwierdziła też, że masz bardzo ładny biust smile

                              > Gdy w końcu dotarliśmy do polskiego sklepu, dowiedzielismy się tam, że jeden z
                              > produktów na mojej liscie zakupów -czyli szczaw - wyparował... Sama szefowa
                              > sprawdzała półkę, bo nie wierzyła...

                              Ja dalej będę obstawać przy tym, że on tam był, tylko schowany za słoiczkami z
                              ogórkami... Np ale przynajmniej wiedziałaś od razu bez pudła, że ja już byłam w
                              polskim sklepie ;-P

                              > Odbieram to więc jako karę
                              > za spóźnienie, hehe... smile

                              No bo swoją drogą gdybyś się nie spóźniła, to mogłabym Ci pokazać, gdzie ja te
                              pozostałe słoiczki widziałam... więc poniekąd tak, kara, tylko nie z mojej
                              strony, tylko tzw. losu wink. A tak poważnie to nie przejmuj się spóźnieniem,
                              ważne, że się znalazłyśmy smile

                              > Triniu, przekaż twoim znajomym, że są baaardzo mili... wink

                              Przekażę.smile Od siebie jeszcze dodam, że męża mam miłego też wink

                              > Do Olympii wybiorę się baaardzo chętnie, ale chyba dopiero za jakieś dwa
                              > tygodnie... Może być? smile

                              No pewnie, że może!!! big_grin

                              > Aaa... Jeszcze dodam, że na bazarze poznałam bardzo fajną dziewczynę z Polski,
                              > imienniczkę naszej Ani z Portland, a więc może uda mi sie pogłębić tę
                              > znajomość? smile Baaardzo bym się cieszyła... wink

                              Zapraszaj ją tu do nas na KP smile

                              > Wieczór spędzilismy u znajomych, bo u nas ogrzewanie nie działa (i nie dość
                              > tego, to jeszcze światło na klatce schodowej nawaliło)... Teraz też stukam do
                              > was skostniałymi palcami po klawiaturze... Nawet wełniany sweter ani ciepły
                              > pled na plecach nie są w stanie mi pomóc... sad Mam nadzieję, że jutro to
                              > naprawią...

                              I jak, naprawili? Na wszelki wypadek wysyłam wirtualny kocyk i wannę pełną
                              ciepłej wody. smile
        • samo Re: Polish Soup Festival 28.10.05, 23:40
          Ja tam sie o kiszone nie martwie, bo sobie u znajomego co jezdzi do Szikagowa
          raz na kilka miesiecy zamawiam 6 sloikow Krakusowych ogorkow i mam ogorkowa 1-2
          razy w miesiacu- wielki gar.Wystarczy zeby nie odczuwac braku :o) Ja zreszta
          jestem raczej pomidorowa. Ale poszukam nastepnym razem tego Rosoffa, chociaz
          nie ma zadnego ze wspomnianych przez was sklepow u mnie. Zawsze jednak mozna
          napisac kartke do menadzera, ze sie prosi o zakup i sprowadzaja. Trzymaja dla
          ciebie dopoki kupujesz. To mile.
    • kasiasmom Do Ani 2000: ogorki kiszone w Portland 29.10.05, 01:38
      Wiem na pewno, ze Fred Meyer sprzedaje takowe w sloikach, choc marki nie
      pamietam, ale sa w lodowkach, kolo serow, wedlin, galaretkowych salatek w
      pudelkach itp. Poszukaj tez w Albertsonie czy Safeway'u. Poznasz je po
      charakterystycznej, metnej zalewie (w odroznieniu do korniszonow). Troszke
      slonawe jak na moj gust, ale do salatki czy zupy w sam raz!
    • ellenai Re: Polish Soup Festival 29.10.05, 03:07
      martusia,ja to nawet nie wiem o takich imprezach
      polskich,"zazdraszczam"zapachow zurkowych! ja to takie specjaly moge probowac
      jak odwiedze czasem alex113! polonii u mnie nie ma!
      • marta_midwest Re: Polish Soup Festival 29.10.05, 22:14
        Ellenai, u mnie tez ta polonia skromniutka, a poza tym ja sie trzymam od nie z
        daleka. To pierwsza taka "impreza" o ktorej slyszalam odkad tu jestem.
        Zurku niestety nie bylosad Ale byla dobra pomidorowa, rewelacyjny krupnik, taki
        sobie kapusniak, kiepski chlodnik, bardzo dobra grzybowa, niezla jagodowa, i
        dosc dobra ogorkowa (ale chyba z konserwowych ogorkow...)
        Mnostwo ludzi, w wiekszosci starszych, i chyba znaczna wiekszosc Amerykanow.
        Babki z polskiego kosciola sprzedawaly domowe pierogi, z jablkami i z kapusta
        kiszona, kupilam i mam nadzieje ze sie nie zawiodesmile
        • tamsin Re: Polish Soup Festival 30.10.05, 03:21
          a ja bylam w tej polskiej knajpce dzisiaj, wpadlismy o tak od niechcenia, bo
          zimno na dworze a na zupe przyszla mi taka ochota, ze musialam to jakos
          zrealizowac...Bylismy grupka, oprocz mnie wszyscy anglojezyczni, wiec
          wyobrazcie sobie jak popatrzyli na menu, ktore nalesniki przetlumaczyli
          jako "CRAPES"!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka