positronium
08.06.18, 16:15
Cieszę się, że ta burza była teraz – na początku. Forum ma osiem tygodni i już ponad pięć tysięcy wpisów (to znaczy niemal 90 wpisów na jeden dzień!), ale w porównaniu do innych - nadal jeszcze raczkuje.
Tak jak pisałam w wątku o gratulacjach – zostawiłam go na wierzchu celowo. Raz, że chciałam zobaczyć kto przyszedł na forum mącić; dwa, byłam pewna, że jak ten temat zniknie, to pojawi się następny w stylu „A gdzie wątek Wagonetki” albo „Czemu giną watki?”
To był mój błąd, co zauważyła i bardzo ładnie wyłożyła Alexxa. Z perspektywy czasu też to widzę i nie pozostaje mi nic innego jak przyznać Ci, Alexxo, rację.
Niemniej zawsze znajdzie się jakiś pozytyw: dla mnie to Wasze komentarze. Jak widać, te same działania są odbierane różnie i dla jednych są pozytywne, a dla innych zahaczają już o przesadę. Zdaje sobie sprawę, że gdyby nie prowokacja do której doszło, nie usłyszałabym głosów osób, którym coś się nie podoba, ale zazwyczaj milczą.
Tu mała dygresja: nigdy nie obrażam się za konstruktywną krytykę. Zawsze daję innym możliwość wypowiedzenia się i umotywowania swojego zdania. Nie będę tu unikać krytyki przez kasowanie wpisów i udawanie, że nic się nie dzieje.
Bycie dobrze wychowanym to nie jest pozwalanie na to, żeby wszyscy chodzili nam po głowie. To nie jest usuwanie się w cień, kiedy dzieje się coś niedobrego. Nie, trzeba głośno i wyraźnie powiedzieć „hej, to nie jest dobre” i dać możliwość poprawy. Jeśli tej poprawy nie ma – zrywamy kontakty.
Jedynym narzędziem, aby ktoś, kto wykazuje się złą wolą raz za razem, nie pisał więcej na forum – jest ban. To jest nasze zerwanie kontaktów. Kiedy jest to ban tylko czasowy, wyraźnie to zaznaczam. Jedna osoba dostała ban permanentny. I nie zamierzam się szczegółowo tłumaczyć, czemu wolę po prostu podziękować za dyskusję zamiast biegać za taką osobą z nożyczkami. Moim zdaniem, lepiej całą tę energię przeznaczyć na stworzenie merytorycznego wpisu, zamiast przesiewać i cenzurować kogoś złośliwego.
Tak jak napisała Kora, to nie jest tak, że ja jakoś arbitralnie rozdaję ludziom bany za poglądy (taka Banowa Oprah, heh); piszę wprost co jest nie tak, czekam na reakcję i stosownie do tej reakcji reaguję. O to chodzi, żeby się dogadać. Nigdy nikogo nie wytnę za poglądy odmienne od moich. Ale bardzo zależy mi na tym, aby były tu osoby, którym zależy na rozmowie, a nie tokowaniu. Rozumiem sens wielu offtopów i zazwyczaj ich nie tępię; ale nie toleruję tych, w których ktoś uprawia szermierkę słowną na poziomie przedszkolaka, a jeżeli nie może osiągnąć celu – wykrzykuje o obrazie uczuć lub ocenia kulturę innych.
To nie jest forum do wymiany ploteczek lub rozdawania ciosów.
Co do języka i formatowania wpisów – nie bez powodu na wstępie zaznaczyłam, że dbanie o język polski jest tu istotne. Sama też czasem dziwnie coś napiszę, więc nie bawię się w poprawianie u innych każdego potknięcia. Ale jeśli ktoś np. cytuje całe wypowiedzi innych osób aby dopisać jedno słowo/zdanie/emotka, to w mojej ocenie taka wypowiedź może być skrócona do minimum, bo inaczej po prostu jest mało czytelna. Czy to jest przekroczenie moich uprawnień jako moderatora? Według mnie nie. Nie jest też tak, że za tego typu rzeczy kogoś nękam – po prostu sygnalizuję aspekt wypowiedzi, który należy poprawić na przyszłość.
Co do nawiązania Reiny do forum jako domu i odpowiedzi Tt-tki („Oraz nie wiedzialam, ze wstepujac na prywatne ogolnodostepne forum skladam wizyte domowa - bylam przekonana, ze to przestrzen publiczna, z osoba pelniaca funkcje moderatorki dyskusji, a nie pani domu. I ze zasady warunkujace obecnosc w tej przestrzeni obowiazuja wszystkich.”) – forum to miejsce, za które odpowiadam. Za jego wygląd, za tematy jakie omawiamy, za to jak tu się do siebie odnosimy. Jestem jego gospodynią i tak, myślę że porównanie do domu jest trafne. Każdy może tu przyjść. Każdy może się wypowiedzieć. Każdy z nas na równi podlega ocenie innych (ja bardziej).
Ale to nie znaczy, że każdy może zrobić co tylko chce. To jest miejsce, które stworzyłam i którym się opiekuję, więc nie będę przepraszać za to, że dbam o jego kształt. Jeśli trzeba kogoś uciszyć – poproszę o ciszę. Jeśli trzeba kogoś wyprosić – tak, będę dziękowała za udział w forum, jeśli ten udział będzie jałowy (vide Vermieter; jego zainteresowania można spokojnie realizować na forum o tematyce „Miłość i seks”).
Pozostawienie wszystkiego do samoregulacji (wypowiedź Matyldy „Pozwól zatem, że WSPÓLNIE zadbamy o jego poziom, wtedy Ty będziesz miała wiecej czasu na pilnowanie netykiety. Wystarczy.„) kończy się brzydko i nieładnie; szczerze mówiąc bardzo chciałabym aby forumowicze sami reagowali widząc niefajne zachowania. Siłą rzeczy jednak ogranicza się to tylko do stwierdzeń podobnych jak to autorstwa Bene „Tylko dlatego to skomentowałam. IMO powinno wylecieć w kosmos.” (to z Wątku na początek, do wglądu dla zainteresowanych o chodziło), albo to Mim_maior „No i miałam rację: przed pojawieniem się tu kilku zasłużonych forumowiczek z forum sv nie było tu takich absurdalnych, tasiemcowych pyskówek nie na temat. Czy naprawdę nie można uciąć tego w zarodku?”.
Nie byłam w żadnej szkole moderacji, normalnie żyję poza forum jak i inni (wczoraj mąż mi zachorował, stąd taka zwłoka w podsumowaniu tego tematu). Popełniam błędy. Przepraszam, jeśli się pomyliłam lub zachowałam nie tak.
Jedyne, czego od was oczekuje to zajęcie stanowiska i wykazanie dobrej woli w stosunku do innych. Tylko tyle.
Na koniec – staram się stworzyć miejsce, w którym faktycznie będziemy mogli porozmawiać na spokojnie o tym, jakie mamy spojrzenia na problemy związane z dobrymi obyczajami. Pierwszy wpis na forum sv napisałam z zupełnie innego nicka (eldrad ulthran) i przez to jak potoczyła się dyskusja był to też mój ostatni wpis. Nie chcę, żeby tutaj ktoś powtórzył to doświadczenie.