Dodaj do ulubionych

Relacja z drugiego dnia Open'era

IP: *.osowagora.pl 08.07.06, 23:26
Rozumiem, że autorowi artykułu mogły przypaść do gustu występy tych czy innych
zespołów, ni mniej uważam, że chociażby zdawkowe wspominięcie świetnej Skin
czy szału publiczności na Franz Ferdinand byłoby całkiem na miejscu ;).
Obserwuj wątek
    • Gość: Bartek Re: Relacja z drugiego dnia Open'era IP: *.welnowiec.net / 217.153.80.* 08.07.06, 23:41
      Długi koncert Sigurów ??? To ja chyba na jakimś innym byłem, bo grali ledwie
      90min. przy swojej 2-godzinnej (a często i ponad) średniej. Nie było aż tak
      mistycznie jak opisuje to pan redaktor, ale pewnie to jego pierwszy kontakt z
      muzyką SR, więc wybaczam ;) Ja czekam na koncert Sigur Rós w jakimś
      teatrze/klubie, na który przyjdą tylko i wyłącznie fani grupy, a nie ludzie
      klaszczący w najmniej odpowiednim momencie.
      • marianeq Re: Relacja z drugiego dnia Open'era 08.07.06, 23:53
        Gość portalu: Bartek napisał(a):

        > teatrze/klubie, na który przyjdą tylko i wyłącznie fani grupy, a nie ludzie
        > klaszczący w najmniej odpowiednim momencie.

        Tiaaa. Zwłaszcza w jednym kawałku było to tak wieśniackie, że aż mi było głupio. Chłopaki musieli dość długo czekać aż oklaski wybrzmią i będą mogli kontynuować. A to ograniczenie do +/- 90 minut wynikało z ogólnego rozkładu koncertów. 90 minut grania i 30 minut na zmianę sprzętu/dekoracji. Tak więc nie mogli tego przedłużyć do dwóch godzin, bo wielkie gwiazdy "Scissor Sisters" by musiały czekać. Sisters przesiedziałem na piwku. ;)
    • Gość: SD Re: Relacja z drugiego dnia Open'era IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.06, 01:04
      I ja odnosze wrazenie, ze szanowny pan redaktor po prostu nie dojechal na
      koncert Skin i Franza Ferdinanda. Szczegolnie pominiecie tego drugiego wydaje
      sie zadziwiajace. Inna ciekawostka jest jak pan redaktor mogl obsluzyc
      jednoczesnie Sigur Ros, Scissor Sisters i Ladytron? Ale czego ja sie spodziewam
      po najbardziej zgodnym z rzeczywistoscia przekaziorze.
    • plyne Re: Relacja z drugiego dnia Open'era 09.07.06, 01:11
      Ja też całe te Scissor Sisters przesiedziałem na piwku. Dla mnie ich występ na
      koniec to jakieś wielkie nieporozumienie. Po TAKIM koncercie jak Sigur Ros może
      zapaść już tylko, jeszcze długo niespokojna, ale jednak cisza. Ta tandeta rodem
      z sopockich festiwali lat osiemdziesiątych powinna była zaczynać, a nie kończyć
      sobotę. A co do klaskania w nieodpowiednim momencie nie byłbym taki surowy w
      ocenach. Po pierwsze, nie wszyscy znali dyskografię zespołu, co ich zresztą
      absolutnie nie dyskwalifikowało. Moi znajomi wychodzili oczarowani, mimo, że po
      raz pierwszy w życiu słyszeli Sigurów. Poza tym tak bardzo masowy koncert na
      dużym festiwalu na świeżym powietrzu rządzi się innymi prawami niż kameralny
      koncert w klubie.
      • Gość: scissor brother Re: Relacja z drugiego dnia Open'era IP: 193.172.150.* 10.07.06, 15:06
        W sumie to dobrze ze piwkowales w czasie jak gralo Scissor Sisters bo ten
        zespol nie pojawil sie tam dla takich matolow jak ty. Rozumiem ze gdyby grala
        Britney Spears piszczalbys w pierwszym rzedzie.
        Sigur byl w porzadku, tylko ze po jego wystepie Babie Doly wygladaly jak jedna
        wielka noclegownia.
    • Gość: KR$ A ten kichowaty Opener dalej lansujecie? IP: *.eranet.pl 09.07.06, 02:32
      bo w zeszlym roku byla juz taka kicha, tak wyeksploatowani wokalisci i tak
      tandetna organizacja ze w tym roku po prostu nie pojechalem...

      Jedyny pozytywny moment w calej znanej mi historii openera to Massive Attack.
      • Gość: seti Re: A ten kichowaty Opener dalej lansujecie? IP: *.chello.pl 09.07.06, 05:01
        Zaluj. Fatastyczne koncerty i caly festiwal.
      • Gość: loopitall Re: A ten kichowaty Opener dalej lansujecie? IP: *.acn.waw.pl 09.07.06, 15:49
        Naprawde zaluj - ja bylem pierwszy raz. Tak, wczesniej slyszalem o fatalnej
        opinie. Ale to co zobaczylem to revela - swietna organizacja i super 2 pierwsze
        dni jezeli chodzi o koncerty (z malymi wyjatkami, patrz farelka). 3 juz taki
        sobie ale Greeneway'a wart wspomnienia.
    • Gość: ivid Franz Ferdinand!!!!! IP: *.gdynia.mm.pl 09.07.06, 07:31
      Pominięcie fantastycznego koncertu tego zespołu w opisie drugiego dnia Open'era to jakaś fatalna pomyłka! Faktycznie Sigur Ros to czarodzieje, faktycznie Scissor Sisters dali czadu, ale o FF zapomnieć nie wolno!
      • Gość: kik Sigur Ros patetyczne zadęcie IP: *.acn.waw.pl 09.07.06, 11:04
        Zadęcie i pseudo-, pod każdą postacią. Tragiczny koncert nudziarzy. Ladytron było świetne. Scissor Sisters rewelacja, niestety nie podchodzące pod posępne gusta większości gawiedzi. Ale to i dobrze, bo nie każdy posiada zmysł oświeconego geja.
        • Gość: ao Re: Sigur Ros patetyczne zadęcie IP: *.acn.waw.pl 10.07.06, 18:26
          Ja, kobieta najwyraźniej z umysłem oświeconego geja (bo za scissor sisters
          przepadam), uważam że to nie był koncert na tak dużą scenę. I drobny fakt, że
          wszystko śpiewali z playbacku też mnie trochę ubódł. Nie było to aż tak
          spektakularne widowisko, żeby usprawiedliwiało plejbek.
    • Gość: michael_s Re: Relacja z drugiego dnia Open'era IP: *.romnet / *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.06, 11:08
      zapraszamy na www.sigur-ros.art.pl, oraz na www.sigur-ros.art.pl/forum/
    • Gość: open'er fan Re: Relacja z drugiego dnia Open'era IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.06, 12:34
      szkoda że autor nie zauważył islandzkiego zespołu sigur ros który do
      publiczności wychodził 3 razy, brawami dziękując za owację na stojąco (!). Dla
      mnie niesamowite przeżycie. Natomiast Scissors Sister zaprezentował się niczym
      jarmarczna tandeta dla amerykanów ,dodatkowo prymitywnie odnosząc się do występu
      Sigur Ros, co moim zdaniem świadczy o braku klasy (nie muzycznej oczywiście ale
      jednak) Nie pierwszy raz spotykam się w prasie z lipnymi recenzjami.
      • Gość: kik Co wy z tym Sigur Ros? IP: *.acn.waw.pl 09.07.06, 12:46
        już dawno to brzmienie straciło dla mnie jakiekolwiek znaczenie, nie ma w tym żadnego dystansu, nie ma progresji, nowoczesności, został tylko patos i kicz. Kolesie z Sigur Ros zjadają własny ogon, nie sa może tak tragiczni jak pretensjonalne do bólu MUM, ale równie popadający w wydumany mistycyzm. Scissor Sisters to mistrzowie spod znaku Queer (niedouczonych odsyłam do źródeł), którzy umiejętnie balansują na granicy kiczu, właśnie mając tego świadomość, jest w tym disco lat '70tych, jest glam, electro, nowojorski kabaret, klimat z bohemy Warhola, mnóstwo irytującego sztywniaków hedonizmu.
        • rdhd Re: Co wy z tym Sigur Ros? 09.07.06, 14:38
          widac kolega strasznie pochloniety postindustrialnym gownem; o gustach sie nie
          dyskutuje; koniec; jesli dla Ciebie SS sa progresywni to chyba z muzyka jestes
          na bakier, a odkryciem roku Elton John;
          • Gość: kik Re: Co wy z tym Sigur Ros? IP: *.gtech.com / 192.156.102.* 10.07.06, 09:20
            chyba nie rozumiesz znaczenia słowa progresja, odsyłam do słownika wyrazów
            obcych. Gó.. Gównem, a patetyczne Sigur Ros do tego Gówna niewątpliwie się
            zalicza. Pseudomistyczne ściany dźwięku służące pretensjonalnej kontemplacji,
            istna grafomania. Wolę japoński skład Boris, podobny klimat, ale przynajmniej z
            dystansem.
        • nicewarthog Co wy z tym Sigur Ros? <- ?! 09.07.06, 14:51
          Na koncercie nie byłem to fakt. Scissor sisters nie słsyzałem, to też fakt. Ale
          Sigur Ros słyszałem, i co jak co, ale kiczu to u nich nie zauważyłem. Patos,
          owszem, jakby leciał jakis ptaszek po niebie, i zaraz miał walnac o chodnik z
          przejęcia, tak to prawda. Ale nie każda kapela gra disco, punk, i tym podobne
          gatunki przy których się można poruszać (czy poruszać palcem w bucie). Co jak
          co, ale Sigur ros jest zespołem oryginalnym, i wysoko rekomendowanym. Śpiewać
          utwory w języku jaki sam sobie wymyślili, grać smyczkiem po gitarze, i nadać
          taka otoczkę mistycyzmu, to trudna sztuka. W porównaniu do Placebo (w koncu glam
          rock co nie ;> , i nawet Bowie ich uwielbia.. czyż nie? więc co oni z sobą
          ostatnio zrobili? 'Meds'... hę?) prezentują wysoki poziom, i raczej grają, a nie
          udają. Ciągle frapuję mnie ta kiczowatosc 'sigur ros'. CO u nich jest tandetne ?
          Są tysiace tandetnych zespołów, niektóre nawet specjalnie grają kiczowato... ale
          sigur ros?
    • Gość: ada Re: Relacja z drugiego dnia Open'era IP: *.crowley.pl 09.07.06, 14:47
      ja uwazam, ze impreza jest swietna i bardzo dobrze zorganizowana. Mam nadzieje,
      ze z biegem lat bedzie sie jeszcze bardziej rozwijala i wszyscy malkontenci z
      Trojmiasta wreszcie docenia ja i bede dumni z tego, ze taka impreza jest na
      Pomorzu. Program Festiwalu jest taki, ze kazdy powinien cos znalezc
      interesujacego dla siebie, kazdy kto nie przychodzi na impreze po to, zeby ja
      krytykowac tylko sie dobrze bawic i zrelaksowac.Naprawde gratulacje !
    • Gość: beatrix_szkrab Re: Relacja z drugiego dnia Open'era IP: *.chello.pl 09.07.06, 15:48
      franz ferdinand tez tam byl!!!
      • meteo4 Re: Relacja z drugiego dnia Open'era 09.07.06, 16:04
        Kwestia jest taka - wystarczy zadać jedno pytanie - który zespół jest bardziej
        popularny: FF czy SR - myślę, że odpowieź jest prosta - więc nie wiem czemu sie
        dziwicie, ze na koncercie Franza było więcej osób niz na Sigur Rós -dziękuje
    • Gość: loopitall Czy ja bylem na tej samej imprezie co pan redektor IP: *.acn.waw.pl 09.07.06, 17:16
      ? Sigur i owszem zagral ciekawie, ale wg mnie to miszczem tego dnia to byl Franz
      i basta, a Skin zaliczyla tez niczego sobie wystep. Najwidoczniej pan redaktor
      sie spoznil i mogl opisac tylko to co widzial...a glupio bylo mu sie przyznac,
      ze nie widzial 3 pierwszych koncertow. A co do publiki to byla swietna i uwazam,
      ze to duzy sukces ze bili brawo takze na Sigurach (nawet tam gdzie nie trzeba).
      To trudna muzyka a ludzie jednak dali sie poniesc.
      Dobry komentarz do 2 dnia mozna znalezc na onecie. wg mnie duzo lepiej oddaje to
      co sie dzialo na miejscu!
      • Gość: mass Maria Peszek IP: *.stargard.mm.pl 09.07.06, 19:21
        A przed Sigur Ros, na małej scenie jeden z bardziej udanych koncertow Open'era,
        czyli M. Peszek. Najbardziej energetyczne spotkanie ze wszystkich
        festiwalowych, swietna scenografia sceny, swietny montaz VJ-a. Widac ze Maria
        ma moc - brakowalo mi gwiazdy wokalnej takiego formatu i takiej proweniencji
        estetycznej na Polskiej scenie. Czekam na nową płytę.

        Publicznosc nie chciala wypuscic ich ze sceny. ja tez - dla mnie to byl
        najlepszy koncert festiwalu - pewnie tez dlatego, ze wole mniejsze sceny :)
        • Gość: espelho mała scena RULEZzz!!! :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.07.06, 11:53
          zgadzam się w 100% koncert Marii był rewelacyjny, a tak w ogóle to oprócz
          absolutnego NUMERO UNO czyli MANU CHAO wszystkie najlepsze koncerty odbyły się
          wg mnie w namiocie właśnie - Peszek, Kanał Audytywny (gdzie spędziłem koncerty
          Skin i Franza hahaha), dzień wcześniej Nightmares on Wax i Masala no a absolutny
          NR 1 na małej scenie to ostatni koncert dnia 3go (pan redaktor widać nie tylko
          przyjechał za późno ale też wyjechał wcześnie..) czyli COLDCUT! Cóż za energia,
          cóż za dźwięki, cóż za przekaz, cóż za wizualizacje (znalazło sie nawet miejsce
          dla naszych bohaterów - panów Kaczyńskiego, Rydzyka oraza ASa z Hydrozagadki:)
          Po prostu bomba, niesamowite zakończenie świetnego dnia nr 2, po tym mogłem
          właściwie pojechać już do domu bo dzień nr 3 był zdecydowanie najsłabszy (nawet
          Greeneway rozczarował)

          Ogólnie impra bardzo udana pozdrawiam wszystkich imprezowiczów!!!
    • Gość: sani Re: Relacja z drugiego dnia Open'era IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.06, 23:08
      Dziwi mnie, że nie autorzy relacji z Open'era nie wspominaja o wspanialej
      atmosferze na koncercie Franza Ferdinanda... Ale widze, ze wielu czytelnikow juz
      to zdazylo zauwazyc i wytknac ;)
      • Gość: edyfed Re: Relacja z drugiego dnia Open'era IP: *.chello.pl 10.07.06, 23:37
        tak... zauważono pominięcie Franza w recenzji!:) I ja zauważam. Oburzajace
        wręcz. A przecież koncert rewelacyjny. To było WYDARZENIE. To była energia,
        radość z grania, dziki szalejący tłum! Swietny, świetny koncert.
        • Gość: mers Re: Relacja z drugiego dnia Open'era IP: *.resetnet.pl 20.07.06, 13:19
          Ja jestem zdania że pan redaktor był tak pod wrażeniem osobliwej muzyki SR że
          zapomniał o FF i Skin. Moim zdaniem, SR było ok , ale nie na festival, no i w
          momentach gdy śpiewał ultradzwiękami średnio mi odpowiadało.
          Poza tym festiwal był wypasiony, organizacja super, szkoda że tylko PKP zawiodło
          z pociągami, mogli podstawić dodatkowe...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka