sivasec
31.08.01, 11:42
Sejm ograniczył zakres stosowania obniżonej 7-proc. stawki VAT wyłącznie do
usług „wąskopasmowego dostępu do sieci Internet”.
Rząd chciał zlikwidować obniżoną stawkę VAT na Internet. 24 bm. Sejm
zadecydował, że o całkowitej likwidacji 7-proc. stawki VAT na usługi dostępu do
Internetu nie może być mowy, i objął ulgową stawką „usługi wąskopasmowego
dostępu do sieci Internet”.
Jak się jednak okazuje, i to pojęcie budzi wątpliwości interpretacyjne. W GUS
poinformowano nas, że tego typu usługi mieszczą się w kategorii usług
telekomunikacyjnych – nie jest im jednak przyporządkowany odrębny symbol
klasyfikacji statystycznej.
Fachowcy wskazują natomiast, że tak naprawdę nie wiadomo, co ustawodawca miał
na myśli, mówiąc o wąskopasmowym dostępie do sieci Internet. Transmisja danych
w sieci odbywa się bowiem za pośrednictwem sygnałów cyfrowych – nie może więc
tu być mowy o szerokości pasma, a wyłącznie o szybkości transmisji.
Inna wątpliwość pojawia się w związku z całkowitym zwolnieniem z VAT usług
dostępu do sieci Internet świadczonych na rzecz szkół i placówek oświatowych.
Otóż wprowadzenie takiego zwolnienia wcale nie oznacza, że szkoły zapłacą mniej
za dostęp do Internetu. Świadcząc usługi zwolnione z VAT, operator traci
możliwość odliczenia VAT naliczonego przy zakupach związanych z tymi usługami.
Podatek ten powiększa jego koszty, a rosnące koszty najprościej zrekompensować
podniesieniem ceny usługi. W rezultacie okazuje się, że dla szkoły korzyść ze
zwolnienia jest niewielka bądź nie ma jej wcale.
Uchwalona przez Sejm ustawa czeka obecnie na rozpatrzenie przez Senat.
OPINIA
dr inż. Krzysztof NaŁęcki, Centrum Komputerowego Politechniki Śląskiej
Używanie pojęcia „pasmo” przy opisie parametrów cyfrowej transmisji danych jest
raczej niepoprawne.
Użyty przez ustawodawcę termin jest nieadekwatny – w przypadku transmisji
cyfrowej, w tym dostępu do Internetu, można mówić wyłącznie o szybkości
transmisji, mierzonej w bitach, kilobitach, megabitach na sekundę, a nie o
szerokości pasma, mierzonej w hertzach, kilohertzach, megahertzach.
Moim zdaniem preferencyjna stawka VAT miałaby dotyczyć klasycznego przesyłania
danych cyfrowych, z wyłączeniem transmisji multimedialnych, np.
wideokonferencji, VoIP (Voice over IP), co trudno uzasadnić i zaakceptować.
Niewykluczone jednak, że ustawodawcy chodziło tu o dostęp modemowy z niewielką
szybkością – a zatem preferencyjna stawka VAT dotyczyłaby wyłącznie odbiorcy
końcowego – domowego, a nie mogliby z niej skorzystać pośrednicy operacyjni i
odbiorcy instytucjonalni.
Musieliby oni ponieść zatem koszty różnicy stawek VAT, co zapewne spowodowałoby
wzrost opłat dla użytkownika końcowego. Nikt by zatem na tym nie zyskał i
dostęp do Internetu pozostały dalej zbyt drogi.
Gazeta Prawna