Gość: ela
IP: *.versanet.de
05.12.10, 15:46
Do napisania tego tematu pchnela mnie sprawa opisana na tym forum przez jedna pania katechetke. I ja bym zatytulowała to PRZESTANCIE NAS ZNIECHECAC DO KOSCIOŁA POKAZCIE TROCHE MILOSCI. Jestem katoliczka,mało chodze do kosciola,moze trafialam na nie odpowiednich ksiezy,bez powolania,do ktorych stracialam zaufanie. To co sie slyszy co wymagaja od rodzicow szczegolnie dzieci przygotowywujacych sie do komunii to kpina.Nie cierpie jak ktos w buciorach wchodzi w czyjes zycie. Te karteczki,podpisy,sprawdzanie czy bylam w kosciele,na rozancu itp,kto z rodziny byl,dlaczego nie byl, a musi isc! Wypytywanie sie o rodzicow,rodziny,dom.A pozniej,tak jak tu w temacie o pani doktor,publicznie opowiada o czyims zyciu. Katechetka jest na okraglo w Kosciele,bo to jej praca,płacą jej za to,to jej pasja-robi to co lubi. My zeby rzucic na tace musimy pracowac,zeby dac dzieciom jesc ide do pracy.Kosciol mi tego nie da.Odpychacie ludzi od Kosciola takim postepowaniem i zachowaniem.Wszystkie najwieksze plotkary z mojego bloku,podworka chodzą codziennie do Kosciola.Głeboko sie zastanawiam czy dziecko dam do komunii św. Nie usmiecha mi sie tlumaczyc co robie a czego nie robie,osobie obcej.Co obowiazek to obowiazek, ale przesadzaja w swoim wymaganiach panie katechetki. Napewno nie wszystkie sa tak zjadliwe,pelne zlosci jak MM na tym forum.Ale w glowach im sie powywracało.A moze niech cos zaczna dzialac w Kosciele zeby przyciagac te nasze dzieci i nas,zeby czlowiek szedl bo chce a nie musi.