Dodaj do ulubionych

Fonografia jest sama sobie winna

27.12.06, 19:08
A moze po prostu muzyka jest tandetna i nikt nie chce tego badziewia? Bo
dobra muzyka nadal kosztuje ogromne pieniadze, nawet reedycje 30-letnich
plyt. Ceny jednak sa zaporowe (i ponad 20 dolarów na internecie), co
dziwnego, ze ludzie ich tez nie kupuja, skoro goly nosnik mozna miec za 10%
ceny plyty, a jak ktos kopiuje na komputer, to faktycznie za darmo.
Obserwuj wątek
    • Gość: kapitalizm Fonografia jest sama sobie winna IP: 89.124.164.* 27.12.06, 19:09
      "nas na odwrót - ceny kompaktów idą w górę, dzięki czemu dziś premierowe
      tytuły zagraniczne kosztują 80-90 zł. Dlatego Rolling Stonesi dostają w
      38-milionowym kraju złotą płytę, jeżeli sprzedadzą tylko 10 tys. egzemplarzy
      albumu. W USA, by zasłużyć na taki zaszczyt, muszą znaleźć 50-krotnie więcej
      nabywców, a w Wielkiej Brytanii 10-krotnie więcej."

      ****************************************

      Cena w empiku "A Bigger Bang [Special Edition]":
      brutto 84PLN, co daje netto (22% zabiera Skarb Państwa) 68,85 PLN.

      Cena tej samej płyty na amazonie w USA $24.5, co daje 72,5 PLN. Na Amazonie
      nie doliczają 22% (lub innej wysokości) podatku.

      Muzyka panie Brzozowicz przegrywa np. z grami komputerowymi. Nie jest już tak
      atrakcyjna dla młodych ludzi, jak była kiedyś.
    • Gość: Katon Miło przeczytać IP: *.nysa.3play.net.pl 27.12.06, 23:30
      Miło taki artykuł przeczytać. Z wieloma tezami można polemizować, ale autor artykułu jest myślący - co ostatnio w Wyborczej rzadko sie zdarza.
    • Gość: epoka chipsów Tako rzekł Brzozowicz i niestety słusznie rzekł!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.06, 23:52
      Hołota ze ZPAV-u robi dobrą minę do swojej złej gry. Swoją drogą to nieźli
      szamani są, każdą rzeczywistość potrafią zakląć (hahaha!!!). Kreatywność
      księgowa to dla nich pryszcz. Z pustego potrafią nalać w próżne i dalej im
      dobrze jest.
      Coś takiego jak wytwórnie płytowe praktycznie już u nas nie istnieje (do licha,
      kto w tym kraju wydaje płyty?). Ordynarna pazerność została ukarana, bo "doić"
      trzeba umieć, ale trzeba też wiedzieć ile można.
      Artyści? Niezbyt wielu ARTYSTÓW można w ogóle szerzej dostrzec (bo i niby gdzie
      i jak, skoro nie mają praktycznie żadnej szansy zaistnieć), za to "artystów"
      (reality, pisemka, sesje i inne pierdoły, czyli wszystko tylko nie muzyka!!!)
      nie brakuje.
      Radia zadowala granie tych samych kilku "przebojów" z ich gó..anych składanek
      (to jest naprawdę niewiarygodne i godne pożałowania, jaki upadek tego medium w
      ostatnich kilku latach nastąpił w tym kraju!!!).
      Komórki to lepiej zmilczmy, bo ci dzwonkowicze to już nic wspólnego z
      słuchaniem muzyki nie mają. To smutny fakt, ale dla wielu młodych ludzi muzyka
      nie ma już żadnego znaczenia emocjonalnego (może coś im brzęczeć, ale tak
      naprawdę jest im obojętne co to jest).
      Ściąganie muzyki z internetu w Polsce? Lepiej nie, bo "działacze muzyczni"
      zaraz by z jakimś nowym śmiechem na ten temat wyskoczyli.
      Ale humor przecież jednak nie opuszcza bezczelnych nieudaczników ze ZPAV-u.
      Teraz zapewne będą pałętać się obok "wybrańców narodu" i lobbować, jak tu
      wydoić od podatnika kasę, skoro ten nie chce za gó..ane płyty płacić coraz
      więcej i więcej.
      Jedyne rozwiązanie które ma ta żałosna banda sukinsynów, to opodatkować
      wszystko co ma jakikolwiek, nawet najbardziej absurdalny związek z muzyką,
      podnieść ceny na wszystko co tylko da się w najbardziej kuriozalny sposób
      powiązać z muzyką, a w końcu powsadzać wszystkich do więzienia za to, że chcą
      słuchać muzyki, a nie chcą płacić haraczy alfonsom z pseudomuzycznego rynku.
      KRÓTKO MÓWIĄC: KOLESIE OD POLSKIEJ FONOGRAFII TO BUFETOWI SERWUJĄCY JESIOTRA
      DRUGIEJ KLASY ŚWIEŻOŚCI, A DOMAGAJĄCY SIĘ ZAPŁATY ZA TOWAR PIERWSZORZĘDNY.
      Niech zdychają.
    • Gość: Viktor Fonografia jest sama sobie winna IP: *.aster.pl 28.12.06, 00:29
      Ci ludzie mają mentalność komunistycznych aparatczyków z państwowych instytucji.
      I są niezatapialni - przecież Puczyński siedzi w Polygramie (obecnie Uniwersal)
      od samego początku, załapał się dzięki dawnym układom, ma suty kontrakt
      podpisany w Londynie i ch.. go obchodzi, czy się coś sprzedaje, czy nie.
      Niestety, zagraniczne centrale majorsów same są skażone dilbertozą i tolerują
      miernoty w swoich polskich oddziałach. Zresztą, dla nich to wciąż kompletne
      peryferie biznesu. Dlatego lepiej nie będzie... chyba, że siedziby Wielkiej
      Piątki znajdą się w liście jakiegoś unabombera:-)
    • Gość: pocalujta_wujta Nagrody przez internet a muzyki to nie? IP: *.nwrk.east.verizon.net 28.12.06, 00:46
      Co mnie szokuje to ze nie mozna dostac zadnego sensownego pliku grajacego polskiej muzyki na
      internecie (mam na mysli zakup a nie lewe kopiowaniowanie P2P). Nie wspomne ze w Apple Store chyba
      niczego polskiego nie ma.

      Trzeba kupowac te dziadowskie odblaskowe krazki zwane popularnie CD (dzis to juz nie taki
      "kompakt") zeby posluchac polskiej muzyki i to w dodatku ma te dziadowskie zabezpieczenia, ktore
      moga robic problemy z odtwarzaczem nie wspominajac o trudnosciach konwersji na MP3 (bo tak na
      prawwde ten krazek po zakupieniu laduje u wielu w szafie, wgarazu, na strychu czy w jakims innym
      schowku).

      Dziwi mnie, ze w Polsce wyscigi sa na za przeproszeniem zasrane plytki a nie ilosc faktycznie
      sprzedanej muzyki. Taki sklep internetowy z mozliwoscia zaladowania platnej muzyki na grajka typu
      iPod czy Zune (czy tez inne tego typu) dalyby prawdziwa odpowiedz kto jest artysta grubego kalibru.

      W dodatku powiedzialbym ze sklep internetowy bylby w stanie wypromowac nowe gwiazdki bez udzialu
      rekinow rynku fonograficznego. W koncu trzeba pamietac ze artysci graja dla sluchaczy a nie dla
      producentow.
    • maruda.r Fonografia jest sama sobie winna 28.12.06, 01:09

      W "Gazecie" niedawno Andrzej Puczyński (szef ZPAV-u) zapaść na rynku muzycznym
      tłumaczył w sposób humorystyczny: "Sprzedaż muzyki spadła chociażby z tego
      powodu, że dziś nie ma już kaset". (...) Zapewne Puczyńskiemu chodziło o to, że
      w latach 90. większość młodych ludzi było stać na zakup nawet oryginalnych
      kaset, a dziś kompakty są luksusem.

      ***********************************

      Zjawisko o tyle ciekawe, że początek lat 90. to zmierzch muzyki w pełnym
      wymiarze emitowanej przez radio, które można było nagrać na kasety. Nawet trzeba
      było to robić, bo na krajowym rynku były nie do kupienia. Wypożyczalnie video
      wypożyczały kompakty, które również przegrywało się na kasety. Jeżeli dodamy do
      tego fakt, że markowe czyste kasety były droższe od kaset oryginalnych, to
      śmiech ogarnia, z jak wysokiej drabiny sturlała się polska fonografia.

      Najwidoczniej polskiej fonografii ckniło się da czasów PRL-u, gdzie przebicie
      się niezależnych artystów na szczyty było praktycznie niemożliwe, a TVP bez
      przerwy lansowała kilkanaście tych samych twarzy. Dziś chyba jest to samo, bo
      wszędzie jest Wiśniewski, ale nic z tego nie wynika.

    • dx7 Fonografia jest sama sobie winna 28.12.06, 01:34
      Najbardziej smutne jest to, ze juz jakis czas temu w "Nakreconych" p G.
      Brzozowicz mowil wlasciwie to samo. I co? Czy ktos z tego wyciagnal jakies
      wnioski? Czy ktos pomyslal? Nie! Polska fonografia tak jak wtedy staczala sie na
      dno tak teraz robi to samo. Tyle, ze to juz wlasciwie nie staczanie sie a
      przebijanie sie przez dno jeszcze nizej ... A jak bedzie dalej? Wg mnie dalsza
      czesc artykulu powinna wygladac tak: "Wykonawcy majacy swoje zaplecze finansowe
      wypna sie na wielkie wytwornie i zaczna dzialac sami w duzej czesci w oparciu o
      internet. Wykonawcy o mniejszych zasobach finansowych skupia sie wokol
      powstajacych serwisach (na ksztalt myspace czy youtube), ktore zamiast pobierac
      80% zysku tak jak to robia majorsi wezma 10-20%. Wielkie wytwornie upadna
      przyczyniajac sie do wzrostu bezrobocia - co gorsza zwalniajac ludzi, ktorzy tak
      naprawde nic nie potrafia. Nic poza utwierdzaniem sie w przekonaniu, ze wiedza
      cokolwiek o muzyce i ze maja wplyw na gusta innych ludzi. To dla nich bedzie
      najbardziej dramatyczne przezycie - wrecz trauma. Przyjecie do wiadomosci, ze
      tak naprawde nie maja pojecia o co w tym wszystkim chodzi ... i ze nie chodzi
      tylko i wylacznie o pieniadze tak jak dotad mysleli. To bedzie poczatek konca
      wielkich wytworni i ich sposobu na odmozdzanie ludzi poprzez ich "muzyke".
    • Gość: Booler Fonografia jest sama sobie winna IP: *.acn.waw.pl 28.12.06, 01:45
      Dla mnie jedynym wyznacznikiem popularności artysty jest ilość koncertów.
      Artyści powinni koncertować i wtedy czerpać korzyści z popularności - głównie z
      biletów. W przeciwnym razie grozi im "śmierć artystyczna". To najlepszy promotor
      ich płyt. Natomiast jeśli nie potrafią wystąpić na żywo bo nie umieją śpiewać
      albo grać to "umierają" i ich muzyka jest "plastikowa". I powinni być skończeni!
      Brzoza jest mądrym dziennikarzem, i dobrze ocenia polski rynek, a Puczek i tak
      się nie przejmie. Sądzę że w Polsce max cena CD z muzyką usprawiedliwiona
      kosztami to 29 zł, a średnia to 19 zł. Każda wyższa to ździerstwo. 2 zł za utwór
      do ściągnięcia/zapisania i nieskończonej ilości otworzeń jest OK. Przy
      porównaniach z itunes czy innych trzeba porównać zarobki ....
    • nightchild Fonografia jest sama sobie winna 28.12.06, 01:49
      Ceny , ceny!!!!!!! I jeszcze raz ceny!!! Ludzie , nowosci w Polsce potrafia
      kosztowac 70 pln za cd!!! Przy zarobkach wiekszosci Polakow w okolicy 1000
      pln!!! To za co maja kupowac???? W Londynie srednia pensja to kolo 1000 funtow
      miesiecznie- plyty w czasie sezonowych obnizek to 5- 10 funtow.I oplaca sie.
      Wszystkim.
      ps Najmniej dostana artysci- tego jestem pewien
    • Gość: martinia Fonografia jest sama sobie winna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 01:59
      Swietnie, ze taki artykul powstal....ale co z tego? Nic ale to nic sie nie
      zmieni.Dodalabym od siebie, ze tak naprawde radio i telewizja zabily muzyke, nie
      dlatego, ze nie promuja artystow, ale dlatego ze nie promuja niczego
      interesujacego....Bo ile mozna sluchac Maryli Rodowicz, Pisaka i tym
      podobnych?To samo z telewizja....Naprawde, sluchac radia sie w tym momencie nie
      da...ogladac telewizje muzyczne mozna chyba juz tylko dla zagranicznych
      wykonawcow.I nie ma sie co dziwic, ze mlodzi ludzie odwracaja sie od muzyki, i
      ida w gry komputerowe, jezeli ktos by mi kazal sluchac tego na co skazuja ich
      "mlodziezowe" rozglosnie i tv, tez bym sie odwrocila na piecie. Ja na szczescie
      zalapalam sie na pirackie radia w Londynie, i chociazby Radio 1, a nie szukajac
      daleko na stara Radiostacje. Z audycjami autorskimi, gdzie moglam posluchac
      kazdego rodzaju muzyki, co uksztaltowalo mnie i otworzylo na rozne rzeczy. I
      tak narzekanie na to, ze u nas nie znani sa porzadni artysci, to tylko dlatego,
      ze ich sie nie promuje. Wytwornie maja sluchaczy za ograniczonych, radiostacje
      maja tzw focusy, gdzie 10 sek. utworu ma decydowac o tym czy sie nadaje do
      grania czy nie.Przeciez to jest absurd!Kto posluchalby Jimiego Hendrixa po 10
      sekundach, a Doorsow...a chociazby Arethy Franklin? Nikt!
      Mozna tu przytoczyc fenomen hiphopu, ale to zupelnie co innego. Ta muzyka to
      zwykle male wytwornie, i ludzie z pasja. sa wiarygodni a nie napompowani
      ukladami. Jest u nas paru artystow z prawdziwego zdarzenia....ale kto by tam ich
      promowal. Zostaje im myspace. Tam widac jaki Polska ma naprawde potencjal
      muzyczny!!!
      Pozostaje takze kwestia skladanek. One potrafia czemus sluzyc, czlowiek kupi dla
      jednego utworu, odkryje 10 innych. ale nie w przypadku naszego kraju, gdzie
      Pozytywne Wibracje i Pieprz i Wanilia definiuja gusta ludzi ktorych akurat stac
      na kupowanie plyt. Te skladanki sa zle....nieprzemyslane....nie pokazuja nic. Sa
      poskladane ot tak sobie i kreowane na wydarzenie.
      Konkludujac, ciekawi mnie kiedy wytwornie sie obudza, a ludzie ktorzy w nich
      siedza od 15 lat wpuszcza troche nowej krwi?
    • asd616 Radio sux 28.12.06, 02:35
      To ja dorzucę jeszcze jedną "winę" stacji radiowych - grają starodawne gó***, przeważają lata 80, które są już kompletnie osłuchane. Mam odruch wymiotny jak słysze po raz setny "Lady in red" <spaw, DJe od 7 boleści>. W efekcie większość Polaków nie zna nowej muzyki, nawet nie jest w stanie powiedzieć co jest dobre. W Trójce czasem usłyszę jakąś elektronikę czy kawałki nowych płyty, ale i tak 99% tego co słucham to mp3. Chyba nigdy nie usłyszę Thievery Corporation w polskim radiu. Aha, jeszcze przykładowe ceny TC: USA - $14 (Amazon), PL 67 zł (Merlin).
      Podsumowując - Polacy nie wiedzą czego słuchać + płyty są drogie w stosunku do zarobków.
    • Gość: janek33 Fonografia jest sama sobie winna IP: *.aster.pl 28.12.06, 02:50
      No tak przy cenach plyt w zlodziejskim empiku to sie moze tak wszystko skonczyc.
      Ja kupuje plyty najczesciej za granica i tak z kazdego wyjazdu przywoze ok 30 cd
      po ok 10 dol za sztuke.
      Dobry przyklad to cena nowych cd,np nowy Bob Dylan kupilem za 10 dol.(28zl) a w
      empilku widzialem za 70!!! a wszedlem tam tylko po gazete.
      Jesli musze cos kupic szybko kupuje w Gigant.pl,ceny nizsze niz na miescie bo
      nowosci po ok58pln a bardzo czesto robia promocje i mozna kupic fajne plyty po
      ok 30 pln.
      Aha mam w dupie mp3:)
      pozdr.
    • Gość: Andrzej Fonografia jest sama sobie winna IP: *.proxy.aol.com 28.12.06, 03:14
      Podobnie jak tu, w Stanach, producenci ubolewaja nad spadkiem popytu na muzyke
      rok po roku. Doprawdy nikt nie zastanowil sie nad jedna, prosta, przyczyna:
      jakosc tej muzyki. Dla mnie muzyka stala sie pasja od poznych lat 50-tych. Do
      tej pory w miejscach publicznych i radiu slysze muzyke z lat 50-tych, 60-tych,
      i 70-tych ale (na szczescie) nigdy nagran z lat 90-tych i pozniejszych. To
      wogole nie jest zadna muzyka. (Bo w szczegolnosci rap nie jest wogole muzyka.)
      Moj test na wartosc muzyki jest taki: postaraj sie zanucic glowny watek
      piosenki po trzykrotnym jej wysluchaniu. Jesli nie potrafisz, to znaczy nie ma
      w niej wogole melodi.
    • Gość: nobo nie slucham polskiej muzyki IP: *.phil.east.verizon.net 28.12.06, 06:52
      poza pojedynczymi wyjatkami nie da sie jej poprostu sluchac. Nie to co promuja
      polskie media. Ironiczne jest to, ze wartosciowi tworcy szukaja wsparcia poza
      granicami kraju. Oczywiscie wyborcza powiedziala by, ze to wina koalicji :))))))))))
    • Gość: jacek Fonografia jest sama sobie winna IP: 213.227.108.* 28.12.06, 07:17
      A moze po prostu strach sluchac tego co graja? Ktos sluchał Rubika? Uszy więdna
      jaka to tandeta. A podobno gwiazda. Przeciez wiekszosci obecnych gwiazd sluchac
      sie nie da jesli kiedykolwiek sluchalo sie czegokolwiek lepszego - nie ma
      znaczenia czy Mettaliki czy Bacha.
    • nexen już jesteśmy opodatkowani... 28.12.06, 07:45
      ileśtam gr z każdego czystego nośnika danych zasila "biednych artystów".
      Nieważne co jest na nośniku - ważne co mogło by być. Ale jak cię złapią to i
      tak zapłacisz ;). Gdzieś nie widze logiki - skoro już zapłaciłeś raz haracz - to
      czy można cię jeszcze dopieścić mandatem/więzieniem/"odszkodowaniem"?
    • jelonek666 Słuchanie Polskiej Muzyki Uwłacza Godności 28.12.06, 07:50
      inteligentnego (czyt.normalnego) człowieka!!! 100x bardziej wole kupić płytę
      wykonawcy żyjącego z 50 lat temu niż współczesnej mi polskiej gwiazdeczki!!!
      Sukcesy Budki Suflera De Mono i innych pod koniec lat 90-tych wynikały z
      poziomu ich muzyki - przykład? bardzo proszę - WILKI!! jeszcze parę lat temu
      teksty typu "baśka miała fajne cycki" czy głupawe (komórkowe) melodie
      gawlińskego były nie do pomyślenia!!! BIDA Z NEDZĄ jednym słowem, ale mnie to
      wali i mimo że mnie na to nie stać średnio raz w miesiącu kupuję nową płytę -
      ostatnio DIAMOND HEAD - to dopiero muza... POZDRO!!!
    • lmblmb Co to za bzdury? 28.12.06, 08:14
      "Ale to nie Wiśniewski sprawił, że ludzie nie chcą kupować płyt. Dołożyli się do
      tego przede wszystkim "majorsi". Z ich inicjatywy i przy pełnej akceptacji
      artystów w 2002 roku pojawiły się tzw. płyty premium, czyli kompakty bezpłatnie
      dołączane do ilustrowanych magazynów czy rozprowadzane przez sponsorów np. na
      stacjach benzynowych."

      Kolego, pan z branży? Bo dla nas czynniki są dwa: brak dobrego materiału i P2P.
      Nie znam nikogo, kto posiada płytę dołączoną do magazynu.

      Brak artystów jest winą. Przecież normalni ludzie nie kupują Wiśniewskiego!
    • Gość: jose Fonografia jest sama sobie winna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.06, 08:31
      winą polskich "artystów" i artystów jest to, że nie próbowali międzynarodowej
      kariery, wystarczyło im to co zarobili w PL, a teraz jak w PL nie chcą ich
      kupować jedyne co im zostaje to granie koncert.ów na rynkach i stadionach za
      gminne pieniądze najlepiej kilka w jednym dniu.
      A winą mediów jest to, że promowali taki badziew jaki promowali zamiast szukać
      czegoś wartościowego wystarczyła im słodka melodyjka.
    • Gość: mańka Fonografia jest sama sobie winna IP: *.catv.net.pl 28.12.06, 08:32
      Czy nikomu nie przyszło do głowy, że może muza zeszła na psy??? Ile można w
      kółko o tym samym i ile można jechać na starych (cudzych) kawałkach w nowej
      aranżacji (często nie da się tego nawet słuchać).
      Na rynku są plastiki aspirujące do miana artystów (Mandaryna, Paris Hilton) i
      dinozaury. Comebacki to plaga ostatnich lat.

      Na przykład co odkrywczego powstało w tym roku w polskiej muzyce???
      Nawet hitu lata z prawdziwego zdarzenia nie mieliśmy! To co niby mamy kupować?
    • Gość: Krzysztof Fonografia jest sama sobie winna IP: 83.238.95.* 28.12.06, 08:40
      Pazerność to jest znakomite okreslenie na to co się stało. Pragnę przypomnieć
      iż prawdziwy boom na naszą muzyke rockową spłynął wraz ze stanem wojennym, gdy
      redaktorzy muzyczni odcięci zostali od źródeł zachodnich... Teraz ci samu
      często wykreowani w tym okresie muzycy i dziennikarze dobili rynek własną
      pazernością, głupotą i niezrozumieniem świata internetu. Tak, pazerność to
      znakomite określenie.
    • Gość: kaha polski rynek muzyczny jest do d... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.06, 08:46
      to jest niestety prawda. smutna prawda. wiśniewski wygrywa, bo polska
      publiczność lubi tandetę. jesteśmy kompletnie niewyedukowani muzycznie. i mam
      na myśli nie tylko kupujących płyty, ale przede wszystkim tych, którzy zajmują
      się ich produkcją i promocją (czyli tych, którzy tej edukacji powinni
      patronować).
      dlaczego za naszą zachodnią, wschodnią, północną i południową granicą wyrastają
      gwiazdy światowego formatu, a u nas nie ma na to szans?! dlaczego prawdziwie
      dobra muzyka musi się chować w podziemiach? ci ambitniejsi szybko spadają, o
      ile w ogóle uda im się wznieść na jakiekolwiek wyżyny (przykład - guess why;
      dostał fryderyka, a teraz gra koncerty dla garstki fanów, ponieważ żadną
      poważną wytwórnię nie interesuje promowanie dobrego rocka). takich artystów,
      którzy mają coś do powiedzenia, a przy okazji mogą ze swojej pracy utrzymać
      rodzinę, jest w polsce może kilkunastu... śmieszne i straszne.
      polecam koncerty w starym browarze oraz w blue note w poznaniu, amatorskie
      festiwale muzyczne (są ich dziesiąti w polsce, jak nie setki) oraz polskie
      radio trójka - oto miejsca, w których można jeszcze posłuchać dobrej i
      zróżnicowanej muzyki.
    • kir32 pazerność i prózność 28.12.06, 08:49
      Ogólnie za niskie nakłady CD odpowiadają ceny i denna jakość sprzedawanej muzyki

      Najpierw koncerny doiły społeczeństwo ile się dało. Ale społeczeństwu się
      znudziło. Dorośli ludzie nie ściągają mp3. Ceny zniechęciły do kupowania płyt
      przez co z rynku zniknęły małe sklepy oferujące muzykę. Na rynku pozostały
      sklepy internetowe i duzi sprzedawcy typy Media Markt i Empik. No i od razu
      ceny poszybowały w górę co widac zwłaszcza na zachodnich wydawnictwach. Szczyt
      cenowego dojenia przez sklep to Empik który jest wyjąkowo drogi.
      Przyklad: w Empiku najnowszy Springsteen kosztuje 84,99, w Stanach w sklepie
      $19.99, przez internet można go kupić za $16.49, mój przyjechał z Czech w sumie
      zapłaciłem 56plz. Że ktos tu kogoś doi to oczywiste.

      Kupiłem sobie na gwiazdkę CD z nagraniami z lat 80-83. Miałem taki winyl,
      chciałem mieć CD. Zapłaciłem 30plz. W Empiku to samo wydawnctwo kosztowało
      35plz. Chciałem kupić jeszcze jeden album z podobnymi starociami ale przy tych
      cenach po prostu mnie nie stać

      Gdy na rynku było dużo sklepów nowości zagraniczne kosztowały ok 60 plz. Może
      to nie jest duża pociecha ale jednak było taniej

      Inna sprawa to próżność branży. Kazdy chce mieć rekord a rekordy robi się
      sprzedając chłam i mieszając ludziom w głowach. Kazdy chce mieć swoją
      Mandarynę, Dodę itp, tyle że ludzie zaczynają czuć że to produkty a nie twórcy.
      Wszyscy już rzygaja tym plastikiem. Biznesem rządzą marketingowcy i wszystko
      produkują na jedno kopyto. Tego się nie da słuchać, nie mówiąc już że
      posiadanie na półce płyty Wiśniewskiego czy Mandaryny to po prostu towarzyski
      obciach

      Z resztą czy naród w którym o koronę królowej rozrywki biją się Doda z
      Mandaryną powinien przetrwać?
    • Gość: asimo Są w Polsce świetne zespoły ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.06, 08:54
      ... kto generalizuje ten nie potrafi do niej trafić. Faktycznie nie jest to
      łatwe słuchając papki i szajsu w zetce czy innych "fajnych" stacjach.

      Chcecie przykładu ... www.myspace.com/worldofcinematic
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka