Gość: ad
IP: *.walbrzych.vectranet.pl
11.07.11, 21:20
Ostatnio tj. w czwartek moja kotka została potrącona przez jakąś wariatkę, która uciekła jak tylko szybko się dało. Więc w te pędy, do weterynarza, a że było o 19 jeździłam z nią po całym wałbrzychu i szukałam weta. Niestety, gabinety zamknięte, kiedy dzwoniłam na numery podane przy gabinetach nikt nie odbierał. W końcu odebrał pan doktor z Hetmańskiej, powiedział, że za ok pół godziny będzie. Niestety, pomimo tego, że kotka wyglądała dobrze, choć nie mogła ruszać tylnymi łapkami, to pod gabinetem przestała oddychać. Może gdyby w tym zadupiu był choć jeden gabinet przyjmujący nasze zwierzaki w nagłych przypadkach to kotka by żyła. Niestety, jeśli zwierzęciu stanie się coś po godz. 19, to nie ma co się łudzić, że ktoś nam pomoże, najzwyczajniej w świecie weterynarze w tym mieście nie nadają się do niczego, a na pewno nie do leczenia naszych pupilów.