Dodaj do ulubionych

Prospero w teatralnym azylu

IP: *.ppp.asahi-net.or.jp 29.04.05, 17:46
Dzieje sie tak, ze polityka czy rzeczywistosc spoleczna staje sie jedynym motorem i
usankcjonowaniem sztuki/artysty. Wczoraj byl nim realny socjalizm, dzis jest nim realny kapitalizm.
Dla wielu, wiekszosci moze, artystow, komentowanie rzeczywistosci, krytykowanie jej, jest jedyna
tematem i inspiracja dla tworzenia. I to nie jest dobre czy zle. Czesto jest to bowiem glos swiezy i
pobudzajacy szare komorki.
Zle jest to, ze dla krytykow dzisiaj i wczoraj, artysta powaznym jest wylacznie tylko ten, kto swoja
sztuke opiera na relacjonowaniu (najlepiej krytycznym) rzeczywistosci.
Ci natomiast, ktorzy w swojej pracy tworczej zajmuja sie rzeczywistoscia SAMEJ SZTUKI, staja sie dla
krytykow, jak w przypadku p. Grzegorzewskiego, niezrozumialymi egotystycznymi dziwakami.
Co najdziwniejsze jednak to ich praca wygrywa z czasem. Rzeczywistosc polityczna to nieustajace
przemiany, natomiast Sztuka Czysta raz odkryta staje sie WIECZNA, NIESMIERTELNA. Evviva l'arte!
Obserwuj wątek
    • Gość: Wowa Wczoraj realny socjalizm, dzis realny kapitalizm IP: *.ppp.asahi-net.or.jp 29.04.05, 17:47
      Dzieje sie tak, ze polityka czy rzeczywistosc spoleczna staje sie jedynym motorem i
      usankcjonowaniem sztuki/artysty. Wczoraj byl nim realny socjalizm, dzis jest nim realny kapitalizm.
      Dla wielu, wiekszosci moze, artystow, komentowanie rzeczywistosci, krytykowanie jej, jest jedyna
      tematem i inspiracja dla tworzenia. I to nie jest dobre czy zle. Czesto jest to bowiem glos swiezy i
      pobudzajacy szare komorki.
      Zle jest to, ze dla krytykow dzisiaj i wczoraj, artysta powaznym jest wylacznie tylko ten, kto swoja
      sztuke opiera na relacjonowaniu (najlepiej krytycznym) rzeczywistosci.
      Ci natomiast, ktorzy w swojej pracy tworczej zajmuja sie rzeczywistoscia SAMEJ SZTUKI, staja sie dla
      krytykow, jak w przypadku p. Grzegorzewskiego, niezrozumialymi egotystycznymi dziwakami.
      Co najdziwniejsze jednak to ich praca wygrywa z czasem. Rzeczywistosc polityczna to nieustajace
      przemiany, natomiast Sztuka Czysta raz odkryta staje sie WIECZNA, NIESMIERTELNA. Evviva l'arte!
    • Gość: elzbieta Morawiec Re: Prospero w teatralnym azylu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.05, 15:53
      1. Otwarcie Teatru Narodowego to była premiera "Nocy listopadowej",
      nie "Dziady". Jak sie cos pisze , trzeba sprawdzać.
      2. Dawno juz nie czytałam podobnie socrealistycznej krytyki! Z powołaniem się
      na kogo? Na Puzynę, który ani slowa o Grzegorzewskim nie napisał
      i "sumaszedszewo" reżyserzynę!
      3. Ktoś dawno powinien Panu obic mordę.
      • Gość: Marek Piekut Re: Prospero w teatralnym azylu IP: *.crowley.pl 04.05.05, 16:10
        Ad. punkt 3 wypowiedzi Elżbiety Morawiec: istotnie mordę już dawno należałoby
        obić, ale czy warto? Czy warto zniżać się do poziomu Romana P.? Czy nie
        wystarczy, w tym wypadku, coś, co jest ekwiwalentem bicia w mordę, czyli
        pogarda, środowiskowa anatema? Czy ktokolwiek poprosiłby Romana P. o
        przeprowadzenie tak banalnego zabiegu, jak np. wycięcie wyrostka robaczkowego?
        A przecież medyczne kompetencje Romana P. są takie same jak jego kompetencje
        teatralnokrytyczne. Swoją drogą biedny człowiek: nie rozumie teatru, nie zna
        się na nim, jest ślepy i głuchy na specyficzny jezyk sztuki teatru, a musi
        oglądać przedstawienia, musi o nich pisać i musi je oceniać. Bo przecież z
        czegoś trzeba żyć. Doprawdy: smutne położenie.
        Problem w tym tylko, że Roman P. zamieszcz swoje "teatralne analizy" w
        dzienniku o sporym nakładzie i ciągle jeszcze uchodzącym za opiniotwórczy. Nie
        chodzi więc o to, że się ośmiesza (znacznie bardziej niż w swoim czasie
        Władysław Prokesch), ale o wymierne szkody. Roman P. jak małpa z brzytwa,
        chlasta na prawo i lewo, na oślep i bez sensu. Pół biedy, jeśli chwali,
        jesli "kreuje" wielkości (i np. biedną Sarah Kane zrównuje z Szekspirem),
        gorzej gdy równie głupio krytykuje albo wręcz świadomie i konsekwentnie niszczy
        (jak to było przez cału okres dyrekcji Jerzego Grzegorzewskiego w Teatrze
        Narodowym).
        Małpa zawsze będzie małpą. I nie będziemy jej pzecież obijać pyska za to, że
        nas przedrzeźnia, że robi głupie miny i że niewiele rozumie.
    • axur Re: Prospero w teatralnym azylu 03.05.05, 18:33
      Przykro, kiedy ktoś porusza się w zaklętym kregu wciąz tych samych argumencików.
      I jest w taki pisaniu jakaś obłuda.

      Nie widziałam tak wielu spektali Grzegorzewskiego, żeby się spierać z metodą,
      czy argumentami. Natomiast ostatnie dwa akapity budza moje najszczersze zdziwienie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka