Dodaj do ulubionych

kontrowersyjny

16.02.05, 09:27
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2531075.html
Obserwuj wątek
    • scand Re: kontrowersyjny 16.02.05, 09:40
      To jest to o czym pisałem poniżej

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20070&w=20154142&a=20650295
      rozum jest w gruncie rzeczy obojetny względem życia i przy odpowiednim ułożeniu
      przesłanek może równie dobrze prowadzić do śmierci. Taka droga może wydawać
      się najbardziej logiczną z możliwych. Pragnienie życia jest w gruncie rzeczy
      irracjonalne.
      • jaro_ss Re: kontrowersyjny 16.02.05, 10:06
        W dziedzinie etologii tak, natomiast inaczej się to ma w etyce.
        W etologii: znowu, możliwości rozumu są szerokie, można zabić, można ocalić,
        albo i żcie przekazać.... nowemu pokoleniu... albo popełniać zbrodznie albo
        nie...

        Generalnie te poglądy są tak radykalne, że wiadomo gdzie należałoby je włożyć...
        Zwykle sądy radykalne są nieuprawnione, to znaczy z punktu racjonalnego
        zawieszone..... najczęściej w ideologii....
        • scand Re: kontrowersyjny 16.02.05, 10:19
          Niestety człowiek udowodnił, że jest w stanie wcielać w życie nawet najbardziej
          radykalne ideologie. Często nawet nie wie dokładnie co wciela w życie bo
          konsekwencje poznaje dopiero po czasie. Np. wiekszość Niemców głosując na
          Hitlera oczywiście nie myślała o zabijaniu Żydów ale okazało się to być
          logiczną konsekwencją ich wyboru. Nikt nie zna rzeczywistego funkcjonowania
          modelu społecznego Singera więc na razie jest jedynie "kontrowersyjny".
          Jedyną obroną przed takimi pomysłami jest więc chyba instynktowna niechęć do
          kroków radykalnych takich jak proponowane w ramach tych pseudologicznych
          wywodów opierających się, jak refren wspólcesnej hedonistycznej cywilizacji ,na
          ułudnej kategorii szczęścia.
      • malvvina Re: kontrowersyjny 16.02.05, 12:34
        zycia sie nie pragnie
        ono jest
        narzucone
        • scand Re: kontrowersyjny 16.02.05, 12:40
          Może się tak wydawać ale prawdopodobnie tylko do momentu kiedy będzie
          zagrożone.. wtedy siła pragnienia życia jest już oczywista nawet dla sceptyków.
    • oldpiernik Re: kontrowersyjny 16.02.05, 14:32
      Kręcimy się w kółko.

      To kolejny wątek o tym samym.
      Byc może w innych słowach i z innego punktu wyjścia, niemniej...
      Co podkreślił scand swoim linkiem.

      Ta kraina szczęśliwości Singera ma jedną wielką wadę.
      Jest tak samo niepotrzebna, jak każda inna strefa występowania życia.

      Schody zaczynają się tam, gdzie, niezależnie od przymusu :0) życia, zaczniemy
      budować system wartości. Jakikolwiek.

      OLD smile
      • josarna Re: kontrowersyjny 16.02.05, 19:17
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=20292232
        Może jednak warto spróbować zupełnie inne wypowiedzi na ten temat? Zazdroszczę,
        że dla Was wszystko jest takie oczywiste...
        Sprawdzę skrót - jeśli źle wkleiłam, to poprawię.
        • oldpiernik Re: kontrowersyjny 17.02.05, 09:42
          josarno, na tym polega problem, że oczywiście nie jest oczywiste

          rozmawiamy o życiu, jako o fenomenie, który zaistniał
          mamy do niego różny stosunek
          mamy różniące się poglądy
          mieszamy intuicję z doświadczeniem
          argumenty z uczuciami
          po co?

          "Może jednak warto spróbować zupełnie inne wypowiedzi..."
          czyż nie?

          Próbujmy dalej!

          OLD :0)
    • josarna Re: kontrowersyjny 18.02.05, 07:19
      I cóż: słowa, słowa - im mądrzejsze, tym lepiej. Żonglerka słowami. Dla
      człowieka, jego cierpienia i dramatycznych wyborów nie ma miejsca. To zbyt
      prostackie, wiem. I brzydko brzmi.
      • jaro_ss Re: kontrowersyjny 18.02.05, 11:15
        Słowa - ale właśnie operownie tymi słowami umożliwia nam zobaczyć pewne rzeczy
        wieloaspektowo, unikać głupoty i fanatyzmu, nawet zrozumieć tego "prostego
        człowieka", czy zaproponować to, co może być pożyteczne i pomocne w życiu
        społecznym. Bez tych słów bylibyśmy banalnymi ludźmi z ograniczoną percepją
        rzeczywistości, skupieni na jednym, czy dwu aspetkach naszej egzystencjii.

        To operowanie sowami umożliwia co-kolwiek, i ono jest bazą do czego-kolwiek...

        bez tego zostaje działanie oparte na instynkrach, popędach, nieuśwadomionych
        motywacjach, bądź egoistycznych....

        Nawet egoista uświadomiony, jest lepszy od egoisty, który nic na temat egoizmu
        nie wie.... działa w przeświadczeniu własnej wszechmocy i moralnej
        racjonalności czynów..., racjonalności i moralności, której teorii też nie
        rozumie...
        • josarna Re: kontrowersyjny 21.02.05, 08:35
          jaro_ss napisał:

          > "Słowa - ale właśnie operownie tymi słowami umożliwia nam zobaczyć pewne
          rzeczy wieloaspektowo,"

          Tak, o ile słowa nie służą same sobie, a sztuka sztuce.
    • scand Re: kontrowersyjny 18.02.05, 11:59
      Wydaje mi się że w ten sam nurt wpisuje się

      serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2550233.html
      Utylitarzym pośmiertny.

      • josarna Re: kontrowersyjny 18.02.05, 14:15
        Według mnie nie wpisuje się. Nieludzkie cierpienie, dramatyczne wybory to nie
        zabawa dla zarabiania pieniędzy.
        • scand Re: kontrowersyjny 18.02.05, 15:12
          Obie sprawy są symptomami ataku na pewną do tej pory zdawałoby się ustaloną
          moralność.
          • josarna Re: kontrowersyjny 18.02.05, 17:39
            scand napisał:

            > Obie sprawy są symptomami ataku na pewną do tej pory zdawałoby się ustaloną
            > moralność.

            Może. Według mnie to drugie to zbędna perwersja.
            W pierwszym przypadku, czasem - moim zdaniem - dokładnie odwrotnie...
            • jaro_ss Re: kontrowersyjny 19.02.05, 08:31
              to co dla anatoma, chirurga może być nieocenioną pomocą w nauce i pracy, można
              na tym poziomie oceniać estetycznie, ale rzucone do masowego odbiorcy, nie jest
              ani pomocą, ani sztuką lecz epatowaniem złymi emocjami i deprecjonowaniem
              wartości człowieka jako człowieka....

              Jesteśmy mięsem? w sensie biologicznym, w pewnym aspekcie - tak, draieżnik może
              nas potraktować jako źródło mięsa....

              Ale stań sobie w swoim człowieczeństwie, a ja ci powiem że jesteś tylko mięsem -
              to już zaczyna mieć wartość moralną....

              I jeśli staje się to normą społeczną - to nie za bardzo dobrze wróży na
              przyszłość

              Walczycie o eutanazję, zlikwidowanie moralności, mienicie się
              intelektualistami, ale wasze idee w życie będą wcielać ludzie nie do końca
              waszego pokroju - co pokazał XX wiek....

              Dlatego dziwicie się, że odruchem jest odraza do was? Ludzkość przerabiała to
              wiele razy, ale się jeszcze nie nauczyła....
              • josarna Re: kontrowersyjny 19.02.05, 16:49
                jaro_ss napisał:
                "Walczycie o eutanazję, zlikwidowanie moralności, mienicie się
                > intelektualistami, ale wasze idee w życie będą wcielać ludzie nie do końca
                > waszego pokroju - co pokazał XX wiek....
                >
                > Dlatego dziwicie się, że odruchem jest odraza do was? Ludzkość przerabiała to
                > wiele razy, ale się jeszcze nie nauczyła...."

                Czy Maria Skłodowska-Curie powinna odpowiadać za Hiroszimę? W końcu to ona
                odkryła promieniotwórczość. A Nobel?
              • kamfora Re: kontrowersyjny 19.02.05, 22:51
                Niektóre idee/teorie są nawet ok dopóki pozostają "niespełnione". Z chwilą
                gdy zostają wcielane w życie, gdy teoria zaczyna być sprawdzana w praktyce
                okazuje się, że to jeden wielki eksperyment i następuje wielkie bum.

                No cóż - zawsze można "zwalić" na złych laborantów, brudne probówki...
                • scand Re: kontrowersyjny 21.02.05, 08:47
                  Otóż to. Główny problem polega na tym że odkąd idee stają się masowe ludzie
                  którzy wcielają je w życie trywializują je, a czasami brutalizują.
                  Himmler dopóki był hodowcą kurczaków mógł się zajmować ulepszaniem gatunków, od
                  kiedy uzyskał możliwości manipulowania ludźmi sytuacja stała sie niezbyt
                  wesoła. Każda idea sprowadzona na ziemie ze sfer podniebnych staje się
                  ubrudzona ziemią.
              • jaro_ss Re: kontrowersyjny 21.02.05, 06:41
                Skłodowska nie walczyła z moralnością....

                Burza ogniowa nad Tokyo - nie potrzebowała technologii atomowej, a etyka
                prowadzenia wojen w XXw i sploty okoliczności i decyzji związanych z
                bombardowaniami dywanowymi i podobnymi im wykraczają poza ten wątek....

                Można tylko powiedzieć, że pewne działania pociągają za sobą reakcję strony
                przeciwnej.... i dobrze, że tamta wojna już się skończyła....
    • lo_ntek Re: kontrowersyjny? 20.02.05, 13:01
      Kto to jest, bioetyk jeśli dobrze rozumiem to ktoś z pogranicza nauki i
      filozofii?
      Niestety poglądy pana, Singera zaczynają niepokojąco dryfować bardziej w stronę
      nauki tej dziedziny stosującej „wymogi racjonalizmu naukowego” i tu trzeba by
      się zacząć bać albo śmiać .Można by pomyśleć, że naukowy materializm odkrył
      tajemnicę życia i staje się najbardziej wojującą metafizyką z początkami
      ambicji „bioetycznych”, ale może nie trzeba się za bardzo tym przejmować - to
      tylko tępy biologizm.

      Pozdr zdrapka

      • josarna Re: kontrowersyjny? 21.02.05, 08:31
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=20292232
        A jednak radzę przeczytać...
        Nadal nie rozumiem, dlaczego dobry, współczujący i wrażliwy jest ten, który
        nakazuje innym cierpieć w imię idei i spokoju własnego sumienia.
        • lo_ntek Re: kontrowersyjny? 21.02.05, 12:34
          Cierpienie jest być może niezbywalną cechą istnienia ( jest nią na pewno i to
          psychiczne i fizyczne związane ze śmiercią, którą w sobie nosimy) i nie należy
          mieć zbytniego zaufania do rozstrzygnięć „naukowych” czy „religijnych „ w tym
          względzie a już na pewno nie można mieć zaufania do człowieka i jego
          rozstrzygnięć administracyjnych dotyczących życia innych.

          Co to znaczy „nakazuje innym cierpieć” to być może zbyt daleko posunięte
          cierpienie(stwierdzenie)
          .Samotność w obliczu cierpienia (i nie tylko) to nasze prawo i dodatkowe
          cierpienie (nasze i bliskich) i co tu można rozstrzygnąć administracyjnie czy
          choćby filozoficznie( spór o to czy nasze istnienie jest zdeterminowane
          [historycznie ,biologicznie]czy może posiadamy odrobinę wolności jeszcze się
          toczy[przynajmniej do momentu, kiedy nie znajda „genu wolności”, co oczywiście
          niczego nie wyjaśni]) .

          Każdy z przypadków jest samotny i indywidualny a chęć ich uogólnienia
          podejrzana.
          Co do „spokoju sumienia” - być może chcesz się uwolnić od trudnych decyzji i
          zrzucić trochę odpowiedzialności na innych (myślisz, że jakieś ogólne zasady
          postępowania w sprawach tak indywidualnych jak osobiste cierpienie mogą coś
          rozstrzygnąć)Czy jesteś zadowolona z administracyjnego rozstrzygnięcia prawnego
          nazywanego „kara śmierci” i czy nie masz wątpliwości? ( a jeśli masz ?)
          pozd zdrapka
          • josarna Re: kontrowersyjny? 23.02.05, 12:31
            lo_ntek napisał:
            Samotność w obliczu cierpienia (i nie tylko) to nasze prawo i dodatkowe
            > cierpienie (nasze i bliskich) i co tu można rozstrzygnąć administracyjnie czy
            > choćby filozoficznie(

            Pamiętasz przypadek całkowicie sparaliżowanej i bardzo cierpiącej Angielki,
            która sama nie mogła popełnić samobójstwa i dlatego wniosła do sądu sprawę o
            wydanie zgody na śmierć? Odmówiono jej, skazując tym samym na niekończącą się
            udrękę. Nigdy tego nie zapomnę. Sędziowie umyli ręce i z pewnością są
            zadowoleni z siebie. Myślę, że nic gorszego nie mogłoby mnie w życiu spotkać.
            Jestem osobą z natury wolną i niezależną. SAMA dobrowolnie narzucam sobie wiele
            ograniczeń i wysoką dyscyplinę, ale nie jestem w stanie ścierpieć, gdy
            ktokolwiek chce za mnie o mnie decydować. Jeśli zdecyduję się odejść, to chcę
            mieć takie prawo. Jeśli ktoś inny ma ochotę żyć 100 lat to bardzo proszę, ale
            ja nie muszę.
            • kamfora Re: kontrowersyjny? 23.02.05, 22:16
              josarna napisała:

              > Pamiętasz przypadek całkowicie sparaliżowanej i bardzo cierpiącej Angielki,
              > która sama nie mogła popełnić samobójstwa i dlatego wniosła do sądu sprawę o
              > wydanie zgody na śmierć? Odmówiono jej, skazując tym samym na niekończącą się
              > udrękę. Nigdy tego nie zapomnę. Sędziowie umyli ręce i z pewnością są
              > zadowoleni z siebie. Myślę, że nic gorszego nie mogłoby mnie w życiu spotkać.

              Pamiętam ten przypadek. Na procesy kolejne ta biedna Angielka wożona była na
              wózku inwalidzkim przez swojego męża. Za podanie jej trucizny groziłoby
              mu według tamtejszego kodeksu bodajże 2 lata w zawieszeniu. To nie miało NIC
              wspólnego ze współczuciem dla żony - jestem przekonana, że chodziło mu o kasę
              i rozgłos. A tym, którzy go do tego namówili - o zmianę zasady.
              Cierpiący człowiek był tylko przedmiotem.

              Moim zdaniem skoro człowiek uważa, że nie ma sensu żyć w przypadku
              X to powinien się na ewentualność X przygotować (podobnie, jak przygotowuje się
              na ewentualność wypadku płacąc AC).
              • josarna Re: kontrowersyjny? 23.02.05, 23:31
                kamfora napisała:
                "Moim zdaniem skoro człowiek uważa, że nie ma sensu żyć w przypadku
                > X to powinien się na ewentualność X przygotować (podobnie, jak przygotowuje
                się na ewentualność wypadku płacąc AC)."

                Czyli jednak zgadzasz się, że mogą zaistnieć takie sytuacje i człowiek ma
                prawo zdecydować sam o swoim losie? Ale co w sytuacji, gdy paraliż go zaskoczy
                i nie może sam wziąć trucizny? Zastanawiam się, czy istnieje możliwość wydania
                odpowiednich dyspozycji - chciałabym to zrobić, ale obawiam się, że nie ma
                takiej możliwości.
        • jaro_ss Re: kontrowersyjny? 21.02.05, 14:40
          młodzi z reguły umierają zamknięci w sobie, jakby zawiedzeni...
          starzy pragną mieć do końca jakieś towarzystwo....

          Dobrze się teoretyzuje, z cierpieniem zwykle się walczy przypomocy odpowiednich
          farmaceutyków, a nie śmiercią...

          Można się skupiać na zewnętrznej otoczce emocjonalnej i to wsółczucie pojmować
          banalnie....

          A żeby być i to być pomocnym przy cierpiącym człowieku, trzeba właśnie
          wprowadzić element buntu, witalności...

          Tak z innej bajki...
          Ja tam nie trace glowy jak trzeba małemu dać lekarstwo i nie chce, ma zażyć i
          tyle i nie biadolę też, że sobie śniaka zrobił....
          Dziecko jest spokojne i odważne (jak na malucha oczywiście), u lekarza leż nie
          marudzi.... nie płacze jak mu igłę wbijają....

          Jak to mówił Wańkowicz, chodzi o to, aby być silnym i cierpkim zielem, gotowym
          rosnąć na każdej glebie (Ziele na Kraterze)....

          Podobnie z chorym - nie chodzi o to aby być oschłym, ale okazywanie emocji ma
          też swój wyraz w innym wymiarze niż załamywanie rąk....
          • josarna Re: kontrowersyjny? 22.02.05, 14:07
            Do jaro:
            Tu nie mówimy o zwykłym, codziennym cierpieniu, lecz o takim przekraczającym
            wszelkie granice, nieludzkim i kończącym się na pewno śmiercią.
            • jaro_ss Re: kontrowersyjny? 23.02.05, 06:27
              A skąd wiesz?
              • oldpiernik Re: kontrowersyjny? 23.02.05, 09:32
                wracamy do początku
                odpowiedzialność/sumienie
                jeśli jednostka/człowiek jest istotą wolną
                jeśli może decydować o swoim losie
                niech decyduje
                O SWOIM LOSIE
                biorąc na siebie odpowiedzialność za innego człowieka warto sprawdzić, czy on
                się na to zgadza
                sankcjonując zaś takie przejmowanie odpowiedzialności, warto zapytać o zgodę
                wszystkich zainteresowanych
                i tu pojawia się problem demokracji

                OLDZNUŻONY
                • jaro_ss Re: kontrowersyjny? 23.02.05, 11:20
                  Powiedzmy sobie szczerze: w andragogice, czy nawet gerontologii możemy wyróżnić
                  dwie postawy, które polaryzują się w dwu postawach, nazywanych
                  żartobliwie "szczęśliwy staruszek" i "markotny staruszek", albo podobnie...

                  Podobnie w tej dyskusji, wraz z wiekiem i postawą życiową polaryzują się wokół:

                  1. postaw znużenia i rezygnacji.... Znużeniea nazywając - współczuciem, a
                  rezygnację - wolnością (to coś na młyn mojego pojmowania cynizmu)

                  2. Postaw dążenia do celu, walki, witakności za wszelką cenę, tutaj
                  wspólczuciem nazywamy optymizm, a wolność polega na korzystaniu z życia w
                  sposób jaki jest jeszcze możliwy (nawet ze szpitalnego łóżka)...

                  I nie może być zgody pomiędzy powyższymi....

                  Ja jestem za tym, aby 2 pokonało 1......

                  Huraaa, ratatatata..... :o)
                  • josarna Re: kontrowersyjny? 23.02.05, 11:55
                    do jaro_ss

                    Czy kiedykolwiek cierpiałeś tak bardzo, że przekraczało to granice
                    wytrzymałości? Kobiety powiadają, że każdy mężczyzna powinien urodzić jedno
                    dziecko, by zrozumiał, co to ból. Z Twoich wypowiedzi wnoszę, że znasz bardzo
                    wiele słów i teorii, ale chyba brak Ci empatii, jeśli jesteś w stanie pomylić
                    niezadowolenie z życia i pesymizm z nieludzkim cierpieniem.
                    Zdarzało mi się bardzo cierpieć, ale zawsze miałam świadomość, że jest to
                    przejściowe. Gdybym jednak wiedziała, że ból nigdy się nie skończy, a potem
                    nastąpi śmierć, to wysłałabym Cię do diabła z Twoimi teoriami optymizmu! Nawet
                    głupia migrena potrafi człowieka całkowicie wyłączyć z życia - bo co to za
                    życie, jeśli nie można patrzeć, ani słuchać? Tylko pewność, że wkrótce musi się
                    to skończyć sprawia, że chce się żyć.
                  • ewelina10 Re: kontrowersyjny? 23.02.05, 12:13
                    jaro_ss napisał:
                    > I nie może być zgody pomiędzy powyższymi....

                    Dużo patosu, dobierania słówek, ogólników - a gdzie w tym wszystkim jest
                    pojedyńczy człowiek, jednostka ... inaczej ... imienna część zbiorowości,
                    konkretna osoba ... he ?
                  • jaro_ss Re: kontrowersyjny? 23.02.05, 13:12
                    Właśnie w tym jest konkretny człowiek....

                    Po pierwsze, nie ma odpowiedzi na pytanie "Czy kiedykolwiek cierpiałeś tak
                    bardzo, że przekraczało to granice wytrzymałości", bo po pierwsze różne są
                    granice, po drugie mogę odpowiedzieć tym samym pytaniem, i nawet odpowiedź
                    niewiele wniesie, bo zawsze pojawi się ktoś trzeci z własnymi,
                    nieporównywalnymi doświadczeniami...

                    I nie mylę niezadowolenia z życia i pesymizm z nieludzkim cierpieniem, tylko
                    porównuję postawy wobec tegoż. Zwykle cierpi "ten trzeci", i on raczej nie
                    dyskutuje w kawiarence.....

                    Problem dotyczy tej "przejściowości"...

                    Powiedzmy inna bajka, jesteśmy w dzungli, oddaleni od swoich baz, na obcym
                    terytorium, nie możemy, ze względu na dobro jakiegoś ogółu (innych jednostek,
                    zdradzenia zamiarów dowództwa, co wiąże się ze śmiercią innych kolegów w
                    planowanej operacji itd) ujawniać się, ewakuacja helikopterem też nie jest
                    możliwa.... Kolega w potyczce zostaje ranny. Zostaje mu praktycznie parę godzin
                    życia, pomoc jest niemożliwa, tarmoszenie go ze sobą demobilizuje oddział...
                    instrukcja mówi: należy go dobić (może to zrobić sam), rozebrać, usunąć
                    wszelkie elementy umożliwiające identyfikację i porzucić w mało dostępnym
                    miejscu.... Co mi pomoże empatia, zachować zimną krew, pożegnać się z kolegami
                    i samemu palnąć w łeb, żeby nie mieli dyskomfortu psychicznego....

                    To jest sytuacja wyższej konieczności....

                    Takiej sytuacji na łóżku pacjenta zwykle nie ma, a jeśli, możnaby teoretyzować,
                    kiedy moje organy pomogą przeżyć innej ważnej dla mnie osobie, a ja mam marne
                    szanse.....

                    Ale nie można przesądzać o takich sytuacjach w taki sposób, jak chce
                    pan "kontrowersyjny" i jemu podobni....

                    Bo on też nie cierpi i jest "tym drugim".....

                    Duże słowa - nie dbam o nie - kiedyś z 40 stopni gorączki goniłem za draniem,
                    ktÓry wyrwał babcince torebkę, i uciekł mi tylko dlatego, że miałem te 40
                    stopni... w innych sytuacjach też reaguję....

                    I nigdy osobie trzeciej, tej cierpiącej, nie odbierałem nadziei, wręcz
                    przeciwnie, jeśli czuły się przy mnie dobrze, to dlatego, że dobrze ukrywałem,
                    albo nie poddawałem się bezradności....

                    Nie wiem, co nazywacie empatią, moja empatia porywa mnie całego, a nie tylko
                    moją emocjonalność....

                    W ripoście powiem: parzycie na emocjonalne drobiazgi, a niszczycie rzeczy o
                    wiele większe, a należy i tego nie zaniedbać i tamtego nie zaniechać......

                    :o)

                    .
                    Zdarzało mi się bardzo cierpieć, ale zawsze miałam świadomość, że jest to
                    przejściowe. Gdybym jednak wiedziała, że ból nigdy się nie skończy, a potem
                    nastąpi śmierć, to wysłałabym Cię do diabła z Twoimi teoriami optymizmu! Nawet
                    głupia migrena potrafi człowieka całkowicie wyłączyć z życia - bo co to za
                    życie, jeśli nie można patrzeć, ani słuchać? Tylko pewność, że wkrótce musi się
                    to skończyć sprawia, że chce się żyć.
                    • josarna Re: kontrowersyjny? 23.02.05, 14:16
                      jaro_ss napisał:

                      "Po pierwsze, nie ma odpowiedzi na pytanie "Czy kiedykolwiek cierpiałeś tak
                      > bardzo, że przekraczało to granice wytrzymałości", bo po pierwsze różne są
                      > granice, po drugie mogę odpowiedzieć tym samym pytaniem, i nawet odpowiedź
                      > niewiele wniesie, bo zawsze pojawi się ktoś trzeci z własnymi,
                      > nieporównywalnymi doświadczeniami..."

                      Tu nie chodzi o obiektywne porównanie cierpienia, lecz o subiektywne
                      odczucia. Jeśli ktoś twierdzi, że ból jest nie do zniesienia, to ja tego nie
                      podważam. Kiedyś sama byłam w zabawnej, odwrotnej sytuacji: lekarz stwierdził
                      ostry stan zapalny nerek i bardzo współczuł mi z powodu cierpienia, a mnie
                      zupełnie nic nie bolało! Ból jest trudny do zmierzenia. Straszny ból można
                      znieść tylko pod warunkiem, że ma się pewność, że się skończy i że przyjdą
                      jeszcze piękne dni.

                      "...To jest sytuacja wyższej konieczności....
                      Takiej sytuacji na łóżku pacjenta zwykle nie ma,"

                      Czy to jednak oznacza, że ten pacjent MUSI, dla naszego komfortu psychicznego,
                      umierać miesiącami w cierpieniach (choćby psychicznych), jeśli sam chce odejść?
                      Tak było z siostrą mojego przyjaciela, którą rodzina (m.in. lekarzy) tak
                      torturowała przez bodaj 3 lata, wymyślając kolejne serie sterydów. Błagała, by
                      zlitowali się i pozwolili jej spokojnie odejść. Ja na ich miejscu nie miałabym
                      tak całkiem czystego sumienia... Zresztą kolega ma do dzisiaj wątpliwości, choć
                      była to ukochana siostra, która praktycznie go wychowała.

                      "Zwykle cierpi "ten trzeci", i on raczej nie
                      > dyskutuje w kawiarence....."
                      "...Ale nie można przesądzać o takich sytuacjach w taki sposób, jak chce
                      > pan "kontrowersyjny" i jemu podobni....
                      >
                      > Bo on też nie cierpi i jest "tym drugim"....."


                      Miałam na myśli właśnie zdolność zrozumienia uczuć tych ludzi, którzy w
                      kawiarence wypowiedzieć się nie mogą. Myślę, że potrafię zrozumieć, co czują. I
                      wydaje mi się, że pan "kontrowersyjny" również tę zdolność posiada. Nie
                      ośmieliłabym się komuś kazać cierpieć dla mojego komfortu psychicznego. Nie
                      ośmieliłabym się kazać kobiecie rodzić upośledzone dziecko i skazywać oboje na
                      mękę po to, by ZASADA pozostała nienaruszona. Dla mnie człowiek zawsze jest
                      ważniejszy od zasady.

                      "I nigdy osobie trzeciej, tej cierpiącej, nie odbierałem nadziei, wręcz
                      > przeciwnie, jeśli czuły się przy mnie dobrze, to dlatego, że dobrze
                      ukrywałem, albo nie poddawałem się bezradności...."

                      A czy ja mówię, że należy odbierać nadzieję?! Mówi się wyłącznie o sytuacjach
                      całkowicie, bez wątpienia beznadziejnych, w których sam chory decyduje o swoim
                      odejściu, albo decydują o tym najbliżsi w porozumieniu z lekarzami. Ja
                      chciałabym mieć możliwość spisania odpowiedniego oświadczenia u notariusza.

                      Empatia nie porywa wyłącznie mojej emocjonalności, lecz przede wszystkim
                      rozum - i on właśnie podpowiada mi to, co piszę. Bez emocji, ale ze
                      zrozumieniem drugiego człowieka. Należę do oschłych, ale skutecznych opiekunek,
                      czyli takich, które mają świetną intuicję w sprawach dolegliwości.


                      • jaro_ss Re: kontrowersyjny? 24.02.05, 06:34
                        Z mojego punktu widzenia, jest to zero empatii, co najwyżej możnaby to nazwać
                        tkliwością, czułostkowością, i zastanawiam się jak "kontrowersyjny" tę zdolność
                        posiada. CO najwyżej proponuję dojść do porozumienia i empatię potraktować
                        neutralnie, to jest obie strony mają tę empatię, tylko podejmują pod wpływem
                        świadomości i decyzji różne działania, charakterystyczne dla różnych postaw...


                        "Nie ośmieliłabym się komuś kazać cierpieć dla mojego komfortu psychicznego.
                        Nie ośmieliłabym się kazać kobiecie rodzić upośledzone dziecko i skazywać oboje
                        na mękę po to, by ZASADA pozostała nienaruszona. Dla mnie człowiek zawsze jest
                        ważniejszy od zasady."

                        Ale w ten sposób tworzysz nową "zasadę" mogę sparafrazować i wcale nie jest to
                        zabawa literacka:

                        "Nie ośmieliłbym się komuś kazać umrzeć dla mojego komfortu psychicznego. Nie
                        ośmieliłbym się kazać kobiecie zabić upośledzone dziecko by jakaś nowa zasada,
                        postawa, pozostała nienaruszona. Dla mnie człowiek zawsze jest ważniejszy."

                        I nie wiem, co jest bardziej "ludzkie", zwłaszcza, że nie odkryto jeszcze "genu
                        człowieczeństwa"....
                        • josarna Re: kontrowersyjny? 24.02.05, 07:24
                          jaro_ss napisał:

                          "Nie ośmieliłbym się komuś kazać umrzeć dla mojego komfortu psychicznego. Nie
                          > ośmieliłbym się kazać kobiecie zabić upośledzone dziecko by jakaś nowa
                          zasada, postawa, pozostała nienaruszona. Dla mnie człowiek zawsze jest
                          ważniejszy."

                          KAZAĆ i POZWOLIĆ to nie jest to samo!

                          "Z mojego punktu widzenia, jest to zero empatii, co najwyżej możnaby to nazwać
                          > tkliwością, czułostkowością,"

                          A moim zdaniem empatia polega na zdolności przeniesienia do własnego mózgu
                          odczuć drugiej osoby, czyli niemal odczuwania tego samego. Tylko to pozwala
                          zrozumieć cierpienie i pragnienie śmierci, ułatwia też udzielenie pomocy.
                          Ja nie potrafię pojąć, jak ktoś może ot, tak kazać kobiecie urodzić ciężko
                          upośledzone dziecko i zrezygnować całkowicie z wszystkich swoich marzeń na
                          zawsze, zamienić się niemal w robota.
                          • jaro_ss Re: kontrowersyjny? 24.02.05, 10:22
                            Jeśli empatia polega na zdolności przeniesienia do własnego mózgu
                            odczuć drugiej osoby, czyli niemal odczuwania tego samego. To jest tylko jednym
                            z faktorów jednoskowo podejmowanego czynu....

                            Czyli dalej działasz, bo taką masz postawę, a nie dlatego że współczujesz....

                            Poza tym odczucia dziecka to się nie liczą?

                            A co powiesz o bliskiej osobie, która jednego dnia ma myśli niemal samobójcze,
                            drugiego jest zadowolona z życia itd.... Ja staram się wprowadzić element
                            stabilizujący.... w tym przypadku moja empatia służy mi do znalezienia drogi
                            stabilizacji nastroju, a nie do biernego "współodczuwania" górek i
                            wzniesień....
                            Wg Twojej teorii, przy pierwszym dołku powinienem pomóc wydostać się na drugą
                            stronę okna.....


                            Empatia jest takim samym faktorem czynu jak racjonalność, ogląd intelektualny i
                            rozum... Jeśli ktoś nie kieruje się w życiu samymi emocjami, nie znaczy,że ich
                            nie odczuwa, czy nie rozumie.... czasem może mieć nawet szersze spektrum niż
                            ten ci tylko czuje, ale to jest oczywiście cecha osobnicza....
    • josarna Re: kontrowersyjny 23.02.05, 17:59
      Dorzucam jeszcze fragmencik dyskusji na innym forum:

      "odgrzebalam stary watek, bo mam do niego dobra ilustracje, Po raz kolejny sad
      stanu Floryda juz wstrzymal odlaczenie od sztucznego karmienia kobiety, ktora
      15 lat temu ulegla wypadkowi i jej mozg ulegl calkowitemu zniszczeniu. Od kilku
      lat jej maz walczy o mozliwosc odlaczenia jej od urzadzen trzymajacych ja przy
      zyciu, sprzeciwiaja sie temu rodzice, ktorzy dzisiaj wystapili w tv w
      towarzystwie ksiezy. Dzis wstrzymano odlaczenie do godz. 17 jutro, trzy lata
      temu w ostatniej chwili podpisal nawe prawo guberntor Jeb Bush (brat prezydenta)

      (...)Lekarze stwierdzaje juz od 10 lat jakakolwiek prace mozgu ciagle jeszcze
      mlodej kobiety, a ja stwierdzam calkowity egoizm rodzicow, bo miliony dolarow ,
      ktore poszly juz na wegetacje tej kobiety oraz jej organy tej kobie mogly byc
      spozytkowane duzo lepiej.
      Kobieta nie podpisala, uwazala zapewne, ze jest tak mloda, woli o zaniechaniu
      podtrzymywania przy zyciu."


      "Czy jednak nie jest patologią społeczną, że trzeba podpisać,że się nie chce być
      podtrzymywanym przy życiu (?) w takiej wydaje się - oczywistej sytuacji? Kiedy
      jest się nieświadomą rośliną.
      Jak już wszystko musi być określone i przewidziane, to powinna być na to
      specjalna procedura szpitalna. Wiadomo, rodzice (i inni najbliżsi), sami takiej
      decyzji nie będą chcieli podjąć(człowiek zawsze ma nadzieję, zwłaszcza, że nie
      jego kosztem) - i powinnien zrobić to ktoś inny, bez proszenia ich o zgodę i bez
      możliwości odwoływania się przez nich od tej decyzji."



      • Re: nie kazde zycie jest warte zycia
      josarna 23.02.2005 17:50 + odpowiedz


      A czy u nas istnieje możliwość podpisania takiego pisma?! Bo ja
      chciałabym to zrobić, ułatwiając w ten sposób życie najbliższym.
      Oczywiście zgadzam się z Tobą, że powinna być na takie sytuacje odpowiednia
      procedura szpitalna."

      • jaro_ss Re: kontrowersyjny 24.02.05, 06:39
        śmierć mózgu to śmierć mózgu i sprawa jest w miarę jasna....

        Dla mnie jest to pewne dziwactwo, ale możliwe do zrozumienia....

        Generalnie to jednak odbiega od tematu, nie dyskutujemy o odłączeniu
        podtzymywania życia u poacjętów ze stwierdzoną śmiercią mózgu, ale o eutanazji
        żywych ludzi....
        • josarna Re: kontrowersyjny 24.02.05, 09:51
          jaro_ss napisał:

          "nie dyskutujemy o odłączeniu podtzymywania życia u poacjentów ze stwierdzoną
          śmiercią mózgu, ale o eutanazji żywych ludzi...."

          Tak, to prawda. Rozmawiamy o PRAWIE ludzi do decydowania o momencie swojej
          śmierci.



          • jaro_ss Re: kontrowersyjny 24.02.05, 10:11
            tę decyzję podejmuje za nas biologia, fizyka lub chemia......
            • josarna Re: kontrowersyjny 24.02.05, 19:38
              jaro_ss napisał:

              > tę decyzję podejmuje za nas biologia, fizyka lub chemia......

              Cóż, nie zgadzam się z opinią, że JA mam mniejsze prawa niż biologia, fizyka
              lub chemia... Podobno nie jesteśmy wyłącznie bytami biologicznymi...
              Jako człowiek chcę mieć prawo do decydowania o sobie.
              • kamfora Re: kontrowersyjny 24.02.05, 20:13
                josarna napisała:

                > Cóż, nie zgadzam się z opinią, że JA mam mniejsze prawa niż biologia, fizyka
                > lub chemia... Podobno nie jesteśmy wyłącznie bytami biologicznymi...
                > Jako człowiek chcę mieć prawo do decydowania o sobie.

                Ale tego prawa nie możesz domagać się od innych ludzi. Nie możesz domagać się
                od innego człowieka, aby Cię zabił "w majestacie prawa". I nie możesz domagać
                się od drugiego człowieka ustanowienia prawa, abyś Ty mogła zabić.
                Takiego prawa człowiek nie jest w mocy ustanowić. Zawsze będzie w tym
                sprzeczność. Trzeba by jednocześnie żyć i być poza życiem ...
                Albo być gotowym na oddanie swojego życia jednocześnie z osobą, której tego
                życia pozbawiamy z jakichś pobudek. (W jakimś stopniu "doświadczają" tego
                samobójcy).
                • josarna Re: kontrowersyjny 25.02.05, 19:39
                  kamfora napisała:
                  "Nie możesz domagać się od innego człowieka, aby Cię zabił "w majestacie
                  prawa"."

                  Ktoś, kto podałby mi (sparaliżowanej) truciznę na wyraźne moje życzenie,
                  wielokrotnie potwierdzone, działałby wyłącznie jako moja ręka.
                  • kamfora Re: kontrowersyjny 25.02.05, 19:55
                    josarna napisała:

                    > Ktoś, kto podałby mi (sparaliżowanej) truciznę na wyraźne moje życzenie,
                    > wielokrotnie potwierdzone, działałby wyłącznie jako moja ręka.

                    Wytłumacz mi tylko po co do tego jest potrzebny "majestat prawa"?
                    • witekjs Re: kontrowersyjny 25.02.05, 21:32
                      > josarna napisała:

                      ...działałby wyłącznie jako moja ręka.


                      Tyle tylko, że ta "ręka" żyłaby dalej ze świadomością, że zabiła człowieka.
                      Osoba, od której wymagasz tak dużo, pozostałaby cierpiąc również dlatego, że
                      została potraktowana jedynie, jak bezwzględna, twarda ręka...

                      Witek
                      • josarna Re: kontrowersyjny 26.02.05, 07:05
                        witekjs napisał:

                        "Osoba, od której wymagasz tak dużo, pozostałaby cierpiąc również dlatego, że
                        została potraktowana jedynie, jak bezwzględna, twarda ręka..."

                        Tak.
                        Wiele czytałam i myślałam o przeżyciach takich ludzi (jednych i drugich). Taka
                        sytuacja jest zawsze tragedią - zarówno wtedy, gdy trzeba długo i nieludzko
                        cierpieć i patrzeć na to cierpienie, jak i wtedy, gdy decydują się to
                        cierpienie skrócić. Wybierają mniejsze zło, ale moment rozstania zawsze jest
                        straszny.


                    • josarna Re: kontrowersyjny 26.02.05, 06:58
                      kamfora napisała:
                      Wytłumacz mi tylko po co do tego jest potrzebny "majestat prawa"?

                      Po to, by ta osoba nie ponosiła bezsensownych konsekwencji karnych, bo i tak
                      wystarczająco dużo przeżywa.
                      • jaro_ss Re: kontrowersyjny 28.02.05, 11:57
                        Jeszcze raz powtarzam: sprowadźmy rozmowę na ziemię: są środki przeciwbólowe,
                        można je podawać i w domu pacjenta, przez venflon, wprost w pobliże serca, i
                        nie trzeba być pielęgniarką....

                        Tu chodzi o coś innego, przyzwyczajeni do używania i do "życia na pewnym
                        poziomie" ludzie mentalnie nie chcą się godzić na "taką jakość życia" i wolą
                        zrezygnować..... z życia....

                        Ale to pociąga za sobą cały bagaż konsekwencji.....

                        Dla mnie jest to jeszcze jedna fanaberia konsumpyjnego, a także
                        materialistycznego światopoglądu... (tylko nie kontynuujmy tego w kierunku
                        dyskusji materia/duch, bo to bez sensu... o materializm praktyczny, czy naukowy
                        a nie metafizyczny mi chodzi...)
                        • josarna Re: kontrowersyjny 28.02.05, 21:24
                          jaro_ss napisał:
                          "Tu chodzi o coś innego, przyzwyczajeni do używania i do "życia na pewnym
                          > poziomie" ludzie mentalnie nie chcą się godzić na "taką jakość życia" i wolą
                          > zrezygnować..... z życia...."
                          "Dla mnie jest to jeszcze jedna fanaberia konsumpyjnego, a także
                          > materialistycznego światopoglądu..."

                          A jaki konkretnie widzisz sens w byciu np. rośliną patrzącą w jeden punkt, albo
                          w wielkim cierpieniu, które wkrótce musi zakończyć się śmiercią? Nie potrafisz
                          pojąć cierpienia takiej osoby i dlatego nie masz prawa twierdzić, że jej
                          decyzja to fanaberia. Ja uważam, że powinniśmy zrobić wszystko, by pomóc
                          takiemu człowiekowi, ale w pewnym momencie również uszanować jego decyzję i nie
                          torturować po to, by nasze własne sumienie żyło sobie w komforcie.
                          • witekjs Re: kontrowersyjny 28.02.05, 22:40
                            Czy nie przesadzasz ze Swoją "empatią" ?
                            Czy rzeczywiście wydaje Ci się, że jesteśmy w stanie wczuć się w myśli,
                            odczucia i lęki, tej "rośliny patrzacej w jeden punkt" ?
                            Czy nie sadzisz, że ekscytowanie się swoim empatycznym podejściem możę być
                            ułudą, błędem?
                            Czy nie zdajesz sobie sprawy, że może być ona, jedynie naszą /NASZĄ/ projekcją
                            wyobrażeń o tym, co inny czuje, czego się boi, o czym obsesyjnie myśli ?
                            Czy nie widzisz tego, że częste podkreślanie swojej zdolności do empatii, może
                            być naszą próbą przedstawienia się, również sobie w jak najlepszym świetle ?
                            Czy nie sądzisz, że jednak jest nieskończenie wiele spraw, odczuć, cierpień,
                            radości i myśli, których nigdy nie możemy sobie wyobrazić ?
                            Wcale przez to nie jesteśmy niewartościowi, nieczuli lub źli...

                            Pozdrawiam. Witek
                            • josarna Re: kontrowersyjny 01.03.05, 18:42
                              witekjs napisał:
                              "Czy rzeczywiście wydaje Ci się, że jesteśmy w stanie wczuć się w myśli,
                              > odczucia i lęki, tej "rośliny patrzacej w jeden punkt" ?"

                              A Tobie rzeczywiście wydaje się to nie do pojęcia?! Przecież to chyba nie takie
                              trudne!
                              • jaro_ss Re: kontrowersyjny 02.03.05, 06:13
                                Właśnie, że wiem coś na ten temat, wydaje mi się to trudne....

                                Zwracam uwagę, że na empatię też wpływa stan i nastrój osoby empatyzującej...

                                Nie ma "czystej" empatii, empatia osoby o niskim stanie nastroju, będzie inna
                                od empatii osoby nastrojonej euforycznie....
                                A jeszcze inna empatia osoby o ustabilizowanym poziomie emocji...

                                Dlatego wracam do empatia może znajdować różny swój wyraz i prowadzić do
                                różnych postaw...
                                I dalej nie optuję za postawą "wszystko jest bez sensu, jedynym wyjściem jest
                                śmierć"....
                                • josarna Re: kontrowersyjny 02.03.05, 18:44
                                  Jestem przekonana, że osoba długo przebywająca z cierpiącym naprawdę potrafi
                                  wczuć się w cierpienie.
                                  Wyobrażenie sobie bólu nie jest zbyt trudne. Wystarczy potem rozwinąć to
                                  wyobrażenie o myśl, że nigdy on się nie skończy. Cierpiałam często z powodu
                                  migren - kto nie przeżył, nie pojmie. Wyobrażam sobie, co by było, gdybym miała
                                  pewność, że ten ból nigdy się nie skończy, nigdy nie będę mogła czytać,
                                  zobaczyć słońca, oglądać telewizji, chodzić, rozmawiać przytomnie. NA PEWNO nie
                                  chciałabym żyć, bo ŻYCIE TO NIE JEST DLA MNIE FUNKCJA BILOGICZNA, DO JAKIEJ
                                  TUTAJ ZOSTAŁO SPROWADZONE. CHCĘ, BY MOJE ŻYCIE DO KOŃCA PRZYPOMINAŁO LUDZKIE.
                                  Nie chcę wegetować jak roślina.
                                  • jaro_ss Re: kontrowersyjny 03.03.05, 06:17
                                    Kiedy właśnie mogę sparafrazować twój wywód właśnie twierdząc, że właśnie
                                    dlatego mam przeciwne zdanie, że dla mnie też życie nie jest funkcją
                                    biologiczną, tylko czymś więcej.

                                    Co do migren, jako facetrowi trudno mi traktować je poważnie, ale wiem coś na
                                    ten temat i sza... niech nikt się nie dowie....

                                    I tak między nami: skąd "roślina" wie, że wegetuje jak roślina... chyba znowu
                                    odbiegamy tu od tematu....

                                    Skoro ktoś zdaje sobie sprawę, że może "wegetować jak roślina", to w tym
                                    momencie nie jest rośliną....
                                    • josarna Re: kontrowersyjny 03.03.05, 09:33
                                      jaro_ss napisał:

                                      "Co do migren, jako facetowi trudno mi traktować je poważnie, ale wiem coś na
                                      > ten temat i sza... niech nikt się nie dowie...."

                                      I słusznie, bo nie fair jest naigrawać się z bólu dotkliwszego niż poród. Mój
                                      syn cierpiał w dzieciństwie na odziedziczone po mnie migreny - woli tego nawet
                                      nie wspominać. "Wyrósł", ale może dzięki temu tak dobrze rozumie ludzi.

                                      "Skoro ktoś zdaje sobie sprawę, że może "wegetować jak roślina", to w tym
                                      > momencie nie jest rośliną...."
                                      I ta świadomość jest właśnie nie do udźwignięcia.



                                      • jaro_ss Re: kontrowersyjny 03.03.05, 09:54
                                        Jak piszę, że wiem, to znaczy, że wiem, w tym wątku nie stosuję sarkazmu...

                                        Rozumiem ten strach, rzeczywiście jedyną rzeczą jaka mnie wkurza, to spadek
                                        zdolności umysłowych, (głównie z powodu małego wykorzystania szarych komórek w
                                        pracy ;o)....

                                        Ale dalej nie jest to powód aby tracić nadzieję, tę rozumianą w szerszym,
                                        transcententalnym (przynajmniej po Levinasowemu), to jest przekraczającym
                                        biologię znaczeniu....
                                        • josarna Re: kontrowersyjny 09.03.05, 22:40
                                          jaro_ss napisał:

                                          "Ale dalej nie jest to powód aby tracić nadzieję, tę rozumianą w szerszym,
                                          > transcententalnym (przynajmniej po Levinasowemu), to jest przekraczającym
                                          > biologię znaczeniu...."

                                          Czy dlatego, że TY uważasz, że nie należy tracić nadziei, JA miałabym trwać w
                                          cierpieniu fizycznym lub psychicznym? Ja nie zabraniałabym Ci cierpieć tak
                                          długo i bardzo, jak zechciałbyś - dlaczego zatem odbierasz mi takie samo prawo
                                          do decydowania o sobie? Moje życie ma sens tak długo, jak długo będę w
                                          jakimkolwiek znaczeniu potrzebna innym i ani minuty dłużej.
                                          • jaro_ss Re: kontrowersyjny 10.03.05, 06:03
                                            Dzięki za wsparcie, ja tam zakładam, że będę bliskim do końca jakoś potrzebny,
                                            jak nie ,to tym gorzej dla nich....

                                            Decydowania o sobie..... bo to eufemizm jest, decyduje się o sobie na podstawie
                                            nie własnych przgnień i chceń, tylko w odniesieniu do tego, jak przebiega nasze
                                            życie, w sferze biologii nie decydujemy o sobie, bo jaki masz wpływ na
                                            starzenie, czy nawet na głupią infekcję, ona się przydarza i tyle...

                                            Gdyby pójść za Twoim torem myślenia, możnaby było popełnić eutanazję samą siłą
                                            woli, a tak nie jest...

                                            Dzieje się to w konkretnym układzie społecznym, czyimiś rękami, w imię jakiejś
                                            ideologii...

                                            I tą ideologią jest "życie nie ma dłużej sensu", "potrzebna innym ani minuty
                                            dlużej"....

                                            Nie chcę, żeby ktoś taką samą miarką potraktował mnie, bo jestem więcej wart,
                                            niż moja użyteczność i bardziej cziekawy świata niż dywagacje czy życie ma sens
                                            czy nie....

                                            Poza tym znam jeszcze inne przypadki ekstremalne, o których nie chcę pisać - i
                                            ludzie żyli, dopóki mogli....
                                            Tak że po prostu przesadzasz, bardziej piszesz o wyobrażeniach o tym jak
                                            wygląda umieranie niż o rzeczywistości....
                                            Co gorzej - takie podejście ksztaltuje pewną świadomość,pewne społeczne
                                            nastawienie... dość histeryczne podejście do tematu w społeczeństwie prawie
                                            konsumpcyjnym...... żyjącym na codzień z dala od prawdziwych dylematów....

                                            parafrazując pewną mądrą księgę: "a niech już się wszyscy sami każą pozabijać,
                                            ci, co was do tego namawiają....."

                                            :o)
                                            • josarna Re: kontrowersyjny 10.03.05, 19:58
                                              jaro_ss napisał:
                                              "...jestem więcej wart, niż moja użyteczność i bardziej ciekawy świata niż
                                              dywagacje czy życie ma sens czy nie...."

                                              Wolno Ci tak siebie oceniać, bo to nikomu nie szkodzi. A ja mogę uważać, że
                                              jeżeli z bólu nie będę mogła odczuwać ciekawości świata, a życie stanie się
                                              bezużyteczną udręką dla mnie i bliskich to odejdę. Mam nadzieję, że będę mogła
                                              zrobić to sama... Kiedyś była książka o tym, jak to zrobić - muszę do niej
                                              dotrzeć. Piszę tak, chociaż dzisiaj czuję się szczęśliwa, spełniona i jestem
                                              bardzo potrzebna conajmniej kilkunastu osobom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka