Dodaj do ulubionych

Klęska kultury w internecie

12.12.06, 20:05
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej Klęska kultury w internecie IP: *.telia.com 12.12.06, 20:56
      Kultura i internet? Hehehehe.....
    • pochmurna Nie mam nic przeciwko 12.12.06, 23:30
      długim tekstom w internecie, jednak tekst taki musi być faktycznie iteresujący, czytaj: zawierać określony powód, dla którego jest taki długi, powód wyjaśniony najlepiej już w pierwszych akapitach; inaczej nie chce mi się nawet klikać "czytaj dalej" czy "następne". To moje podejście dotyczy jednak również wersji papierowych tekstów w ogóle. Jeśli autor napisał sobie esej (z naciskiem na "sobie"), to niech go sobie sam czyta. Pisanie tekstów, a już szczególnie długich, musi mieć lepszy powód, niż chęć zapełnienia stron pisma czy portalu jakimś tekstem jakiegoś (promowanego albo już uznanego) twórcy/dziennikarza. Poza tym, jeśli mówimy o pokoleniu ludzi przyzwyczajonych do czytania krótkich tekstów, ludzi którzy nawet wolą takie czytać
    • krasnov 13.12.06, 00:30
      No i dobrze, pojawią się nowe (online) pisma kulturalne, robione przez ludzi, którzy wiedzą, jak się nową technologią posługiwać i są kreatywni.
      Zresztą, telewizja istnieje od kilkudziesięciu lat i do tej pory nie dysponuje niczym ciekawym w tej materii. I nikt nie płacze.
      ___________
      www.janeausten.pl/ - literacki ogród Jane Austen.
    • Gość: avast Nie kumam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 09:51
      Tekst ilustruje okładka papierowego "Obiegu", w tekście raczej głupoty, a tytuł
      to już zupełna pomyłka. Panie Igor, weź Pan się skup:-)
    • kawabezcukru Klęska kultury w internecie 13.12.06, 11:25
      tak, zdecydowanie zgadzam sie! bardzo brakuje uczestnictwa w wydarzeniach
      kulturalnych w Polsce, a internet dla wielu jest środkiem do zbierania
      informacji tez o kulturze.
    • Gość: epoka chipsów klęska Kultury w internecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 15:10
      Internet to głównie tzw.młodzież (złota, polska młodzież wykończy się sama?),
      chcąca tylko łatwej, prymitywnej rozrywki. Od małego byli tak ogłupiani, że nie
      potrzebują niczego więcej. Jeżeli więc ludziom nieprzygotowanym daje się coś
      trudniejszego, to nie dziwota, że tego nie udźwigną. Redaktorzy pism
      kulturalnych zderzają się ze ścianą, bo młodszemu odbiorcy tzw. kultura (jak
      rozumiem, mówimy tu jednak o kulturze przez duże K) coraz częściej nie jest do
      niczego potrzebna. To brak jakichkolwiek podstaw kulturalnych jest moim zdaniem
      największym problemem, a nie forma internetowego przekazu. Od małego trzeba
      wzbudzać zainteresowanie Kulturą, a to wyraźnie leży. Nie ma początku, nie ma
      więc kontynuacji. Idąc dalej: młody internauta posługuje się też często swoim
      własnym językiem (najczęściej prostacko-skrótowym), którym redaktorzy się nie
      posługują (u tych z kolei często występuje język zbyt hermetyczny, by mógł być
      szerzej zrozumiały, co już musi zniechęcać). O czym więc i jak ma
      mówić "erudyta" z "analfabetą" (bez obrazy proszę, to tylko określenia umowne).
      Do tego dorzućmy niecierpliwość młodego internetowego odbiorcy, który nie jest
      w stanie na niczym skupić się dłużej. Dłuższy niż kilka linijek tekst z góry
      jest przegrany (wywiad może się jednak obronić). I na nic tu fora, czaty i
      blogi, skoro poziomu dyskusji będzie brak. Identyfikacja z tytułem polegać więc
      niestety może na kółku znajomych (towarzystwo wzajemnej adoracji).
      W tej sytuacji - jeśli ktoś sam z siebie i dla siebie nie potrzebuje niczego
      więcej, niż zwykły internetowy chłam, to wszystkie zabiegi i tak na
      nic.
      A duże media będą przecież nadal ogłupiać, więc niewybrednych indywiduów będzie
      przybywać.
    • Gość: Em jest kilka rzeczy godnych uwagi... IP: 212.122.214.* 13.12.06, 18:21
      A jednak powstają ciekawe czasopisma internetowe, dające szansę zaistnieć
      młodym autorom, tworzone przez ludzi, którym "chce się" robić coś więcej niż
      oglądać MTV 24h.

      www.verte.art.pl - polecam. Może są tam teksty naiwne i amatorskie, ale tuż
      obok funkcjonują również te bardzo wartościowe, na które nie było miejsca w
      snobistycznych periodykach. Zakres tematyczny jest szeroki, style pisarskie
      różne. Nie znajduję innego określenia niż: "postmodernizm".
    • kp1985 grzechy 13.12.06, 19:01
      Z własnych obserwacji mogę tylko dodać, że e-czytelnik nie chce być już tylko odbiorcą, ale i twórcą (spójrzmy choćby na rozwój blogosfery). Należy mu dać możliwość własnej wypowiedzi: krótkiej i długiej.
      Do krótkich zaliczyłbym możliwość komentowania cudzego tekstu bezpośrednio pod artykułem lub/i na forum. Nie może być to wszakże pozostawione samemu sobie. Autor artykułu w miarę możliwości powinien toczyć dyskusję z czytelnikiem, dając mu w ten sposób rzeczywiste lub wirtualne poczucie szacunku. Dzięki temu czytelnik wróci na stronę, będzie próbował odbić piłeczkę, a jednocześnie poszuka kolejnego artykułu, do którego dorzuci swoje trzy grosze.
      Poprzez długą wypowiedź rozumiem artykuł. A więc sam czytelnik powinien odczuwać, że jego ewentulany wysiłek intelektualny zostanie dostrzeżony. Dać mu możliwość stania się autorem tekstu - tu widzę wyzwanie dla e-czasopism. Pozostaje problem fachowości, bo czy zwykły czytelnik jest w stanie zachować odpowiedni poziom? Przy odpowiednim ukierunkowywaniu i własnym talencie potrafi. Jak ukierunkowywać? Liczyć się z czytelnikiem, dawać mu wskazówki wszelkiego rodzaju, czy nawet odwoływać się do jego słów w kolejnych swoich artykułach.

      Poprzez swoją wypowiedź chciałem uświadomić jedno. Grzechem głównym e-czasopism jest ignorancja odbiorców. Nie wystarczy ich pozostawić samym sobą, trzeba z nimi dyskutować wręcz namolnie i napastliwie. Mógłbym wskazać szereg internetowych periodyków, w których autorzy piszą właściwie sami dla siebie, myśląc, że pokazaniem się w sieci chwycili boga za pięty.
    • Gość: kor kultura w internecie?... a chamstwo wyzszego rzedu IP: *.fwhq2nat.dot.ca.gov 14.12.06, 21:11
      nabijanie w butelke slabych i bezbronnych , popieranie mafijnej polityki SLD,
      grabiez majatku narodowego przez bylych rycerzy "okraglego stolu", wreszcie
      rozpedzenie Polakow z torbami po calej europie "z psami i kotami". To
      jest "kultura" GW w internecie
    • Gość: bucniebuc Niech to ci młodzi się uczą od nich kultury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.06, 01:14
      Szkoda żeby się dostosowywali do ogłupionych dupków.
    • Gość: rokokoko Głosujcie nadal na pisiorów IP: *.resetnet.pl 15.12.06, 09:30
      Już dawno przepowiadałem, że jeśli PiS dojdzie do władzy, to polską kulturę
      czeka zapaść.
    • Gość: ws Jest kultura w Internecie - poszukaj IP: 212.160.172.* 15.12.06, 09:57
      Drogi Autorze,
      Niestety nie przyłożyłeś się do badań przed napisaniem artykułu. Kilka stron o
      kulturze mających się dobrze i czytanych przez młodych:

      - www.esensja.pl
      - www.gildia.pl
      - www.polter.pl

      Miłej lektury.

      W.
    • bullowy bzdura! 15.12.06, 10:26
      jak się szuka w internecie tylko gołych lasek to trudno,że sie nie spotyka
      ciekawych kulturalnie stron.Internet ma to do siebie,że można
      zobaczyć:tekst;obraz oraz usłyszeć dziwięk jaki się chce.Od ciebie zależy czy
      będziesz chłonoł Igora Strawinskiego czy Dode Elektrode,kontemplował piękne
      animacje czy oglądał to samo co masz w telewizji polskiego rządu..
    • Gość: r@ kultura? w internecie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.06, 10:36
      w Polsce w ogole kultury sie nie promuje, nie istnieje w swiadomosci odbiorcow.
      wlasnie w internecie jest jej duzo wiecej niz w czasopismach, gazetach, etc
      dajcie spokoj kulturze, nie znacie sie na tym, a piszecie po prostu bzdury, bo w
      sieci mozna znalezc(tylko trzeba szukac) duzo wiecej o kulturze niz w gazetach,
      czasopismach i periodykach razem wzietych
    • kiczkis "kultura"... i "Kultura"... 15.12.06, 12:28
      (...)..Problem w tym, że obieg.pl powiela największy grzech polskich pism w
      internecie: ogłasza teksty, które są nie tylko niezrozumiałe dla większości
      czytelników, ale potrafią mieć objętość 13-14 tys. znaków, odpychając
      przyzwyczajonych do zwięzłości młodych internautów.

      (...)
      Nie zgadzam się. Optymalnym rozwiązaniem byłoby wykreowanie periodyków
      kulturalnych, które za pomocą internetu starałyby się poszerzyć krąg odbiorców
      kultury o młodych ludzi, dla których sieć stanowi najbardziej naturalne
      środowisko komunikacji i zdobywania wiedzy.
      -------------------------------------------------------------

      - Piepszycie "glodne kawalki" towarzyszu...

      "Przyzwyczajony do zwiezlosci" - czyli znowu belkowtliwa nowomowa - oznacza ni
      mniej ni wiecej - "inteligencje jednozdaniową", czyli funkcjonalnego analfabete
      potrafiacego ogarnac i zrozumiec od 50-ciu do 100 slow JEDNOCZESNIE..

      Stad tez na kpine zakrawa proba wmowienia iz "sieć stanowi najbardziej
      naturalne środowisko komunikacji i zdobywania wiedzy" - i to dla mlodych
      ludzi..

      Od czegos innego - towarzyszu nalezy zaczac. O czym wy chcecie towarzyszu
      belkotac "mundrze", jesli tym mlodym.. Napoleon kojarzy sie z koniakiem.. Romeo
      i Julia - "to byl taki film(chyba)".. Ajax - to druzyna pilkarska lub proszek
      do prania.. Pola Elizejskie - "to taka ulica w Paryzu gdzie konczy sie wyscig
      kolarski".. Homer - "to taki samochod terenowy albo taki wielki rak".. Opera to
      przegladarka internetowa albo miejsce gdzie "faceci w bialych kalesonach
      idiotow z siebie robia" (pewnikiem chodzilo temu "przyzwyczajonemu do
      zwiezlosci" o balet.. lub operetke..)..

      Nauczce ich najpierw towarzyszu co to "dytyramb".. "tragedia
      grecka".. "bukoliki".. "Sonety" Petrarki.. kto to Ajschylos.. Homer.. czym sie
      kojarzy Dante Alighieri z Zygmuntem Krasinskim(lub co ich rozni).. Kto to
      Caravaggio.. Czym sie rozni "syrynga"("syrinx") od "okaryny".. Nauczcie
      odrozniac Imre Kalmara i Offenbacha od Verdiego i Bizeta.. etc..itd..

      A potem mowcie towarzyszu o "kulturze" w sieci i wsrod mlodych..

      Chyba ze chodzi wam towarzyszu o przyklad bialostocki - z bialostockiego teatru
      Wegierki, gdzie wlasnie WIEZNIOWIE propaguja i upowszechniaja na
      scenie "kulture".. JEZYK - czyli "GRYPSERE" - i slownictwo WIEZIENNE.. - Jesli
      to ma byc obowiazujacy wzorzec i kanon kulturowy, gdzie zamiast zwrotu: -
      "Wygnałem, bo mnie zdradziła" bedzie obowiazywac: - "Wygnałem, bo suka rowem
      poszła".. - to rzeczywiscie "poszerzycie" towarzyszu "krąg odbiorców kultury o
      młodych ludzi, dla których sieć stanowi najbardziej naturalne środowisko
      komunikacji i zdobywania wiedzy"..

      Juz i tak jezyk polski jest coraz bardziej sympilfikowany.. zubażany..
      wulgarniejszy i prostacki.. A jesli zacznie dominowac slang.. grypsera
      i "kultura" wiezienna.. kultura kryminalistow, to i ci z "jednozdaniowej
      inteligencji" przestana jezyka polskiego uzywac - poslugujac sie okaleczonymi
      slowami typu "cze".. "nara".. i tworzac jezyk zastepczy - czym prymitywniejszy
      i wulgarniejszy tym bardziej "kul"(cool)..

      A utrata jezyka, to nie tylko utrata kultury.. to tez utrata tozsamosci
      narodowej.. A co oznacza utrata tozsamosci narodowej.. - chyba wiecie
      towarzyszu, gdyz do tych "yntelygentniejszych" sami siebie zaliczacie..

      Poza tym.. Propagowanie Kazi Szczuki.. Gretkowskiej.. Senyszyn.. czy
      Wojewodzkiego - jako wzorcow kulturowych i jezykowych, - jest akurat topieniem
      kultury w bagnie - takie wlasnie "wzorce" najdkuteczniej formuja "kulture"
      skundlona.. niechlujna i na skros plebejska - towarzyszu..
    • Gość: Niedzisiejszy Kultura IP: 194.146.248.* 15.12.06, 22:41
      Jestem chyba człowiekiem niedziesiejszym, ale pragnę, aby sprawy Kultury (przez
      duże K)dominowały w TV i wszelkich mediach. Wolę posłuchać mądrego profesora,
      czy innego twórcę niż kolejnej dyskusji "polityczków" na temat seksafery.
      Wiadomości powinny poszerzać nasze horyzonty a nie intrygować sprawami poniżej
      pasa. Przecież my wszyscy powoli głupiejemy. Czy kto zbadał, jakie treści
      docieraja do nas co dzień z ekranu TV? Do tego połowa Polaków po czterdziestce
      nie korzysta z Internetu, albo w tym morzu informacji nie znajduje informacji
      kulturalnych. Książek to nawet nie wolno pokazać, żeby to nie wyszło jak
      gratisowa reklama. A najłatwiej natrafić w telewizji na "programiki" z
      wygłupami. No i głupiejmy tak dalej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka