Dodaj do ulubionych

Gott mit uns

10.02.13, 21:40
Na zdjeciu Abp. Aloise Stepinac, przywódca katolickich zbrodniarzy chorwackich - Ustaszowców, i włoscy oraz hitlerowscy osicjele w obozie koncentracyjnym w Jasenovacu.

kosciol-kat.ucoz.ru/_ph/1/2/475439298.jpg
Bydle Stepinac został beatyfikowany przez JPII
Obserwuj wątek
    • 57jurand Re: Gott mit uns 10.02.13, 22:35
      W wojsku poznałem kumpla z Bolesławca,z pochodzenia był Serbem ( nazwisko kończyło się
      na maricz)Któregoś dnia trep ( major) kazał mu powiedzieć coś po serbsku a on powiedział że nie umie wtedy ten bufon zaczął mu dokuczać ,, jaki z ciebie patriota mowy ojców nie znasz''Ja spojrzałem na kolegę a on - miał łzy w oczach. Po chwili rzekł ob. majorze mój dziadek był dowódcą oddziału partyzanckiego wszyscy oni zostali wymordowani przez Ustaszy nawet kuli im żałowali zabili ich pałami drewnianymi. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy że można być
      bezlitosnym katolickim oprawcą.
      • rym_cym_cym3 Re: Gott mit uns 10.02.13, 22:44
        57jurand napisał:
        >Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy że można być
        > bezlitosnym katolickim oprawcą.

        Łżesz, ta sprawa była wtedy komentowana w całej jednostce. Dlatego znam szczególy.
        Major był zadeklarowanym antykatolikiem, chwali się zresztą o tym wszystkim. Dlatego też m.in. został majorem.
        • yann17 Re: Gott mit uns 10.02.13, 22:55
          rym_cym_cym3 napisał(a):

          > 57jurand napisał:
          > >Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy że można być
          > > bezlitosnym katolickim oprawcą.
          >
          > Łżesz, ta sprawa była wtedy komentowana w całej jednostce. Dlatego znam szcz
          > ególy.
          ---------------

          > Major był zadeklarowanym antykatolikiem, chwali się zresztą o tym wszystkim. Dl
          > atego też m.in. został majorem.


          ----
          To, że major w polskiej jednostce, po wojnie, był antykatolikiem oznacza wg. Ciebie, ze fundamentalni katolicy chorwaccy - Ustasze nie popełniali zbrodni w czasie IIWŚ ?

          • rym_cym_cym3 Re: Gott mit uns 10.02.13, 23:02
            A , że major był Ustaszem , to nie wiedziałem. :-(((((((((((((((
      • slegel Re: W wojsku poznałem kumpla z Bolesławca 11.02.13, 10:05
        Mógł majorowi odpowiedzieć: Jebi se.

        A tak na poważnie. Na terenach, skąd dziadkowie Twojego kolegi mieszkali (Bośnia - wtedy Jugosławia) działali partyzanci (Tito), czetnicy (zwolennicy upadłej monarchii) i ustaszowcy. Moją babcię ustaszowcy również skatowali.
        Po wojnie POLACY (repatrianci) z Bośni osiedlili się w okolicach Bolesławca, a do Bośni ich przodkowie wywędrowali z Galicji za Franciszka Józefa szukać lepszego życia.

        powrotdokorzeni.jimdo.com/dzieje-polak%C3%B3w-w-bo%C5%9Bni/reemigranci-z-jugos%C5%82awii/wspomnienia-repatriant%C3%B3w/
        pl.wikipedia.org/wiki/Reemigranci_z_Jugos%C5%82awii
        czetnik.blox.pl/2008/01/BOSNIA-NA-SLASKU.html
        • 57jurand Re: W wojsku poznałem kumpla z Bolesławca 11.02.13, 12:37
          witaj slegel. Dokładnej historii losów jego rodziny nie znam. Na pewno masz rację gdyż kolega miał na imię Zdzisław nazwisko już było raczej bałkańskie , wychodzi na to że matka była Polką.To właśnie na końcówkę jego nazwiska zwrócił uwagę ów trep mówiąc że to nie polskie nazwisko. Zdzisiek był lubianym kumplem , miał takie czarne włosy i orli nos w ogóle musiał bardziej przypominać wyglądem ludzi z tamtych stron. Miło by było go kiedyś spotkać.
          a do tego co znał tego niby majora nie wymyślaj głupot gościu. Majora nikt w jednostce nikt nie znał bo ciul przyjechał z MONu na inspekcję i na pewno był tym co dzieci po cichu chrzcił bo taka już natura tych zupaków. Pozdrawiam.
          • slegel Re: W wojsku poznałem kumpla z Bolesławca 11.02.13, 23:29
            To chyba ten kolega z wojska:

            nk.pl/#profile/1003661?referer=sz_p
            • 57jurand Re: W wojsku poznałem kumpla z Bolesławca 12.02.13, 20:26
              sleger. Chłopie ! dobry człowieku to niesamowite ale chyba odnalazłem kolegę sprzed 30- paru lat. Jak na razie wszystko się zgadza, próbuję się skontaktować . Jestem tak wzruszony że masakra . Dzięki przyjacielu za pomoc jeszcze się odezwę .
              • slegel Re: W wojsku poznałem kumpla z Bolesławca 14.02.13, 11:57
                No - to ja go odnalazłem - dzięki Twoim wskazówkom. Miłego spotkania i smacznego piwa życzę :) - a może to będzie rakija.
                • 57jurand Re: W wojsku poznałem kumpla z Bolesławca 14.02.13, 13:53
                  Witaj sleger. Wszystko na dobrej drodze, co ciekawe możliwe że dałeś impuls do odnalezienia się nas wszystkich którzy slużyli w Kompanii OSzWL w Dobrej nad Kwisą.Na pewno powiadomię o tym naszego dowódcę drużyny ,Mirka z którym mam kontakt gdyż jest mieszkańcem W-cha. W naszej kompani służyło dużo kolegów z tamtych stron (Bolesławiec ,Lubań Śląski, Szprotawa , Nowogrodziec, Żagań) możliwe że było więcej chłopaków z takimi historiami ale tylko Zdzichu mi utkwił w pamięci, gdyż tylko ja jeden byłem świadkiem tego zdarzenia, Bo wtedy ja miałem z Zdziśkiem Służbę Wartowniczą i tylko nas 2 wezwał do kancelarii ten MON-owski egzaminator
                  Pozdrawiam.
    • lekarzspecjalista Bronił Prawosławnych i Zydów. 11.02.13, 00:13
      As the archbishop of the capital, Stepinac enjoyed close associations with the Ustaše leaders.When the Ustaše arrived, following the capitulation of the Kingdom of Yugoslavia (which was itself a member of the Axis), he publicly welcomed their arrival and issued proclamations celebrating the NDH. Stepinac lost control of the Archdiocese's publication Katolički List under the new regime.Even though (with the exception of the Axis) no state around the world, including the Vatican, recognized the NDH as a sovereign nation, Stepinac publicly exhorted his hierarchy to pray for the Independent State of Croatia, and publicly called for God to "fill the Ustaše leader, Ante Pavelić, with a spirit of wisdom for the benefit of the nation".
      However, during the war on several occasions Stepinac criticized the Ustaše atrocities to certain leaders in private, but continued to give communion to Ustaše leaders and made no public comments about their activities, ignoring complaints about the atrocities and forced conversions, particularly those described to him in great detail by Bishop Alojzije Mišić of Mostar.
      Upon hearing news of the Glina massacre, on May 14, 1941 Stepinac sent a letter to Pavelić, requesting that "on the whole territory of the Independent State of Croatia, not one Serb is killed if he is not proven guilty for what he has deserved death." When hearing of the racial laws being enacted, he asked: "We...appeal to you to issue regulations so that even in the framework of antisemitic legislation, and similar legislation concerning Serbs, the principles of human dignity be preserved." On Sunday May 24, 1942 he condemned racial persecution in general terms, though he did not specifically mention Serbs. He stated in a diocesan letter:
      All men and all races are children of God; all without distinction. Those who are Gypsies, Black, European, or Aryan all have the same rights (...) for this reason, the Catholic Church had always condemned, and continues to condemn, all injustice and all violence committed in the name of theories of class, race, or nationality. It is not permissible to persecute Gypsies or Jews because they are thought to be an inferior race.
      In a sermon on October 25, 1942, he further commented on racial acceptance:
      We affirm then that all peoples and races descend from God. In fact, there exists but one race...The members of this race can be white or black, they can be separated by oceans or live on the opposing poles, [but] they remain first and foremost the race created by God, according to the precepts of natural law and positive Divine law as it is written in the hearts and minds of humans or revealed by Jesus Christ, the son of God, the sovereign of all peoples.
      After the release of left-wing activist Ante Ciliga from Jasenovac in January 1943, Stepinac requested a meeting with him to learn about what was occurring at the camp.He also wrote directly to Pavelić, saying on 24 February 1943, "The Jasenovac camp itself is a shameful stain on the honor of the [Independent State of Croatia].
      Later Stepinac advised individual priests to admit Orthodox believers to the Catholic Church if their lives were in danger, such that this conversion had no validity, allowing them to return to their faith once the danger passed.
      • yann17 Re: Bronił Prawosławnych i Zydów. 11.02.13, 00:57
        lekarzspecjalista napisała:


        > Later Stepinac advised individual priests to admit Orthodox believers to the Ca
        > tholic Church if their lives were in danger, such that this conversion had no v
        > alidity, allowing them to return to their faith once the danger passed.
        ----------------
        No popatrz jak mu się po wojnie odmieniło.

        Jutro napiszę o jego i Kościoła katolickiego "zasługach" za czasów NDH
        • pozor_vlack Re: Bronił Prawosławnych i Zydów. 11.02.13, 01:21
          yann17 napisał:
          > No popatrz jak mu się po wojnie odmieniło.

          Daj spokój lekarzuspecjalisto, w ZSB raczej tego nie uczono,a dzisiaj daremne wysiłki żeby na starość coś do łba mu wlazło.
    • yann17 Re: Gott mit uns 11.02.13, 19:12
      W 1941 r., po ataku Hitlera na Jugosławię, Ante Pavelić proklamował Niezależne Państwo Chorwackie (NDH), satelitę faszystowskich Niemiec. Państwowym programem katolickiego NDH była eksterminacja Żydów, Cyganów i prawosławnych Serbów w celu pełnej faszyzacji i katolicyzacji kraju. Piusowi XII, „papieżowi Hitlera”, marzyła się krucjata na bolszewików, zniszczenie prawosławia i „nawrócenie Rosji”. Cel ten widział już blisko – w wyprawie Hitlera. Chorwacja to przypadek szczególny. Kler prawie zawsze dokonywał zbrodni cudzymi rękami, wykorzystując podporządkowaną sobie władzę świecką. Nawet wyroki kościelnej inkwizycji wykonywali cywile, co dzisiaj daje kościelnym fałszerzom historii okazję do umywania rąk i uchylania się od odpowiedzialności za zbrodnie. To nie my! A że z boku zawsze stał ksiądz... W NDH puściły wszelkie hamulce – duchowni katoliccy mordowali ludzi własnymi rękami.

      Według historyków, aż 953 duchownych katolickich brało czynny udział w rzeziach! Katoliccy księża i mnisi przewodzili wielu bandom ustaszowskich morderców.
      Do prześladowań kler katolicki nawoływał Chorwatów z ambon. Minister oświaty Budak jawnie głosił: Część Serbów wybijemy, część wygnamy, a resztę, która musi przyjąć religię katolicką, włączymy do narodu chorwackiego... Wszystkie nasze poczynania wynikają z wierności wobec religii i Kościoła katolickiego.

      Wymordowali w niewielkiej Chorwacji około 600 tys. Serbów, 60 tys. Żydów i 27 tys. Cyganów. Zburzyli lub ograbili setki cerkwi i klasztorów, w wielu z nich urządzili sale tortur, używając najbardziej wymyślnych narzędzi. Nie oszczędzali nikogo: kobiet, dzieci ani starców. Furia morderców była tak wściekła, że zdarzało się, iż nawet Niemcy rozbrajali oddziały ustaszów, a przerażeni Włosi ratowali w swojej strefie cywilów, nawet Żydów. Tymczasem niezadowolony abp Stepinac żalił się, że „na chorwackich obszarach przyłączonych do Włoch postępuje ciągły upadek życia religijnego i tendencja do przechodzenia na schizmę!”.
      Świadek tamtych wydarzeń – włoski reporter (a więc sojusznik faszysta, nie wróg!) Falconi – napisał, że... „prawie nie sposób wyobrazić sobie ekspedycję karną straszliwej kadry ustaszów bez księdza, w szczególności franciszkanina, który im przewodzi i podbechtuje ich”. Inny Włoch, prezes Włoskiego Towarzystwa Geograficznego Zoli, potwierdza to: „(...) ci jego [św. Franciszka] uczniowie i duchowi potomkowie, żyjący w NDH, zionąc nienawiścią, zabijają niewinnych ludzi, swych braci w Ojcu Niebieskim, mających ten sam język, tę samą krew, ten sam kraj rodzinny, mordują ich, grzebią ich żywcem...”.

      Ale nie tylko franciszkanie brali udział w rzezi. Na przykład jezuita Kamber był szefem policji w Doboj w Bośni. Opisy jego tortur i morderstw dorównują sadyzmem mordom UPA na Polakach na Wołyniu. Gorliwi katoliccy ustasze lubili fotografować się w czasie akcji, dzięki czemu dobrze udokumentowali swoje zbrodnie. Masowe groby także pozostały.
      Elementem systemu zagłady były obozy koncentracyjne.
      Największe z nich to Jasenovac, Stara Gradiska i Danica. Jasenovac, w którym zamordowano około 120 tys. dzieci2, nazywany jest bałkańskim Oświęcimiem. Przez pewien czas jego komendantem był wspomniany franciszkanin Filipović, powszechnie zwany szatanem. Jego specjalnością było mordowanie ludzi motyką, Także kobiet i dzieci… W Jasenovacu "pracowały” dziesiątki innych katolickich duchownych. Czy wobec tego ten obóz zagłady nie zasługuje na miano katolickiego Oświęcimia? Wszak walczymy o nazwanie Oświęcimia obozem niemieckim. Jasenovac znany był z masowego ścinania głów ludziom (w ten sposób oszczędzano kule). 28 sierpnia 1942 r. załoga obozu urządziłą zawody. Zwycięzca, katolicki duchowny franciszkanin Brzica , w jeden dzień specjalnym nożem ściął głowy 1360 ludziom!

      c.d.n.
    • yann17 Re: Gott mit uns 11.02.13, 19:59
      Watykan wiedział o zbrodniach w Chorwacji; miał tam swojego nuncjusza.

      I ani słowa protestu, a wręcz przeciwnie, pełne poparcie. W maju 1941 r., w czasie największych rzezi, papież Pius XII przyjął na uroczystej audiencji i błogosławił Pavelicia, przywódcę ustaszowskich zbrodniarzy. Papieżowi nie przeszkadzało, że już wtedy ciążyły na Paveliciu wyroki śmierci wydane w Jugosławii za podwójne morderstwo oraz w 1936 roku we Francji i w Jugosławii za współorganizację zamachu, w którym zamordowano w Marsylii króla Jugosławii i ministra spraw zagranicznych Francji. O tym zbrodniarzu abp Stepinac pisał: „Poglawnik (führer) jest szczerym katolikiem”. Stepinac, arcybiskup Zagrzebia i prymas Chorwacji, duchowy „opiekun” ustaszów, w 1942 r. został ich duszpasterzem. Musiał wiedzieć o zbrodniach oraz wyczynach swoich duchownych, skoro w krótkim czasie pod ich przywództwem militarnym lub duchowym wymordowano prawie milion ludzi, a dwa miliony Serbów przymusowo ochrzczono. Uzgodnił nawet przejmowanie serbskich cerkwi, a przymusowe nawracanie Serbów z prawosławia nazywał dziełem bożym. W 1943 r. przedstawiał kurii zasługi ustaszów w nawracaniu na katolicyzm, dziękował duchownym, zwłaszcza franciszkanom. W tramwajach, urzędach, sklepach i restauracjach Zagrzebia nakazał rozwiesić tabliczki o treści: „Serbom, Żydom, koczownikom i psom wstęp wzbroniony”.



      Kiedy nad Hitlerem zawisło widmo klęski, Stepinac zaczął nagle mówić o prawach człowieka. Nawet pomagał niedobitkom. Ale obozy zagłady działały nadal – aż do końca wojny. Po wojnie żaden ze zbrodniarzy w sutannach nie poniósł kary kościelnej. Przeciwnie,

      Kościół pomógł im w ucieczce i ukryciu się.

      Zrabowany ofiarom olbrzymi majątek został zabezpieczony, i to nie bez pomocy Watykanu. Dzięki temu zapleczu finansowemu ustasze dokonywali dalszych terrorystycznych zamachów przeciwko Jugosławii. W nowej Jugosławii
      stracono m.in. 139 franciszkańskich zbrodniarzy, a Kościół poddano represjom. Z natury rzeczy przeciwstawiał się temu Stepinac i to dało mu okazję do wskoczenia w wymarzone przez kler buty... męczennika, bo został skazany na 16 lat więzienia. Przed sądem, oczywiście, na temat zbrodni ustaszów „nic nie wiedział”. Po 5 latach przeniesiono go do aresztu domowego i tak „męczył się” w zaciszu domowym do śmierci. Reakcja Kościoła była znamienna: w 1953 r. Pius XII mianował Stepinaca kardynałem. Tamtą decyzję świetnie mogą tłumaczyć słowa prezydenta USA Trumana o dyktatorze Trujillo: Wiem, że to sku...syn, ale to NASZ sku...syn. Ale to jeszcze nic!

      Jan Paweł II „kardynała męczennika” beatyfikował
      – mimo ogromnych protestów ze strony prawosławia, Serbów i Żydów. Można się do niego modlić... tylko o co? Parlament wolnej, znów czystej, bo katolickiej Chorwacji zrehabilitował go, czemu akurat nie należy się specjalnie dziwić. Bezpośrednio odpowiedzialny za ludobójstwo Pavelić uszedł kary.
      Dzięki pomocy Kościoła zbiegł do katolickiej Argentyny i żył tam spokojnie do zamachu, który zorganizowały na niego służby Jugosławii. Pavelić jednak przeżył i uciekł do katolickiej Hiszpanii pod opiekę gen. Franco, wiernego sojusznika Watykanu. Zmarł w Madrycie w 1959 r.
    • 57jurand Re: Gott mit uns 11.02.13, 20:02
      dodam jeszcze że po wojnie sądy skazały na smierć o ile pamiętam 150 zakonników.Po poznaniu tej historii zrozumiałem okrucieństwo Serbów w ostatnich wydarzeniach w dawnej Jugosławii krew za krew . To samo dotyczy udziału w tych rzeziach Bośniackich muzułmanów, którzy tworzyli pułki policyjne nie do walki tylko pacyfikacji wsi serbskich.Też przestałem ich żałować , zwykli bandyci .
    • slegel Re: Gott mit uns 11.02.13, 22:01
      Na ten temat:
      Kolaboranci Trzeciej Rzeszy - Dinko Sakić (National Geographic)- ostatnio prezentowane na kanale BBC.
      • yann17 Re: Gott mit uns 11.02.13, 22:16
        slegel napisał(a):

        > Na ten temat:
        > Kolaboranci Trzeciej Rzeszy - Dinko Sakić (National Geographic)- ostatnio prez
        > entowane na kanale BBC.
        -----------
        Równiez rzadkie bydle pod parasolem Stepinaca:

        Uczył się w szkole handlowej w miejscowości Bosanska Gradiška. Po najeździe wojsk Osi na Królestwo Jugosławii i ustanowieniu Niezależnego Państwa Chorwackiego 10 kwietnia 1941 roku, wstąpił do Sił Zbrojnych Ustaszy. Do 1942 pełnił funkcję zastępcy komendanta obozu koncentracyjnego w miejscowości Stara Gradiška, a do 1944 – komendanta obozu koncentracyjnego w Jasenovacu. Po zakończeniu wojny przedostał się do Austrii, a stamtąd wyjechał do Argentyny. Od roku 1947 prowadził sklep tekstylny w Rosario. Był gorącym zwolennikiem prezydenta Juana Peróna. Po jego obaleniu w 1955, przeniósł się do frankistowskiej Hiszpanii, gdzie został bliskim współpracownikiem Vjekoslava Luburicia, byłego generała z okresu NDH. Następnie powrócił do Argentyny. W 1995 udzielił wywiadu chorwackiej dziennikarce Aleksie Crnjaković, w którym ujawnił swoje wojenne losy. W roku 1998 Centrum Szymona Wiesenthala wystąpiło o ekstradycję i ukaranie go za zbrodnie z okresu II wojny światowej. W rezultacie został aresztowany przez argentyńską policję i przewieziony do Zagrzebia, gdzie władze chorwackie w lipcu wytoczyły mu proces. W 1999 został uznany za winnego zbrodni na więźniach obozu koncentracyjnego w Jasenovacu i skazany na karę 20 lat więzienia. Zmarł w szpitalu w Zagrzebiu po długiej chorobie obejmującej problemy kardiologiczne
        • dziunia57 Re: Seks, kłamstwa i baśnie braci Grimm 11.02.13, 22:38
          Chińczycy znają ją jako Yeh-hsien, pierwsza zapisana wersja jej historii pojawiła się w Chinach około 850 roku. (Zamiast przystojnego księcia dziewczynę ratuje trzymetrowa ryba. Freud byłby zachwycony.)

          Na ponad wiek przed Grimmami pisał o niej francuski bajkopisarz Charles Perrault w cieszących się niebywałą popularnością “Bajkach Babci Gąski". Perrault nazwał ją Cendrillon, bracia Grimm nadali jej imię "Aschenputtel", jako że sypiała obok paleniska. W 1893 roku zbiór opowieści o Kopciuszku składał się z 345 wersji z całego świata.

          Dziś nie da się ich zliczyć. Jest wersja Walta Disneya, musical Rodgersa i Hammersteina, niezliczone remaki i sequele. Jest koreański horror pt. “Kopciuszek", "Cinderella 2000", amerykański film z gatunku sexploitation z końca lat 70. czy "Cinderelmo" z Ulicy Sezamkowej. Nie można nie wspomnieć o współczesnych wersjach, w których zmieniają się imiona, ale historia zasadniczo pozostaje ta sama: "Pracująca dziewczyna", "Pretty Woman", "Długo i szczęśliwie", "Pokojówka na Manhattanie".

          Spora w tym zasługa Jacoba i Wilhelma Grimmów. Uczeni bracia, wywodzący się z wykształconej rodziny, postanowili zebrać mity, podania i opowieści ludowe, krążące wśród niepiśmiennego chłopstwa. Miało to być przedsięwzięcie naukowe, jego autorzy za cel postawili sobie uratowanie w ich mniemaniu tradycyjnych niemieckich legend przed zbliżającą się wielkimi krokami industrializacją. Choć bracia przypisywali opowieści nieoświeconym wieśniakom, z czasem wyszło na jaw, że o losach Królewny Śnieżki wcale nie rozprawiała wiejska gospodyni pochylona nad świńskim korytem. Źródłem wielu baśni okazali się bowiem przyjaciele Grimmów i osoby z ich towarzystwa.

          Choć przyszli na świat w odstępie roku, bracia byli ze sobą niezwykle związani. Biurka, przy których pracowali, stały plecami do siebie, przez większość życia mieszkali razem. Tylko Wilhelm się ożenił. Obaj byli językoznawcami o sporym dorobku, obaj z prawdziwym zaangażowaniem zbierali i publikowali legendy ludowe, piosenki, ballady.

          Obaj byli przed trzydziestką, gdy w 1812 roku ukazał się pierwszy tom “Baśni", dwutomowego zbioru liczącego 156 historii. Dla braci były one "ostatnim echem starożytnych mitów", wywodzących się jeszcze z pogaństwa. Opowieści, nazywane przez nich "marchen", baśnie, bywały dość brutalne.

          Gdy Aschenputtel w końcu wychodzi za księcia, gołębie wydziobują oczy jej przyrodnim siostrom, idącym w orszaku weselnym. W tamtych czasach baśnie mogły być sprośne, jak francuska wersja “Czerwonego Kapturka", lub przerażające, jak "O dzieciach, które bawiły się w rzeźnika".

          Ta krótka, jednostronicowa historyjka, zamieszczona wyłącznie w pierwszym wydaniu baśni braci Grimm i rocznicowej książce Marii Tatar, opowiada o tym, jak podczas zabawy brat udający rzeźnika poderżnął nożem gardło bratu udającemu prosiaka. Rozwścieczona matka wyrywa nóż z szyi martwego dziecka i wbija je w serce drugiego.

          Bywały też opowieści jawnie antysemickie, jak "Żyd pośród cierni", zamieszony na końcu książki, w rozdziale “Baśnie dla dorosłych".

          Od chwili publikacji baśnie powoli ale nieprzerwanie zyskiwały coraz większą popularność. Już w 1823 roku ukazał się pierwszy angielski przekład. Bracia spodziewali się, że czytelnikami będą ich uczeni koledzy. Jakież było ich przerażenie, gdy dowiedzieli się, że rodzice czytają je swoim pociechom - a tam np. uwięziona w wieży Roszpunka zachodzi w ciążę! Szybko przygotowali więc wydanie złagodzone, adresowane do dzieci, a złożone z 50 baśni.

          Na przestrzeni 40 lat - w sześciu kolejnych wydaniach - wyeliminowali z baśni seks, doszlifowali warsztat pisarski, i przekazywane ustnie opowieści przerobili w znacznie dłuższe i literacko rozbudowane baśnie, pełne przygód, magii, okrucieństwa i bohaterstwa. W roli czarnych charakterów obsadzili macochy (mamy mogły spać spokojnie), nikt nie uprawiał seksu (przynajmniej na papierze), a historia “Rzeźnika"... cóż, z tej baśni w ogóle zrezygnowali.

          Na początku XX wieku baśnie cieszyły się tak ogromną popularnością, że w końcu jako nowy gatunek trafiły do kanonu literatury: krótkie i zwięzłe opowieści dla dzieci, nawiązujące do wszystkich horrorów nękających najmłodszych, pełne zatrutych jabłek, magicznych zaklęć, gadających wilków i kanibali czyhających w mroku.

          - Tak wyglądały początki literatury dla dzieci - mówi Tatar. Książki jak z biblioteki Hogwartu.

          m.onet.pl/styl-zycia/facet/meska-rzecz,vc2mv
    • yann17 Re: Gott mit uns 11.02.13, 22:49
      Pavelić Ante, czyli katolicki nazizm po chorwacku

      Zaczęło się to 7 stycznia 1929 roku. Tego dnia Pavelić założył partię ustaszów, partię powstańców. W roku 1934 brał on udział w podwójnym morderstwie, za co został skazany na śmierć.
      10 kwietnia 1941 roku niemieckie wojska napadły na Jugosławię. Po ich wkroczeniu — Pavelić proklamował „niezależne państwo chorwackie”. Tekst ogłoszonej proklamacji brzmiał:
      „Opatrzność boska i wola naszego wielkiego sprzymierzeńca sprawiły, że dzisiaj, w przededniu zmartwychwstania Syna Bożego zmartwychwstało także niezależne państwo chorwackie. Niech Bóg będzie z Chorwacją!”
      W jednym z listów do papieża Piusa XII, Pavelić pisał:

      „Ojcze święty! Boska Opatrzność chciała, bym objął kierownictwo mojego ludu i mojej ojczyzny. Jestem zdecydowany i najgoręcej pragnę, aby naród chorwacki, pomny swej wspaniałej przeszłości, również i nadal pozostawał wierny świętemu apostołowi Piotrowi i jego następcom i aby ojczyzna nasza, posłuszna nakazom ewangelii, stała się królestwem Chrystusa. Proszę usilnie Waszą Świątobliwość o pomoc w realizacji tego naprawdę wielkiego dzieła. Za pomoc taką będę uważał najpierw uznanie naszego państwa przez Waszą Świątobliwość, działającą ze swym najwyższym apostolskim autorytetem, następnie przysłanie do nas jak najszybciej przedstawiciela Watykanu, wreszcie udzielenie memu narodowi apostolskiego błogosławieństwa. Klękając przed Waszą Świątobliwością całuję jej uświęconą prawą nogę jako najposłuszniejszy syn.”

      W maju 1941 roku organ diecezji w Zagrzebiu zamieścił na pierwszej stronie informację, że przywódca ustaszów przyjęty został w Rzymie na trzydziestominutowej prywatnej audiencji przez Eugenio Pacellego (papieża Piusa XII). 3 sierpnia tego roku Watykan oficjalnie uznał nowe państwo.

      To już kolejny faszystowski reżim, po Mussolinim, dyktaturze Franco i Hitlerze, z którym Kościół katolicki zawiera przymierze!

      Za wiedzą i zgodą Watykanu, jego legata — Josipa Ramiry Marconego oraz arcybiskupa Zagrzebia — Stepinaca, będącego od roku 1942 duszpasterzem armii ustaszów, rozpoczęło się przymusowe nawracanie na katolicyzm prawosławnej ludności serbskiej. W bluźnierczy i haniebny sposób akcję tę nazwano „dziełem bożym”.



      Pavelić i Stepinac
      Od roku 1941 Pavelić i Pius XII regularnie składali sobie świadectwa uprzejmości. Urzędnicy brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, obserwujący coraz częstsze kontakty przedstawicieli Zagrzebia i Rzymu i oburzeni tym, iż papież, jako najwyższy biskup katolicki, przestawał z osławionym terrorystą i mordercą — nazywali go „największym tchórzem naszego czasu”.

      kosciol-kat.ucoz.ru/illustracii/pavelic_stepinac.jpg Pavelić i Stepinac
      • dziunia57 Re: Czerwony kapturek ale nie z PZPR 11.02.13, 23:05
        Była sobie kiedyś mała, prześliczna dziewczynka. Jej buzia była tak słodka i radosna, że każdy, kto tylko raz na nią spojrzał, od razu musiał ją pokochać. Dziewczynka wraz z rodzicami mieszkała nieopodal lasu. Często odwiedzała babcię, która gotowa była jej przychylić nieba. Babcia mieszkała w niewielkim domku otoczonym przez zielony las. Pewnego dnia jej wnuczka otrzymała od niej prezent- czerwony aksamitny kapturek, który dziewczynka polubiła tak bardzo, że za nic nie chciała się z nim rozstawać i wszędzie nosiła go na swojej cudnej główce! Przez to zaczęto ją nazywać ,,Czerwonym Kapturkiem”.

        Jednego razu mama zawołała Czerwonego Kapturka oraz wręczyła mu wiklinowy koszyk przykryty serwetką, do którego schowała ciasto i butelkę wina, mówiąc:
        Córeczko, zanieś to babuni, żeby nabrała sił. Od jakiegoś czasu leży biedna chora w łóżku. Na pewno ucieszy się, kiedy ją odwiedzisz. Pamiętaj tylko, byś pod żadnym pozorem nie zbaczała ze ścieżki, którą znasz i wiesz, że prowadzi prosto do domku babci. Jeśli kogoś spotkasz, nie rozmawiaj z nim. Gdy już tam będziesz, przywitaj się ładnie z babunią i bądź grzeczna.
        Czerwony Kapturek kiwał jasną główką, ale gdy tylko wszedł do lasu, zapomniał o przykazaniach mamy. Ujrzawszy przepiękne kwiaty nieopodal ścieżki, dziewczynka postanowiła nazbierać trochę dla babci. Gdy związywała kolorowy bukiecik, nagle obok niej pojawił się bury, kudłaty wilk i przemówił ludzkim głosem:
        - Dzień dobry, śliczna dziewczynko!
        - Dzień dobry! – odpowiedział grzecznie Czerwony Kapturek.
        - A co tam masz w koszyczku?- zapytał wilk.
        - Koszyk z ciastem i winem dla mojej chorej babci. Idę do niej, by sprawić jej radość i pomóc w odzyskaniu sił.
        Chytry wilk pomyślał sobie: Ta mała wygląda bardzo smakowicie, na pewno będzie lepsza niż stara babka, ale muszę coś wymyślić, by połknąć obie. Zapytam dziewczynkę o drogę do babci, ubiegnę, a gdy dojdzie do domu babci, już będę tam na nią czekał!. Tak też postanowił uczynić:
        - A gdzie mieszka twoja babcia, dziewczynko?
        Czerwony Kapturek odrzekł bez wahania:
        - To niedaleko! Na końcu tej ścieżki rosną trzy ogromne dęby, oplecione przez krzaki leszczyny. Za tymi zaroślami zobaczysz niewielki biały domek. Bardzo łatwo do niego trafić. Tam mieszka moja babcia.
        Wilk wykorzystał chwilę nieuwagi Czerwonego Kapturka i czmychnął ścieżką w kierunku domku babci. Dziewczynka, gdy uznała, że bukiet jest już wystarczająco piękny i pachnący, by ucieszył chorą babunię, także ruszyła przed siebie.

        Przez ten czas, wilk, który był duży i szybki, dobiegł do domku babci. Zapukał do drzwi, więc babcia zawołała:
        - Kto tam?
        - To ja, Czerwony Kapturek, babuniu!- odpowiedział wilk cienkim głosem - Przyniosłam ci ciasto i wino, byś odzyskała siły!
        - Wejdź, kochana wnusiu!- odparła babcia.
        Usłyszawszy to, wilk wszedł do środka i połknął babcię w całości. Gdy Czerwony Kapturek dotarł na miejsce, zastał wilka przebranego w babciny czepek i koszulę nocną, leżącego w łóżku i przykrytego kołdrą. Widok ten zdziwił dziewczynkę, jednak nie podejrzewała ona jeszcze nic złego.
        - Babciu!- zawołała - Dlaczego ty masz takie wielkie uszy?
        - Żebym cię mogła lepiej słyszeć, kochanie.
        - A dlaczego masz takie ogromne oczy?
        - Żebym mogła lepiej widzieć, jaka jesteś śliczna.
        - A takie duże ręce?
        - Żebym cię mogła przytulić!
        - A takie groźne zęby?
        - Żebym cię mogła zjeść!
        Gdy tylko wilk to powiedział, pożarł Czerwonego Kapturka! Jednak obfity posiłek sprawił, że poczuł senność i już niebawem w domku rozległo się jego głośne chrapanie. Okno w pokoju było uchylone, więc te straszliwe odgłosy słychać było wokół domku. Przechodzący nieopodal myśliwy pomyślał:
        - Ale głośno chrapie dzisiaj ta staruszka. Wejdę i zobaczę, czy wszystko u niej w porządku.
        Gdy zajrzał do domku, zobaczył śpiącego wilka i pomyślał: Tu jesteś, zbóju! Szukam cię od dawna, ale teraz już mi nie umkniesz! I już, już chciał strzelić do wilka, kiedy przyszło mu do głowy, że może jeszcze uda się uratować połkniętą babcię. Wziął zatem nożyczki i rozciął wilkowi brzuch. W tym momencie wyskoczyła z niego babcia, a zaraz potem Czerwony Kapturek! Myśliwy szybko przyniósł sprzed domku worek kamieni i zaszył go w brzuchu wilka. Wtedy zwierzę zbudziło się ze snu i odkrywszy, co się stało, chciało uciec, niestety kamienie były zbyt ciężkie i sprawiły, że wilk padł martwy na ziemię.
        Myśliwy, babcia i Czerwony Kapturek cieszyli się, że wszystko skończyło się dla nich dobrze. Dziewczynka postanowiła, że już nigdy nie zrobi wbrew woli swojej mamusi i tak też się stało.

        Bajka Czerwony Kapturek powstała na podstawie baśni braci Grimm.
      • yann17 Re: Gott mit uns 11.02.13, 23:47
        W maju 1943 roku Pavelić poprosił o kolejną audiencję i dowiedział się, że „ojciec święty” nie ma nic przeciwko temu, może go jednak przyjąć nie jako szefa państwa (aby uniknąć dalszych napięć z zachodnimi aliantami) lecz jako osobę prywatną. Pacelli ponownie zapewnił faszystowskiego mordercę o swej osobistej przychylności. Według szacunków zawartych w aktach amerykańskich służb specjalnych w owym czasie już 150 tysięcy prawosławnych Serbów padło ofiarą chorwackiego terroru. Pavelić pozostawał także w ścisłych kontaktach z przywódcami niemieckimi. Podczas pewnego spotkania w Berlinie przechwalał się całkowitym rozwiązaniem kwestii żydowskiej w swym kraju. O tym, jakich bestialstw dopuszczali się jego oprawcy, przekonał się pewien włoski reporter wojenny, któremu Pavelić wręczył wielką miskę wypełnioną czymś przypominającym ostrygi. Na pytanie Włocha chorwacki führer odpowiedział, że jest to

        prezent jego wiernych ustaszów: 40 funtów serbskich oczu.

        Centralny organ ustaszów — „Hrvatski Narod” — podał dnia 5 września 1943 roku, że Pius XII przyjął na specjalnej audiencji 110 chorwackich policjantów przebywających na szkoleniu we Włoszech. Na pożegnanie każdy z nich otrzymał od papieża jakiś upominek oraz błogosławieństwo.

        Milos Teslic, serbski przemysłowiec i filantrop, odmówił przejścia na katolicyzm. Został poddany okrutnym torturom i zamordowany. Podobny los spotkał dziesiątki tysięcy jego rodaków.
        I gdy w roku 1945 faszyści chorwaccy złożyli wizytę w Rzymie, Pacelli (papież) zapewnił ich, że użyje całego swego autorytetu, by zapobiec uwięzieniu Pavelića, którego „uważa za dobrego człowieka i dobrego katolika”. Pewnym jest także, że Andrija Artuković, minister spraw wewnętrznych Pavelića, wypowiedział takie oto zdanie: „Kierowałem się zasadami moralnymi Kościoła katolickiego”.
        Współpraca legata papieskiego, Marcone, z kato-faszystowskim reżimem Ante Pavelića, układała się nadzwyczaj pomyślnie

        Profesor Vladimir Dedijer — jugosłowiański historyk (zm. 1990 r.) przytacza dane (potwierdzają też je i inne źródła), z których wynika, iż zorganizowane bandy Ante Pavelića zamordowały 750 tysięcy Serbów, 60 tysięcy Żydów oraz 26 tysięcy Cyganów.
        Materiał dowodowy obejmuje zeznania naocznych świadków, pamiętniki i blisko dziewięć tysięcy zdjęć. Bombami zabijali ustasze i ich duchowni pomocnicy przede wszystkim
        dzieci, które najpierw, jeszcze żywe, wrzucano do masowych grobów.

        Karabinów i broni maszynowej używali do masowych egzekucji, przeprowadzanych z wyszukanym okrucieństwem. Strzelali w nogi, potem w brzuchy, wreszcie w piersi. Innym narzędziem mordu były noże rzeźnickie, którymi przecinano szyje niewinnych ofiar, odmawiających przyjęcia katolicyzmu. Toporami mnisi i żołnierze ćwiartowali
        Cyganów. Rozcinali im głowy, brzuchy i klatki piersiowe.


        Posługiwali się także, starając się nie wzbudzać wiele hałasu i rozgłosu, siekierami ciesielskimi, używając ich do rozłupywania głów, łamania kręgosłupów i rozcinania arterii. Podczas masowych mordów używali ponadto drewnianych młotków; uderzane nimi wielokrotnie bezbronne ofiary padały martwe. Tak zwane „ciche egzekucje” bandy morderców wykonywały ze szczególną lubością. Do zabijania dzieci i kobiet stosowały one żelazne pręty, specjalnie w tym celu produkowane w jednej z fabryk. Bito na oślep w głowy i tułowia. Ludzi
        chorych i starych zabijano kilkoma uderzeniami żelaznych młotków.

        Franciszkanin o nazwisku Filipović, zwany „szatanem”, ze szczególną pasją uśmiercał dzieci i chorych, posługując się motyką.

        Jedna z najstraszliwszych metod mordowania, służąca przedłużaniu męki ofiar, polegała na deptaniu ofiar i skakaniu im po brzuchach aż do zmiażdżenia wątroby i śledziony. Także skórzanymi batami fanatyczni i spragnieni krwi słudzy „świętego” Kościoła katolickiego chłostali na śmierć „niewierne” dzieci, kobiety i mężczyzn. Powieszenie było aktem łaski. Te zbrodnicze bandy piekły i paliły ludzi żywcem, przybijały ich do drzwi, wyłupywały oczy, rozcinały piersi, wyrywały języki.
        Vladimir Dedijer, który w czasie wojny wyzwoleńczej, prowadzonej przeciw wojskom okupacyjnym, przebywał w kwaterze armii partyzanckiej dowodzonej przez Tita, do swej książki o Jasenovacu dołączył rejestr zawierający nazwiska 5 arcybiskupów, 17 biskupów, 8 kardynałów, 119 księży katolickich i 22 franciszkanów. Na liście znajdują się także profesorowie teologii, katecheci, kanonicy, opaci i prałaci. Sześć stron zajmuje spis rzymskokatolickich zbrodniarzy, odznaczonych orderami za swe „zasługi dla państwa ustaszów”.
        • dziunia57 Re: Calineczka 11.02.13, 23:54
          Dawno temu żyła kobieta, której największym marzeniem było maleńkie dzieciątko. Niestety marzenie to bardzo długo nie spełniało się, aż w końcu kobieta postanowiła udać się po pomoc do prawdziwej czarownicy i rzekła:
          - Cóż powinnam zrobić, by spełnić swoje pragnienie? Nie marzę o niczym innym, a jedynie o malutkim dziecięciu. Cóż powinnam zrobić, aby je mieć?
          Czarownica spojrzała na kobietę i powiedziała:
          - Moja droga, nie jest to wcale takie trudne! Proszę, oto czarodziejskie ziarenko jęczmienia. Zasadź je w doniczce, jak tylko wrócisz do domu, dbaj o nie a zobaczysz, co z tego będzie!
          Kobieta podziękowała czarownicy i po powrocie do domu, natychmiast zasadziła ziarenko w doniczce. Po chwili wykiełkowała z niego roślinka, z której wyrosły śliczne zielone listki, a na jej środku pojawił się duży, purpurowy, podobny do tulipana kwiat, zamknięty w pąk. Był on tak piękny, że kobieta z zachwytu i wzruszenia zaczęła całować jego płatki. Wtedy kielich rozchylił się i oczom zaskoczonej kobiety ukazała się maleńka jak pszczółka dziewczynka, piękna i zgrabna.
          Nazwano ją Calineczką, a kobieta uczyniła jej łóżeczko z łupinki orzecha. Za kołderki służyły jej płatki róży i fiołka. Calineczka spała w nocy smacznie, w dzień zaś bawiła się na stole. Pływała na płatku tulipana w talerzu i śpiewała - tak pięknie, że ktokolwiek to usłyszał, mógł odtąd myśleć tylko o dobrych rzeczach.

          Pewnej nocy przez stłuczoną w pokoju szybę wpadła do domu ropucha i zobaczyła Calineczkę, śpiącą w łupince orzecha. ,,Ale bym miała ładną synową”- pomyślał stwór i porwał maleńką dziewczynkę, po czym zaniósł ją nad wielką błotnistą kałużę, gdzie miał swoje mieszkanie. ,,Koak, koak, breke keks!”- to było wszystko, co potrafił powiedzieć syn ropuchy, kiedy ujrzał śpiącą Calineczkę. Ona, zbudziwszy się, gdy oceniła swoje położenie, zaczęła strasznie płakać. Nie przeszkodziło to ropuchom w szykowaniu wesela. Gdy Calineczka dowiedziała się, że ma zostać żoną ohydnej istoty, zaczęła jeszcze bardziej płakać. Była uwięziona na liściu lilii wodnej, a woda w strumieniu dokoła niej była bardzo głęboka. Gdy ropuchy zajęte były przygotowaniami, płacz dziewczynki usłyszały małe rybki, pływające wśród lilii. Żal im się zrobiło Calineczki. Przegryzły łodyżkę listka, na którym siedziała dziewczynka i liść, jak łódeczka, ruszył po falach strumyka przed siebie. Podróż ta bardzo podobała się Calineczce, która z zachwytem spoglądała na łąki, lasy i niebo.
          Nagle porwał ją z liścia ogromny chrabąszcz i uniósł wysoko, po czym posadził na wysokim liściu, wśród innych chrabąszczy.
          - Zobaczcie, jaka ładna - pochwalił się chrabąszcz swoją zdobyczą - Będzie moją żoną.
          Ale inne chrabąszcze nie podzieliły tego zdania i wołały:
          - Fe, jaka wąska w pasie!
          - Podobna do człowieka!
          - Brzydka!
          W końcu, słysząc to wszystko, także chrabąszcz, któremu na początku Calineczka bardzo się podobała, uwierzył, że jest ona brzydka, zabrał ją i zostawił na łące, daleko od swojego mieszkania. Calineczka szlochała, bo martwiła się, że jest brzydka i teraz na pewno nie znajdzie żadnej bratniej duszy. Zbliżała się przecież zima, a bez pomocy, będzie skazana na śmierć z głodu i chłodu.
          Gdy tak płakała wśród przekwitających kwiatów, znalazła ją litościwa mysz. Zaprosiła dziewczynkę do swojej norki i pokazała jej, gdzie może spędzić zimę. Calineczka oczywiście zgodziła się i bardzo ucieszyła.
          Pewnego dnia mysz oznajmiła:
          - Dzisiaj odwiedzi mnie kret, bogaty sąsiad, który nosi tylko aksamitne futra! To wielki pan. Gdybyś została jego żoną, miałabyś zapewniony byt.
          Kret, chociaż nie lubił kwiatów ani słońca, którego tak na prawdę nigdy nie widział, zakochał się w Calineczce, gdy tylko ją zobaczył. Zapragnął oprowadzić ją po swoich dwudziestu komnatach, z których wszystkie znajdowały się głęboko pod ziemią. Dziewczynce nie podobało się, że są takie ciemne i ponure, ale przez grzeczność nie odmówiła wizyty. I tak podczas zwiedzania, natrafili na miejsce, gdzie leżał nieruchomy ptak. Skrzydełka i nóżki przyciśnięte miał mocno do tułowia - zapewne zastygł tak z zimna... Kret patrzał na niego z pogardą, mówiąc:
          Jakie to żałosne, być ptakiem. Jak dobrze, że ani ja, ani moje dzieci nigdy nie będą wiodły tak nędznego żywota. Wystarczy, że przyjdzie zima i umiera toto z głodu! - i kret pospiesznie zabrał Calineczkę z tego miejsca, po czym kontynuowali gościnę u gospodarnej myszy.

          cdn.
    • 57jurand Re: Gott mit uns 12.02.13, 12:35
      Dwie głowy stolicy Piotrowej JPII i BXVI nigdy nie odwiedziły Rosji , nie dziwota po takich rzeziach na wyznawcach Prawosławia oraz próbach dzielenia Rosji na Diecezje , oraz uznania tych terenów za tereny misyjne pogoniono im kota. PONAD 200 MLN. ludzi miało gdzieś ,,radości ''
      płynące z tego rodzaju wizyt - mity o uwielbieniu to tylko mity.
      • slegel Re: Kumpel z Bolesławca 12.02.13, 12:37
        To chyba ten kolega z wojska:

        nk.pl/#profile/1003661?referer=sz_p
        • 57jurand Re: Kumpel z Bolesławca 12.02.13, 15:00
          slegel , cierpliwości. Wrócę jeszcze do wątku muzułmanów, , W najbardziej brutalnym reżimie faszystowskim, w ustaszowskiej Chorwacji, muzułmanie wespół z katolikami współuczestniczyli w ludobójstwie na narodzie serbskim i żydowskim. Szczególnie znana była dywizja 13 DYWIZJA GÓRSKA SS (1chorwacka),,Handżar,,, sformowana przez Ante Pavelicia z bosniackich muzułmanów w 43 r. Warto podkreślić, że była to pierwsza ,, niearyjska,, jednostka Waffen- SS.
          Himmler zgodził się noszenie przez jej żołnierzy fezów , praktyki religijne oraz islamską dietę.
          Pacyfikowali żydowskie i serbskie wioski, palac synagogi i mordując ludzi. Dywizją formalnie dowodził Wielki Mufti Jerozolimy , Amin al - Husseini
          Albo 23 Dywizja Górska SS(2 chorwacka ),,Kama,, - związek taktyczny Waffen SS złożony z muzułmańskich Bośniaków ,Chorwatów i volsdeutschów z Banatu W każdym batalionie byli imami , a w pulkach mułlowie.
          Teraz wiecie za co umierało SARAJEWO . frg. książki M. Agnosiewicza ,,Kościół a faszyzm
          Anatomia kolaborancji,,
          • dziunia57 Re: Kumpel z Bolesławca 12.02.13, 16:49
            jurand , cierpliwości. Wrócę jeszcze do wątku o julii.
            Jestem Jula. We wrześniu poszłam do nowej szkoły, był to początek czegoś kompletnie innego. W końcu to gimnazjum. Zakochałam się w pewnym chłopcu, którego tak naprawdę nie znałam (tutaj będzie to Kuba). Chodziłam z nim do jednej klasy i tyle. Zwykły kolega. Pewnego dnia napisałam do niego na NK i zagadując, poprosiłam o nr GG. Dostałam go i od razu napisałam. Nagle zawaliło
            mi się całe życie. Po prostu wszystko w jednej chwili przestało mieć sens. Kuba powiedział mi, że mnie nienawidzi. Że jestem dla niego nikim. Chciał, żebym dała mu spokój. Nawyzywał mnie bez wyraźnego powodu. A jak się tłumaczył? Masz charakter nie w moim typie!. Załamałam się i zaczęłam się ciąć. Trwało to do połowy grudnia. Do momentu, kiedy mój przyjaciel (tu Adam - kiedyś mi się podobał, ale on wiedział, że ja kocham Kubę, więc sobie odpuścił. Lecz był trochę zły, bo Kuba to jego przyjaciel, a ja go kocham) nie porozmawiał z nim. Nie chciał mi jednak powiedzieć, co mu takiego nagadał. Nagle, na dnie ekranu, zobaczyłam przychodzącą wiadomość od Kuby. Było to coś na zasadzie cześć, co słychać?. Oczywiście byłam cała w skowronkach. Adam do dziś nie powiedział mi, co spowodowało taką nagłą zmianę. Kuba jakiś czas niby mnie lubił. Było okay. Robiłam sobie złudne nadzieje. Schudłam niewyobrażalnie. Otarłam się przy tym o anoreksję. Pewnego dnia, w lutym, wszystko runęło. Z Kubą się wszystko popsuło i sytuacja była identyczna jak na początku roku. Żyletka znowu mi towarzyszyła. Wkrótce jednak, dzięki staraniom, udało mi się odzyskać jego sympatię. Dzisiaj wiem, jaki był powód takiego zachowania Kuby. Był on pod ogromnym wpływem mojej koleżanki, która wyraźnie nie chciała, żeby on mnie lubił. Wszystko było OK. Ją przestał lubić. Byłam w dobrych relacjach z Kubą. Lecz on bez wzajemności bujał się w mojej przyjaciółce (tu Magda). Pewnego razu powiedział mi, że jest ona po prostu ideałem (wtedy jeszcze nie wiedział, że mi się podoba). Kłócił się wtedy z Magdą i miał strasznego doła. W marcu wszystko się zmieniło. Magda go niby pokochała i zaczęła z nim chodzić, mimo że wiedziała o tym, że go kocham. Wiem. nie mogłam jej tego zabronić. Tym bardziej, że kocham Kubę i chcę, żeby on był szczęśliwy. Niedawno dowiedział się, co do niego czuję i jak dużo dla mnie znaczy. Teraz on zwierza mi się. Opowiada o Magdzie i o tym, jak bardzo ją kocha. Serce mi pęka. Jedyne, co trzyma mnie w tej chwili przy życiu, to nadzieja, że w drugiej klasie wszystko się zmieni. Zmienię się ja i może mnie pokocha. Ehhh, nie ma to jak chory optymizm. Nie wiem, jak długo to jeszcze wytrzymam. Dlatego, że tak strasznie go kocham, a Magda jest w końcu moją przyjaciółką...
    • lekarzspecjalista Czy to "polskie" obozy koncentracyjne ? 12.02.13, 17:19
      Żołnierze Armii Czerwonej wzięci do niewoli przez Niemców w czasie walk na froncie wschodnim przetrzymywani byli w licznych obozach jenieckich i przejściowych zlokalizowanych na terytorium ZSRR, Polski i Niemiec.
      Czy przez to, że się znajdujemy obecnie w NATO, mamy popierać armię II Rzeszy?

      Poniżej zostało opisanych kilka obozów dla jeńców radzieckich, które wyróżniały się szczególnie ciężkimi warunkami i wysoką śmiertelnością.

      Stalag 307 (Dęblin) – w skład kompleksu obozowego wchodziły cztery podobozy zlokalizowane w rejonie Dęblina, w tym na terenie tamtejszej twierdzy. W latach 1941-1944 przez obóz przeszło ok. 180 tys. wziętych do niewoli czerwonoarmistów. Blisko 80 tys. jeńców zmarło na skutek głodu, zimna, chorób i okrucieństwa strażników
      Stalag 319 (Chełm) – w skład kompleksu obozowego wchodziło kilka podobozów zlokalizowanych na terenie Chełma. W latach 1941-1944 przez obóz przeszło blisko 180 tys. wziętych do niewoli czerwonoarmistów. Po wojnie na obozowym cmentarzu odnaleziono zwłoki 60 tys. zmarłych i zamordowanych jeńców. Ponadto według zeznań świadków kolejnych 30 tys. zwłok miało zostać spalonych przez Niemców jeszcze przed zakończeniem okupacji
      Stalag 324 (Ostrów Mazowiecka) – obóz został zorganizowany w pobliżu wsi Grądy jeszcze przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej. Był on pozbawiony budynków mieszkalnych i zasadniczo sprowadzał się do otoczonego drutem kolczastym pola. Obóz został zlikwidowany zimą 1942 roku. Do tego momentu przeszło przezeń ok. 80 tys. jeńców. Na obozowym cmentarzu odnaleziono po wojnie zwłoki 41 tys. zmarłych i zamordowanych jeńców
      Stalag 325 (Zamość) – w skład kompleksu obozowego wchodziły trzy podobozy zlokalizowane w rejonie Zamościa. Na skutek głodu, zimna, chorób i okrucieństwa strażników poniosło tam śmierć 28 tys. radzieckich jeńców
      Stalag 316 (Siedlce) – obóz został zorganizowany na terenie koszar wojskowych w Siedlcach. W latach 1941-1944 zginęło tam 23 tys. radzieckich jeńców

      Czy przez Ustaszów mam zmienić zdanie o świętym kk?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka