Dodaj do ulubionych

Nowości CD poleca Robert Sankowski

IP: *.chello.pl 01.11.08, 23:35
dzizas, uwierzyć nie mogę. lubie autora, wiem, że nie jest odosobniony w
opinii o płycie "the cure", ale ja - jako zwykly, oddany fan, na pewno
nie-ortodoks (ok. 20 koncertów, kompletna dyskografia itp.) - pojać nie moge
jak dziennikarze lubia wcielać sie w opinie fanów. poprzednia plyta była
ZNAKOMITA (m.in. maksymalna nota w "Teraz Rocku") i niezwykła w dyskografii
grupy (ross robinson i takie tam) i mnie - jako fana, który nie zniósł
fragmentów "wild mood swings" - ukontentowała w 200 procentach. cztery lata
temu nie marzylem nawet o takim brzmieniu, melodiach, o takiej mocy. podobnie
zdecydowana większość znajomych. nowe wydawnictwo faktycznie nie wnosi dużo
nowego, ale zeby zestawiac je z "the cure".... jestem zaskoczony
poza tym o jakich kilku nic nie wnoszących płytach pisze autor???
1989 disintegration, 1992 wish - chyba nie ma pytań, płyty powszechnie uznane
za ARCYDZIEŁA
1996 wild mood swings - mogę przytaknąć, acz nie do końca
2000 bloodflowers - świetne przyjęcie i takiez opinie mimo kompletnego braku
promocji
2004 the cure - mimo wszystko wielki powrót
w kontekście faktów można napisać o kilku nic nie wnoszących zdaniach w nie do
końca starannej pracy recenzenta. mnie nowy album chyba ciut rozczarował,
chociaż poprzedzająca go epka w jakiś dziwny sposób mnie urzekła. może
dlatego, że po czterech singlach jakoś tak obniżyłem sobie poprzeczkę?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka