Gość: Artur
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.07.09, 16:47
Jestem z Wałbrzycha i spotkała mnie taka przygoda,
jakieś dwa lata temu straciłem prace dostałem wyprawkę i pożyłem na niej z
zoną miesiąc, resztę zainwestowałem w wyjazd za granice w poszukiwaniu pracy,
po dwóch miesiącach od przyjaciela dowiedziałem się ze żona z kimś się spotyka
wiec przyjechałem po cichu do domu, złapałem ich w łóżku i wpie...łem
kolesiowi, wytoczył mi sprawę ale to tylko mi pomogło w sadzie w sprawie o
podział majątku, jednak żonka sprzedała mieszkanie i zostałem delikatnie
mówiąc wypierdzielony z własnego domu, ze sprzedanego sprzętu domowego(
dziękuje tu za pomoc przyjaciela który walczył na allegro o każdy grosz dla
mnie ) wyjechałem ponownie w poszukiwaniu pracy , za granicą poznałem kobietę
z którą udało nam się otworzyć dobrze prosperujący biznes i oczywiście
jesteśmy razem, wróciłem do polski na kilka dni rozliczyć się z poprzedniego
roku a ta suka pozwała mnie o alimenty, sugerując się tym ze nie ma z czego
żyć nawet sędzina zrobiła oczy jak usłyszała ze kobieta która ma 24 lata mówi
ze nie ma środków do życia dlatego ze przerwała swoja karierę żeniąc się ze
mną, na pytanie dlaczego nie kontynuowała kariery odpowiedziała ze miała
pieniądze bo ja pracowałem a zresztą to nie ma nic do rzeczy ona chce tylko
alimenty bagatela 5 tys nie powiedziała tylko czy zł czy euro ponieważ ja mam
firmę i mnie stać a ona nie ma z czego żyć i ze jej się należy za te lata
które była przy mnie, dodała jeszcze pierdoły typu ze teraz jest samotna i ze
to wszystko dlatego ze nie starałem się w poprzedniej pracy i w małżeństwie
dlatego odeszła, proponowała powrót a skoro ja się nie zgodziłem to chyba ma
prawo do alimentów.
)
sędzina się tylko zapytała czy ja chce jej dawać alimenty a później
powiedziała ma pani dwie ręce i dwie nogi nie jest pani upośledzona wiec może
pani sama na siebie zapracować.
Razem z mamusią wyszły z fohem obie kiedyś żyły z mojej pensji dziękuje
przeznaczeniu ze straciłem prace i majątek bo teraz jadę z moją ukochaną na
Seszele tak Gosiu tam gdzie kiedyś marzyłaś jechać ze mną niestety przy twoich
wydatkach raczej nie udało by nam się wyjechać nawet za dziesięć lat a i
zapomnij o tej Toyocie !! dałem ją w prezencie przyjacielowi który mi tak
bardzo pomógł w życiu a ty Gosiu wiem ze czytasz to forum życzę ci powodzenia
w dalszym życiu ja wyjeżdżam i raczej nie spotkamy się więcej bo nie mam
takiej ochoty!! i nie nachodź mojego przyjaciela to nie twój poziom
ostrzegam przed Gośką. W. może was zrujnować chociaż mi to wyszło na dobre.