Usmialem sie gulgoczaco dzisiejszego ranka, czytajac o probie
skopromitowania kolejnego polityka PO. Nie rozumiem tylko tego, co
sie stalo , ze nagle polscy politycy dostali jaj i zamiast pokornie
wspolpracowac z szntazystami, probuja walki? Przeciez to sie dla
nich musi skonczyc trgicznie, jak dla tego co sie za babe
przebral, wciagal crack i jeszcze dal nagrac to co wyprawial.
Oczywiscie, ten gosciu po prostu jest chory, a jego beznadziejna
kompromitacja ma niewiele wspolnego z przeszloscia, a przynajmniej
wyglada na to ze nie ma. A moze to jednak duchy przeszlosci, tylko
sie za babe przebraly? Hey, you never know.
No to teraz swingujmy

pomalu, pomalu do sedna tematu. Tylko bez
przebierania sie w kiecki i czerwone buty na obcasie.
Zaczynajac nieco od konca.....Moj najwiekszym i ktoryms tam w
kolejnosci szokererem w zwiazku z IPN bylo to, ze biedny, obcy
zuczek jak ja moze sobie po zlozeniu odrecznie napisanego wniosku
wyciagnac do pocztania dokumenty. Takie dokumenty. Wiekszosc
opatrzona niewazna juz zapewne ale jednak, klauzula Scisle Tajne, z
nawiskami. Raporty ze sledztw, notatki sluzbowe z podsluchwiania
(niby)Bogu ducha winnych ludzi. Akta z sadow ale i kopie wywiadow
srodowiskowych prowadzonych u sasiadow przez posterunkowego. Kopie
donosow sasiada z bloku do prodziekana wydzialu na uczelni. Raport
z posiedzenia komisji dyscyplinarnej na duzej polskiej uczelni.
Rekomendacja SB-ka by usunac naukowca, ktory na tejze komisji
sprzeciwil sie relegowaniu studenta zamieszanego w opozycje. Notka
wyslana przez sierzanta milicji na uczelnie, donoszaca ze student
zamieszkaly w jego bloku zrobil impreze, nachlal sie i naublizal
mu. ( Oj, to byla prywatka, do dzis pamietam).
Cuda i to cuda na kiju.
Pierwszym zreszta szokerem , ktory pozniej mi sie rozjasnil w
glowicy to byl sam ten IPN, to znaczy budynek. Budka przed wjazdem
na drozke do instytucji ze straznikami z bronia, plot na dwa metry,
okna zakratowane krata gruba na dwa palce, niektore zamurowane.
Sluzy ze stalowymi drzwiami na pol tony i wszedzie ludzie z bronia
u boku. Kazdy kto tam wchodzi z zewnatrz musi wziac przepustke i
nie wolno mu tego na sekunde polozyc na stol czy wsadzic w kieszen,
bo co jakis czas do pokoju zaglada kolejny rozbojnik z pistoletem
i sprawdza.
W pokoju zreszta nigdy czytajacy nie siedzi sam, "archiwista"
siedzi naprzeciwko i czyta Wyborcza. A gdy idzie sie wypsikac, do
wola innego na zastepstwo.
Na cholere to wszystko? Zeby pilnowac kupy sprochnialych,
przegnilych papierow lezacych w jakiejs podmoklej piwnicy archiwum?
Naiwnym, wierzacym w cokolwiek im sie oficjalnie poda na tacy
ludziom w Polsce wydaje sie, ze Polska rzadza po komunie rzady
jakiejs tam partii politycznej.
Dzis to PO, premier Tusk z brygada, a PiS z malym Prezydentem
przeszkadza rzadzic.
Naiwnosc ludzka nie zna granic.
Zeby nie bylo nudno czytac , to tu wstawmy "cdn" i pojdzmy na
sniadanie, zreszta esej bedzie dlugi i tak nie wejdzie na jeden
post. Smacznego dla tych, co sie udaja na lunch lub drugie
sniadanie.