Gość: Wowa
IP: *.ppp.asahi-net.or.jp
29.04.05, 17:46
Dzieje sie tak, ze polityka czy rzeczywistosc spoleczna staje sie jedynym motorem i
usankcjonowaniem sztuki/artysty. Wczoraj byl nim realny socjalizm, dzis jest nim realny kapitalizm.
Dla wielu, wiekszosci moze, artystow, komentowanie rzeczywistosci, krytykowanie jej, jest jedyna
tematem i inspiracja dla tworzenia. I to nie jest dobre czy zle. Czesto jest to bowiem glos swiezy i
pobudzajacy szare komorki.
Zle jest to, ze dla krytykow dzisiaj i wczoraj, artysta powaznym jest wylacznie tylko ten, kto swoja
sztuke opiera na relacjonowaniu (najlepiej krytycznym) rzeczywistosci.
Ci natomiast, ktorzy w swojej pracy tworczej zajmuja sie rzeczywistoscia SAMEJ SZTUKI, staja sie dla
krytykow, jak w przypadku p. Grzegorzewskiego, niezrozumialymi egotystycznymi dziwakami.
Co najdziwniejsze jednak to ich praca wygrywa z czasem. Rzeczywistosc polityczna to nieustajace
przemiany, natomiast Sztuka Czysta raz odkryta staje sie WIECZNA, NIESMIERTELNA. Evviva l'arte!