Gość: AdamM (nie zalogow
IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl
26.10.02, 10:38
Zapomnienie
- Szkoda tych imprez i szkoda pamięci po Stachurze. Bo on na pamięć w naszej
wiosce zasłużył. A na imprezach ludzie mogliby zarobić - mówi Aniela Bienias.
- W takiej wiosce, jak nasza, trudno się nie oglądać za siebie - mówi Izydor
Jankowski, powieściowy Nikodem pilarz, który życie spędził na zrębie. - Bo co
innego można robić. Roboty nie ma. Ludzie po domach siedzą. Mało kogo stać na
sklepową wódkę, to po dawnemu bimber pędzą. Las niby ten sam, ale już pożytku
z niego nie ma. Grzyby, jagody to można jeszcze zebrać i sprzedać. Ale to
mały dochód i tylko kilka tygodni w roku. Drzewo zrobi człowiek czasami dla
siebie, na opał. Nawet zabaw dla młodych nikt nie organizuje. Dziady my
wszyscy tu się robimy. Kiedyś na leśniczego mówiliśmy Pan - z szacunku. Teraz
leśniczy to jest prawdziwy Pan. Pracę może dać.
Ale leśniczy nikomu z Grochowic już pracy nie daje. Mówi, że nie ma zajęcia
dla leśnych ludzi.
- Teraz taki Stachura nie miałby czego tu szukać. Roboty by nie dostał, a i
na kwaterę nikt obcego nie weźmie. Ponoć w tej swojej książce napisał, że
ludzi jest coraz więcej, a człowieka coraz mniej. Miał rację. Pewnie dlatego
taki sławny się zrobił. -
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_021026/plus_minus_a_10.html