Gość: TSC
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.04.12, 12:40
Popioły z wypalanych traw i wszelkich wysuszonych roślin, to naturalny nawóz dla gleby. Od prawieków najgłupszy nawet bamber wie, że gęste dywany suchej trawy hamują wegetację nowej roślinności.
Niestety, ostatnie lata zaowocowały wykoceniem rzeszy "wybitnych" obrońców przyrody oraz znawców i specjalistów od teoretyzowania na temat co jest dobre a co złe.
Dla przykładu: jedzenie karpi czy drobiu jest dobre ale uśmiercenie tychże braci mniejszych w celu przerobienia na truchło spożywcze jest już złe.
Podobną logikę zawarto w zakazie wypalania łąk i pastwisk . Co prawda źle gdy trawa wypalana jest bez kontroli, przez nieodpowiedzialnych idiotów, ale z całą pewnością nie ma to znaczenia dla dżdżownic i innych pędraków, które i tak rozmnażają się bezpiecznie pod ziemią lub wśród wilgotnych korzeni łąkowych roślin. Dobrze natomiast ma się wszelkie robactwo, a przede wszystkim pajęczaki.
Jeśli więc wasze psy, koty lub wy sami staniecie się pożywką dla powiększającej się plagi niebezpiecznych kleszczy, a za jakiś czas borelioza wyżre mózgi waszym pupilom lub wam, to podziękujcie nawiedzonym autorom ustawy:
boleszkowice.osp.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=132:zakaz-wypalania-traw&catid=5:aktualnosci