Dodaj do ulubionych

Epoka Sierżanta Pieprza

IP: *.ip.adam.com.au 30.05.07, 23:20
Sierżant Pieprz jest znakomity ale trzeba też oddać hołd wcześniejszym
pionierom tego typu nagrań, przede wszystkim "Freak Out!" Franka Zappy bez
którego być może by nie było płyty Beatlesów, a już na pewno przybrałaby inny
kształt.
Obserwuj wątek
    • czad_komando A ja jednak pamiętam z tej płyty tylko dwie rzeczy 30.05.07, 23:28
      Ostry refren "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band" i przejmującą piosenkę o
      dziewczynie, która uciekła z domu. Cholernie jej zazdrościłem, że ja nigdy
      znikąd nie uciekłem. Teraz mógłbym co najwyżej uciec od narzeczonej ale to już
      nie to samo :-P
    • Gość: sdf Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.babilon.ds.polsl.pl 31.05.07, 00:05
      fajny artykul.. wiec mozna napisac cos swiezego na temat bitelsow..
    • guru133 Epoka Sierżanta Pieprza 31.05.07, 00:29
      Kto tej epoki nie przeżył.... niech żałuje.
    • unleashed Co lepsze the Beatles czy Rolling Stones? Stawiam 31.05.07, 04:39
      na RS.
    • Gość: rp Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.it-net.pl 31.05.07, 07:57
      Rzeczywiście kompetentny tekst, warto dodać, że rock psychedeliczny szalał już
      od roku i w Anglii i w Stanach, beatlesi mieli już na czym się wzorować
    • Gość: Grażynsia Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.wfd95.dsl.pol.co.uk 31.05.07, 08:22
      W 1967 roku się urodziłam, pewnie dlatego nie pałałam nigdy specjalną sympatią
      to tego zespołu, chociaż lubiłam słuchać ich piosenek.
      Za to ogromne wrażenie zrobił na mnie film "Wielka orkiestra samotnych serc
      sierżanta Peppera", w którym zespół Bee Gees (mój ulubiony do dzisiaj) śpiewał
      ich piosenki. Bardzo chciałabym go zobaczyć jeszcze raz, ale na żadnej ze stacji
      go nie powtarzają. Może rzeczywiście był trochę kiczowaty, ale...
    • Gość: as Epoka Sierżanta Pieprza IP: 212.160.172.* 31.05.07, 11:15
      ""A Day In The Life", kto wie, czy nie największe dokonanie w historii rocka"

      no to dzięki panu Jurniewiczowi wiemy już jakie jest największe dokonanie w
      historii rocka, alleluja!
    • Gość: kuba Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.telia.com 31.05.07, 12:12
      Wazny album, ale jak go sie zna od lat - komu go sluchac?
    • Gość: widz Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.nokia.com 31.05.07, 14:31
      ja stawiam na Tolka Banana.
    • Gość: zappista Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.polkomtel.com.pl 31.05.07, 15:46
      No podpisuję się trzema rękami... :-)
      W ogóle Zappa dopiero czeka na docenienie jego roli w muzyce.. ale na to trzeba
      czasu
    • Gość: Beatleman Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.camk.edu.pl 31.05.07, 16:14
      Urok starego rock and rolla i wczesnych Beatlesów polegał głównie na tym, że
      żaden nadęty pseudoznawca nie miał prawa nam dyktować, co jest dobre i co musi
      się nam podobać. Dobre było to, co się nam podobało i każdy miał prawo
      decydować według własnego gustu. Najlepsze było to, co podobało się największej
      liczbie ludzi. W tej konwencji Beatlesi zdobyli wielką popularność swoimi
      bezpretensjonalnymi utworami z lat 1962 - 1965. Niestety, przynajmniej jednemu
      z nich (zgadnijcie któremu) ta sława i popularność uderzyły do głowy i zaczęli
      pozować na wielkich artystów. Wytworem tego przekonania był właśnie "Sgt
      Pepper" i kilka wcześniejszych dziwactw z albumu "Revolver". W ślad za dążeniem
      Beatlesów do statusu wielkich artystów pojawiła się grupa snobów i
      pseudoznawców, którzy zaczęli odbiorcom dyktować gusta i upodobania. To był
      koniec spontanicznego rock and rolla i wielkich Beatlesów - od roku 1967 w ich
      twórczości dobre utwory w starym stylu były już tylko izolowanymi perełkami
      (tworzonymi głównie przez McCartneya), tonącymi w zalewie mętniackich,
      snobistycznych dziwactw nie nadających się do słuchania. Dla mnie ich
      najlepszym albumem był "Beatles for sale" z 1964 roku. To moja prywatna opinia,
      której nikomu nie narzucam, ale nie życzę sobie, żeby samozwańczy pseudoznawcy
      w rodzaju pana Jarniewicza narzucali publiczności swoje opinie, lansując je
      jako fachowe i obiektywnie prawdziwe.
    • Gość: Karol Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.07, 20:04
      Artykuł niezły, ale doszukałem się paru błędów rzeczowych. Zawsze moimi
      ulubionymi nagraniami Beatli były te z późniejszego okresu twórczości,
      szczególnie Strawberry Fields Forever, nagrane na początku sesji do Sgt.
      Peppera. Jedyną płytą jaką cenię bardziej niż Sierżant Pieprz, to Abbey Road,
      naprawdę wielkie dzieła muzyki. Pozdrawiam
    • Gość: bajdy z kaczolandu Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.natpool7.outside.ucf.edu 31.05.07, 22:44
      O tworczosci "The Beatles" do roku 1965 coraz mniej ludzi pamieta.
      Te proste pioseneczki z poczatku ich kariery - po prostu - nie
      przetrwaly proby czasu. Rock w drugiej polowie lat 60-tych
      osiagnal zupelnie inna jakosc (patrz - wymieniany w
      niektorych postach Zappa ale i np. "The Doors")!
    • jainie Epoka Sierżanta Pieprza 01.06.07, 15:18
      Zgadzam się z Beatlemanem. Fenomen muzyki rockowej polegał na spontanicznym
      wyrażaniu się poprzez muzykę. Nadmierne eksperymentowanie z nowymi technologiami
      nie służyło raczej Beatlesom. Od psychodelli było już wiele innych kapel w
      tamtym okresie. Również cenię "Pieprza", Abbey Road itd., ale mimo wszystko wolę
      prymitywnych, surowych Beatlesów z pierwszych płyt - wiernych tradycjom
      bluesowym i NIEZALEŻNYCH w pełnym tego słowa znaczeniu.

      Na pytanie - Beatlesi czy Stonesi bez wahania odpowiadam od zawsze: Stonesi - za
      PRAWDZIWY rock'n'roll, spontaniczność, naturalność, wierność korzeniom.

      JA: rocznik 1980.
    • Gość: wiceminister Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.07, 15:53
      Let me please introduce myself
      I'm a man of wealth and taste
      And I laid traps for troubadours
      Who get killed before they reached bombay
      Pleased to meet you
      Hope you guessed my name, oh yeah
    • jainie Epoka Sierżanta Pieprza 01.06.07, 16:01
      I watched with glee while your kings and queens
      Fought for ten decades for the Gods they made
      I shouted out "who killed the Kennedys?"
      When after all it was you and me
      So let me please introduce myself
      I'm a man of wealth and taste
      And I lay traps for troubadours
      Who get killed before they reach Bombay

    • Gość: Iwan Niegroźny Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.89.rev.vline.pl 01.06.07, 16:01
      a ja słyszałem i czytałem (magazyn Uncut), że najważniejsza w historii rocka
      była "Czwórka" Led Zeppelin z 1971 r.
    • Gość: Ramone Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.07, 16:08
      COOOOOOOOO? Dziwactwa na "Revolver".Chłopie Tomorrow Never Knows To "Joy
      Division" ery Hippie! Pierwszy kawałek "cold wave'owy" naszych czasów! Ta
      perkusja, pseudo-mewy, psyche rytm! Kocham i Sierżanta , ale Revolver to był
      prawdziwy przełom! Pozdrawam "pałarza" Myslovitz, który też ma na to taki
      pogląd!
    • tygrysio_misio It's getting better all the time 01.06.07, 16:08
      Nie uwazam,ze ktos cos komus narzuca...nie rozumiem czemu wczeniejsze plyty
      Beatlesow moga byc najlepsze bo podobaly sie wiekszosci, a ta choc sie
      wiekszosci sie podoba to jest narzucona

      Mi ona podoba sie bardzo mocno choc za ten album tory cos zrobil dla swiatowej
      muzyi bardziej uwazam Bialy album z piosenami,ktore niczym nie odbiegaly od
      tego co sie tworzylo ok 30 lat pozniej...wydaje mi sie,ze ten album wyprzedza o
      wiele lat epoke

      Ogolnie kocham Beatlesow za radosna tworczosc i bawienie sie muzyka..nie
      wyczuwam w ich muzyce jakiegos tworzenia hitow w mekach...raczej wlasnie
      spontraniczna zabawe sprawiajaca przyjemnosc
    • Gość: Beatleman Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.camk.edu.pl 01.06.07, 16:10
      Szanowny(a?) "bajdo z Kaczolandu" - czy ty aby nie ustawiasz się na pozycji
      wiedzącego lepiej eksperta? Skąd to lekceważenie dla "prostych pioseneczek" i
      autorytatywna deklaracja o "nowej jakości" rocka w wykonaniu Zappy i Doors? Czy
      jeśli komuś podobają się krzywe pioseneczki, to od razu staje się koneserem?
      Czy one naprawdę się wam podobały, czy też uważaliście, że chwaląc je i
      wywyższając będziecie wydawali się innym lepsi i mądrzejsi od prostaków z epoki
      wczesnych Beatlesów?

      Dla takich zadzierających nosa snobowatych zarozumialców nie było miejsca w
      dobrym starym rock and rollu, i właśnie dlatego go lubiliśmy.
    • tk_s Epoka Sierżanta Pieprza 01.06.07, 16:15
      Najlepsza ich płyta to "Abbey Road", ale "Sierżant" niewątpliwie najbardziej
      innowacyjna i najważniejsza. Wielki szacun:)
    • Gość: wiceminister Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.07, 16:22
      While your kings and queens
      Fought for ten decades
      For the gods they made
      I shouted out,
      Who killed the Kennedys?
      When after all
      It was you and me
      Let me please introduce myself
      Im a man of wealth and taste
      And I laid traps for troubadours
      Who get killed before they reached Bombay
      Pleased to meet you
      Hope you guessed my name, oh yeah
      But what's puzzling you
      Is the nature of my game, oh yeah, get down, baby :)
    • cze67 Epoka Sierżanta Pieprza 01.06.07, 16:23
      Drogi Beatlefanie. Nie rozumiem wrogości, wręcz agresji, kiedy piszesz o
      późniejszych nagraniach zespołu. Nie rozumiem określenia w stosunku do tego co
      nagrali po 1965 roku, iż jest to snobistyczne, mętne itd. W ogóle nie rozumiem
      powodu inwektyw, których używasz pod adresem tych, którym się podoba późniejsza
      twórczość grupy.
    • Gość: aniaanna Epoka Sierżanta Pieprza IP: *.chello.pl 01.06.07, 16:34
      rp: Również Beatlesi i od roku eksperymentowali z psychodelią (Rain, I'm Only Sleeping, Tomorrow Never Knows - 1966), więc to raczej inni wzorowali się na Beatlesach w tej dziedzinie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka