Gość: faktotum IP: *.telkab.pl 19.08.05, 09:09 I całe szczęście że się tak dzieje. Na tle tej twórczości dopiero widać powierzchowność i ... - redaktorek kolorowej prasy. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: wojtek jasne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 10:11 jasne, kazdy, wystarczy postawic klop na gorze piachu i dostajesz za to gore kasy, i nie wazne kim jestes, wazny jest mecenas - promotor, bo to co on o tobie powie i podpowie pisarczykom tak zostaniesz odebrany, a ci ktorzy tworza w ramach tzw. kultury wysokiej? a kogo to obchodzi jak i tak nikt nie rozumie o co im chodzi a przeciez "sztuka" w dzisiejszych czasach ma byc latwa i trafiajaca do kazdego debila... ale czy to nadal sztuka panie redaktorze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vvoi Re: jasne IP: 81.193.131.* 19.08.05, 12:26 Wielkim problemem jest moim zdaniem nie tyle ignorancja widzów, ale i uznawanie swojej ignorancji za wartość, za wyznacznik dobrego smaku. Tym sposobem osoby, które nigdy nic się o sztuce nie dowiedzieli i nie chcieli dowiedzieć, czują się powołani do wyznaczania kryteriów dobrej i złej sztuki. Co ciekawe, wypowiadają się oni prawie wyłącznie na temat sztuki (ich zdaniem) złej. Trudno się zresztą temu dziwić, skoro poznanie (czegokolwiek) wymaga wysiłku, na który nie są gotowi się zdobyć, a nie poznawszy, czują się odsunięci, wyeliminowani. Krytyka daje im poczucie wartości, wrażenie, że wiedzą, o czym mówią. Co ciekawe, nie interesuje ich sprawdzenie swoich opinii, czy nawet rzetelne ugruntowanie - zapewne dlatego, że musieliby wówczas zrewidować niektóre poglądy, a to owym natychmiastowym specjalistom byłoby bardzo nie na rękę. Mam wyzwanie do takich wojtków i innych krytykantów: spróbuj dać się przekonać, poczytaj, pooglądaj, sprawdź. A potem, jeśli dalej będziesz czuć taką potrzebę, wróć do uogólniania i krytyki. new-art.blogspot.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vvoi Re: jasne IP: 81.193.131.* 19.08.05, 13:27 (w komentarzu jest parę byków ("osoby...dowiedzieli" itd) - sorry) Odpowiedz Link Zgłoś