Dodaj do ulubionych

wychowywanie dzieci

17.12.05, 21:01
Wiem, że nie wszystkie dziewczyny na tym forum maja dzieci, ale za to wszystkie mieszkacie w Anglii:) Co sadzicie w podejsciu do wychowywania dzieci tutaj? Po prawie poltorarocznym pobycie udalo mi sie uporac z wieloma problemami mniejszymi i wiekszymi. Duza moja bolaczka byla praca ponizej kwalifikacji, ale od miesiaca pracuje w lokalnym councilu i wreszcie moge "pracowac glowa" i mam szanse na rozwoj. Sprawy finansowe tez sie w miare ukladaja - idziemy do przodu. Ale jedna rzecz nie daje mi wciaz spokoju - to warunki w jakich wychowuje sie dzieci. Juz nieraz wspominane byly kwestie dzieci porozbieranych, ale to dotyczy wielu innych spraw. Wiele z nich to drobiazgi, ale zycie dziecka skupia sie wokol drobiazgow... Z mojej corki dzieci sie smieja w szkole, gdy zaklada czapke na playtime; butow nigdy nie zmieniaja, co w zimie oznacza 7 godzin spedzonych w cieplych butach; pija lodowata wode z kranu... Te i inne sprawy spowodowaly, ze corka od dwoch miesiecy jest zaziebiona i w koncu wyladowala na antybiotykach.(ktore zreszta dostalam "przez telefon" po dwuzdaniowym opisie objawow - lekarz nie widzial dziecka na oczy!!!). Szkola ... 7-mio godzinn pobyt poza domem poczawszy od czwartego roku zycia. Nastolatki, ktore mijam na ulicy i zastanawiam sie czy moja corka za kilka lat tez tak bedzie wygladac/tak sie zachowywac... Na ile ma na nia wplyw moje wychowanie a na ile srodowisko, w ktorym sie wychowuje? Jakie sa Wasze opinie? Bo ja coraz czesciej przemysliwuje powrot do Polski wlasnie ze wzgledu na nia... Moze jestem przewrazliwiona...
Obserwuj wątek
    • aniek133 Re: wychowywanie dzieci 17.12.05, 21:19
      Trudno mi sie wypowiadac, bo dzieci nie posiadam, ale powiem Ci, ze
      wielokrotnie spotkalam sie z opinia, ze Polacy wracaja (lub zamierzaja wrocic)
      z dzieckiem w wieku szkolnym do Polski, bo nie wyobrazaja sobie wychowywania
      dziecka w tym kraju. Cos w tym jest...
      Jak dla mnie - czy te dzieci nie sa za dlugo w szkole? Male dzieci spotykam na
      ulicy wracajace ze szkoly o zmroku (zima, oczywiscie). Ja bym tak nie chciala i
      ciesze sie, ze mi przyszlo przebywac w szkole w najmlodszym wieku do ok.12-13
      godziny. I na pewno nic na tym nie stracilam, jesli chodzi o wiedze (w
      porownaniu z tym, czego ucza sie dzieci angielskie).
      • kasia799 Re: wychowywanie dzieci 17.12.05, 23:49
        Wiesz aniek, musze ci powiedziec, ze jestem akurat z wyzu stat. i bedac w
        drugiej klasie podstawowki mialam zajecia do 16-40. Do dzis to pamietam bo
        rodzice bardzo wtedy protestowali. Niestety dyrekcja niewiele mogla zrobic bo
        bylo takie przepelnienie.
        Zimowa pora wiekszosc dzieci bylo odbieranych przez rodzicow lub szlo z kolega
        z sasiedztwa.
    • basiak6 Re: wychowywanie dzieci 17.12.05, 21:33
      A dla mnie to tutejsze hartowanie ma wiekszy sens niz to co robia w Polsce...
      Jak maly sie urodzil w styczniu, juz w marcu czapki mu nie zakladalam,zawsze byl
      ubierany tak jak ja, nie cieplej, jak zaczal chodzic i biegac to jedna warstwe
      mniej.
      Nigdy nie rozumialam tego czapkowego szalenstwa w POlsce, nie zakladam dziecku
      czapki chyba ze sama nosze, a juz na pewno nie przy tutejszym klimacie. Dzisiaj
      owszem bylo 2-3 stopnie wiec czapke mial (ma 3 lata). Bo moj maz tez mial.
      Rajstop pod spodniami nigdy nie mial, kolezanka w Polsce zaklada juz od jesieni.
      Maly pije mleko i jogurty prosto z lodowki. Jest bardzo odporny, mimo tego ze
      chodzi do przedszkola, naprawde rzadko choruje podobnie jak reszta znajomych dzieci.
      O wiele bardziej mi odpowiada tutejszy system, musze przyznac...
      Moze to tez kwestia tego ze jestem tutaj juz dlugo i pewne rzeczy sie zamazaly,
      ale na pewno od zawsze dziwilo mnie to czemu w Polsce tak sie cieplo dzieci ubiera;)
    • princessjobaggy Re: wychowywanie dzieci 17.12.05, 21:44
      Nie wiem na ile wplyw na Twoje dziecko bedzie mialo srodowisko, w jakim
      przebywa.

      Wiem, ze bardzo duzy wplyw na podejscie dziecka do wielu kwestii maja normy
      wyniesione z domu. Co mnie osobiscie zaskoczylo w Anglii (oczywiscie
      generalizuje) to brak reakcji rodzicow na, dla mnie czesto niedopuszczalne,
      zachowanie dzieci. Np. wczoraj spokojnie popijalam sobie kawe, a dziecko przy
      stoliku obok skakalo po krzeslach. Tatus tylko spojrzal- zero reakcji (!)

      Poza tym bardzo luzne podejscie rodzicow do przeklinania, palenia papierosow,
      podnoszenia glosu na rodzicow przez dzieci - dla mnie nie do przyjecia. W
      Polsce, poza rodzinami patologicznymi, nigdy tego nie zaobserwowalam. Moze w
      jakiejs zlotej klatce zylam? Gdybym jako mala dziewczynka zaklela przy
      rodzicach, dostalabym tak w tylek, ze by mi sie odechcialo.
      • basiak6 Re: wychowywanie dzieci 17.12.05, 22:04
        Pewne luzactwo mnie tez denerwuje, np dracy sie za moimi plecami w teatrze 10
        latek i mamusia ktora ma to w nosie.
        Ale z drugiej strony podoba mi sie ze nie strofuje sie dzieci non stop tak jak w
        Polsce, nie sa tak zastraszone i niesmiale... Stosuje te sama metode nie
        strofowania a) jesli to co robi dziecko nie przeszkadza innym b) jesli nie jest
        zagrozeniem dla jego zdrowa i bezpieczenstwa. Jak bylam w Polsce moj synek
        otrzymal miano 'lobuza' (bo biega i jest aktywny a ja go nie strofuje ze biega)
        a tutaj uwazany jest za normalnego, wesolego chlopca:)
        • agoos1 Re: wychowywanie dzieci 17.12.05, 22:40
          Basiak6, wiem o czym mowisz z tym ubieraniem. Ja moje dziecko zawsze staralam sie ubierac adekwatnie do warunkow pogodowych i musze przyznac, ze mala jest bardzo odporna. Tym bardziej jestem wkurzona, ze wyladowala z antybiotykami, bo wiem, skad sie to wzielo. Teraz to na pewno przegrzana nie chodzi, bo ona sie po prostu wstydzi ubierac nawet szalik w temperaturze, w ktorej ja mocno rozmyslam na dzalozeniem czapki (choc ja raczej do nieczapkowcow naleze). Boje sie, ze ten przyklad pokazuje, ze dzieci sa bardzo podatne na wplywy zarowno w tych mniejszych jak i w wiekszych kwestiach a okres dojrzewania i presja rowiesnikow
          jeszcze daleko przed nami. Mnie rowniez drazni strofowanie dzieci na kazdym kroku i wysilki rodzicow w kierunku wychowywania "grzecznych dziewczynek", jednak 12-stolatki z ubioru i zachowania przypominajace 16-stolatki hmmm...
          • basiak6 Re: wychowywanie dzieci 17.12.05, 23:04
            Masz racje z tym ubiorem niektorych dziewczynek, dla mnie to tez przegiecie...
            ale gdybys sie przeszla do szkoly mojej bratanicy w Polsce to niewiele sie to
            rozni, tutaj przynajmniej nosza mundurki do szkoly;)
            Antybiotyk sie zdarzy kazdemu, teraz jakos wiecej zarazkow krazy wiec nawet
            jesli super cieplo ubierzesz, dziecko moze zachorowac...
            Generalnie lzejsze ubieranie ma wiekszy sens bo im mniejsze roznice temperatur
            tym mniejsze szanse zachorowania:))))
            Ale jak widze dziecko kolezanki po basenie z mokra glowa bez czapki (wlasnie na
            trzeciej kuracji antybiotykowej na chroniczne zapalenie ucha) to sama mam ochote
            malej czapke dac....
            • izabelski Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 01:25
              a ktora z was chodzil w szaliku w podstawowce Polsce - bo ja nie :-)
              wiec nie przesadzajmy
              racja - w Polsce dzieci pija tylko cieple picie - tu odwrotnie
              kwestia przyzwyczajenia
              moje dziecie jak maja w-f to wlakadaja spodnie od dresu i bluze i graja na
              boisku w pilke etc - jedyna przeszkoda jest deszcz
              chorowaly, jak zaczynaly chodzic do szkoly - katary i jaszle

              zreszta mlodszy mniej, bo sie pozarazal wczewsniej i przechodzil wszystko
              bezobjawowo

              skarpetki w grudniu dla dziewczynek i spodenki do szkoly dla chlopcow - nie
              popieram, wiec moich dzieci tak nie ubieram
    • princessjobaggy Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 02:12
      Watek znowu zszedl glownie na temat ubierania dzieci, co - dla przypomnienia -
      juz przewijalo sie w watku o kalesonach:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29377&w=32900141&a=32900141
    • jaleo Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 11:40
      "Zimny chow" mnie akurat nie przeszkadza (oczywiscie bez przesady typu
      paradowanie w mokrych wlosach po basenie w zimie).

      Natomiast brak dyscypliny w jakimkolwiek ksztalcie w wychowaniu dzieci mi nie
      odpowiada. Przewaznie w UK sprawdza sie regula, ze im mniejsze wyksztalcenie i
      status rodzicow, tym bardziej "dzieci robia, co chca" (oczywiscie sa wyjatki).
      Natomiast w klasach srednich mamy teraz pokolenia wychowane wg. zalecen, ktore
      zaczely byc gloszone w latach 70-tych i 80-tych - ze dziecko nalezy zawsze
      pytac o zdanie, ze nalezy je bez przerwy "stymulowac" ciekawymi zajeciami,
      jesli dziecko jest znudzone, to jest wina rodzicow, jesli dziecko jest smutne,
      zestresowane, to rodzice powinni ten stan zmienic, dziecku powinno sie wmawiac,
      ze cokolwiek robi, jest "special" itp.

      I tak wyroslo pokolenie mlodych ludzi, ktorzy nie maja jakichkolwiek "coping
      mechanisms" (hmm, znow ta ubogosc jez. polskiego ;-), ktorzy polegaja na
      innych, aby im urozmaicili zycie, ktorzy sa zupelnie bezradni wobec
      przeciwnosci losu. Ja widze to na co dzien w pracy, bo mam w zespole swiezo
      upieczonych absolwentow uniwersytetow, w wiekszosci pochodzacych wlasnie z
      middle class. Ich wychowanie w tym, opisanym wyzej, nurcie, widac jak na
      dloni. Niedawno ukazala sie nawet taka ksiazka, naprawde swietna, Maggie
      Mamen, pt. "The Pampered Child Syndrome" - polecam!
      • annamaria0 Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 12:57
        Ja nie mam nic przeciwko zimnemu chowowi, przeciez tutejszy klimat jest
        lagodniejszy niz w PL. Jedyne, co mnie nieco irytuje, to maly nacisk na opieke
        stomatologiczna, w kraju badz co badz duzo bogatszym od Polski, ktory powinno
        stac na profilaktyke i latwy i tani dostep do dentysty przynajmniej dla dzieci,
        jesli nie dla wszystkich. W jednym z epizodow Simpsonow Homer straszy dzieci, ze
        jak nie beda myly zebow, to beda mialy zeby jak Brytyjczycy.
        Przeraza mnie tez wszechobecnosc gier komputerowych, z ktorych wiekszosc nie ma
        zadnych wartosci edukacyjnych- no ale to problem szerszy, obecny w wielu krajach.
        • jaleo Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 13:05
          annamaria0 napisała:

          > co mnie nieco irytuje, to maly nacisk na opieke
          > stomatologiczna, w kraju badz co badz duzo bogatszym od Polski, ktory powinno
          > stac na profilaktyke i latwy i tani dostep do dentysty przynajmniej dla
          dzieci,
          > jesli nie dla wszystkich.

          Dla dzieci to chyba nie ma problemu z dostepem? Tu, gdzie mieszkam, owszem dla
          doroslych bardzo trudno sie zapisac do dentysty w ramach NHS (a raczej, jest to
          niemozliwe), ale dzieci przyjmuja. Moj dentysta np. doroslych leczy tylko
          prywatnie, ale dzieci w ramach NHS. I zachecaja, zeby dzieci zapisywac do
          dentysty na przeglady od 2-go roku zycia. Rowniez do szkoly i nawet nursery u
          mojej corki przychodzi dentysta, co prawda nie leczy, ale robi dzieciom
          przeglady pod katem ewentualnej prochnicy.

          Niedawno opublikowano dane, ze ok. 30% dzieci ponizej 15-go roku zycia w UK ma
          prochnice, czym sie oczywiscie wszyscy bardzo zalamywali, bo ten procent wzrosl
          przez ostatnie 20 lat. Ale wydaje mi sie, ze porownaniu z Polska to i tak jest
          bardzo niski odsetek, bo o ile siegam pamiecia, to nie bylo chyba nikogo, kto w
          szkole podstawowej lub sredniej nie mialby plomby w zebach.

          Co do dostepnosci dentystow dla doroslych, to zgadzam sie, ze to jest skandal.
          Ja osobiscie winie rzad i jego glupawa polityke planowania.
          • izabelski Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 13:11
            w Londynie zarowno dorosli jak i dzieci maja problem z dostepem do dentystow
            (niestety)
          • annamaria0 Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 13:18
            Celowo podkreslilam to, ze UK to czwarty najbogatszy kraj na swiecie, ale jesli
            chodzi o stomatologie, jest daleko w tyle np za Szwecja, w ktorej prochnice
            praktycznie wyeliminowano. Z Pl nie warto porownywac, bo to nie ten sam poziom
            gospodarczy.
            Moj synek ma dopiero 6 mies, wiec nie wiem, czy dentysta bedzie przyjmowal w
            nursery czy pre-school, ale z tego co slysze,to mimo ze mieszkam w bardzo
            zamoznym miescie, nie jest z tym dostepem tak rozowo, ponadto nie ma, tak jak
            wlasnie w Skandynawii, zadnej kampanii na rzecz np. ograniczenia dostepu do
            slodyczy (w Szwecji dzieci dostaja slodycze raz w tygodniu), koniecznosci
            czestych przegladow etc.
            • izabelski Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 13:22
              Aniu - pieniadze rulez, dlatego te idiotyczne reklamy leca na okraglo podczas
              programow telewizyjnych naITV czy 5

              warto zainwestowac w nagrania bajek na video/dvd - a dzieciom pozwolic ogladac
              jak sie ma czas byc z nimi i od razu tlumaczyc istote rkalmy - ze ci smutni
              panowie namawiaja nas do zakupow, bo chca wyciagnac nam pieniadze z kieszeni
            • ollie1 Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 13:44
              w kwestii dentysty nie moge sie jednak oprzec porownaniu do PL!
              Jednym z moich najgorszych koszmarow dziecinstwa byly bowiem szkolne wizyty u
              dentysty. Co roku, kazdy w klasie mial sprawdzane i leczone zeby, wlasnie przez
              szkolnego dentyste. Dzieciaki brano w czasie lekcji i nie bylo zadnej szansy
              wymigania sie od corocznego badania!
              Strach przed dentysta bardzo skutecznie przypominal mi o szorowaniu zebow rano
              i wieczorem ;)
            • basiak6 Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 13:59
              Moze to tez kwestia lokalna, u nas od poczatku nawet HV czy GP kladli do glowy
              zeby ograniczac cukier, do picia dawac tylko wode, etc.
              Mamy w domu system taki ze maly nie dostaje slodyczy w tygodniu (dostaje owoce i
              rodzynki na deser), w weekend czekoladka po obiedzie.
              Regularnie chodzimy z nim na kontrole do dentysty, zabki ma idealne:)
              Tyle ze drogo to wychodzi, zgadzam sie ze w porownaniu do Szwecji nie jest tutaj
              pod tym wzgledem tak rozowo.
              • annamaria0 Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 15:03
                moja HV jest mila, ale zastanawiam, dlaczego w ogole tworzyc taki sztuczny twor
                jak HV? Nie dowiedzialam sie od niej nic, czego bym wczesniej nie przeczytala
                lub uslyszala od doswiadczonych mam. O poradach dot. zywienia nie bylo mowy. Nie
                otrzymalam zadnych wskazowek od naszego GP. Ja akurat ich nie potrzebuje, ale
                moze inni by skorzystali? Pytalam pielegniarke z mojej rodziny, okazuje sie, ze
                HV nie musza miec zadnego wyksztalcenia medycznego, chocby nursing degree,
                koncza jedynie specjalny kurs. Wyglada wiec na to, ze glownym i, sadzac po
                wizytach u mnie, niemal jedynym jej zadaniem bylo wazenie malucha. Tak sobie
                dywaguje: moze te fundusze, ktore sa przeznaczane na utrzymywanie HVs lepiej
                przeznaczyc na zwiekszenie miejsc na uczelniach dla przyszlych pediatrow?

                • jaleo Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 18:11
                  annamaria0 napisała:

                  > Pytalam pielegniarke z mojej rodziny, okazuje sie, ze
                  > HV nie musza miec zadnego wyksztalcenia medycznego, chocby nursing degree,
                  > koncza jedynie specjalny kurs.

                  Oj chyba cos jej sie pomylilo ;-) Owszem, dyplomu uniwersyteckiego nie musza
                  miec (jesli to masz na mysli od "nursing degree"), ale HV to sa pielegniarki.
                  Zeby zostac HV trzeba byc registered nurse lub registered midwife.
                • aitee Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 18:17
                  "Health visitors are experienced and qualified registered nurses or midwives
                  who work to promote good health, and prevent illness in the community. They
                  spend most of their day visiting people in their homes, especially new mothers
                  and children under age five. They also work with other sections of the
                  community including the elderly, disabled, and long-term sick, offering
                  practical support and advice to help people overcome their disabilities. "
                  "To be eligible for training as a health visitor you must first qualify as a
                  midwife, or registered nurse in any branch, and have two years'' post-
                  qualifying experience of professional practice.

                  To qualify as a registered nurse or midwife it is necessary to complete either
                  a degree or Diploma of Higher Education in Nursing, or midwifery. The Nursing
                  and Midwifery Council (NMC) require you to provide evidence of your literacy
                  and numeracy, good health and good character, and recent successful study
                  experience. The minimum age to begin training is 17.5 years old in England, 17
                  in Scotland, and 18 in Northern Ireland and Wales. In addition, institutions
                  that offer nursing and midwifery programmes are entitled to set their own
                  specific educational entry requirements. "
                  To tak a propos braku wykształcenia HV ;)

                  • jaleo Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 18:21
                    aitee napisała:

                    >> To tak a propos braku wykształcenia HV ;)
                    >
                    No ale przeciez "znajoma mowila" wiec na pewno prawda ;-)))
                    • annamaria0 Re: wychowywanie dzieci 19.12.05, 13:45
                      jaleo napisała:

                      > aitee napisała:
                      >
                      > >> To tak a propos braku wykształcenia HV ;)
                      > >
                      > No ale przeciez "znajoma mowila" wiec na pewno prawda ;-)))
                      Po pierwsze, nie znajoma, a osoba z kregu rodziny meza, Angielka i przy okazji
                      pielegniarka - chyba mozna zrozumiec, dlaczego potraktowalam ja jako dobre
                      zrodlo informacji i wzielam jej slowa za dobra monete. Po drugie, mysle, ze
                      niewielki moj udzial na tym forum dowodzi, ze nie jestem osoba kompletnie
                      pozbawiona wiedzy, intelektu czy zdolnosci analitycznych, ktora jedynie powtarza
                      zaslyszane opinie i przykro mi, ze tak odebralas moj post, Jaleo.
            • jaleo Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 18:07
              annamaria0 napisała:

              > Z Pl nie warto porownywac, bo to nie ten sam poziom
              > gospodarczy.

              No wlasnie wydaje mi sie, ze sytuacja polska jest akurat ciekawa, bo do
              dentysty w Polsce przeciez mozna sie dostac bez najmniejszego problemu, co
              wiecej, gabinety sa nawet w szkolach (!!) a i tak wiekszosc dzieci ma
              prochnice. Nie wiem, dlaczego tak sie dzieje, ale chyba poziom gospodarczy ma
              z tym niewiele wspolnego?
      • izabelski Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 13:11
        najwiekszy chyba problem z dziecmi, ktore sa ochraniane i bronione przedwszelka
        nuda, to to iz brak im iskry w oku
        przebojowaosci i determinacjii
        pierwsze pokolenie urodzonych na tutejszyn gruncie dzieci emigrantow zazwyczaj
        osiaga mniej niz ich rodzice
        bo rodzice starali sie im przychylic nieba, azeby one nie doswiadczyly takiej
        samej biedy i niedostatku
        efektem sa zazwyczaj dobrze sie uczace dzieciaki, ale pozbawione fantazjii :-(
    • hooanita Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 13:23
      Mysle podobnie jak ty. Uwazam ze w zwiazku z przyjazdem do Anglii na stale nie
      bede zmieniala samej siebie jezeli Ja tego nie potrzebuje. Nie bede na sile
      pokazywac wszystkim jak to idealnie asimiluje sie z brytyjskim spoleczenstwem
      chodze nago wraz z moim dzieckiem.

      Moge nasladowac tubylcow w wielu sprawach ale tylko jak "JA" uwazam ze jest to
      dobre i sluszne. Wybaczcie ale nie bede jadla indyka w wigile tylko dlatego ze
      tu mieszkam.

      Co do hartowania dzieci to jakos nie zauwazylam aby angielskie dzieci mniej
      chorowaly. W szkole bez roznicy jakiej sa narodowosci wszystkie sa chore. I te
      ubrane i te rozebrane.

      Problem polega na tym ze sie nawzajem zarazaja bo niektore mamy maja to w nosie
      i prowadza chore dzieci do szkoly.

      A to ze ktos sie smieje z ubranej czapki czy rajstopek to normalne z ich strony
      nie jest. Bo jezeli odmiennosc jest tak zla to zapewne beda sie smiac ze
      jestesmy z polski lub ze jemy ryby na christmas.

      Napotykamy w UK na wiele spraw ktorych nie mozemy zaakceptowac bo sa wbrew
      naszej logice. Bo przeciez jakby w Polsce jakas Angielka z tradycja
      nieubierania dzieci w zime przyszla by do przedszkola z kilku miesiecznym
      dzieckiem na reku bez czapki i BUTOW i SKARPETEK z golymi nogami a temperatura
      jest 0 stopni. To nikt o niej nie pomyslalby pozytywnie.

      My Polacy nie musimy zangielszczac swoich zachowan na sile. Nie jestesmy pod
      okupacja. Jestesmy tu dobrowolnie i mamy prawo zyc (wielcy tego swiata o tym
      zdecydowali) jak uwazamy za stosowne.

      Ps. tym razem nie ma Ps. :)




      • izabelski indyka sie je w 1-szy dzien swiat a nie :-))) 18.12.05, 13:26
        w Wigilie - nie musisz wiec zmieniac zwyczajow:-)
      • basiak6 Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 13:57
        Przyznaje ze nie rozumiem hasel typu 'My Polacy'...:)
        Moze po prostu ja do tego nie pasuje bo od urodzenia mam dwa obywatelstwa?:)
        W kazdym razie dla mnie kwestia ubierania dzieci jest bardziej logiczna tutaj w
        UK, tak samo jak o wiele mniejsze umedycznienie ciazy, porodu czy opieki nad
        dziecmi. Zawsze bralam to co mi pasowalo z roznych miejsc w ktorych mieszkalam i
        uwazam ze czlowiek powinien sie zmieniac i byc otwarty na nowe rzeczy.
        Nawet jesli oznacza to nie ubieranie dziecku czapki kiedy jest 15 stopni jesli
        ktos zweryfikuje poglady i uzna ze tak naprawde to dziecko moze byc lzej ubrane,
        co w tym niewlasciwego?
        Ja uwazam ze dzieci tutaj o wiele mniej choruja, dostaja mniej lekow i sa
        ogolnie bardziej zahartowane.

    • agoos1 Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 17:19
      Ja sie zgadzam ze zdaniem, ze moge dziecko wychowywac tak, jak chce, ze jestem wolnym czlowiekiem w wolnym kraju, ze moge czerpac z niego, to co najlepsze a nie slepo nasladowac. Lecz jest to prawdziwe tylko do pewnego momentu. Mianowicie do momentu, gdy dziecko jest male. Bo mozesz mu zwyczajnie narzucic swoja wole a i dylematy sa stosunkowo male tj. kwestie ubioru czy dyscypliny malucha. Ale dzieci rosna i to nieublaganie szybko i obawiam sie, ze to wlasnie srodowisko bedzie mialo na nie coraz wiekszy wplyw. Przyjezdzajac tutaj wybralam dla swojego dziecka jakas rzeczywistosc, w ktorej dorasta. Mnie sie pewne rzeczy nie podobaja i moge dla siebie i swojej rodziny zalozyc filtr i wybierac to, co najlepsze. Czas mija i moj autorytet bedzie slabl, dziecko bedzie sie chcialo poczuc czescia spoleczenstwa, w ktorym zyje, identyfikowac sie z grupa rowiesnikow. I co wtedy? Ono takiego filtru moze nie miec, bo jest jeszcze nieuksztaltowane jako czlowiek, bo dopiero probuje zycia. A mnie moze byc nie stac, aby dorastalo poza duzym miastem i bedzie nasiakalo czyms co mnie u tutejszej mlodziezy przeraza. Strasznie nagmatwalam, ale zdaje sie, ze powiedzialam to, co mialam zamiar powiedziec :)
      • hooanita Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 17:42
        Dzieci nasze jak dorosna same powinny decydowac co dla nich jest dobre.
        Oczywiscie teraz my musimy wiedziec jak balansowac czy tradycja czy realia ale
        to juz bardzo osobista sprawa.

      • chihiro2 Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 18:27
        Masz racje piszac, ze dziecko w miare dorastania coraz wiecej czerpie z
        otoczenia i od rowiesnikow. Ale nie demonizujmy, sa rozne rodzaje srodowisk.
        Nie zakladaj, ze Twoje dziecko bedzie otoczone samym rozwydrzonym tlumem
        wulgarnych nastolatkow. Sa tu w Anglii takze ludzie o bardzo wysokiej kulturze
        osobistej, jednoczesnie wyksztalceni, oczytani i stanowiacy doskonala reklame
        dla swojego kraju. Nigdzie nie jest tak czarno jak tu jest przedstawiane. W
        Polsce takze sa srodowiska malo kulturalne i oczywiscie to one najbardziej
        rzucaja sie w oczy (i w uszy). Ci o wysokiej kulturze sa niewidoczni i
        nieslyszalni. Ale istnieja - zarowno w Polsce jak i w Anglii. Moze Twoje
        dziecko bedzie chcialo nasladowac akurat te "lepsze" osoby? Zwlaszcza jak
        bedzie juz mialo podstawy od Ciebie i Twojego partnera.

        I jeszcze jedna kwestia - nie kazde dziecko chce sie tak bardzo identyfikowac z
        rowiesnikami. Sa kregi, gdzie indywidualizm i innosc ceni sie bardziej niz
        uniformizacje (ta sama muzyka, literatura, hobby). Moze Twoje dziecko trafi
        akurat na takich ludzi?

        ----
        If it has a face, I don't want to eat it.
        • jaleo Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 19:05
          chihiro2 napisała:

          > Ale nie demonizujmy, sa rozne rodzaje srodowisk.
          > Nie zakladaj, ze Twoje dziecko bedzie otoczone samym rozwydrzonym tlumem
          > wulgarnych nastolatkow. Sa tu w Anglii takze ludzie o bardzo wysokiej
          kulturze
          > osobistej, jednoczesnie wyksztalceni, oczytani i stanowiacy doskonala reklame
          > dla swojego kraju. Nigdzie nie jest tak czarno jak tu jest przedstawiane.

          Prawda, ale akurat specyfika UK jest zjawisko "ghettoisation" tzn. te
          srodowiska, o ktorych mowisz, sa bardzo okreslone terytorialnie. I niestety z
          wiadomych powodow bardzo czesto Polacy tu w UK trafiaja wlasnie do tych
          tanszych, gorszych dzielnic. I wtedy rzeczywiscie jest problem jesli chodzi o
          srodowisko szkolne i "podworkowe".
          • azbestowestringi a szkoly Waldorfskie? 18.12.05, 21:14
            macie z nimi jakies doswiadczenia? mieszkam kolo takiej szkoly i codziennie
            goszcze u siebie na obiedzie dwojke dzieci, ktore do niej chodza. i jestem nimi
            zachwycona!jak z reszta cala reszta uczniow tej szkoly
            • chihiro2 Re: a szkoly Waldorfskie? 18.12.05, 21:24
              Ja kiedys duzo o nich czytalam i jak bym juz miala dziecko to z pewnoscia
              poslalabym je do takiej szkoly. Zadne zwykle szkoly angielskie sie dla mnie nie
              licza, tylko taka alternatywa. W Polsce tez bym poslala dziecko do przedszkola
              i szkoly Waldorffskiej. Do przedszkola to moze jeszcze Montessori, a juz na
              100% do wegetarianskiego (dla mnie jednym z priorytetow jest, aby moje dziecko
              nie jadlo zwierzat).
              • azbestowestringi Re: a szkoly Waldorfskie? 18.12.05, 21:29
                my tez wiewiore wyslemy do przedszkola i szkoly waldorfskiej. z reszta to jakby
                naturalne bo zyjemy wg wielu wytycznych antropozofii.
              • jagienkaa Re: a szkoly Waldorfskie? 18.12.05, 21:41
                Montessori - super rzecz. Szkoły też są Montessori, nawet do 18 roku życia, ale
                tutaj w UK nie ma ich dużo.
                A co do reszty...ja się zgadzam z agoos1, mnie też przeszkadza jak tu dzieci są
                wychowywane, nie podoba mi się chyba najbardziej to że niektóre kobiety (czy
                mężczyźni - działa to też w inną stronę) mają po kilkoro dzieci z innym
                partnerem, w ogóle się nie przejmując konsekwencjami. NIe podoba mi się ta
                beztroska, czy tak jak w piątek przyszła mi do domu o 20 dwójka chłopaków ok 8-
                9 lat śpiewając Jingle Bells - co takie dzieci robią o tej porze, bez rodziców,
                pukając obcym ludziom do drzwi?! nie podoba mi się że w restauracjach, pubach
                czy miejscach publicznych dzieci wrzeszczą, gonią się, popychają, krzyczą - i
                nikt im nie zwróci uwagi. To uczeniu braku kultury od małego... żal mi też
                dzieci, które są zabierane na całodzienne zakupy po centrach handlowych.
                Ale - kiedyś nie mając dzieci byłam idealistką, myślałam że dzieci da się
                ustawić, teraz wiem że owszem - ale zawsze jest część dziecka ze swoją własną
                osobowością i tego się nie da przewidzieć. Dlatego od pewnego czasu przestałam
                ogłaszać moje wizje na temat dzieci - bo nie umiem przewidzieć w jakie
                towarzystwo moje dziecko wpadnie, co będzie lubiło, jak się będzie
                zachowywało...można dzieci od wielu rzeczy starać uchronić, pomóc, nakierować,
                ale niestety (to żart) dzieci same sobie wybiorą ścieżkę życia.
              • ralphos Wegetarianizm 18.12.05, 22:20
                chihiro2 napisała:
                > (dla mnie jednym z priorytetow jest, aby moje dziecko
                > nie jadlo zwierzat).

                Chihiro2, nie obraź się, ale ja Twojemu dziecku bardzo współczuję. Czy pytałaś
                się go/jej o zdanie w tej sprawie? Dziecko powinno jeść także mięso, bo bardzo
                trudno jest skonstruować poprawną dietę bezmięsną dla rozwijającego się dziecka.
                Ale przede wszystkim dziecko to nie zabawka, nie może służyć do leczenia
                kompleksów rodziców. Pamiętam rozmowę z dziewczyną która była od małego
                zmuszana do gry na skrzypcach. Jak tylko skończyła szkołę średnią, wyrzuciła
                skrzypce i nigdy więcej żadnych nie dotknęła. Rodzice mojego landlorda byli
                zagorzałymi wegetarianami, ten pan ma w tej chwili 43 lata i wsuwa mięso w
                ilościach hurtowych, odbija sobie całe dzieciństwo, mimo że jego rodzice nie
                byli wobec niego restrykcyjni, nie zabraniali mu jedzenia mięsa, tylko po prostu
                gotowali bezmięsne potrawy.
                W przypadku Twojego dziecka może być bardzo podobnie.

                Piszę to wszystko, bo przeraził mnie sposób w jaki o tym napisałaś - "jednym z
                priorytetów jest".
                • chihiro2 Re: Wegetarianizm 18.12.05, 23:16
                  Ralphos, bardzo malo o mnie wiesz, by tak podsumowywac wegetarianizm. Nie zycze
                  sobie.
                  Uwazam, ze bardzo latwo jest skonstruowac porzadna diete wegetarianska, a nawet
                  weganska, bo robie to od dobrych kilku lat z powodzeniem (wyniki badan mam
                  wzorowe, nie choruje, nigdy nic mnie nie boli i samopoczucie mam swietne).
                  Bardzo rzadko sie zdarza, ze dziecko wegetarian zaczyna jesc mieso. Z reguly
                  zostaje wrazliwosc na krzywde zwierzat. Po prostu nie wyobrazam sobie, by moje
                  dziecko moglo bez mrugniecia okiem jesc padline, tak jak i ja nie moglam bedac
                  dzieckiem. Rodzice czasem mnie prosili, bym zjadla kurczaka (nigdy nie
                  wmuszali), i ja zjadalam maksymalnie trzy kawalki sila powstrzymujac odruch
                  wymiotny.
                  Poczytaj najpierw troche o wegetarianizmie i wychowaniu diecka na tej diecie,
                  zanim bedziesz swoje sady opieral na jakims pojedynczym przykladzie dziewczyny
                  zmuszanej do gry na skrzypcach czy swoim landlordzie. Nie bede mojego dziecka
                  do niczego zmuszac, ale wierze, ze bedzie mialo swoj rozum i nie bedzie sie
                  przyczyniac do bezsensownego mordowania zwierzat.
                  • deadeasy Re: Wegetarianizm 19.12.05, 14:07
                    Ja jestem miesozerna bo lubie, nie odstawie, koniec i kropka. Ja mam stosunek
                    do wegetarianizmy raczej "czarno-bialy": albo sie je mieso i chodzi w
                    skorzanych butach albo sie miesa nie je i odziewa w substytuty skory (lacznie z
                    obuwiem, torebkami i paskami).

                    Futer naturalnych nie toleruje mimo, ze jestem miesozerna, bo uwazam, ze to
                    nieetyczne hodowanie zwierzat dla ludzkiej proznosci (Eskimosi i inni odziewaja
                    sie w skory z potrzeby). Jesli ktos oglasza sie wegetarianinem (slyszlam
                    o "pseudo" so ryby a nawet kurczaki - o zgrozo - jedza) ze wzgledow etycznych
                    (nie zgadza sie z hodowaniem zwierzat i ich zabijaniem) to powinien to takze
                    manifestowac w ubiorze - i dla mnie to byloby normalne. Jak juz to "na
                    calego". Jesli ktos jednak twierdzi, ze jest wegetarianinem z powodow
                    etycznych a zarazem paraduje ze skorzana torebka, nosi buty ze skory i ma
                    skorzane kanapy w domu i skorzane obicia w samochodzie to dla mnie rownie
                    dobrze moglby robic "wyjatki" na kurczaka albo rybe.

                    Co do wychowywanie malych dzieci jako wegetarian, mam raczej niesprecyzowano-
                    mieszane uczucia. Ale to pewnie dietetyk powinien sie tu wypowiedziec czy dla
                    mlodego organizmu mozna dieta wegetarianska zapewnic wszystkie potrzebne
                    elementy.

                    PS: Kosmetyki tez kupuje te nietestowane na zwierzetach (a przynajmniej staram
                    sie) :)
                  • vincentina2 Re: Wegetarianizm 19.12.05, 14:43
                    Chihiro,ja tez dorzucam swoje 2 grosze,choc pewnie ci sie nie spodobaja.
                    czy dziecko musi godzic sie na pewne rzeczy,ktore podobaja sie mamie.Skad
                    wiesz,ze ono ma ochote byc wegetarianem,moze uwielbia smak miesa i wcale go nie
                    razi zjedzenie np kury.
                    To tak jak mamy przekluwajace dziwczynkom uszy,bo podoba sie tto tylko mamom,a
                    nie tej biednej malej,nieswiadomej dziewczynce. Moze niech dzieci zadecydyduja
                    o tym same,stosownie do wieku,a jesli sa malutkie nie narzucajmy im z gory,nie
                    dajac wyboru,bo mimo,ze sa naszym dzieckiem ,maja swoja indywidualnosc.
                    pozdrawiam
                    • deadeasy o przekluwaniu 19.12.05, 15:36
                      Moze niech dzieci zadecydyduja
                      > o tym same,stosownie do wieku,a jesli sa malutkie nie narzucajmy im z
                      gory,nie
                      > dajac wyboru,bo mimo,ze sa naszym dzieckiem ,maja swoja indywidualnosc.
                      > pozdrawiam

                      hahaha ;o)
                      Jest jeszcze kwestia "stosownego wieku", ktory jest inaczej postrzegany przez
                      rozne generacje ;o)

                    • azbestowestringi eee... 19.12.05, 16:32
                      ja nie jem miesa bo sie zle po nim czuje
                      nie jem ryb bo mi nie smakuja
                      nie jem jaj odkad zrobilam sekcje zwlok na 50 zgnilych jajach ze zmutowanymi
                      kurczakami. z jednej wiec strony mowie, ze jestem wegetarianka, bo faktycznie
                      jesli chodzi o kwestie jedzenia/niejedzenia miesa to sie kwalifikuje. jesli
                      chodzi o reszte przekonan, histerii na widok kotleta ( ze to kiedys
                      cielaczek/owieczka/kurczaczek byl) albo nie-chodzenia w wyrobach skorzanych -
                      mnie to nie dotyczy. taka jest natura czlowieka - wszystkozerna. i ja te nature
                      jak najbardziej akceptuje. a ze mnie akurat mdli po miesie - coz zrobic, innych
                      po czekoladzie, migdalach, truskawkach mdli.
                      chlop jest miesozerny, corka narazie ma 3 miesiace i je to co w moim mleku
                      jest. (nic jej nie brakuje - majac 15 tygodni wazy ponad 7kg :), nie bede jej
                      zmuszac do nie jedzenia miesa, niech sama podejmie decyzje jak bedzie dorosla.
                      napewno naucze ja jednego- zeby ludziom w gary nie zagladac i nie komentowac i
                      nie narzucac swojego zdania... tak jak widze tutaj zaczynacie!
                      • deadeasy Re: eee... 19.12.05, 16:57
                        Alez nikt tu nie narzuca wlasnego zdania, raczej je wyraza tzn. komentuje - co
                        chyba wolno (do pewnego stopnia). Jesli wybiera ktos niejedzenie miesa ze
                        wzgledow zdrowotnych, estetycznych czy etycznych to jego wola (ja podziwiam, bo
                        bez miesa sie nie obede, nie to ze musze jesc codziennie ale lubie i koniec).
                        Jak pisalam, wedlog mnie (zakladam, ze wolno tu wyrazac swoje opinie) jesli
                        ktos nie je miesa ze wzgledow czysto etycznych (i chwala mu za to jesli sie
                        trzyma swoich przekonan) to mysle powinien to robic na calego. Nie chodzi mi
                        tu o przykuwanie sie lancuchami do drzwi sklepu miesnego ale nie noszenie
                        wyrobow ze skory. Jakos dziwnie dla mnie brzmialoby "nie jem miesa bo
                        zabijanie zwierzat jest barbarzynskie" a zaraz potem jak ktos by dodal "O!
                        kupilam sobie nowe futerko z lisa". Nie wiem czy jacys wegetarianie (Ci
                        etyczni) nosza kozuszki lub buty ze skory bo nie znam zadnego.
                        :)
                        • azbestowestringi Re: eee... 19.12.05, 16:59
                          to sa weganie.
                          • deadeasy Re: eee... 19.12.05, 17:12
                            Ja bym nie potrafila i podziwiam ludzi, ktorzy sa wierni swoim przekonaniom
                            (nie koniecznie je podzielam) np: totalny wegetarianizm albo kompletna
                            abstynencja (probowalam przez rok - czasem mi brakowalo kieliszka dobrego
                            winka), albo na przyklad ortodoksyjni Chrzescijanie (tacy - uderza cie w
                            policzek to nastaw drugi, wybaczanie i te sprawy). Jesli ktos sie "przerzuca"
                            na wegetarianizm - juz niewazne czy etyczny czy estetyczny ;o) to dla mnie
                            rowne jest niemalze temu jak ktos pali 40 dziennie i nagle przestaje - tak o,
                            zwyczajnie.
              • aitee Re: a szkoly Waldorfskie? 19.12.05, 15:26
                Nie jestem wegetarianką, ale w pełni cię rozumiem i popieram.
                Ludzie, piszecie o nie dawaniu dziecku wyboru czy chce czy nie chce być
                wegetarianinem a wszystko to jest w wątku o wychowaniu/noszeniu czapki itp. Wg
                was dziecko powinno mieć wybór diety, ale już kwestia rajstop pod spodniami wg
                niektórych dyskusji nie podlega?
                A pytacie swoje dzieci czy chcą chodzić w pampersach czy chcą mieszkać w UK czy
                chcą chodzić do danego przedszkola/szkoły?
    • aitee Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 21:31
      Wychowałam się w Polsce, w mieszanej religijnie rodzinie, niebogatej, raczej
      uboższej, ale wykształconej, oczytanej. Miałam koleżanki z różnych środowisk,
      biednych, bogatych. Chodziłam do zwykłej podstawówki. Czy wychowali mnie
      rodzice i rodzina czy ulica?
      Ja nie za bardzo rozumiem tego rodzaju dylematy... Twoje dziecko, ty decydujesz
      jakie wartości chcesz dziecku przybliżyć, na to je uwrażliwić, na co uodpornić.
      Jasne, że jeżeli wychowanie sprowadzimy do wkładania lub nie czapki czy rajstop
      to trzeba zmienić przede wszystkim strefę klimatyczną ;)
      Mam 20 miesięczną córeczkę, następna córka przyjdzie na świat za jakieś 7
      tygodni. Mieszkam w UK i tu zostanę. Wychowujemy naszą córkę nie w stylu
      polskim czy angielskim (czy irlandzkim, bo mąż jest Irlandczykiem z
      pochodzenia) tylko w stylu NASZYM. Wpajamy jej takie zachowania, jakie nam
      wpojono, to co wg nas jest dobre, pozytywne, mądre. Wybieramy to co wg nas ma
      największe szanse dać jej charakterowi właściwe podstawy. Bo cała reszta to
      raczej kwestia jej indywidualności a nie wpływu naszego czy czyjegokolwiek.
      Kiedyś miałam spór na jakimś forum o środki antykoncepcyjne. Bo napisałam, że
      na pewno nie podam 14 letniej córce pigułki a raczej zadbam dużo wcześniej o
      to, by w wieku 14 lat interesowała się WIELOMA ciekawszymi sprawami niż seks.
      Podobno to niemożliwe ;) No cóż, jak komuś tak wygodniej myśleć, to kłócić się
      nie będę...
      Poza tym spójrzmy krytycznie na polski model wychowania... Ile z nas zna
      młodych ludzi, którzy wychodzą z założenia, że rodzice powinni im pomagać
      materialnie, jako bezpłatne nianie, dobrze by było gdyby kupili mieszkanie,
      samochód, zapłacili za studia... Czy takie podejście jest właściwe?
      Każdy model ma swoje wady i zalety. Myślę, że tak długo jak nie pozostawimy
      wychowania dzieci na ostatnią chwilę i nie pozostawimy tego ulicy a zajmiemy
      się nim sami - nasze dzieci są bezpieczne...
      • agoos1 Re: wychowywanie dzieci 18.12.05, 23:07
        Tak samo myslalam, gdy moje dziecko mialo jeszcze dwa lata - mialo kontakt wylacznie ze mna czy z innymi czlonkami rodziny. I wydawalo mi sie, ze mam pelna kontrole nad tym, jaki swiat dziecku pokazuje, jaki mu przyblizam. Moze i tak bylo. Ta kontrola jest teraz ograniczona bo a) moje dziecko widzi i slyszy i nie potrafi ocenic rzeczy, ktore wolalabym, aby nie widzialo i nie slyszalo b) wracam do domu z pracy o blisko 6 co oznacza, ze moja corka ma kontakt z zewnetrznym srodowiskiem, ktore tak samo ja ksztaltuje jak i moje wychowanie 9 godzin dziennie, piec dni w tygodniu! Dlatego tak bardzo zastanawiam sie jak ten zewnetrzny swiat wplynie na jej uksztaltowanie sie. Poza tym to taka modyfikacja odwiecznego dylematu: nature versus nurture czyli kwestia tego, co ma wiekszy wplyw na ksztaltowanie sie osobowosci czlowieka: geny (rodzina) czy srodowisko?
        • hooanita Re: wychowywanie dzieci 19.12.05, 06:48
          agoos1 napisała:
          >Poza tym to taka modyfikacja odwiecznego dylematu: nature versus nurture czyli
          >kwestia tego, co ma wiekszy wplyw na ksztaltowanie sie osobowosci czlowieka:
          >geny (rodzina) czy srodowisko?

          O ! To jest pytanie na ktore nie ma odpowiedzi. :)
          • chihiro2 Re: wychowywanie dzieci 19.12.05, 10:15
            To niezupelnie tak jest. Geny to nie rodzina. Geny to to, jakim sie rodzisz.
            Mozesz byc wychowywana na grzeczna posluszna dziewczynke, a z natury byc
            uparciuchem i z przekora na wszystko mowic nie. Rodzina zalicza sie do
            srodowiska.
            Odwieczny dylemat to, co ma wiekszy wplyw: geny czy otoczenie (rowiesnicy,
            edukacja, wychowanie, doswiadczenia zyciowe). I na to jeszcze zaden uczony
            chyba nie znalazl odpowiedzi.
            • annamaria0 Re: wychowywanie dzieci 19.12.05, 13:28
              Dziekuje za informacje, widac, ze siostra mojej szwagierki, sama pielegniarka,
              byla zle zorientowana.
            • agoos1 Re: wychowywanie dzieci 19.12.05, 13:50
              Wiem, ze niedokladnie. Nasunelo mi sie to tylko jako porownanie do tego
              odwiecznego dylematu. Z jednej strony jest rodzina, ktorej dziecko nie wybiera,
              zostaje mu dana a z drugiej srodowisko nad wyborem ktorego mamy jakas kontrole
              (lub nasi rodzice na poczatku).
    • deadeasy Re: wychowywanie dzieci 19.12.05, 13:42
      Podobnie jak czesc osob tutaj nie moge nic dodac z wlasnego doswiadczenia bo
      dzieci nie posiadam. Bedzie o szkole:

      Znajomi przywiezli sowje pociechy (chlopiec 4 i dziewczynka 6 lat). Maly ponoc
      nie chcial chodzic do przedszkola w Polsce. Stawial sie "okoniem", plakal i
      musieli transportowac dzieciaka do dziadkow. W zwiazku z tym mieli duze opory
      przed przeprowadzka (zona z dziecmi dojechala do meza pozniej). Tutaj nie maja
      zadnych problemow z chlopcem (z dziewczykna chyba nigdy nie mieli). Maly
      chetnie uczeszcza do szkoly.

      A teraz o "darciu":

      "Darcie sie" to nie jest tylko i wylacznie domena angielskich dzieci.
      Widzialam zachowanie polskiego dziecka: "wydzieranie sie na
      rodzicow", "zamachiwanie sie na rodzicow pieciami, nogami"... moja mama
      widziala kiedys jak dzieciak sie rzucil na ziemie (Wrzeszcz przed Puchatkiem).
      • hooanita Do deadeasy 19.12.05, 16:35
        deadeasy napisała:

        > Podobnie jak czesc osob tutaj nie moge nic dodac z wlasnego doswiadczenia bo
        > dzieci nie posiadam.

        Tak wiec nic nie dodawaj.
        • akamas Re: Do deadeasy 19.12.05, 17:15

          podobnie jak terapeuci ktorzy nie przeszli wszystkich dolow psychicznych nie
          powinni myslec o interwencji, lub single/zamezni/zonaci prawnicy nie powinni
          podejmowac sie spraw rozwodowych?
    • musztarda_ziolowa Re: wychowywanie dzieci 19.12.05, 17:21
      Moim zdaniem, dzieci, ktore nie mialy dobrego kontaku z rodzicami maja latwosc
      wpadania w zle towarzystwo i czesto wlasnie w nim szukaja tego, czego nie
      dostaly w domu - glownie akceptacji. Za jakakolwiek cene. A czesto cena jest
      przyjecie pewnych "norm" funkcjonowania danej grupy - typu: palenie szlugow,
      noszenie irokezow, przeklinanie itp.
      Oczywiscie, gdy dziecko jest w wieku kilkunastu lat rodzice jako autorytety
      schodza na plan dalszy (i Bogu dzieki za to!!!), ale nie musi to oznaczac
      totalnej negacji wszystkiego i wielkiego buntu. Jesli ktos ma dobry kontakt z
      rodzicami, jesli rodzice okazali cierpliwosc i akceptacje dziecku, jesli
      zbudowali prawdziwa wiez oparta na zaufaniu i szacunku, to nastolatek nie musi
      poszukiwac tych uczuc w grupie rowniesnikow, jest mniej podatny na manipulacje
      grupy i umie wyrazac swoje zdanie. Bo ma oparcie w rodzicach, ktorym ufa.
      I dlatego sadze, ze podstawa jest wychowanie przez rodzicow. Tzw srodowisko ma
      wplyw, ale na tych slabych, tych, ktorzy MUSZA sie zachowywac konformistycznie.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka