Wpadłam jak śliwka w kompot, tfu, w TANGO, argentyńskie rzecz jasna.
Zaczęło się niewinnie w formie kursu dla początkujących gdzieś w
połowie września... A potem przyszedł dość szybko czas na moją
pierwszą milongę (czyli tangową potańcówkę

), no i stało się: I
am higly addicted! Zdaje się, że to nieuleczalne...

))
Na chwilę obecną chodzę na mój drugi kurs dla początkujących (bo
dobra baza podstawowych kroków to A i O w tangu), zaczęłam również
kurs dla średnio zaawansowanych z innym nauczycielem (który nota
bene prezentuje inny styl, a styli w tangu ci pod dostatkiem),
chodzę na wtorkowe milongi w Polish Community Centre, oraz w
weekendy (w piątki lub soboty) na inne... I czuję, że tango to jest
to, czego szukałam...

)) Przyznaję, że nasłuchałam się
komplementów, które jeszcze bardziej mnie uskrzydlają...

)) Ponoć
zapowiadam się na całkiem, całkiem dobrą tanguerę, a ja dopiero co
zaczęłam...

)) Tango to nieustanna nauka przez całe życie, dla
niektórych to jak religia...
Tutaj macie info o Tangu w Vancouverze:
www.allvancouvertango.com/
Oraz coś dla oka
www.youtube.com/watch?v=h2tvWo3CLLc
www.youtube.com/watch?v=dBHhSVJ_S6A
Poza tym poznałam sporo bardzo fajnych osób, z niektórymi nawet się
zaprzyjaźniłam, a jako że mój Małż mieszka już w V., mam nadzieję,
że i on wkrótce ich pozna... Bo niestety mój Połówek za Chiny nie
chce ze mną tańczyć... To jest dla mnie ta przysłowiowa łyżka
dziegciu w tanecznym miodzie. Muzykę bardzo lubi, ba, nawet
sprezentował mi na Gwiazdkę bilety na występy formacji Tango Fire w
Portlandzie, gdzie obydwoje byliśmy pod wrażeniem tancerzy i
tancerek, ale sam tańczyć ci on niet!

No cóż, nie to nie!

On
ma swoje treningi tenisa i motocykl, a ja moją taneczną pasję!

))
I wsjo w porządeczku...
No a teraz czas na Was - co jest Waszą pasją? Może to być pasja
wypełniająca tzw. czas wolny lub pasja związana z pracą... Ciekawa
jestem...

A może któraś z Was również jest tanguerą?
Pozdrawiam serdecznie,
Moni