Dodaj do ulubionych

Czym jest dla kultury globalizacja?

27.08.02, 16:27
No właśnie? jak sądzicie, co zrobiła globalizacja z kulturą? A ze sztuką?
Obserwuj wątek
    • Gość: snajper Globalizacją. IP: *.acn.waw.pl 27.08.02, 19:40
      rauser napisała:

      > No właśnie? jak sądzicie, co zrobiła globalizacja z kulturą? A ze sztuką?

      To samo co ze wszystkim - globalizuje. Akurat w przypadku kultury jest to nad
      wyraz pożądany proces.

      Pozdrawiam.
      • hania_76 Do snajpera 28.08.02, 11:14
        Gość portalu: snajper napisał(a):

        > rauser napisała:
        >
        > > No właśnie? jak sądzicie, co zrobiła globalizacja z kulturą? A ze sztuką?
        >
        > To samo co ze wszystkim - globalizuje. Akurat w przypadku kultury jest to nad
        > wyraz pożądany proces.
        >
        > Pozdrawiam.

        Chyba żartujesz?? "Nad wyraz pożądany proces"??!!
        Jak ma to wyglądać - zespół Mazowsze będzie tańczył rytualne tańce jakiegoś
        plemienia afrykańskiego w strojach gejsz i zapaśników sumo? Na tym ma to
        polegać? Pisarz szwedzki nagle ma przebrać się w skórę pisarza
        iberoamerykańskiego i napisać thriller a la Grisham, ale z nutką ibsenowsko-
        marquezowską?
        Czy ma to być jeden wielki muzyczny McDonalds - Britney Spears tańczy z puszką
        Pepsi na ekranach od Kuala Lumpur przez Moskwę do Buenos Aires? Malarze malują
        nie to, co nakazuje im wrażliwość, wyczucie koloru, kształtu, tylko śledzą
        uważnie aukcje i giełdy i malują to co sprzeda się WSZĘDZIE?
        To jest ten nad wyraz pożądany proces?
        • Gość: snajper Re: Do snajpera IP: *.acn.waw.pl 29.08.02, 03:56
          hania_76 napisała:

          > Gość portalu: snajper napisał(a):
          >
          > > To samo co ze wszystkim - globalizuje. Akurat w przypadku kultury jest to
          > > nad wyraz pożądany proces.
          >
          > Chyba żartujesz?? "Nad wyraz pożądany proces"??!!
          > Jak ma to wyglądać - zespół Mazowsze będzie tańczył rytualne tańce jakiegoś
          > plemienia afrykańskiego w strojach gejsz i zapaśników sumo? Na tym ma to
          > polegać? Pisarz szwedzki nagle ma przebrać się w skórę pisarza
          > iberoamerykańskiego i napisać thriller a la Grisham, ale z nutką ibsenowsko-
          > marquezowską?

          Globalizacja nie polega na zlewaniu się kultury w jedną. A nawet jeśli tak, to
          jest to proces na stulecia. Istotna jest dostępność dzieł, o których kiedyś
          mogliśmy tylko marzyć. Zobaczyć hinduskie świątynie ? To wszak dziś nic
          trudnego. Przeczytać Singera ? No problem.

          > Czy ma to być jeden wielki muzyczny McDonalds - Britney Spears tańczy z puszką
          > Pepsi na ekranach od Kuala Lumpur przez Moskwę do Buenos Aires?

          Też. Bo globalizacji podlega także kultura masowa.

          > Malarze malują
          > nie to, co nakazuje im wrażliwość, wyczucie koloru, kształtu, tylko śledzą
          > uważnie aukcje i giełdy i malują to co sprzeda się WSZĘDZIE?
          > To jest ten nad wyraz pożądany proces?

          Artysta malarz zawsze maluje to, co mu dusza każe malować. A malarz
          nieartysta ? O takich przecież nie rozmawiamy. :))

          Pozdrawiam.
          • hania_76 Re: Do snajpera 29.08.02, 10:12
            Gość portalu: snajper napisał(a):

            > hania_76 napisała:
            >
            > > Gość portalu: snajper napisał(a):
            > >
            > > > To samo co ze wszystkim - globalizuje. Akurat w przypadku kultury jes
            > t to
            > > > nad wyraz pożądany proces.
            > >
            > > Chyba żartujesz?? "Nad wyraz pożądany proces"??!!
            > > Jak ma to wyglądać - zespół Mazowsze będzie tańczył rytualne tańce jakiego
            > ś
            > > plemienia afrykańskiego w strojach gejsz i zapaśników sumo? Na tym ma to
            > > polegać? Pisarz szwedzki nagle ma przebrać się w skórę pisarza
            > > iberoamerykańskiego i napisać thriller a la Grisham, ale z nutką ibsenowsk
            > o-
            > > marquezowską?
            >
            > Globalizacja nie polega na zlewaniu się kultury w jedną.

            Więc na czym? I dlaczego jest to pożądany proces?

            A nawet jeśli tak, to
            > jest to proces na stulecia. Istotna jest dostępność dzieł, o których kiedyś
            > mogliśmy tylko marzyć. Zobaczyć hinduskie świątynie ? To wszak dziś nic
            > trudnego. Przeczytać Singera ? No problem.

            Przepraszam, a co ma do tego "globalizacja" kultury? Możliwość obejrzenia
            hinduskich świątyń zawdzięczamy tylko i wyłącznie sprawnym środkom komunikacji.
            A przeczytanie Singera dlaczego jest według CIebie osiągnięciem globalizacji
            kultury?

            >
            > > Czy ma to być jeden wielki muzyczny McDonalds - Britney Spears tańczy z pu
            > szką
            > > Pepsi na ekranach od Kuala Lumpur przez Moskwę do Buenos Aires?
            >
            > Też. Bo globalizacji podlega także kultura masowa.

            Kultura masowa jest według mnie przejawem globalizacji kultury. Podobnie jak
            przejawem globalizacji w ogóle są buty Nike i McDonalds.

            >
            > > Malarze malują
            > > nie to, co nakazuje im wrażliwość, wyczucie koloru, kształtu, tylko śledzą
            >
            > > uważnie aukcje i giełdy i malują to co sprzeda się WSZĘDZIE?
            > > To jest ten nad wyraz pożądany proces?
            >
            > Artysta malarz zawsze maluje to, co mu dusza każe malować. A malarz
            > nieartysta ? O takich przecież nie rozmawiamy. :))

            Przepraszam, ale chyba się nie rozumiemy. Proponuję przejrzenie jakichkolwiek
            albumów prezentujących sztukę danego regionu świata na przestrzeni wieków i
            powiedzenie czy czymkolwiek różnią się od siebie dzieła stworzone w ciagu
            ostatnich 40-50 lat. Życzę powodzenia.


            >
            > Pozdrawiam.
            • Gość: dorota Re: Do snajpera IP: *.man.bialystok.pl 30.08.02, 10:42
              To prawda teraz w sztuce jest duzo kiczu, szczegolnie ta kultura masowa ona
              mnie przeraza ja czasami tez jej ulegam,
              Ale prawdziwa sztuka jest zawsze wyczuwalna nie poddaje sie modzie, tylko
              prawde mowiac mnie bardziej fascynuje kultura nie owczesna tylko miniona.
              Sa wyjatki jak Pani Szymborska ona nie poddala sie trendom i modzie i wygrala
              na tym, ja znam tylko troche kulutre polska a marzy mi sie poznac inne
              cywilizacje i kultury.
        • Gość: dorota Re: Do snajpera IP: *.man.bialystok.pl 30.08.02, 10:29
          Powiem wam co mnie interesuje w egzotyce ich naturalnosc, dla mnie jest to
          niezrozumiale ale robi wrazenie
      • Gość: dorota Re: Globalizacją. IP: *.man.bialystok.pl 30.08.02, 10:24
        Ja juz nie boje sie unii i ogolnie globalizacji, ona moze przyniesc nam
        wszystkim korzysc poznanie czegos nowego dotad nam nieznanego.
        A kultura i sztuka sa to rzeczy ktore zawsze zostana najcenniejsze na tym
        globie.
        Dlatego trzeba poznawac jak najwiecej roznych kultur wiecie ja nigdy nie mialam
        takich choryzontow, a zwdzieczam to wlasnie wam.
        Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: Tumisia Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.08.02, 20:18
      Globalizacja powoduje,ze kultura światowa jest bliżej nas, ale nie wiem czy
      nasza kultura jest blizej świata ?Jeśli mamy w pełni uczestniczyc w
      globalizacji to wymiana powinna być wzajemna, a nie jednokierunkowa i to we
      wszystkich dziedzinach,a w gospodarce w szczególnosci.Pzdr.
      • Gość: snajper Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.acn.waw.pl 27.08.02, 22:00
        Gość portalu: Tumisia napisał(a):

        > Globalizacja powoduje,ze kultura światowa jest bliżej nas, ale nie wiem czy
        > nasza kultura jest blizej świata ?Jeśli mamy w pełni uczestniczyc w
        > globalizacji to wymiana powinna być wzajemna, a nie jednokierunkowa i to we
        > wszystkich dziedzinach,a w gospodarce w szczególnosci.Pzdr.

        Jednak który kierunek jest dla nas istotniejszy ? Własnie ten do nas. Bo to
        dzięki niemu mozemy stać się bogatsi o obce elementy kultur. Przepływ do -
        ubogaca nas. Przepływ od - innych. A oba powodują powstawanie pewnego
        uniwersalnego kanonu kultury, poprzez nakładanie na siebie najrozmaitrzych
        tradycji, poprzez wyciąganie z różnych kultur tego, co wspólne, zrozumiałe i
        akceptowalne dla większości.

        Pozdrawiam.
        • Gość: Hiacynt Snjperze, nie zgadzam się z Tobą IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 22:31
          Gość portalu: snajper napisał(a):

          > Gość portalu: Tumisia napisał(a):
          >
          > > Globalizacja powoduje,ze kultura światowa jest bliżej nas, ale nie wiem
          > czy
          > > nasza kultura jest blizej świata ?Jeśli mamy w pełni uczestniczyc w
          > > globalizacji to wymiana powinna być wzajemna, a nie jednokierunkowa i to w
          > e
          > > wszystkich dziedzinach,a w gospodarce w szczególnosci.Pzdr.
          >
          > Jednak który kierunek jest dla nas istotniejszy ? Własnie ten do nas. Bo to
          > dzięki niemu mozemy stać się bogatsi o obce elementy kultur. Przepływ do -
          > ubogaca nas. Przepływ od - innych. A oba powodują powstawanie pewnego
          > uniwersalnego kanonu kultury, poprzez nakładanie na siebie najrozmaitrzych
          > tradycji, poprzez wyciąganie z różnych kultur tego, co wspólne, zrozumiałe i
          > akceptowalne dla większości.
          >

          Obraz Rosji na zachodzie tworzyli Dostojewski i Czechow, Tołstoj i Pasternak.
          Subtelna i poważna Rosja, zapełniona obywatelami typu Rostowów z Wojny i
          Pokoju, pięknościami w rodzaju Anny Kareniny, filozofami typu Karamazowa.
          A Polska? Czy my potrafiliśmy zadbać o swój wizerunek? Czy nie mamy czego
          promować? Po odzyskaniu przez Polskę niepodległosci, Aleksander Brukcner
          pozostał w Berlinie zamiast wracać do Polski. Czym to motywował? Tym, że w
          Berlinie może zrobić więcej dla Polski niż w Polsce !!

          Uważam, że ten kierunek jest słuszny. Promowowanie Polski i naszej kultury.
          Polskie rządy międzywojenne nie przykładały żadnej wagi do wizerunku Polski
          na zachodzie, w odróźnieniu od Czech na przykład. Co było po wojnie, mniej
          więcej wiemy. Stąd rodziło się wiele nieporozumień. Wiem, o co Ci chodzi,
          by nas obca kuptura "ubogacała". Ale w naszej obecnej sytuacji, wieloletnich
          zaniedbań, obowiązkiem państwa jest promowanie naszej polskiej kultury.
          Literatury, filmu, muzyki, teatru oraz kultury ludowej.
          Obca kultura sama trafi pod nasze strzechy :))

          pozdrawiam

          HIacynt

          • Gość: snajper Hiacyncie, jesteś niekonsekwentny. IP: *.acn.waw.pl 27.08.02, 23:08
            Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

            > Obraz Rosji na zachodzie tworzyli Dostojewski i Czechow, Tołstoj i Pasternak.
            > Subtelna i poważna Rosja, zapełniona obywatelami typu Rostowów z Wojny i
            > Pokoju, pięknościami w rodzaju Anny Kareniny, filozofami typu Karamazowa.

            Czy taki był obraz Rosji po rewolucji ? Czy na ten obraz nie wpłynął bardziej
            Lenin ? Czy to nie obraz bolszewika z nożem w zębach nie lepiej Rosję
            charakteryzował. Subtelna i poważna Rosja ? Czy za czasów Piotra I lub Stalina
            także ?

            > A Polska? Czy my potrafiliśmy zadbać o swój wizerunek? Czy nie mamy czego
            > promować? Po odzyskaniu przez Polskę niepodległosci, Aleksander Brukcner
            > pozostał w Berlinie zamiast wracać do Polski. Czym to motywował? Tym, że w
            > Berlinie może zrobić więcej dla Polski niż w Polsce !!
            >
            > Uważam, że ten kierunek jest słuszny. Promowowanie Polski i naszej kultury.
            > Polskie rządy międzywojenne nie przykładały żadnej wagi do wizerunku Polski
            > na zachodzie, w odróźnieniu od Czech na przykład.

            Co innego wizerunek, co innego kultura. Kultury się nie promuje, kulturę się
            tworzy. Mecenat ? Mecenat ma zły zwyczaj wpływania na twórców. Szczególnie
            mecenat państwowy. Skrajnym przykładem takiego wpływu jest socrealizm. >Dzieła<
            tworzone na zamówienia mecenasa. W końcu jak płacę, to wymagam. Kto promował
            impresjonistów, Straussów, wszelkiego rodzaju nowatorów ?

            > Co było po wojnie, mniej
            > więcej wiemy. Stąd rodziło się wiele nieporozumień. Wiem, o co Ci chodzi,
            > by nas obca kuptura "ubogacała". Ale w naszej obecnej sytuacji, wieloletnich
            > zaniedbań, obowiązkiem państwa jest promowanie naszej polskiej kultury.

            Kto promował Lema ? Wiesz, na ile języków tłumaczone są jego książki ? Kto
            promował Kapuścińskiego ? Kulturze nie promocja jset potrzebna. Kulturze twórcu
            są potrzebni. A ich nie wypromujesz. Oni sami >się tworzą<.

            > Literatury, filmu, muzyki, teatru oraz kultury ludowej.
            > Obca kultura sama trafi pod nasze strzechy :))

            A teraz Twoja niekonsekwencja. ;)) Piszesz >obca kultura sama trafi pod nasze
            strzechy<. A naszą trzeba promować ? Czy sama pod obce strzechy trafić nie
            może ? No więc właśnie też trafi. Tak samo jak ta obca pod nasze. :))

            Pozdrawiam.




            • Gość: Hiacynt Re: Hiacyncie, jesteś niekonsekwentny. IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 23:27
              Gość portalu: snajper napisał(a):

              > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
              >
              > > Obraz Rosji na zachodzie tworzyli Dostojewski i Czechow, Tołstoj i Pastern
              > ak.
              > > Subtelna i poważna Rosja, zapełniona obywatelami typu Rostowów z Wojny i
              > > Pokoju, pięknościami w rodzaju Anny Kareniny, filozofami typu Karamazowa.
              >
              > Czy taki był obraz Rosji po rewolucji ? Czy na ten obraz nie wpłynął bardziej
              > Lenin ? Czy to nie obraz bolszewika z nożem w zębach nie lepiej Rosję
              > charakteryzował. Subtelna i poważna Rosja ? Czy za czasów Piotra I lub
              Stalina
              > także ?
              >
              > > A Polska? Czy my potrafiliśmy zadbać o swój wizerunek? Czy nie mamy czego
              > > promować? Po odzyskaniu przez Polskę niepodległosci, Aleksander Brukcner
              > > pozostał w Berlinie zamiast wracać do Polski. Czym to motywował? Tym, że w
              >
              > > Berlinie może zrobić więcej dla Polski niż w Polsce !!
              > >
              > > Uważam, że ten kierunek jest słuszny. Promowowanie Polski i naszej kultury
              > .
              > > Polskie rządy międzywojenne nie przykładały żadnej wagi do wizerunku Polsk
              > i
              > > na zachodzie, w odróźnieniu od Czech na przykład.
              >
              > Co innego wizerunek, co innego kultura. Kultury się nie promuje, kulturę się
              > tworzy. Mecenat ? Mecenat ma zły zwyczaj wpływania na twórców. Szczególnie
              > mecenat państwowy. Skrajnym przykładem takiego wpływu jest socrealizm. >Dzie
              > ła<
              > tworzone na zamówienia mecenasa. W końcu jak płacę, to wymagam. Kto promował
              > impresjonistów, Straussów, wszelkiego rodzaju nowatorów ?
              >
              > > Co było po wojnie, mniej
              > > więcej wiemy. Stąd rodziło się wiele nieporozumień. Wiem, o co Ci chodzi,
              > > by nas obca kuptura "ubogacała". Ale w naszej obecnej sytuacji, wieloletni
              > ch
              > > zaniedbań, obowiązkiem państwa jest promowanie naszej polskiej kultury.
              >
              > Kto promował Lema ? Wiesz, na ile języków tłumaczone są jego książki ? Kto
              > promował Kapuścińskiego ? Kulturze nie promocja jset potrzebna. Kulturze
              twórcu
              >
              > są potrzebni. A ich nie wypromujesz. Oni sami >się tworzą<.
              >
              > > Literatury, filmu, muzyki, teatru oraz kultury ludowej.
              > > Obca kultura sama trafi pod nasze strzechy :))
              >
              > A teraz Twoja niekonsekwencja. ;)) Piszesz >obca kultura sama trafi pod nasz
              > e
              > strzechy<. A naszą trzeba promować ? Czy sama pod obce strzechy trafić nie
              > może ? No więc właśnie też trafi. Tak samo jak ta obca pod nasze. :))
              >
              > Pozdrawiam.
              >

              Temat rzeka.

              Lem i Kapuściński, dobrze. Znasz Zajdla? Mamy i mieliśmy nie tylko jednego
              Lema. Chociaż ja wolę Strugackich i Bułyczowa :)
              Sołżenicyn ze swoim Archipelagiem. A gdzie "Inny Świat" Herlinga?
              W przenośni napisałem, że kultura sama trafi. Kultura zachodnia, ta
              najbardziej trafiająca, jest kulturą popularną, niestety mniej wartośiową.
              Odbiorca nie dostrzega promowania tejże kultury, a promowanie się odbywa.
              Ja myslę, że z naszą kulturą nie jest tak źle. Zobacz jak ciężko kino
              europejskie się przebija? Jak przegrywa z amerykańskim. Jak próbuje
              zachodnie kino walczyć wprowadzając "limity" .
              Myślę, że Polska potrzebuje nieustannej promocji na świecie, i nasza dlatego
              też, nie możemy sobie pozwolić na samofinansowanie tejże. Film, teatr, muzyka
              muszą otoczone mecenatem państwa. Celiński zdaje się, zbyt lekko potraktował
              swój resort. Kolejny wątek do dyskusji :)

              Hiacynt
              • Gość: snajper Re: Hiacyncie, jesteś niekonsekwentny. IP: *.acn.waw.pl 28.08.02, 00:59
                Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                > Temat rzeka.
                >
                > Lem i Kapuściński, dobrze. Znasz Zajdla? Mamy i mieliśmy nie tylko jednego
                > Lema. Chociaż ja wolę Strugackich i Bułyczowa :)
                > Sołżenicyn ze swoim Archipelagiem. A gdzie "Inny Świat" Herlinga?
                > W przenośni napisałem, że kultura sama trafi. Kultura zachodnia, ta
                > najbardziej trafiająca, jest kulturą popularną, niestety mniej wartośiową.

                Jest to tak zwana kultura masowa. A zwana jest tak, bo przez masy jest
                odbierana. Kultura bardziej wartościowa zawsze elitarną była, jest i będzie. I
                promowanie jej da niewiele. Buszmen nie bedzie Chopina słuchał.

                > Odbiorca nie dostrzega promowania tejże kultury, a promowanie się odbywa.
                > Ja myslę, że z naszą kulturą nie jest tak źle. Zobacz jak ciężko kino
                > europejskie się przebija? Jak przegrywa z amerykańskim. Jak próbuje
                > zachodnie kino walczyć wprowadzając "limity" .
                > Myślę, że Polska potrzebuje nieustannej promocji na świecie,

                Cały czas mam wątpliwości. Naszej masowej kultury nie wypromujemy. Nie mamy
                takich funduszy. Czy zresztą warto promować np Ich Troje ? A prawdziwe dzieła
                promocji nie potrzebują. Same pod strzechy trafią. Z tymm fragmentem twojej
                wypowiedzi akurat się zgadzam. ;))

                > i nasza dlatego
                > też, nie możemy sobie pozwolić na samofinansowanie tejże. Film, teatr, muzyka
                > muszą otoczone mecenatem państwa. Celiński zdaje się, zbyt lekko potraktował
                > swój resort. Kolejny wątek do dyskusji :)

                Wolałbym system odliczeń podatkowych dla sponsorów, niż arbitralne decyzje
                polityka jakim jest niewątpliwie każdy minister. Ten od dziedzictwa narodowego
                też.

                > Hiacynt

                Pozdrawiam serdecznie :))

                Snajper.
        • Gość: dorota Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.man.bialystok.pl 30.08.02, 10:52
          masz racje mieszanie kultur jest rzecza fascynujaca, powstaja rzeczy dotad
          nikomu nie odkryte, ktore moga byc ciekawostka historii.
      • Gość: dorota Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.man.bialystok.pl 30.08.02, 10:47
        Kultura moze rozwijac sie niezaleznie od gospodarki, przyklad Polski slaba
        gospodarka a kultura chyba na calkiem niezlym poziomie, owszem gdyby bylo
        wiecej srodkow byc moze ujawnilyby sie jakies nowe talenty dotad nikomu nie
        odkryte.
        Ale mlody chlopak z Bialego za 50 zl cos wykonal na bardzo wysokim poziomie ja
        sie na tym nie znam dlatego nie moge oceniac.
    • Gość: wild tak sie zastanawiam co to ta... IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 28.08.02, 01:01
      kultura...
      • d_nutka Re: tak sie zastanawiam co to ta... 28.08.02, 11:44
        Gość portalu: wild napisał(a):

        > kultura...

        a ja myślę,że zanim coś lub kogoś zechcemy wypromować mamy wyjątkową okazję
        wypromować najpierw siebie tu i teraz.
        Podoba mi się temat:KULTURA BYCIA.
        Co można zmiescić w tym określeniu?
        Kultura bycia czy nabycia.
        Nabycia pewnej wiedzy o kulturze?
        I co z tą wiedzą dalej?
        Konkursy?
        Rankingi?
        Castingi?
        Kto więcej wie-to bardziej kulturalny?
        Kto lepiej umie sprzedać tej kultury to ma jej więcej-nadmiar towaru?
        Kto więcej może kupić tej kultury ma jej więcej-nadmiar środków?
        Uparcie(czy upór to jeszcze kultura?) wracam do KULTURY BYCIA.
        To powinno być nam najbliższe, bo tylko to od nas tak naprawdę zależy.
        d.
    • Gość: doku Przy waszych głębokich przemyśleniach ja skromnie IP: *.mofnet.gov.pl 28.08.02, 12:27
      Na pokazie mody w Paryżu krawcy pokazują kreacje np. z elementami tradycyjnych
      japońskich strojów. A w Polsce możemy oglądać filmy z Indii - największej
      kinematografii świata, chociaż może nie najlepszej. Muzycy przerabiają klasykę
      na popowo-rockowe skoczne melodie i wielka sztuka trafia zniekształcona pod
      strzechy. A ja zakochałem się kilka lat temu w muzyce flamenco dzięki filmom
      Saury.

      Globalizacja dla kultury jest tym, czym kapitalizm dla półek sklepowych. Można
      narzekać, że za dużo tandety, że trudno się zorientować, gdzie jest to, czego
      potrzebujemy, że za dużo towarów z importu, a za mało naszych sentymentalnych
      rodzimych bubli, za dużo natretnej reklamy ... Ale nikt przy zdrowych zmysłach
      nie powie, że półki w PRL były lepsze, a co spod lady mozna było trafić ...
      • d_nutka Re: Przy waszych głębokich przemyśleniach ja skro 28.08.02, 12:42
        Gość portalu: doku napisał(a):


        > Globalizacja dla kultury jest tym, czym kapitalizm dla półek sklepowych.
        Można
        > narzekać, że za dużo tandety, że trudno się zorientować, gdzie jest to, czego
        > potrzebujemy, że za dużo towarów z importu, a za mało naszych sentymentalnych
        > rodzimych bubli, za dużo natretnej reklamy ... Ale nikt przy zdrowych
        zmysłach
        > nie powie, że półki w PRL były lepsze, a co spod lady mozna było trafić ...

        Ośmielam się nie zgodzić.
        Kultura=półki sklepowe=kapitalizm=wolny rynek?
        To nawoływanie do KULTURY KONSUMCJI.
        Ja takiej nie akceptuję.
        KULTURA to nie konsumcja.
        I bardzo proszę.
        Nie wyprowadzajcie mnie z mojego błędu.
        Nie chcę KULTURY konsumować.
        To nie opłatek.
        To nie ma być namiastka.
        Kultura człowiek "się karmi",ale powinien karmić się nie przemieloną przez
        innych papką.
        A tak to wyrośnie nam nowe pokolenie "dzieci ulicy".
        I większe i mające coraz niebezpieczniejsze narzędzia samozagłady.
        d.
        • Gość: doku Bardzo śmiało IP: *.mofnet.gov.pl 28.08.02, 13:38
          d_nutka napisała:

          > Ośmielam się nie zgodzić.
          > Kultura=półki sklepowe=kapitalizm=wolny rynek?
          > To nawoływanie do KULTURY KONSUMCJI.
          > Ja takiej nie akceptuję.
          > KULTURA to nie konsumcja.

          Coż za uproszczenie. Przecież nawet historycy omawiają różnice w czymś co
          nazywa się kulturą materialną. Archeologia bada stare kultury na podstawie
          zwykłych narzędzi (np. naczyń kuchennych) konsumpcji najprostszych, codziennych
          artykułów konsumpcyjnych.

          Albo weź tak zwaną kulturę osobistą, kulturę bycia, czy kulturę na co dzień.
          Najwięcej przepisów związanych z kulturą tak pojmowaną dotyczy jedzenia i
          picia, a nie prowadzenia kulturalnych rozmów o wyższych zagadnieniach
          niekonsumcyjnych.

          Albo sztuka. Przecież kultura polega nie tylko na tworzeniu dzieł sztuki, ale
          także na konsumowaniu tych dzieł przez odbiorców. Kafka na półce sklepowej w
          postaci książki nadal jest wielkim pisarzem, a zakup książki nie bezcześci jej.
          Przeciwnie, jeżeli ktoś zamiast samemu konsumować, zajmuje się np. kopiowaniem
          czy odtwarzaniem zakupionego na płycie koncertu, to zamiast być szlachetnym
          konsumentem, staje się marnym przestępcą. Konsumpcja uszlachetnia i wzbogaca
          ludzką wrażliwość, możliwość konsumpcji czyni życie interesującym, a sam akt
          konsumcji jest warunkiem koniecznym przeżycia artystycznego (z jednym
          wyjątkiem, o którym niżej)

          Powiem nawet więcej. Nie wyobrażam sobie ja, człek malutki, życia pozbawionego
          możliwości konsumpcji dzieł artystów.

          > Nie chcę KULTURY konsumować.

          Mogę tylko współczuć. A może nie ...

          A może Ty tworzysz, a jako artystka jesteś człowiek wielki. Nie masz czasu na
          konsumpcję cudzych dzieł? Jeśli tak, to mogę tylko zazdrościć. I muszę się z
          Tobą zgodzić - my czytelnicy choćbysmy nawet czytali Iliadę, to i tak stoimy
          niżej niż pisarz w natchnieniu walący w klawisze - gdzie mu tam w głowie
          konsumowanie cud
    • Gość: anty Hamburger w Luwrze nt IP: *.slupsk.tpnet.pl 28.08.02, 16:08
      • Gość: doku Giełda w Domu Partii nt IP: *.mofnet.gov.pl 28.08.02, 16:32
        • Gość: Kosa Re: Globalizacja IP: *.acn.waw.pl 28.08.02, 17:45
          Globalizacja w kulturze, to gangrena umysłowa, wspólczuję tym ,co tego nie
          widzą!
          Pozdrawiam.
          • Gość: doku Dziękuje za współczucie IP: *.mofnet.gov.pl 29.08.02, 11:05
            Gość portalu: Kosa napisał(a):

            > Globalizacja w kulturze, to gangrena umysłowa, wspólczuję tym ,co tego nie
            > widzą!

            Oby wszyscy wrogowie globalizacji tylko nam współczuli. Dzieło globalizacji
            jest pracochłonne, więc współczucie jest nam potrzebne, a nie przeszkadzanie.

            pozdrawiam
            • Gość: dorota Re: Dziękuje za współczucie IP: *.man.bialystok.pl 30.08.02, 11:11
              To prawda globalizacja jest trudnym procesem, ale jak sie uda to wszyscy beda
              zadowoleni, trzeba przekonac przeciwnikow i znalezc jak najwiecej
              sprzymierzencow.
              Ja naprawde lubie bajki, ze wszyscy ludzie byliby przyjaciolmi i nie byloby
              wrogow.
              Ale bajki sa potrzebne.
      • Gość: dorota Re: Hamburger w Luwrze nt IP: *.man.bialystok.pl 30.08.02, 10:57
        Nigdy nie bylam w Luwrze, ale nie na miejscu byloby tam wnosic hamburgery lub
        inne swinstwa masowej konsumpcji.
        • Gość: Marta Re: Hamburger w Luwrze nt IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 03.09.02, 23:36
          Do Luwru - zapewniam - nie należy wnosić hamburgerów, one tam są.
          Ale nie martw się, nie na salach wystawowych.

          M.
    • rauser Re: Czym jest dla kultury globalizacja? 28.08.02, 22:09
      Cieszę się z odzewu :)
      Czy nie sądzicie że Internet przyczynia się do globalizacji kultury? Jak czytam
      Baumana to tak to odbieram.
      No a jak globalnośc to drugi jej biegun - lokalność, wstydliwy bagaż, poczucie
      przegranej bo brak mobilności (Bauman) generalnie upośledzenie i odrzucenie.
      Globalizacja kultury to nie tylko jednak miszmasz i homogenizacja, prawda?
      • Gość: snajper Lokalność. IP: *.acn.waw.pl 29.08.02, 03:50
        rauser napisała:

        > Cieszę się z odzewu :)
        >Czy nie sądzicie że Internet przyczynia się do globalizacji kultury? Jak czytam
        >
        > Baumana to tak to odbieram.
        > No a jak globalnośc to drugi jej biegun - lokalność, wstydliwy bagaż, poczucie
        > przegranej bo brak mobilności (Bauman) generalnie upośledzenie i odrzucenie.
        > Globalizacja kultury to nie tylko jednak miszmasz i homogenizacja, prawda?

        A dla mnie przeciwieństwem globlizacji jest lokalność, ale rozumiana jako >moja
        mała ojczyzna<. Oczywiście nie ma mowy wtedy o żadnym poczuciu przegranej. Moja
        lokalna kultura jest tak samo godna uwagi, jak ta przyniesiona przez
        globalizację. Z jednej, tej lokalnej, wyrośliśmy. W niej sa nasze korzenie. Ta
        druga, z zewnątrz, otwiera nas na innych.

        Pozdrawiam.
        • d_nutka Re: Lokalność. 29.08.02, 08:18
          Gość portalu: snajper napisał(a):

          > A dla mnie przeciwieństwem globlizacji jest lokalność, ale rozumiana jako >m
          > oja
          > mała ojczyzna<. Oczywiście nie ma mowy wtedy o żadnym poczuciu przegranej. M
          > oja
          > lokalna kultura jest tak samo godna uwagi, jak ta przyniesiona przez
          > globalizację. Z jednej, tej lokalnej, wyrośliśmy. W niej sa nasze korzenie.
          Ta
          > druga, z zewnątrz, otwiera nas na innych.
          >
          > Pozdrawiam.

          I dla mnie też przeciwieństwem,ale i ubogaceniemi.
          I co zrobimy ze swoją lokalną kulturą tu,na globalnym forum?
          d.
      • Gość: dorota Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.man.bialystok.pl 30.08.02, 11:05
        Internet przyczynia sie do globalizacji kultury, daje mozliwosc kontaktu z
        artystami i to nie tylko krajowymi, gdybym znala angielski korzystalabym ze
        stron internetowych zagranicznych i moglabym sie jeszcze wiecej nauczyc
    • d_nutka Re: Czym jest dla kultury globalizacja? 29.08.02, 10:57
      rzucaniem pereł przed wieprze.
      znowu wyszła mi niechcący dwuznaczność.
      d.
      • Gość: doku Nawet Murzyni mogą nauczyć się grać Chopina IP: *.mofnet.gov.pl 29.08.02, 11:11
        d_nutka napisała:

        > rzucaniem pereł przed wieprze.
        > znowu wyszła mi niechcący dwuznaczność.

        A tych, którym przeszkadza, że Czarnuch przebrany za Białego swoimi brudnymi
        paluchami przebiera po szlachetnym instrumencie, zapewniam - szybko się
        przyzwyczaicie, a jak nie wy, to wasze dzieci.
        • d_nutka Re: Nawet Murzyni mogą nauczyć się grać Chopina 29.08.02, 11:54
          Znam jednego Pana,który miał zwyczaj przeprowadzania testu kultury.
          A było to tak.
          Za dawał pytanie.
          Co Pan(i) by wybrał(a)?
          Kaszankę na porcelanie czy schabowy na gazecie.
          Do dziś nie potrafię dać poprawnej odpowiedzi, ale wiem co bardzej lubię.
          No i co z moją kulturą?
          Zgroza!
          d.
          • witekjs Re: Nawet Murzyni mogą nauczyć się grać Chopina 29.08.02, 20:32
            d_nutka napisała:

            > Znam jednego Pana,który miał zwyczaj przeprowadzania testu kultury.
            > A było to tak.
            > Za dawał pytanie.
            > Co Pan(i) by wybrał(a)?
            > Kaszankę na porcelanie czy schabowy na gazecie.
            > Do dziś nie potrafię dać poprawnej odpowiedzi, ale wiem co bardzej lubię.
            > No i co z moją kulturą?
            > Zgroza!
            > d.
            _____________
            Gratuluję Ci tego Pana. To pytanie nie jest takie trudne jak by sie wydawało.
            Odpowiedż jest prosta. Pytaniem - gdzie ?
            Od tego wszystko zależy, jeszcze można by dodać - kiedy?
            Pan byłby Twój na zawsze.
            Myślę, że jest i ciągle, mimo to zastanawiasz się co bardziej lubisz...
            Ocywiście nie mówię tego jako ekspert od kultury, jedynie pan, który też bardzo
            lubi, również rozmawiać z kobietami.

            Pozdrawiam Cię.Witek

            PS."Cechy, których szukam u kobiety, to inteligencja i poczucie humoru - czyli
            takie cechy ducha i umysłu, które nie umniejszają atrakcyjności ciała. Wolę
            jednak, by jej nie zastępowały./Jeremi Przybora/
            • d_nutka Re: Nawet Murzyni mogą nauczyć się grać Chopina 30.08.02, 07:58
              witekjs napisał:

              > _____________
              > Gratuluję Ci tego Pana. To pytanie nie jest takie trudne jak by sie wydawało.
              > Odpowiedż jest prosta.

              Tak.
              Odpowiedź jest prosta.
              Tak prosta jak twoja Witku.


              Pytaniem - gdzie ?
              > Od tego wszystko zależy, jeszcze można by dodać - kiedy?
              > Pan byłby Twój na zawsze.

              Ten Pan nie mógłby być mój na zawsze ,ani nawet przez chwilę z moich osobistych
              wyborów tego co lubię.
              Jego test był zwodniczy,bo ja znałam odpowiedź tengo Pana zanim on ją
              wypowiedział jeszcze.


              > Myślę, że jest i ciągle, mimo to zastanawiasz się co bardziej lubisz...
              > Ocywiście nie mówię tego jako ekspert od kultury, jedynie pan, który też
              bardzo
              >
              > lubi, również rozmawiać z kobietami.
              >
              > Pozdrawiam Cię.Witek

              Lubię Panów co lubią i umieją rozmawiać z kobietami.


              >
              > PS."Cechy, których szukam u kobiety, to inteligencja i poczucie humoru -
              czyli
              > takie cechy ducha i umysłu, które nie umniejszają atrakcyjności ciała. Wolę
              > jednak, by jej nie zastępowały./Jeremi Przybora/

              To cała JA!
              d.
          • Gość: snajper Ale czy Murzyni lubią kaszankę ? IP: *.acn.waw.pl 29.08.02, 23:12
            d_nutka napisała:

            > Znam jednego Pana,który miał zwyczaj przeprowadzania testu kultury.
            > A było to tak.
            > Za dawał pytanie.
            > Co Pan(i) by wybrał(a)?
            > Kaszankę na porcelanie czy schabowy na gazecie.
            > Do dziś nie potrafię dać poprawnej odpowiedzi, ale wiem co bardzej lubię.
            > No i co z moją kulturą?
            > Zgroza!
            > d.

            Ja wybieram obie możliwości. Przekładam schabowego na porcelanę a kaszankę na
            gazatę. I już wszystko jest na swoim miejscu.

            Pozdrawiam.
            • d_nutka Re: Ale czy Murzyni lubią kaszankę ? 30.08.02, 08:00
              Gość portalu: snajper napisał(a):

              > d_nutka napisała:
              >
              > > Znam jednego Pana,który miał zwyczaj przeprowadzania testu kultury.
              > > A było to tak.
              > > Za dawał pytanie.
              > > Co Pan(i) by wybrał(a)?
              > > Kaszankę na porcelanie czy schabowy na gazecie.
              > > Do dziś nie potrafię dać poprawnej odpowiedzi, ale wiem co bardzej lubię.
              > > No i co z moją kulturą?
              > > Zgroza!
              > > d.
              >
              > Ja wybieram obie możliwości. Przekładam schabowego na porcelanę a kaszankę na
              > gazatę. I już wszystko jest na swoim miejscu.
              >
              > Pozdrawiam.

              Taka opcja nie wchodzi w grę!
              Takie są zasady tego pytania.
              :)))
              d.
              • Gość: Sar Re: Ale czy Murzyni lubią kaszankę ? IP: *.prem.tmns.net.au 04.09.02, 14:11
                d_nutka napisała:

                > Gość portalu: snajper napisał(a):
                >
                > > d_nutka napisała:
                > >
                > > > Znam jednego Pana,który miał zwyczaj przeprowadzania testu kultury.
                > > > A było to tak.
                > > > Za dawał pytanie.
                > > > Co Pan(i) by wybrał(a)?
                > > > Kaszankę na porcelanie czy schabowy na gazecie.
                > > > Do dziś nie potrafię dać poprawnej odpowiedzi, ale wiem co bardzej lu
                > bię.
                > > > No i co z moją kulturą?
                > > > Zgroza!
                > > > d.
                > >
                > > Ja wybieram obie możliwości. Przekładam schabowego na porcelanę a kaszankę
                > na
                > > gazatę. I już wszystko jest na swoim miejscu.
                > >
                > > Pozdrawiam.
                >
                > Taka opcja nie wchodzi w grę!
                > Takie są zasady tego pytania.
                > :)))
                > d.

                A ja, K..wA, ZDECYDOWANIE NA LANGUSTE SIE PISZE, co wy tu tak tym schabowym
                epatujecie, jakby to jakies danie bylo, albo co??
                Schabowy, jakby nie patrzec, plebejski jest, i tylko niektorym sie wydaje, ze
                to kwintesencja "sofistiction" - wysublimowania (?)
                O co tu, kurcze wlasciwie chodzi w tej dyskusji, moze nie powinnam pzreskakiwac
                postow ( z reguly czytam co czwarty)


                ????

                Sar
          • bperczak Re: Nawet Murzyni mogą nauczyć się grać Chopina 30.08.02, 12:35
            d_nutka napisała:

            > Znam jednego Pana,który miał zwyczaj przeprowadzania testu kultury.
            > A było to tak.
            > Za dawał pytanie.
            > Co Pan(i) by wybrał(a)?
            > Kaszankę na porcelanie czy schabowy na gazecie.
            > Do dziś nie potrafię dać poprawnej odpowiedzi, ale wiem co bardzej lubię.
            > No i co z moją kulturą?
            > Zgroza!
            > d.

            Dobra kaszanka potrafi smakowac tez na gazecie
    • Gość: Ania Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.ipartners.pl / *.skydive.pl 29.08.02, 12:43
      Tym co nas otacza z każdej strony. Ujedolicenie. Totalna papka. Wg zasady dla
      każdego coś miłego.
      W takiej kulturze każdy ma swoje miejsce. Każdy coś znajdzie dla siebie, a ci
      którzy nic nie znajdują okazują się być zupełnie wyalinenowani.
      • Gość: Rafael Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 29.08.02, 17:56
        Globalizacja w Kulturze to mix kulturowy , prowadzacy do wywolania kiczu i
        absurdu w kulturze, na koncu ta globalna kultura wywola zdziczenie i powrót
        do dzungli, a po to by spowrotem mogla sie odrodzic ,hmm globalizacja , zle
        to niestety widze.
        • Gość: Luk Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.02, 19:56
          Nareszcie ktoś się ze mną zgadza. A właściwie ja z nim. Rafael witaj w klubie
          • Gość: Kosa Re: Luk IP: *.acn.waw.pl 29.08.02, 20:11
            Gość portalu: Luk napisał(a):

            > Nareszcie ktoś się ze mną zgadza. A właściwie ja z nim. Rafael witaj w klubie

            A ja nie wiem ,czy się z Tobą zgadzam? Gdzie jest Twój "klub", i Twoja
            wypowiedź?
            Pozdrawiam.
            • Gość: Luk Re: Luk IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.02, 22:17
              Nie chce sie wypowiadac o tak banalnej sprawie.
          • Gość: noiki Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.proxy.aol.com 30.08.02, 00:01
            globalizacja to Hitler..
    • ozpol Re: Czym jest dla kultury globalizacja? 30.08.02, 02:15
      Sadze ze najpierw nalezaloby zdefiniowac co to jest globalizacja kultury.
      Jesli 80% procent czy wiecej wydawnictw ksiazkowych jest w jezyku angielskim,
      jesli chyba taki sam procent jest muzyki granej na swiecie to czy to jest
      globalizacja?
      Jesli twoja pisanie czy muzyka nie jest w tym jezyku jestes na marginesie czy
      jestes oaza etniczna?
      Jestesmy zalewani masa tzw kulturalna i to jest to niebezpieczenstwo.
      Pytanie nie powinno byc czy Mazowsze powinno tanczyc buszmenskie tance ale
      pytanie jest kto to bedzie ogladal.
      Jesli najlepszy pisarz polski nie bedzie mial tlumaczen na angielski czy bedzie
      zauwazony?
      Sadze ze musie sie odzielic kulture masowa od kultury i to chyba nie ma nic
      wspolnego z globalizacja.
      Globalne sa wytwoenie plyt, wytwornie filmow i wydawnictwa i oni wpychaja swoj
      prodak tak samo wszedzie i nie sadze ze ich obchodzi lokalny produkt, chyba ze
      na nim dobrze zarobia.
      Globalizacja w zasadzie niszczy lokalny biznes i kulture.
      • rauser no właśnie 30.08.02, 08:54
        Wydaje mi się że postępująca globalizacja spycha lokalną kulturę do rangi
        ciekawostek etnograficznych. Nikt nie chce zyć w skansenie, a już brońboże w
        rezerwacie ;] Potem są sytuacje takie jak krytyka twórczości np. Stasiuka jako
        zbyt lokalnej przez Marcela Reich-Ranickiego. O ile dobrze pamiętam.
        Albo takie jak tegoroczne Documenta 11 w Kassel gdzie tych lokalnych narracji
        podszytych etnicznością była mnogośc - wszystkie, jak było widać, spychały
        twórców w getto skansenu.
      • Gość: doku Tu się mylisz IP: *.mofnet.gov.pl 30.08.02, 11:01
        ozpol napisał:

        > Jesli najlepszy pisarz polski nie bedzie mial tlumaczen na angielski
        > czy bedzie zauwazony?

        To pytanie mogło być aktualne sto lat temu. Teraz praktycznie nie ma takiej
        możliwości, aby dobry pisarz nie został zauważony i przetłumaczony. W dobie
        globalizacji informacja o nowym cennym odkryciu (dotyczy też pisarzy) jest
        szybko dostępna tam, gdzie istnieje zapotrzebowanie na taką informację.
        Istnieją wydawnictwa specjalizujące się w wyszukiwaniu takich żył złota, gdzieś
        na peryferiach świata, jak udany debiut powieściowy. Hipoteza, że najlepszy
        polski pisarz mógłby zostać przeoczony jest tendencyjna, a w dobie globalizacji
        - wręcz absurdalna.

        Idea globalnej wioski jest prosta i jednoznaczna. Wiesz wszystko o każdym
        sąsiedzie, a każdy jest twoim sąsiadem. Masz więc dostęp do najbardziej
        wyrafinowanych i najmniej popularnych dzieł z całego świata. Nic już nie ginie
        dlatego, bo nie zostało zauważone. Jeżeli coś przepada, to tylko dlatego, że
        nie wzbudziło niczyjego zainteresowania. Ale do urzeczywistnienia idei
        globalnej wioski jest jeszcze daleko. Ten zarzut, z którym polemizuję, jest w
        istocie zarzutem, że zbyt wolno globalizacja postępuje.
    • Gość: Tumisia Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.08.02, 08:40
      Noblem dla Wisławy Szymborskiej itd.,itp..Pzdr.
      • d_nutka Re: Czym jest dla kultury globalizacja? 30.08.02, 10:02
        Gość portalu: Tumisia napisał(a):

        > Noblem dla Wisławy Szymborskiej itd.,itp..Pzdr.

        Gdyby Noble były przyznawane demokracją globalną-to moze ta globalizacja nie
        byłaby taka zła.
        d.
    • Gość: dorota Re: Taki trep? IP: *.man.bialystok.pl 30.08.02, 10:18
      ja jestem jak najbardziej za globalizacja, dzieki globalizacji poznajemy nowe
      kultury, jest to naprawde bardzo fajne.
      Ja lubie sztuke moze nia byc wszystko.
      Dlatego warto zyc i warto snic.
      • hania_76 Re: Taki trep? 30.08.02, 10:41
        Gość portalu: dorota napisał(a):

        > ja jestem jak najbardziej za globalizacja, dzieki globalizacji poznajemy nowe
        > kultury, jest to naprawde bardzo fajne.
        > Ja lubie sztuke moze nia byc wszystko.
        > Dlatego warto zyc i warto snic.

        Poznajemy nowe kultury dzięki globalizacji? Czy możesz mi powiedzieć, w jaki
        sposób? I czy nie wydaje Ci się, że te powszechnie dostępne kultury dziwnie
        podobne do siebie się stają i wszystko miesza się w jeden wielki tygiel, w
        którym masz trochę tego trochę śmego - taka papka, powierzchowna polerka,
        żadnych komplikacji, żadnych frustracji. Ma być przystępnie dla wszystkich, bo
        inaczej się nie sprzeda.
        Słusznie zauważyli inni forumowicze wypowiadający się w tym wątku, że sztuka
        właściwa dla danej lokalnej kultury, nie wygładzona globalną polerką, zostaje
        zepchnięta do etnograficznego skansenu dziwolągów.

        • Gość: doku Czy to wina polityki? IP: *.mofnet.gov.pl 30.08.02, 11:16
          hania_76 napisała:

          > Gość portalu: dorota napisał(a):
          >
          > > ja jestem jak najbardziej za globalizacja, dzieki globalizacji poznajemy n
          > owe
          > > kultury, jest to naprawde bardzo fajne.
          > > Ja lubie sztuke moze nia byc wszystko.
          > > Dlatego warto zyc i warto snic.
          >
          > Poznajemy nowe kultury dzięki globalizacji? Czy możesz mi powiedzieć, w jaki
          > sposób? I czy nie wydaje Ci się, że te powszechnie dostępne kultury dziwnie
          > podobne do siebie się stają i wszystko miesza się w jeden wielki tygiel

          Czy taniec Papuasów jest podobny do flamenco, a może do występów Mazowsza?

          Dzięki globalizacji poznajemy inne kultury - to fakt. Naprawdę nie wiesz w jaki
          sposób? Nie wiesz jak podróżują artyści? Tirami, pełnymi scenografii. Jak
          dystrybuuje się filmy? Nie tylko na taśmach. Jak szybko tłumaczone są książki
          na inne języki? Nieraz tego samego roku - Mistrz pisze coś nowego wiosną po
          angielsku, a my to mamy po polsku już jesienią.

          Skąd więc tyle alergii na widok tego słowa "globalizacja"? Czy nieopanowana
          wrogość polityczna w taki niekontrolowany sposób rzutuje na dyskusję o kulturze?
          • d_nutka Re: Czy to wina polityki? 30.08.02, 11:41
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Skąd więc tyle alergii na widok tego słowa "globalizacja"? Czy nieopanowana
            > wrogość polityczna w taki niekontrolowany sposób rzutuje na dyskusję o
            kulturze
            > ?
            globalizacja-globus-jedna kultura-misz masz i co potem?
            umysłowy pot
            pol-pot
            to tak sobie w ramach globalizacji kultury
            można jeszcze dużo ale zostawiam dla fanów globalizacji
            mózg jak globus czy odwrotnie-jakie to ma znaczenie.
            d.
            • bperczak Re: Czy to wina polityki? 30.08.02, 12:33
              d_nutka napisała:

              > Gość portalu: doku napisał(a):
              >
              > > Skąd więc tyle alergii na widok tego słowa "globalizacja"? Czy nieopanowan
              > a
              > > wrogość polityczna w taki niekontrolowany sposób rzutuje na dyskusję o
              > kulturze
              > > ?
              > globalizacja-globus-jedna kultura-misz masz i co potem?
              > umysłowy pot
              > pol-pot
              > to tak sobie w ramach globalizacji kultury
              > można jeszcze dużo ale zostawiam dla fanów globalizacji
              > mózg jak globus czy odwrotnie-jakie to ma znaczenie.
              > d.

              No wlasnie, mozg jak globus. Ale nie koniecznie artysty. Juz Ingarden pisal, ze
              sztuka jest odbior dziela (w zasadzie po nim juz niewiele dodano do semiotyki;
              oplecam jego eseje. Moze problem nie polega wiec na globalizacji w umysłach
              artystow, ale odbiorcow. Jesli kucharz woli kuchnie francuską i potrafi dobrze
              gotowac, to coz w tym zlego (czasami obcy kucharz potrafi wiele stworzyc z
              pomieszania kuchni, vide kotlety pozarskie). Problem polega na tym, że
              większość woli zjadać McDonalda niż kotlety pożarskie.
          • hania_76 Robisz to specjalnie? 30.08.02, 14:11
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > hania_76 napisała:
            >
            > > Gość portalu: dorota napisał(a):
            > >
            > > > ja jestem jak najbardziej za globalizacja, dzieki globalizacji poznaj
            > emy n
            > > owe
            > > > kultury, jest to naprawde bardzo fajne.
            > > > Ja lubie sztuke moze nia byc wszystko.
            > > > Dlatego warto zyc i warto snic.
            > >
            > > Poznajemy nowe kultury dzięki globalizacji? Czy możesz mi powiedzieć, w ja
            > ki
            > > sposób? I czy nie wydaje Ci się, że te powszechnie dostępne kultury dziwni
            > e
            > > podobne do siebie się stają i wszystko miesza się w jeden wielki tygiel
            >
            > Czy taniec Papuasów jest podobny do flamenco, a może do występów Mazowsza?
            >
            > Dzięki globalizacji poznajemy inne kultury - to fakt. Naprawdę nie wiesz w
            jaki
            >
            > sposób? Nie wiesz jak podróżują artyści? Tirami, pełnymi scenografii. Jak
            > dystrybuuje się filmy? Nie tylko na taśmach. Jak szybko tłumaczone są książki
            > na inne języki? Nieraz tego samego roku - Mistrz pisze coś nowego wiosną po
            > angielsku, a my to mamy po polsku już jesienią.
            >
            > Skąd więc tyle alergii na widok tego słowa "globalizacja"? Czy nieopanowana
            > wrogość polityczna w taki niekontrolowany sposób rzutuje na dyskusję o
            kulturze
            > ?

            Czy specjalnie mieszasz pojęcie "globalizacja kultury" z pojęciem "powszechna
            dostępność środków masowego przekazu" i "szybka komunikacja"??
            • Gość: doku Tylko takie znaczenie znam, oto ono: IP: *.mofnet.gov.pl 30.08.02, 15:41
              hania_76 napisała:
              > Czy specjalnie mieszasz pojęcie "globalizacja kultury" z pojęciem "powszechna
              > dostępność środków masowego przekazu" i "szybka komunikacja"??

              globalizacja - przekształcanie świata w globalną wioskę

              Troszkę rozwinę ustosunkowujac się do terminów: "powszechna dostępność środków
              masowego przekazu" i "szybka komunikacja"

              Te dwa zjawiska nie czynią globalizacji jeszcze możliwą, ale są do globalizacji
              konieczne. Trzecie konieczne zjawisko, to "powszechna dostępność dzieł,
              produktów i usług". Trywializując powiem, że powszechna dostępność ciężarówek i
              duża ich szybkość nie wystarczają, potrzebna jest jeszcze wydajność i
              elastyczność producentów tego, na co nagle wzrasta światowe zapotrzebowanie.

              O globalizacji kultury decyduje zdolność autorów i wydawców ich dzieł do
              "zalania" świata tymi dziełami, które nagle zyskają uznanie w czyichś oczach.
              To właśnie jest dla mnie istota globalizacji kultury, ta zdolność globalnej
              wioski do natychmiastowego zaspokojenia ciekawości wszystkich sąsiadów.
              • hania_76 Re: Tylko takie znaczenie znam, oto ono: 30.08.02, 17:24
                I w tej globalnej wiosce wszyscy to samo oglądają, piszą, czytają, tego samego
                słuchają, a w jednej piwnicy ukrywa się Jaś wioskowy idiota, co trochę innaczej
                sztukę niż reszta wioski postrzega. Dlatego go za wioskowego głupka mają i
                czasem tylko na jarmarku jako dziwo specjalne pokazują.
                To jest globalizacja kultury w globalnej wiosce.
                • Gość: doku Jest to jednak postęp IP: *.mofnet.gov.pl 02.09.02, 11:54
                  hania_76 napisała:

                  > go za wioskowego głupka mają

                  Wczoraj nikt o nim nie wiedział

                  Dzisiaj już się z niego śmieją

                  Jutro będą go podziwiać
                  • hania_76 Re: Jest to jednak postęp 02.09.02, 16:29
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > hania_76 napisała:
                    >
                    > > go za wioskowego głupka mają
                    >
                    > Wczoraj nikt o nim nie wiedział
                    >
                    > Dzisiaj już się z niego śmieją
                    >
                    > Jutro będą go podziwiać

                    Znowu albo udajesz, że nie rozumiesz, albo robisz to specjalnie - kiedyś było
                    więcej takich jak on. Ale w globalnej wiosce nie wypada być wioskowym głupkiem
                    i wszyscy zachwycają się tym co wszyscy i robią to co wszyscy. I na tym właśnie
                    polega ta wspaniała globalizacja.
                    • Gość: doku Nie udaję, ludzie chcą się wyróżniać, przynajmniej IP: *.mofnet.gov.pl 02.09.02, 16:43
                      hania_76 napisała:

                      > Znowu albo udajesz, że nie rozumiesz, albo robisz to specjalnie - kiedyś było
                      > więcej takich jak on. Ale w globalnej wiosce nie wypada

                      ... artyści. Im większa wioska, tym trudniej popisać się oryginalnością, tym
                      silniejsza inspiracja dla artysty - to jest źródło nowych prądów i coraz
                      bogatszej oferty.
                      • hania_76 Czy kultura jest dla Ciebie tożsama z rynkiem? 03.09.02, 11:05
                        Gość portalu: doku napisał(a):

                        > hania_76 napisała:
                        >
                        > > Znowu albo udajesz, że nie rozumiesz, albo robisz to specjalnie - kiedyś b
                        > yło
                        > > więcej takich jak on. Ale w globalnej wiosce nie wypada
                        >
                        > ... artyści. Im większa wioska, tym trudniej popisać się oryginalnością, tym
                        > silniejsza inspiracja dla artysty - to jest źródło nowych prądów i coraz
                        > bogatszej oferty.

                        Bo tak o niej piszesz - masa towarów i producent musi się starać, żeby jak
                        najwięcej konsumentów złapało się na jego kawę / mydło / proszek do prania /
                        piwo / dopisz co jeszcze chcesz.
                        • Gość: doku Kultura wchodzi na rynek w wyniku globalizacji IP: *.mofnet.gov.pl 03.09.02, 16:30
                          hania_76 napisała:

                          > Bo tak o niej piszesz - masa towarów i producent musi się starać, żeby jak
                          > najwięcej konsumentów złapało się na jego kawę / mydło / proszek do prania /
                          > piwo / dopisz co jeszcze chcesz.

                          ... książka, rzeźba, płyta, performans, moda (zmienia się coraz szybciej), gry
                          komputerowe ... wszystko to weszło już lub wchodzi właśnie na rynek.

                          Rynek jest pojęciem z jednoznacznym zabarwieniem superlatywnym. Jeżeli coś się
                          odbywa lub dzieje poza rynkiem czy obok rynku, to oznacza jakąś
                          niesprawiedliwość, gdę nie fair, jakieś przywileje, oszustwa czy korupcję.
                          Wejście z czymś na rynek jest symbolem nobilitacji i otwarcia na świat. Z
                          punktu widzenia szarego człowieka jest to cenne, bo łatwiej mu zakosztować tego
                          lepszego świata wysokiej kultury, a nawet zacząć do niego należeć. Z punktu
                          widzenia wyrafinowanego odbiorcy jest lepiej, bo większa róznorodność jest
                          dostępna, więcej można zakosztować, być znawcą coraz większej ilości
                          "ezoterycznych" dyscyplin. Z punktu widzenia twórcy jest łatwiej pokazać światu
                          swoje płody.

                          Tylko jedna grupa traci na globalizacji, na urynkowieniu kultury. Tracą uznani
                          przez snobów kiepscy artyści, którzy swą sławę zawdzięczają oszustwu,
                          ignorancji lub izolacji. Na rynku kiepska sztuka szybko zostaje zdemaskowana.
                          • hania_76 Re: Kultura wchodzi na rynek w wyniku globalizacj 03.09.02, 19:01
                            Gość portalu: doku napisał(a):

                            >
                            > Tylko jedna grupa traci na globalizacji, na urynkowieniu kultury. Tracą
                            uznani
                            > przez snobów kiepscy artyści, którzy swą sławę zawdzięczają oszustwu,
                            > ignorancji lub izolacji. Na rynku kiepska sztuka szybko zostaje zdemaskowana.

                            Aha, czyli koncert Ich Troje, majacy wielokrotnie wieksza ogladalnosc niz
                            Rewelacja Miesiaca (opera lub koncert symfoniczny) jest z punktu widzenia
                            kultury globalnej produktem bardziej wartosciowym?
                            Brawo, doku. Brawo.
                            • Gość: doku Oni są już zdemaskowani jako kiepscy artyści IP: *.mofnet.gov.pl 04.09.02, 15:13
                              hania_76 napisała:

                              > Ich Troje, majacy wielokrotnie wieksza ogladalnosc

                              Nie wiedziałaś? "Oglądalność" nie ma tu nic do rzeczy.
                          • witekjs Re: Kultura wchodzi na rynek w wyniku globalizacj 03.09.02, 21:08
                            Gość portalu: doku napisał(a):

                            > hania_76 napisała:
                            >
                            > > Bo tak o niej piszesz - masa towarów i producent musi się starać, żeby jak
                            >
                            > > najwięcej konsumentów złapało się na jego kawę / mydło / proszek do prania
                            > /
                            > > piwo / dopisz co jeszcze chcesz.
                            >
                            > ... książka, rzeźba, płyta, performans, moda (zmienia się coraz szybciej),
                            gry
                            > komputerowe ... wszystko to weszło już lub wchodzi właśnie na rynek.
                            >
                            > Rynek jest pojęciem z jednoznacznym zabarwieniem superlatywnym. Jeżeli coś
                            się
                            > odbywa lub dzieje poza rynkiem czy obok rynku, to oznacza jakąś
                            > niesprawiedliwość, gdę nie fair, jakieś przywileje, oszustwa czy korupcję.
                            > Wejście z czymś na rynek jest symbolem nobilitacji i otwarcia na świat. Z
                            > punktu widzenia szarego człowieka jest to cenne, bo łatwiej mu zakosztować
                            tego
                            >
                            > lepszego świata wysokiej kultury, a nawet zacząć do niego należeć. Z punktu
                            > widzenia wyrafinowanego odbiorcy jest lepiej, bo większa róznorodność jest
                            > dostępna, więcej można zakosztować, być znawcą coraz większej ilości
                            > "ezoterycznych" dyscyplin. Z punktu widzenia twórcy jest łatwiej pokazać
                            światu
                            >
                            > swoje płody.
                            >
                            > Tylko jedna grupa traci na globalizacji, na urynkowieniu kultury. Tracą
                            uznani
                            > przez snobów kiepscy artyści, którzy swą sławę zawdzięczają oszustwu,
                            > ignorancji lub izolacji. Na rynku kiepska sztuka szybko zostaje zdemaskowana.
                            ______________
                            Do tych którzy nareszcie muszą stracić należą jeszcze ci, ktorzy
                            kariery "artystyczne" robią, jeszcze teraz/np.Chiny/ dzięki mianowaniu przez
                            jakiegoś satrapę - zasłużonym inżynierem dusz respubliki. Tak niedawno jeszcze
                            istniała sowiecka "globalizacja" dla milionów narodów CCCP, które bardzo
                            powoli, dzięki otwarciu na świat mogą poznawać kulturę, również tę nie
                            najwyższego lotu, pozwalającą zwykłym ludziom porozumiewać się w zwykłych
                            spotkaniach. Od tego też,trzeba zaczynać aby myśleć o porozumieniu wschodu z
                            zachodem i północy z południem. Młodzi ludzie z Azerbajdżanu i Suchowoli muszą
                            wiedzieć do jakich postaci z komiksu lub serialu SF, nawiazuje w rozmowie ich
                            rówieśnik z zachodu. Prawdą jest również to co pisze Doku, że majacy "globalny"
                            punkt odniesienia artysta "ludowy" z wykształceniem jak nasza Golec uOrkiestra
                            może startować z zupełnie innego punktu i w końcu przez Prezydenta USA
                            cytowanym być może i czego Im serdecznie życzę, słuchanym nie tylko w Polsce.
                            Lutosławski znany jest jednak nie wszystkim melomanom w świecie.
                            Globalizacja jest szansą dla wielu kultur i wielu niezwykłych twórców, nawet z
                            niewielkich krajów.
                            Pozdrawiam Was. Witek
                        • witekjs Re: Czy kultura jest dla Ciebie tożsama z rynkiem 03.09.02, 20:15

                          hania_76 napisała:

                          > Gość portalu: doku napisał(a):
                          >
                          > > hania_76 napisała:
                          > >
                          > > > Znowu albo udajesz, że nie rozumiesz, albo robisz to specjalnie - kie
                          > dyś b
                          > > yło
                          > > > więcej takich jak on. Ale w globalnej wiosce nie wypada
                          > >
                          > > ... artyści. Im większa wioska, tym trudniej popisać się oryginalnością, t
                          > ym
                          > > silniejsza inspiracja dla artysty - to jest źródło nowych prądów i coraz
                          > > bogatszej oferty.
                          >
                          > Bo tak o niej piszesz - masa towarów i producent musi się starać, żeby jak
                          > najwięcej konsumentów złapało się na jego kawę / mydło / proszek do prania /
                          > piwo / dopisz co jeszcze chcesz.
                          _________


                          To może szokujące, gdy powie się to w głos ale sztuka, kultura jest
                          również "towarem", który ktoś chce "sprzedać" i ktoś inny chce "kupić". Ogromną
                          inwestycją jest uczenie sie nowego języka by poznawać kulturę innego kraju,
                          podróże do miast gdzie możesz odwiedzić muzea z oryginalnymi dziełami artystów,
                          architekturę, rzemiosło, muzykę i taniec, kuchnię i trunki bedące wytworem
                          odległych kultur.


                          Kiedyś jedynie jednostki poznawały to wszystko i w jakiś sposób przetwarzając
                          przynosiły do naszego domu. Teraz staje się to dostępne co raz wiekszym i
                          wiekszym grupom ludzi.Ważną role odgrywają media z internetem włącznie. Czy
                          pmiętacie czas, gdy nawet prenumerować nie można było wszystkich czasopism
                          zagranicznych?


                          "Globalizacja Kultury" jest czymś zupełnie innym niż globalizacja ekonomiczna.
                          Faktem jest, że kultura będąca towarem może, dzięki promocji/kapitałowi !/ i
                          wszystkim mechanizmom marketingu być narzucana, nawet niepostrzeżenie narodom
                          rozwijającym się, odbudowującym swą niezawisłość lub będacym w okresie kryzysu
                          gospodarczego i kulturalnego. Temu jest chyba naprawdę trudno
                          przeciwdziałać/pieniądze!!/.


                          Dla tego chyba tak ważna jest edukacja i nauka/pieniądze !!/ dająca silną
                          tożsamość kulturową, będącą żródłem rozwoju kulturalnego przyszłych artystów i
                          potrzeb przyszłych odbiorców kultury.


                          Mimo wszystko uważam, że przeważają korzyści płynące z globalizacji Kultury.
                          Wierzę w to, że się nie mylę...

                          Pozdrawiam serdecznie.Witek



                • Gość: ingen Re: nowe mozliwosci IP: 193.0.69.* 03.09.02, 14:45
                  dlaczego, to samo? owszem istnieje mocny nurt kultuty masowej, ale dzieki
                  istnieje tez coraz mocniejszy nurt kultury alternatywnej do niej, dzieki
                  globalizacji, takze technik komunikacji, jesli chcesz mozesz zarowno poznac,
                  czy tez utrzymywac kontakt ze zanjomymi wna calym swiecie, jak i wyszukiwac
                  tego co cieinteresuhe, w kazdej chwili mozesz wylaczyc viva'e czy mtv i
                  zarzucic plyte z muzyka pakistanu albo norwegii, nie ma z tym problemu(chyba ze
                  kasa), zauwazcie na obecne w ostatnuich latach zainteresiowanie w kinie
                  kinematografiami bliskiego czy dalekiego wschodu, ameryki poludniowej
                  australii, wiec nie tylko dzien niepodleglosci
    • Gość: fsol Utratą tożsamości IP: 195.205.23.* 30.08.02, 11:59
      ...
      • Gość: # Nie czytalem ani jednego postu! Ktory warto?/nt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 30.08.02, 17:14
        • Gość: doku Nie prowokuj. Dobrze wiesz kogo warto czytać. nt IP: *.mofnet.gov.pl 30.08.02, 17:15
        • hania_76 Przeczytaj wszystkie i sam oceń n/t 30.08.02, 17:22
          • Gość: # Brak postow autora :))wypisalem sie z k.nieczyt # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 30.08.02, 17:38
            • hania_76 Re: Brak postow autora :))wypisalem sie z k.niecz 30.08.02, 17:42
              Ano rzeczywiście - autor wątku znikł był :)
              Pozdrawiam.
              • Gość: # Pisalem o sobie Megalo-omamie./nt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 30.08.02, 17:51
                • sarenka_forum Do czego doprowadza globalizacja 31.08.02, 15:58
                  Do katastrofy.
                  Do rozmycia granicy między kulturą wysoką i niską, między dobrem a złem.
                  Do podziałów rasowych.
                  Do 11 września.


                  Pzdr
                  • Gość: Tumisia Re: Do czego doprowadza globalizacja IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 31.08.02, 21:32
                    Do ciągłego uczestnictwa w miedzynarodowych zawodach(sportowcy), konkursach
                    (muzycy,śpiewacy) rankingach (naukowcy- lista filadelfijska).Pzdr.
                    • rauser zawody 01.09.02, 11:36
                      Ale to akurat chyba lepiej. Jak mam do wyboru międzynarodowy ranking i Turniej
                      Miast to jasne chyba co wybiorę. Mnie cieszy, że mogę na specjalistycznym
                      wortalu czytać opinie ludzi z całego świata, zainteresowanych moją dziedziną.
              • rauser no bardzo przepraszam 01.09.02, 11:30
                ale nie mieszkam na forum :) co, urlopu nie mozna mieć?
    • pl.adex Re: Czym jest dla kultury globalizacja? 01.09.02, 05:13
      Globalizacja dla kultury jest dobra,to na przyklad przedstawienie Tosci w
      ktorej Tosca akurat ma ciemna karnacje skory a Tobie to nie przeszkadza gdyz
      glos jest wspanialy.To Koreanczyk grajacy pieknie na wiolonczeli Bacha to
      Chinka albo Japonka ktora zachwyca Ciebie interpretacja Chopina.To znaczy ze
      nie tylko my Europejczycy mamy tylko prawo na interpretacje dziel z Europy,ale
      ze osoby z innych czesci swiata maja prawo po to siegnac i to moze byc
      interesujace.Tak samo jak Europejczyk zmagajacy sie z tajnikami muzyki Koto z
      Japonii czy proby zrozumienia o co chodzi w operze pekinskiej.
    • witekjs Re:_____ Czym jest dla kultury globalizacja?______ 01.09.02, 09:57
      Odpowiedż, co wynika już z wielu ciekawych postów nie jest jednoznaczna.
      Musimy się zastanowić co przeważa, korzyści czy straty ? W moim odczuciu
      zdecydowanie zyski. Zapominamy o tym, że pochopnie lekceważona kultura masowa
      może odgrywać ogromnie pozytywną rolę. Jeśli tworzona jest przez kulturalnych
      twórców, nie traktujących swej pracy jedynie joko "chałtury" przynosi do domów,
      kin i estrad wiele podstawowych informacji często będących początkiem pięknej
      drogi poznawania odległych, egzotycznych kultur lub całkiem bliskich lecz
      zapominanych.


      Ciekawym przykładem jest "Wejście smoka", film i cała seria następnych, które
      zmieniły nastawienie do Chińczyków i Ich kultury w Ameryce a po tem w całym
      świecie. Dzieci, które z wypiekami na twarzy podziwiały Bruce'a Lee obecnie
      bywają dorosłymi panami, stale ćwiczącymi Kung-Fu i mającymi całkiem pokażną
      bibliotekę na temat Chin.


      To samo dotyczy filmów o starożytnej Grecji czy komiksów o Asterixie na
      miejsce ,których w dorosłym księgozbiorze przyszły książki Gibbona, Krawczuka,
      czy Parandowskiego. Czy można przecenić wartość festiwalu kultury Romów, czy
      Zakopiańskiego festiwalu kultury górali z całego świata, transmitowanych w TV.


      Kultura masowa, globalna jest wspaniałym "zaczynem" na którym u młodych i nie
      tylko!! ludzi wyrasta zainteresowanie a czasem wiedza o innych krajach i ich
      sztuce. Dzięki niej dowiadują się, że ci "obcy", nie są inni i obcy a wręcz
      pasjonująco ciekawi w swej twórczości, tradycji i historii. Co myślicie o
      triumfalnym pochodzie po Polsce, Serba Bregovicia? W tak dramatycznie trudnym
      czasie dla Jego kraju.


      Globalizacja pozwala zwykłym ludziom, na codzień siedzącym w biurze, fabryce
      czy szpitalu zachwycić się światem i ludżmi o różnym kolorze twarzy lub włosów,
      lecz radosnym uśmiechu tańczącego górala z Kaukazu, takim samym jak naszego
      Jontka. Jestem przekonany, że korzyści płynące z "globalizacji kultury"
      przewyższają wszelkie niebezpieczeństwa z globalizacją związane.
      O nich pewnie, również niemało można by napisać...:)

      Pozdrawiam Was wszystkich. Witek
      • rauser a czy ktoś z Was był w Kassel na Documenta? 01.09.02, 11:45
        Bo to co tam jest skłania do myślenia o globalizacji w sztuce. Mamy tam:
        -kuratora z Nigerii, który skończył dobre studia w Stanach, dobrał artystów
        według swojej perspektywy
        -artystów z Ugandy, Gabonu, Pakistanu, Libanu czy Chile, którzy mieszkająw
        Stanach lub w Londynie
        -przedstawienia kultur takich jak Inuici albo film o mordach w Rwandzie
        nakręcony przez artystę z Izraela
        -duuużo dokumentalnej i paradokumentalnej fotografii i filmu - całość wygląda
        jak World Press Photo momentami
        Ogólne wrażenie jest jednak takie, że za dużo jest łopatologii i politycznego
        prania mózgu. Ale to moja subiektywna ocena, a może po prostu taka jest po-11-
        wrześniowe spojrzenie na sztukę. A może też osoba kuratora. ???
        • sarenka_forum Oczy szeroko otwarte! 01.09.02, 13:42
          Wszystkie poztywy któe wymieniliście wynikają w moim przekonaniu nie z procesu
          zwanego globalizacją ale z tego, że swiat kultury tworzą dziś w dużym stopniu
          ludzie inteligentni, promujący wysoką kulturę i o otwartch horyzontach. bez
          dwóch zdań jest to pozytywne.
          Czym natomiast jest globalizacja?
          Odpowiedzi na to pytanie powinni udzielić uczestnicy forum ziemi w Afryce,
          którzy w ramach osobistego doświadczenia tego, o czy rozmawiają, powinni odbyć
          przez swoim spotkaniem kilkunastodniową kwarantannę całkowitej deprywacji
          pożywienia.
          Krótko mówiąc, powinno się ich wygłodzić i zmusić do zwiedzenia
          najbiedniejszych regionów świata.
          • Gość: Karel USIĄŚĆ i PŁAKAĆ? IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 02.09.02, 09:31
            Sowiecki żydokomunizm Kazarów ogłupiał nas “internacjonalizmem”, a
            żydoglobalizm syjonistów ogłupia nas “kosmopolityzmem”, abyśmy oddali własną
            ziemię, na której się urodziliśmy i gdzie są groby naszych ojców.

            Żydowskie media wlewają nam w oczy i uszy “politycznie poprawny” jad
            żydoglobalistów, żeby nas rozbroić, odbierając nam naszą KULTURĘ, HOSTORIĘ i
            RELIGIĘ. Hitler powiedział: odbierz narodowi jego historię i kulturę, a
            zniszczysz go.

            Tak jak Hitler marzył o germańskiej Europie tak syjonistom marzrzy sie
            żydowadztwo światowe. Dlatego oni otumaniają nas Michnikami, Urbanami i
            Kwaśniewskimi na rzecz "globalizmu", żebyśmy pozwolili im ukraść nam naszą
            historię i kulturę, czyli naszą tożsamość i dorobek z potu, łez i krwi naszych
            ojców.

            Francuski filozof Jean Baudrillard od dawna zauważył złodziejskie skradanie się
            żydoglobalistów poprzez rząd USA, ONZ, Bilderberg Group, Komisję Trójstronną
            (Trilateral Commisssion), Komisję UE, NATO, zżydziałe rządy itd. On mówi o
            tym bardzo oględnie, między wierszami, niczym Wyspiański w “Weselu”, w
            wywiadzie dla tygodnika: “DER SPIEGEL”:

            . . .
            ● BAUDRILLARD: [Żydoglobalizm] zmierza do ustalenia się jako stanu idealnego, w
            którym wszystko, co unikalne, pojedyńcze, również każda inna kultura
            [materialny i duchowy dorobek narodu – przyp. tłum.], a wreszcie i każda
            niemonetarna wartość byłyby zniesione. W tym punkcie jestem humanistą i
            moralistą.

            - SPIEGEL: Pan uważa globalizację za formę kolonializacji, zakamuflowaną na
            szerzenie cywilizacji zachodniej.
            ● BAUDRILLARD: Globalizację zachwala się jako punkt końcowy rozwiązania
            wszystkich przeciwieństw. W rzeczywistości ona rozmienia wszystko na wartość
            wymienialną, za którą można zapłacić. [Na “handełe” – p.tł.]
            Proces ten charakteryzuje ekstremalna przemoc [żydowładztwa nad narodami –
            p.tł.].

            - SPIEGEL: Czy nie towarzyszą globalizacji także inne uniwersalne wartości jak
            wolność, demokracja i prawa człowieka?
            ● BAUDRILLARD: Należy radykalnie rozróżniać globalne od uniwersalnego. Wartości
            uniwersalne, według tego jak je oświata definiuje, mają transcedentny ideał.
            One konfrontują “ja” z jego wolnością, która jest nieustającym zadaniem i
            odpowiedzialnością, a nie po prostu prawem. W globalizacji tego zupełnie
            brakuje, jest to operacyjny system totalnego handlu i wymiany [“handełe” –
            przyp.tłum.].

            - SPIEGEL: Globalizacja nie oswabadza ludzkości, ona czyni ją rzeczą?
            ● BAYDRILLARD: Ona udaje, że chce ludzi oswobodzić, a naprawdę ona tylko
            dereguluje. Zniesienie wszystkich reguł, dokładniej: zredukowanie wszystkich
            reguł do prawa rynku jest przeciwieństwem wolności – mianowicie jej złudą.
            Takie staromodne i arystokratyczne wartości jak godność, poszanowanie,
            wyzwanie, poświęcenie już się nie liczą.

            - S: Czy niegraniczone uznanie praw człowieka nie jest godnym zaufania
            bastionem przeciwko procesowi wyobcowania?
            ● B: Ja wierzę, że prawa człowieka zostały już wintegrowane w process globali-
            zacji i funkcjonują jako alibi. One należą do prawniczej i moralnej nadbudowy –
            krótko: one są werbunkiem.

            - S: A więc zwodzeniem?
            ● B: Czy to nie paradoks, że zachodnia polityka wykorzystuje jako broń
            przeciwko innym, według motta: Albo podzielacie nasze wartości, albo…?
            Demokrację wprowadza się szantażem i groźbami. Ona tym sabotuje sama siebie.
            Ona już nie dostarcza autonomicznego wyboru wolności, ale staje się globalnym
            nakazem. Jest to w pewnym względzie perwersja kategorycznego imperatywu Kanta,
            który z zasady implikuje SWOBODNE wyrażenie zgody na jego ofertę.

            - S: Na tym więc kończyłaby się historia, absolutne panowanie demokracji, nowej
            formy dyktatury światowej?
            ● B: Tak, i jest całkiem niemożliwym, aby przeciwko niej nie zaistniała
            gwałtowna reakcja. Terroryzm powstaje wtedy, kiedy niemożliwa jest żadna inna
            obrona. System uważa obiektywnie za terrorystyczne wszystko to, co jemu się
            przeciwstawi. A wartości Zachodu są ambiwalentne [dwuwartościowe – przyp.
            tłum.], one mogą w jednym historycznym momencie pozytywnie oddziałać i
            uskrzydlić postęp, w innym zaś tak wpędzić się w skrajność, że one zafałszują
            same siebie i w końcu obrócą się przeciwko ich własnym postanowieniom.

            - S: Gdyby starcie globalizacja-terroryzm było nierozstrzygalne to jaki sens
            mieliby terroryści?
            ● B: To, co ich prze do terroryzmu, to nie jest religijne, To podkreślają
            wszyscy eksperci islamu. Zamachowcy 11 września nie postawili żadnych warunków.
            Terroryzm nie ma politycznego zaprojektowania, nie ma skończoności i tak
            widziany jest on wprawdzie realny, ale absurdalny.
            …działanie w pojedynkę może przyjąć wiele form, także formę zła i terrory-zmu.
            Pozostaje ona jednak wytworem sztucznym. [Syjonizmu? – przyp. tłum.]
            Fundamentalizm jest symptomatyczną formą odmowy, jego zwolennicy nie chcą
            osiągnąć czegoś, zrywają się do walki dziko przeciwko czemuś, co odczuwają jako
            zagrożenie ich tożsamości. Prezydent USA Bush próbuje odnaleźć symetrię wróg-
            przyjaciel, on dąży do znalezienia się napowrót na znanym terenie i Amerykanie
            prowadzą tą wojnę jak gdyby musieli bronić się przed Wilkiem Złym z bajki o
            trzech świnkach.

            █ Ale przeciwko wirusom to nie funkcjonuje, one już dawno są w nas.
            █ Nie ma już frontu, nie ma linii demarkacyjnej, wróg tkwi w sercu kultury,
            █ która go zwalcza. To jest, jeśli kto woli, Czwarta Wojna Światowa,
            █ już nie między narodami, państwami, systemem i ideologiami,
            █ lecz w gatunku człowieka z samym sobą.

            - S: W takim razie, zdaniem Pana, wojna ta jest nie do wygrania?
            ● B: Nikt nie może powiedzieć jak to wszystko się rozegra. Tym razem stawką
            jest przetrwanie ludzkości, nie chodzi o zwycięstwo jednej strony.
            … KULTURY są jak języki. Każdy jest nieporównywalnym, zamkniętym dla siebie
            dziełem sztuki. Nie istnieje hierarchia języków. Nie można mierzyć je czymś
            uniwersalnym. Dałoby się teoretycznie wprowadzić globalny język, ale w tej
            redukcji znajdowałoby się absolutne niebezpieczeństwo. Poza tym nie wierzę, że
            są tylko dobre i złe kultury – współzależne odmiany oczywiście – ale nie da się
            rozłaczyć jednego od drugiego. Zło nie maleje, gdy dobro wzrasta. Dlatego
            pojecie postępu poza racjonalnością nauk przyrodniczych jest rzeczywiście
            problematyczne. Montaigne powiedział: “Gdyby usunięto zło w człowieku,
            zniszczonoby podstawowe uwarunkowanie życia”.

            - S: Nie ma nieba bez piekła, ratunku bez potępienia – czy Pańskie dualistycz-
            ne spojrzenie na świat dopuszcza w ogóle coś innego niż pesymizm i fatalizm?
            ● B: Fatalizm oferuje złą interpretację świata, bo prowadzi do rezygnacji. Ja
            nie rezygnuję, ja pragnę klarowności, przejrzystego uświadomienia sobie bytu.
            Kiedy znamy reguły gry, możemy je też zmienić. W tym zakresie ja jestem tylko
            sprawozdawcą.

            - S: Pańskie poznanie zła nie prowadzi do tego, że Pan je zwalcza?
            ● B: Nie, ponieważ jest to dla mnie bezsensowne. Zło i dobro są związane z sobą
            nierozłącznie, co jest w gruncie rzeczy naszym przeznaczeniem: częścią naszego
            fatum, naszego losu.
            Zło przemianowuje się na nieszczęście, ponieważ nieszczęście można łatwo
            zwalczyć: ubóstwo, niesprawiedliwość, opresję i tak dalej. To jest humanitarne
            widzenie tych rzeczy, patetyczna i sentymentalna wizja, permanentne współczucie
            dla nędzników. Zło jest światem takim jakim jest i był. Nieszczęście jest
            światem, jakim ten nigdy nie powinien był być. Przewalutowanie zła na
            nieszczęście jest najintratniejszym przemysłem dwudziestego wieku.

            - S: Nieszczęście daje się naprawić, wymaga ono naprawienia krzywd, podczas gdy
            zła nie da się wyegzorcyzmować?
            ● B: Nieszczęście jest kopalnią, której zasoby są
            • Gość: Karel Re: USIĄŚĆ i PŁAKAĆ? IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 02.09.02, 09:37
              ● B: Nieszczęście jest kopalnią, której zasoby są niewyczerpalne. Złemu zaś nie
              można zaradzić jakąś racjonalnością. Uczyniono to iluzją Zachodu: ponieważ
              techniczna perfekcja wydaje się być w zasięgu ręki, wierzy się w możliwość
              wyprodukowania technicznej perfekcji, w niezawodną przyszłość w najlep-szym ze
              światów. Wszyscy mają być uratowani – na tym polega współczesny ideał naszej
              demokracji. Wszystko zostanie zmienione genetycznie dla osiągnięcia
              biologicznej i demokratycznej doskonałości ludzkiego rodzaju.

              - S: Czy żałuje Pan, że Zachód mocno utracił wiarę w ratunek u Boga?
              ● B: Wie pan, właściwie powinno się odwrócić tę całą debatę. Tym pasjonującym
              pytaniem jest nie to, dlaczego zło istnieje. Zło jest wpierw, całkiem
              naturalnie. Dlaczego istnieje dobro? To raczej jest kwestią, która zadziwia.
              - S: Czy mógłby Pan to wytłumaczyć, nie trudząc Boga?
              ● B: Próbowano, Rousseau i inni w 18. wieku, ale niezbyt przekonywująco.
              Najlepszą hipotezą rzeczywiście jest postulować istnienie Boga. Bóg jest jak
              demokracja: najmniej złym, a tym samym najwięcej możliwym ze wszystkich
              rozwiązań.
              - S: Jak się Pana słyszy, to możnaby pomyśleć, że Pan przyłączył się do katarów
              ze średniowiecza.
              ● B: O tak, ja lubię świat katarów, ponieważ ja jestem manicheistyczny…

              - S: …to znaczy, uważający, że istnieje wieczny, kosmiczny konflikt dobra
              (ducha, światła) i zła (materii, ciemności)…
              ● B: …tak, katarzy uważali materialny świat za zły i marny, stworzony przez de-
              mona, ale zarazem pokładali ufność w Boga, zbawienie i możliwość doskonałości.
              Są to o wiele radykalniejsze poglądy, aniżeli te, które w złu widzą tylko
              stopniowo wyżarzającego się satelitę dobra.

              - S: Panie Baudillard, dziękujemy Panu za rozmowę.
              _______________________________________________

              GDYBY ISLAMIZM OPANOWAŁ ŚWIAT, TO TERRORYZM
              ZWRÓCIŁBY SIĘ PRZECIWKO ISLAMIZMOWI.
              ________________________________________________

              JEAN BAUDRILLARD, 72, francuski filozof i socjolog, myślący ikonoklasta,
              wywołał we Francji wrzawę i burzę oburzenia swoją rozprawą: “Duch terroryzmu”
              (“L’esprit du terrorisme”, wyd. Gallilé, 52 str., 12 euro) przeważnie wśród
              mniejszości żydowskiej.

              Jean Baudrillard zajmuje się ekstremalnymi zjawiskami i zdarzeniami, które
              wymykają się każdej interpretacji. On uznał zamachy w Nowym Jorku za akt oporu
              użyty w ostateczności przeciwko systemowi, który nadużywszy władzy rzucił
              światu nierozstrzygalne wyzwanie: globalizację, utworzenie monolitycznego
              porządku świata, niwelującego różne kultury.

              Alain Minc (Żyd, jak wskazuje jego nazwisko niesławne w PRL-u za rządu
              żydowskiej kliki Jakuba Bermana) nazwał Braudillarda - z jego “jednako
              żartobliwym” co i “groteskowym” znajdywaniem uciechy w prowokacji – “duchowym
              terrorystą”.

              W filozoficznym zarachowaniu Baudillarda , który studiował i wykładał nie-
              miecki, znać silny odcisk Nietzschego i jego “Przewartościowania wartości”. Już
              podczas ruchu studenckiego w 1968 Baudillard zdobył miano najostrzej-szego
              krytyka kulturalnego nowoczesności i społeczeństwa konsumpcyjnego. Od Ameryki
              po Japonię liczy się on jako jeden z najbardziej renomowanych współczesnych
              myślicieli francuskich – jako równie radykalny co i oryginalny krytyk, który
              widzi społeczeństwo nowoczesne uwikłane w śmiertelno-kata-strofalny rozwój
              naszkicowany w jego “Rekwiemie naszych czasów”. Jako fatalistyczny
              przepowiadacz interpretuje on również 11 września 2001: świat przeciwstawia się
              globalizacji na podobieństwo “rewolty przeciwciał”; gdyby islamizm opanował
              świat, to terroryzm zwróciłby się przeciwko islamizmowi.

              Rozmowę przeprowadził Roman Leick.

              • d_nutka Re: USIĄŚĆ i PŁAKAĆ?_______NIE /ntx 02.09.02, 09:51
            • rauser Re: USIĄŚĆ i PŁAKAĆ? 02.09.02, 10:24
              Ja myślę że to jednak cykliści.
              • d_nutka Re: USIĄŚĆ i PŁAKAĆ? 02.09.02, 10:39
                rauser napisała:

                > Ja myślę że to jednak cykliści.

                A ja do tej chwili nie wiem co znaczy słowo "cykliści" jeśli jest użyte nie
                razem z rowerem.
                :)))
                d.
                • rauser cykliści 02.09.02, 12:42
                  no wiesz, takie powiedzenie, że wszystkiemu są winni Żydzi i cykliści. W
                  kontekście tych wypowiedzi powyżej.
                  • Gość: # Oj De-Nuto i Raus-erze krecicie cóś jak cyklisci IP: *.wroclaw.tpnet.pl 02.09.02, 13:46
                    Ja znam pre-Zyd-enta
                    co kreci
                    jak magik-ster
                    Zaglem
                    a Ona łonacy cy
                    nizm
                    cy Poli Sy
                    jo nic'm
                    jus nie wim...
                    • rauser czym kręcą cykliści? 02.09.02, 16:17
                      dobrze wiemy.
                      Ale nie odbiegajmy od tematu, miało byc o globalizacji. Chyba, że temat się
                      wyczerpał. Ja się zastanawiam czy wirtualne muzea ogólnodostępne przez net
                      (naturalnie wiem że nie dla ludzi, którzy żyją za mniej niż 2$ dziennie) mozna
                      podłączyć pod pojęcie globalizacji?
                      • Gość: # Kultura globu? moze qfa ...kosmosu? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 02.09.02, 16:57
                        Nie da sie na Sacharze ulepic balwana z piachu
                        ani nakarmic Innuite bananem.

                        Nie da sie ozenic Araba z 4 Amerykankami.

                        Nie da sie po angielsku napisac francuskiego romansu.
                        Ani przetlumaczyc anglosaskich dowcipow na latynoskie.
                        Nie da sie nauczyc Polaka usmiechac po amerykansku.
                        Ani Amerykanina publicznie biadolic na dzien dobry.

                        Nakrecicie hollywoodzkie "Wesele" albo "Dziady"?

                        Opowiecie fabule amerykanskiego filmu po polsku? Co zostanie?
                        Dla prawdziwego Polaka nic!

                        Przeciez nawet wesele niemiecko-polskie nigdy nie bedzie udane!
                        Bylem na takim to wiem.

                        Byl experyment w skali globu = CPPP i co 100 narodow sie nie stopilo
                        w jeden ani kultura ani cywilizacja ani religia choc wychowywano
                        zelazem, lodem, batem i glodem. Znow sie rozpadlo na 100 narodow
                        i 100 kultur a kazdy z nich podzielil sie na 100 wrogow i 100 nieprzystajacych
                        historii.

                        Vide spor Luka - Sasza o imponderabilia polskie
                        - jeszcze niezagojone.

                        #########################################################@
                        Kazde zlepianie zatomizowanego globu grozi przekroczeniem@
                        masy krytycznej!-----------------------------------------@
                        #########################################################@


                        To twierdzenie Hasza.

                        Lemat zas do w/w tw to:
                        ##################################################
                        Gdy chcesz imponowac Tym, ktorymi gardzisz -
                        czyms czym Oni gardza -
                        niechybnie bezwstyd wstydem splonie.
                        ##################################################

                        Bo globus sie kreci w jedna tylko strone!
                        • Gość: ingen Re: nic na sile IP: 193.0.69.* 03.09.02, 14:57
                          dlaczego odbieracie globalizacje, jako przymus dokonywania wyborow,
                          globalizacja jest procesem nieuniknionym, ktory sie dzieje i ktorego nie da sie
                          powstrzymac, chodzi o to by go wykorzystac dla swoich potrzeb i celow, a ze
                          cele niektorych nam sie nie baerdzo podobaja to juz inna sprawa,
                          przeciez nikt nie ma zamiaru lepic na saharze balwana, a mazowsze nie musi
                          tanczyc afrykanskich buszmenow, chocby dlatego ze mozna ich zaprosic do
                          warszawy zeby zatanczyli sami, albo wybrac sie do nich , tylko ze
                          najprawdopodobniej przedstawia nam oni odpowiednik naszego mazowsza, tak jak
                          wiekszosc egzotycznych kultur, sa one egzotyczne tyulko na specjalne zyczenie
                          turystow
                          cccp o ile mi sie wydaje nie dawalo zbyt wiele mozliwosci wyboru i bylo raczej
                          ideologicznym przymusem, czyli calkowitym przeciwienstwem globalizacji
                          nie podoba nam sie proces integracji i zanikania kultur, ale sami nie bardzo
                          mamy ochote na stroje kurpioeskie czy lowickie, dlaczego maorysi mieliby wciaz
                          tanczyc swoje tance, jesli nie odczuwaja takiej potrzeby, ich wola, tez maja
                          prawo do cywilizacji i postepu, inna sprawa ze ten postep jest w stylu
                          zachodniej cywilizacji
                        • hania_76 Do Hasza 03.09.02, 19:03
                          Poczytaj co doku ma do powiedzenia na temat kultury - wszystkim kieruje rynek
                          zbytu. O wartosci artysty swiadczy popyt na jego produkty.
                          Jesli wesele po chamerykansku zdobedzie wielka widownie, to znaczy, ze jest
                          dzielem stokroc bardziej wartosciowym niz wszelkie dotychczasowe inscenizacje z
                          pierwszymi inscenizacjami Wyspianskiego wlacznie.
                          Juz wiem, kto slucha Ich Troje i rechocze na sequelach Kilera i innych
                          placzacych chlopakow.
                          Pozdrawiam.
                  • Gość: Marta Re: cykliści IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 04.09.02, 00:12
                    rauser napisała:

                    > no wiesz, takie powiedzenie, że wszystkiemu są winni Żydzi i cykliści. W
                    > kontekście tych wypowiedzi powyżej.
                    A czemu pomijasz masonów? Historycznie biorąc, po środku ;-)
                    M.
                  • d_nutka Re: cykliści 04.09.02, 10:22
                    rauser napisała:

                    > no wiesz, takie powiedzenie, że wszystkiemu są winni Żydzi i cykliści. W
                    > kontekście tych wypowiedzi powyżej.

                    Że Żydzi-to wiem od zawsze,ale cykliści?
                    Oni są chyba dopiero 19 wieczni.
                    d.
    • Gość: broda Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.chello.pl 03.09.02, 21:18
      rauser napisa?a:

      > No w?as´nie? jak sa˛dzicie, co zrobi?a globalizacja z kultura˛? A ze
      sztuka˛?

      Moze od popularnej definicji, bo pomieszanie nastapilo silne.

      Kultura (z ?aciny cultura ? uprawa, kszta?cenie), ca?okszta?t
      materialnego i duchowego dorobku ludzkos´ci, a takz˙e ogó? wartos´ci,
      zasad i norm wspó?z˙ycia przyje˛tych przez dane zbiorowos´ci; wszystko
      to, co powstaje dzie˛ki pracy cz?owieka, co jest wytworem jego mys´li
      i dzia?alnos´ci. Kultura dzieli sie˛ na: materialna˛, której zakres pokrywa
      sie˛ z poje˛ciem cywilizacja, i duchowa˛ - ogó? wytworów i osia˛gnie˛c´
      z dziedziny sztuki, nauki, moralnos´ci, funkcjonuja˛cych w postaci np. dzie?
      artystycznych, wierzen´, obyczajów, a takz˙e uznanych wartos´ci, takich jak:
      prawda, sprawiedliwos´c´, wolnos´c´, równos´c´ itp.

      W XVIII w. poje˛cie kultuiry odnoszono do umys?owego z˙ycia cz?owieka
      oraz do rozwoju sztuki i wiedzy. W XIX w. pos?ugiwano sie˛ zamiennie
      terminem kultura i cywilizacja. W XX w. rozpowszechni?o sie˛ pojmowanie
      kultury jako systemu wartos´ci, norm i idea?ów w przeciwien´stwie do
      cywilizacji traktowanej jako zespó? procesów i osia˛gnie˛c´ materialnych.
      Obecnie kulture˛ pojmuje sie˛ szeroko, tj. zarówno jako normy, wartos´ci
      i wzory zachowan´, jak i efekty oraz procesy tworzenia dóbr naukowych,
      artystycznych czy techniczno-cywilizacyjnych.

      Po kolei:
      "Globalizacja kultury" to dziwny termin ale pewno ma znaczyc odchodzenie
      od sformulowanego w definicji ograniczenia: " zasad i norm wspó?z˙ycia
      przyje˛tych przez DANE ZBIOROWOSCI"

      Rasa ludzka dorobila sie roznych zasad i norm bo rozproszyla sie po
      calym globie, rozwijala w roznych warunkach. Religie rzecz wzmocnily
      systemami konkretnych nakazow (ale co ciekawe sporo z nich bralo sie z
      jak najbardziej przyziemnych, praktycznych w danym regionie i klimacie
      okolicznosci) Gdyby - zalozmy - wszyscy zyli w podobnym klimacie a do
      tego uporaliby sie z filozoficznym problemem sensu smierci (sensu zycia)
      bez uciekania sie do pojecia Boga - kultura ich bylaby tylko jakas
      wypadkowa dokonan jednostek. Bo kazdy czlowiek jest inny, jest osobnym
      swiatem - odkad natura dala mu swiadomosc.

      T.zw. globalizacja moze te swiadomosc zmieniac. I w tym sensie ,
      posrednio, moze "zmieniac kulture". Kultury nie zmieniaja hamburgery i
      telewizja sama w sobie - to sa materialne efekty dzialan czlowieka, efekty
      "cywilizacji". Tym jestes kim sie czujesz. Im wiecej wiesz (w sensie
      rozumienia swiata) tym jestes "bardziej czlowiekiem". Jesli dzialania
      cywilizacji ulatwiaja jednostce droge do zrozumienia (nawet w znaczeniu:
      stawiania pytan) tojest to subiektywnie odczuwana korzysc. Jesli ktos
      szuka odpowiedzi w medytacji pod drzewem to zadna globalizacja go nie
      dotyczy. Dotycza go rzeczy - ktore sie pojawiaja jako oferta.
      Przymus korzystania z tych rzeczy a takze z jakichs idei jest gwaltem na
      wolnosci swiadomej jednostki.

      Jesli uznamy ludzi za stado bezmyslnych baranow to latwo snuc wszelkie
      teorie o zgubnych skutkach tego czy tamtego.
      Jesli ludzie w wiekszosci sa stadem baranow - to dlatego, ze nie
      przyswoili nawyku samodzielnego myslenia (z tysiaca powodow
      materialnych i niematerialnych)
      Jesli procesy cywilizacyjne na naszej planecie doprowadza kiedys do
      zwalczenia biedy i wyrownania szans - to wtedy na swiatowa kulture
      skladac sie beda rownodostepne idee, rzeczy, zasady i TRADYCJA
      STARYCH ZABIOROWOSCI
      A wiec nawet wtedy globalizacja kulturze nie zagrozi.
      A chwilowo nie ma o czym mowic.




    • Gość: nene zglobalizowana kultura IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 03.09.02, 21:51
      Zobacz co pisze Calstells:"Sieć i globalna, natychmiastowa komunikacja prowadzą
      nieuchronnie do globalizacji przepływów wszystkich wartości, które można
      wyrazić w formie elektronicznej. " A do tych wartości zaliczamy wszak kulturę.
      Uśrednioną ale jednak. To co mozna zdigitalizować i włączyc w ów przepływ
      włącza się w proces globalizacji.
      Tak więc nie tylko przysłowiowy (najczęściej ekonomicznie rozumiany) motyl,
      którego trzepot skrzydełek wywołuje tajfun po drugiej stronie globu.
      • Gość: jorgus Zglobalizowana kultura IP: *.acn.waw.pl 03.09.02, 22:07
        A kiedy już będzie zglobalizowana, to co? Myślicie, że nie będzie tworzyć z
        siebie kultury wyższej? Przecież ludzie rodzą się różni i będą się rodzić nadal
        zróżnicowani , mają różne potrzeby i będą mieć różne potrzeby a kultura żywa na
        te potrzeby odpowiada i będzie odpowiadać sztuką. Że co, że znikną lokalne,
        niewielkie kultury? Może i znikną, niewiele da się z tym zrobić, kulturą być
        może rządzą prawa podobne do praw ewolucji Darwina -jedne kultury giną, aby
        mogły istnieć inne. Buntowanie się przeciwko temu jest tak samo infantylne jak
        sprzeciw przeciwko zjadaniu przez lwa małej antylopki.
        • rauser Re: Zglobalizowana kultura 04.09.02, 08:45
          Albo, jak mówił Witkacy, pchaniem pięknie rzeźbionego patyka między koła
          lokomotywy w nadziei że się ją zatrzyma.
    • Gość: Tadeusz Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.net 03.09.02, 22:07
      Zapytaj EKSPERTA !!!
      • Gość: # Czy jest kultura potrzebna globalizacji w ogole?nt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 04.09.02, 07:15
      • rauser ekspertyza 04.09.02, 08:50
        Jak śpiewał Lech Janerka:
        "Nie wiem, a chcialbym wiedzieć
        W informacji też nie wiedzą
        Dokąd zmierza świat"
        • Gość: # Historia sie kolem toczy wiec IP: *.wroclaw.tpnet.pl 04.09.02, 11:41
          stosujac predykcje po estymacji probek selektywnie
          celowanych metoda Monte Carlo w funkcji zyskow netto,
          po kazdym sprowokowanym kulturowo-religijnie, zbrojnym konflikcie?

          Nie liczac dodatkowych zyskow, po koniecznych i niezbednych transformacjach
          ustrojowych fundowanych nieobitkom,
          tak skutecznie zniecheconych do ustroju panujacego przed konfliktem.

          Nazwy ustrojow nie moga sie powtarzac. Podobnie jak nazwiska nowych elit.
          Uwaga:
          Zniechecenie mija srednio po 10 latach!
          • d_nutka Re: Historia sie kolem toczy wiec 04.09.02, 12:33
            a jakby ten rzut koła w innej perspektywie ująć jako spręzyna,to wychodzi dobra
            trampolina.
            :)))
            d.
    • Gość: QQ Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: 213.158.195.* 04.09.02, 12:03
      kiszką-gdziekolwiek nie pojedziemy będzie Mcdonald,milionerzy,big
      brother.Qltura pojedynczych państw zaniknie i będzie qltura spożycia produktów
      firm.....żałosne
      • Gość: # Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 04.09.02, 14:34
        Jestem w Anglii to samo co w Hameryce.
        Jestem we Francji to samo co w Anglii.
        Jestem w Niemczech to samo co we Francji.
        Jestem w Polsce to samo co w Niemczech.
        Jestem w Czechach to samo co w Polsce.
        Jestem we Wloszech, Chorwacji, Turcji, Grecji
        a tu w rzadzie, gieldach, bankach, zakladach, sklepach to samo,
        w gazetach, w telewizji to samo
        .......skad oni wzieli te Turczynki do Amazonek i Big Brathera?
        Nie uwierzylbym gdybym nie widzial!

        Gzie tu uciec?


        • Gość: # Tylko w milionerze jest 100 5000 i 100000 euro/nt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 04.09.02, 14:37
        • Gość: broda Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.chello.pl 04.09.02, 16:22
          Gos´c´ portalu: # napisa?(a):

          > Jestem w Anglii to samo co w Hameryce.
          > Jestem we Francji to samo co w Anglii.
          > Jestem w Niemczech to samo co we Francji.
          > Jestem w Polsce to samo co w Niemczech.
          > Jestem w Czechach to samo co w Polsce.
          > Jestem we Wloszech, Chorwacji, Turcji, Grecji
          > a tu w rzadzie, gieldach, bankach, zakladach, sklepach to samo,
          > w gazetach, w telewizji to samo
          > .......skad oni wzieli te Turczynki do Amazonek i Big Brathera?
          > Nie uwierzylbym gdybym nie widzial!
          >
          > Gzie tu uciec?
          >
          >

          Workuta.

          PS
          a konkretnie to co odwiedzales w tych miejscach? Toalety?
      • Gość: Sar Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.prem.tmns.net.au 04.09.02, 14:45
        Gość portalu: QQ napisał(a):

        > kiszką-gdziekolwiek nie pojedziemy będzie Mcdonald,milionerzy,big
        > brother.Qltura pojedynczych państw zaniknie i będzie qltura spożycia
        produktów
        > firm.....żałosne


        A ja sie naprawde wqrwilam, gdy w czasie wizyty w Polsce pare lat temu nie
        moglam w najlepszych lodzkich galeriach znalezc polskiego plakatu ( nawet w
        zapyzialej Australii doceniaja te "szkole Polskiego plakatu" (poza Kieslowskim
        i Polanskim). Musialam sie zadowolic Marylin Monroe, Jamesem Deanem, i innymi
        Harley Dvidson Heroes. No coz, oczami swiecilam, probujac wmowic osobie, ktora
        zlozyla zamowienie na"polski Plakat", ze to wlsnie najnowszy ,
        postkomunistyczny trend owej "szkoly".

        Do dzisiaj dziekuje globalizacji, za to, ze zrobila ze mnie taka idiotke!!!!!


        Co do doku i jego opowiesci o pisarzach/artystac/ tworcach odkrywanych zanim
        zostana przetlumaczeni... ( nie dodaje "na angielski" bo to dziala moim zdaniem
        tylko w przypadku tlumaczenia " z angielskiego" . Doku, czy jestes w stanie
        podac JEDEN przyklad, kiedy jakis nie-anglojezyczny tworca
        zostal "zauwazony"??? I przetlumaczony???.

        Owszem, ta zasadz dziala w przypadku tworcow anglojezycznych... tzk sie wlasnie
        zstanawiam, dlaczego...???
        Czy Ty moze wiesz Doku???
        • Gość: broda Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.chello.pl 04.09.02, 17:33
          Gos´c´ portalu: Sar napisa?(a):


          > A ja sie naprawde wqrwilam, gdy w czasie wizyty w Polsce pare lat temu
          nie
          > moglam w najlepszych lodzkich galeriach znalezc polskiego plakatu (
          nawet w
          > zapyzialej Australii doceniaja te "szkole Polskiego plakatu" (poza
          Kieslowskim
          > i Polanskim). Musialam sie zadowolic Marylin Monroe, Jamesem
          Deanem, i innymi
          > Harley Dvidson Heroes. No coz, oczami swiecilam, probujac wmowic
          osobie, ktora
          > zlozyla zamowienie na"polski Plakat", ze to wlsnie najnowszy ,
          > postkomunistyczny trend owej "szkoly".
          >

          Otoz mozna w Polsce kupic polskie plakaty i to bez klopotow.



          > Do dzisiaj dziekuje globalizacji, za to, ze zrobila ze mnie taka idiotke!!!!!
          >


          Wszyscy zalujemy

          > Co do doku i jego opowiesci o pisarzach/artystac/ tworcach
          odkrywanych zanim
          > zostana przetlumaczeni... ( nie dodaje "na angielski" bo to dziala moim
          zdaniem tylko w przypadku tlumaczenia " z angielskiego" . Doku, czy
          jestes w stanie
          > podac JEDEN przyklad, kiedy jakis nie-anglojezyczny tworca
          > zostal "zauwazony"??? I przetlumaczony???.
          >
          > Owszem, ta zasadz dziala w przypadku tworcow anglojezycznych... tzk
          sie wlasnie
          >
          > zstanawiam, dlaczego...???
          > Czy Ty moze wiesz Doku???

          Przepraszam, ze ja nie "Dok" ale stezenie absurdu mnie popycha.

          Popatrz sobie kobieto na statystyke czytelnictwa na swiecie i dominujace
          jezyki. Moze podpowiem? Angielski, hiszpanski, francuski.
          Ale niemiecki i wloski tez nie zaszkodzi.
          Jesli wiec Marqueza, Umberto Eco, czy , za przeproszeniem, Maxa Frisha,
          sie na angielski nie przetlumaczy, to go angielskojezyczna grypa nie
          pozna.
          Jesli to byl nie zaden z w/w tylko eskimoski poeta, to ma gorzej.
          Japonczycy czy Chinczycy moga miec gleboko w dupie czy ktos w
          Hiszpanii czyta ich historie sprzed wiekow ale byloby lepiej dla tych
          Hiszpanow , gdyby mogli je sobie we wlasnym jezyku poczytac.

          Doku, czy jestes w stanie
          > podac JEDEN przyklad, kiedy jakis nie-anglojezyczny tworca
          > zostal "zauwazony"??? I przetlumaczony???.
          >
          > Owszem, ta zasadz dziala w przypadku tworcow anglojezycznych... tzk
          sie wlasnie
          >
          > zstanawiam, dlaczego...???
          > Czy Ty moze wiesz Doku???

          Doku, przyjdz leczyc te pania. Doku!!!


      • Gość: snajper Re: Czym jest dla kultury globalizacja? IP: *.acn.waw.pl 05.09.02, 00:17
        Gość portalu: QQ napisał(a):

        > kiszką-gdziekolwiek nie pojedziemy będzie Mcdonald,milionerzy,big
        > brother.Qltura pojedynczych państw zaniknie i będzie qltura spożycia produktów
        > firm.....żałosne

        Nieprawda. Każdy miał zawsze swojego McDonalda i Big Brothera. Tylko że teraz
        wszyscy mamy tego samego BB i tego samego McD. To cała zmiana, jaką
        globalizacja wprowadziła w kulturze masowej.

        Za to w kulturze prawdziwej, wartościowej, globalizacja jest czynnikiem
        pozytywnym. Bo cóż to jest globalizacja ? To proces, polegający na zamazywaniu
        barier wynikających z odległości, granic, języków, różnych systemów
        gospodarczych i politycznych. Dzięki temu procesowi możemy uczestniczyć w
        wydażeniach kulturalnych do niedawna dostepnych jedynie dla wybranych.

        Piszesz o kulturze pojedyńczych państw. Nie ma czegoś takiego. Dzieła są
        tworzone przez artystów, nie przez państwa. A odbiorcą tych dzieł są dziś
        wszyscy chętni ludzie. Czy uważasz, że to źle ? Czy chciałbyś ograniczyć odbiór
        dzieła stworzonego w państwie X jedynie do państwa X ? A może przez kulturę
        państwa rozumiesz dzieła stworzone w ramach jego społeczeństwa ? Tylko co przy
        takiej definicji zmienia globalizacja ? Nic.

        A że inspiracje artyści będą mogli brać spoza swego kręgu kulturowego ? To
        jedynie wzbogaci naszą kulturę.

        Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka