Gość: Lesiek
IP: 195.205.139.*
21.05.03, 13:07
Ciąg dalszy polemiki z Filipem:
>Będę złośliwy: "rozumiem, że Pana Miodka za autorytet Pan nie ma" ;-PPP ???
>Nie mam pojęcia o liberaliźmie bądź jego braku u Pana Miodka i nie będę się
>na ten temat wypowiqdał, bo to nie ma związku.
Na wstępie proponuję sprawdzić w słowniku Jana Miodka, jak się pisze
miejscownik rzeczownika "liberalizm" ;). Jan Miodek oczywiście jest dla mnie
autorytetem językowym, ale to nie znaczy, że jego opinie i osądy nie są dla
mnie dogmatami - zwłaszcza jeśli inni wybitni językoznawcy mają inne.
Co do języka pisanego kaszubskiego, to ZTCW (zaznaczam, że mogę się mylić)
takowy istnieje jak najbardziej. Wydaje mi się, że w Trójce nawet kiedyś był
wywiad z kimś, kto tłumaczył dzieła literatury światowej na kaszubski.
Natomiast pominęliśmy najistotniejszy wątek. To, że jednym ze skutków
upowszechnienia centralnych mediów publicznych jest z jednej strony
zepchnięcie na margines regionalizmów krakowskich czy poznańskich, z drugiej -
ekspansja warszawskich. I ponownie zapytam: czemu Cię tak oburza "we
Wiedniu", a nie przeszkadza Ci forma "dzieciaki" zamiast "dzieci"? Czy
dlatego, że ta druga pojawia się już w tak wielu miejscach, że zdążyłeś się
do niej przyzwyczaić?