Gość: martka
IP: 193.29.205.*
24.11.04, 20:46
Dziś w Poznaniu przy okazji sesji naukowej organizowanej przez Instut
Filologii Polskiej UAMu miała miejsce dyskusja panelowa, która pierwotnie
miała byś dyskusją o kondycji piosenki, ale w ostateczności była niesamowicie
barwną i momentami fascynującą dyskusją o radiu. Sporo z tego już wiemy, ale
tak czy inaczej posłuchac było warto.
Udział w dyskusji brali Witold Pograniczny, Janusz Kosiński, Grzegorz
Brzozowicz i Małgorzata Ostrowska. Agonistyczny ton nadawał oczywiście
Grzegorz Brzozowicz, który bardzo zaczepnie podchodził do pewnych radiowych
świętości (Chciał się trochę przypodobać żeńskiej części publiczności i
młodzieży w ogóle, ale studentki polonistyki które w znakomitej większości
zasiadły w miłej restauracyjce w centrum Poznania to taki specyficzny
target...;)
Streszczam pokrótce najważniejsze wątki w punktach:
1. Póki istnieje praktyka przyznawania koncesji za cięzkie pieniądze, póty z
radiofonią lepiej nie bedzie, bo każde ambitne radio prędzej czy później się
sformatuje tak jak chcą tego reklamodawcy
2) Szansą dla radiofonii są stacje niszowe i ponoć internet(tylko co z tego,
konkluzja moja, skoro zachwalanego radia pin w takim np. Poznaniu nie
uświadczysz)
3) Dyktat prezenterów tak podkreslany przez Brzozowicza zamienił się na
dyktat formatu. Wg niego tamten dyktat skrzywdził tych którzy pozostali
wierni takiej muzyce jak art rock i osławione na tym spotkaniu yes (to taki
symbol zatrzymania się w muzycznym rozwoju na pewnym etepie, proszę się na
mnie nie oburzać jak tylko streszczam), tylko pytanie jak ten dyktat wpłynie
na nas. Moim skromnym zdaniem gorzej, bo ja tam wolałabym być poddana
dyktaturze takich osobowości jak Mann, Kaczkowski czy nawet Kydryński niż
tonąć w beznadziejnym formacie
4) Dyrekcja trOjki swoimi posunięciami, co dla nas oczywiste, spycha
prezenterów jak m.in. Kosiński na na plan, dość arogancko i ignorancko
zresztą z tego co opowiadał i zatrudnia m.in. ludzi telewizji, którzy po
prostu chałturzą. To wiemy niestety.
5) Kosiński z Brzozowiczem bardzo się sprzeczli i sobie dowcipnie co prawda
ale jednak dogryzali, ale to co ważne i pojawiło się w tej dyskusji to
passus, w którym Kosiński mówił, że on robi radio dla 5 słuchaczy i
niekoniecznie myśli wtedy o ogóle. Ja sobie myslę, że ta nidzisiejsza ,
wbrew formatowemu dyktatowi formuła stanowi o istocie radia w ogóle.
Pozdrawiam:)
M.