Dodaj do ulubionych

prof. Jerzy R. Nowak i "Grozi katastrofa".

14.03.04, 18:13
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040313&id=my11.txt

Ledwo przebrnalem do konca. Przeczytajcie to. To strasznie dlugie. Za dlugie
zeby wklejac. Musze jednak przyznac, ze jestem poruszony tym tekstem.
To bardzo ciekawe kompendium na tematy referendalne z punktu widzenia
obserwatora polskiego. Dawno czegos takiego nie widzialem. Polecam.
Kilka fragmentow jest delikatnie mowiac mrozacych krew w zylach.

Obserwuj wątek
    • robisc Re: prof. Jerzy R. Nowak i "Grozi katastrofa". 14.03.04, 18:16
      przycinek.usa napisał:

      > www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040313&id=my11.txt
      >
      > Ledwo przebrnalem do konca. Przeczytajcie to. To strasznie dlugie. Za dlugie
      > zeby wklejac. Musze jednak przyznac, ze jestem poruszony tym tekstem.
      > To bardzo ciekawe kompendium na tematy referendalne z punktu widzenia
      > obserwatora polskiego. Dawno czegos takiego nie widzialem. Polecam.
      > Kilka fragmentow jest delikatnie mowiac mrozacych krew w zylach.

      Czy tak "mrożący" jak pewien niedoszły artykuł, który nigdy nie ujrzał światła
      dziennego smile A może w końcu go opublikujesz?
      To forum jest całkiem dobrym miejscem.
      • przycinek.usa Re: prof. Jerzy R. Nowak i "Grozi katastrofa". 14.03.04, 18:20
        zostal opublikowany.
        • robisc Re: prof. Jerzy R. Nowak i "Grozi katastrofa". 14.03.04, 18:43
          przycinek.usa napisał:

          > zostal opublikowany.

          To zmienia postać rzeczy.
    • przycinek.usa Cytaty: 14.03.04, 18:18
      Rolnictwo" w związanej z SLD "Trybunie" (nr z 12 lutego 2004 r.): "Według
      szacunków Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej dwie trzecie
      gospodarstw rolnych w Polsce nie poradzi sobie z Jednolitym Rynkiem Rolnym Unii
      Europejskiej".

      "przed tym ostrzegał Polaków już wiele lat temu słynny miliarder brytyjski
      James Goldsmith w książce "Pułapka". Podana w "Trybunie" zapowiedź upadku dwóch
      trzecich polskich gospodarstw rolnych znajduje potwierdzenie również w innych
      źródłach. Na przykład lewicowy tygodnik "Przegląd" z 1 lutego 2004 r.
      przedrukowuje tekst z niemieckiego "Süddeutsche Zeitung", stwierdzający,
      iż: "Według polskich prognoz, po 2004 r. w Polsce będzie już tylko 600 tys. z
      dotychczasowych 2 mln gospodarstw rolnych". Cóż więc się stanie z 1 mln 400
      tys. właścicieli gospodarstw rolnych i kilku milionami członków ich rodzin?
      "Nasz Dziennik" pisał 12 grudnia 2003 roku, że: "Wprowadzenie 22-procentowego
      podatku VAT w budownictwie może spowodować 15-procentowy wzrost cen mieszkań i
      utratę nawet 300 tys. miejsc pracy w sektorze". Pytanie, gdzie znajdzie
      zatrudnienie te 300 tysięcy osób posłanych na bruk z branży budowlanej?
      Według tekstu Jędrzeja Bieleckiego w "Rzeczpospolitej" z 15 września 2003
      r.: "Połowa mleczarń i rzeźni może nie zdążyć" z przygotowaniem do unijnych
      wymogów i będą musiały zakończyć swą działalność. "Rzeczpospolita" w tekście z
      13 stycznia 2004 r. informuje, że normy sanitarne są zbyt surowe dla wielu
      polskich firm, co grozi zdominowaniem naszego rynku przez zachodnie koncerny
      i "utratą kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy spowodowaną zaprzestaniem
      działalności przez małe rodzinne przedsiębiorstwa". Kolejne kilkadziesiąt
      tysięcy osób skazanych na szukanie pracy."

      MASARNIE:

      "Groźba upadku tysięcy masarni
      Szczególnie ciężkie ciosy grożą polskim masarniom. Wszystko dlatego, że jak
      pisała A. Łukasiak na łamach "Newsweeka" z 24 sierpnia 2003 r.: "Polskie władze
      oszukały drobnych, wiejskich przedsiębiorców. Przekonując ich, że nie muszą się
      modernizować, naraziły tysiące małych masarni i ubojni na likwidację". Jeszcze
      w początkach 2003 r. wszystkie władze zapewniały właścicieli masarni, że jeśli
      będą chcieli produkować tylko na rynek wewnętrzny, to nie będą zmuszeni
      dostosowywać się do europejskich dyrektyw. Tak głosiła nawet ustawa
      weterynaryjna z lutego 2003 r., uchwalona w Sejmie. Niedługo po tym sytuacja
      radykalnie się zmieniła. Okazało się, że wszystkie polskie masarnie, aby
      przetrwać, będą musiały podporządkować się kilkudziesięciu bardzo szczegółowym
      brukselskim normom. Przewidują one m.in. zamontowanie kranów uruchamianych
      fotokomórkami czy automatycznych myjek do butów. Według "Newsweeka": "Unia
      Europejska określa też kolor sufitów w rzeźni, nakazuje, aby urządzenia do
      obróbki mięsa były oddalone od ścian i posadzki o 30 centymetrów, a
      pomieszczenia, w których dokonuje się uboju, miały zaokrąglone kąty o promieniu
      minimum 6 cm".
      Koszty takich "modernizacji" wynoszą minimum 3 mln zł w przypadku jednej
      masarni. Na Zachodzie tego typu udoskonalenia wprowadzano przez wiele lat. U
      nas zostawiono dla właścicieli masarni niewiele miesięcy na "modernizację", nie
      zważając na grożącą im ruinę. Jak pisała A. Łukasiak w cytowanym artykule: "Dla
      wielu drobnych wiejskich przedsiębiorców taka zmiana - w dodatku całkowicie
      nieoczekiwana - oznacza tragedię. Setki małych firm rzeźniczych i masarskich
      padnie z dniem wejścia w życie ustawy"."


    • przycinek.usa Samobojstwa. 14.03.04, 18:20
      "Kilka tygodni temu w telewizji publicznej w rolniczym programie "Tydzień"
      opisano przypadek samobójstwa kierownika zakładu rzeźnego z Biłgoraju, który
      załamał się po długotrwałych bezowocnych próbach uzyskania kredytu z banku na
      modernizację swego zakładu. Nie mógł znieść myśli o utracie swego jedynego
      źródła utrzymania po 1 maja. Krzysztof Myjkowski w tekście "Licencja na
      zabijanie" ("Polityka" z 7 lutego) pisze o kolejnych przykładach samobójstw
      ludzi powiązanych z branżą mięsną. W Lipnikach powiesił się handlarz bydła, gdy
      właściciele okolicznych masarni powiedzieli mu wprost, że "nie wiedzą, kiedy
      zapłacą za dostarczone zwierzęta, bo musieliby wziąć tzw. trzecie kredyty.
      Trzeci kredyt w zawodowym żargonie rzeźników oznacza konieczność dodatkowego
      uzbierania sporej sumki na opłacenie się urzędnikom". Z kolei masarz Janusz M.
      zastrzelił się, mając dość szykan ze strony zastępcy powiatowego lekarza
      weterynarii, który "mnożył wymagania dotyczące modernizacji zakładu, niemożliwe
      do spełnienia bez wzięcia trzeciego kredytu"."
    • przycinek.usa rybolostwo i czesci zamienne. 14.03.04, 18:22
      "Nasz Dziennik" z 9 lutego 2004 r. podał jeszcze bardziej alarmujące dane.
      Według artykułu B. Andrzejewskiej: "Wraz z przystąpieniem do Unii Europejskiej
      pracę może stracić nawet 60 proc. naszych rybaków".
      Kolejne tysiące osób pozbawione pracy! Dodajmy do nich pracowników ze 140
      zakładów przetwórstwa rybnego z grupy C, które upadną, ponieważ nie będą miały
      prawa dalej produkować (wg "Naszego Dziennika" z 29 września 2003 roku).
      W "Gazecie Wyborczej" z 24 lutego 2004 r. czytamy w tekście Marcina
      Musiała "Bez homologacji nie pojadą w UE", iż "Prawdopodobnie 1 maja większość
      niewielkich zakładów produkujących części zamienne do samochodów będzie musiała
      zakończyć działalność. Wszystko zależy od tego, czy zdobędą odpowiednie unijne
      homologacje na wytwarzanie przez siebie części. Na razie nic na to nie
      wskazuje".
    • przycinek.usa Hausnera skomentowali. 14.03.04, 18:30
      "Oto jeden z przykładów tych skutków, sygnalizowany na łamach "Gazety Prawnej"
      z 27-29 lutego 2004 r. przez Zbigniewa Biskupskiego w artykule pod jakże
      wymownym tytułem "Może nam zagrozić jesień bankrutów". Biskupski
      pisze: "Skutkiem zapowiadanego przez rząd w ramach tzw. planu Hausnera
      podwyższenia wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne dla osób prowadzących
      działalność gospodarczą może być pod koniec br. zasilenie armii bezrobotnych w
      Polsce o kilkaset tysięcy osób, rekrutujących się z przedsiębiorców, którzy
      będą zmuszeni do zlikwidowania działalności (...). Nikt nawet nie ukrywa, że
      podwyżka składek na ubezpieczenie społeczne ma charakter wyłącznie fiskalny.
      Podwyższone składki mają dać nawet 5 mld zł".
      5 mld zł dodatkowego zysku dla budżetu i dalsze kilkaset tysięcy bezrobotnych w
      Polsce. Czy to się opłaci państwu, Narodowi?"




      "Można by długo przytaczać tego typu wyliczenia. Obliczać, ile tysięcy górników
      i hutników pójdzie na bezrobocie zgodnie z narzucanymi przez UE Polsce wymogami
      restrukturyzacyjnymi. Zastanawiać się, jaki los spotka pracowników przemysłu
      farmaceutycznego w Polsce po narzuconych nam rozwiązaniach maksymalnie
      promujących oryginalne leki unijne. Jak wielu pracowników przemysłu
      piwowarskiego pójdzie na bezrobocie, zgodnie z podnoszonymi już dziś alarmami?
      Jaki los czeka wiele polskich drukarń zmuszonych do zamknięcia ze względu na
      spadek zainteresowania książkami i prasą obłożonych VAT-em, wbrew elementarnym
      interesom polskiej kultury?"


      "decyzja, którą będziemy musieli stosować od 1 maja 2004 r. po wejściu do UE -
      o likwidacji tzw. generyków. Okazuje się, że - zgodnie z żądaniami Unii -
      będziemy musieli sprzedawać wyłącznie (odpowiednio drogie) oryginalne leki, np.
      aspirynę, a zrezygnować z generyków, czyli kopii tych leków, typu produkowanej
      w Polsce polopiryny, oczywiście, o wiele tańszej. Jak pisze Paulina Kieszkowska
      w dodatku prawnym do "Rzeczpospolitej" z 20 października 2003 r. w tekście
      pt. "Nie wolno kopiować. Polskie leki po akcesji": "Polska, wchodząc do Unii
      Europejskiej, będzie musiała podwyższyć standardy ochrony praw do nowoczesnych
      leków. Oznacza to przełom w naszym prawie, dotychczas faworyzującym tzw.
      generyki, czyli kopie nowoczesnych leków oryginalnych". Według Kieszkowskiej,
      prawo unijne uznaje, że generyki są nielegalne i nie będą mogły być legalnie
      dostępne.Trudno jeszcze powiedzieć, jak fatalnie odbije się to na kieszeniach
      przeważającej części polskich pacjentów,"


      "Grozi odpływ lekarzy z Polski
      (...) Iwona Hajnosz pisała w "Gazecie Wyborczej" z 26 lutego 2004 r. w
      tekście "Odpływ lekarzy", że: "Tysiące lekarzy może wyjechać z Polski, by
      pracować w krajach Unii Europejskiej". Autorka cytuje opinię Adama
      Kozierkiewicza, autora raportu przygotowanego na zlecenie Naczelnej Izby
      Lekarskiej, w którym opisuje, jak będzie się zmieniał rynek pracy lekarzy po
      wejściu Polski do Unii. Kozierkiewicz alarmował: "Z populacji między 25 a 35
      rokiem życia może wyjechać z Polski, według moich wyliczeń, jedna trzecia
      praktykujących lekarzy, czyli około dziesięć tysięcy osób"


      "Groźba dobicia polskich gazet
      (...)Andrzej Dryszel pisał w tekście "VAT-em w gazety" ("Przegląd" z 4 stycznia
      2004 r.): "Skumulowany efekt tych podwyżek będzie piorunujący. - Wielcy dadzą
      sobie radę - mówi prasoznawca prof. Zbigniew Bajka, który przewiduje, że gazety
      i czasopisma podrożeją średnio o połowę, co spowoduje dalszy spadek sprzedaży.
      Dalszy - bo jak ocenia Izba Wydawców Prasy, wcześniejsze podniesienie podatku
      VAT z 0 do 7 proc. zmniejszyło sprzedaż gazet i czasopism w Polsce o 17 proc."




      "Osłabianie konkurencyjności sąsiadów jest skrywaną intencją polityki socjalnej
      krajów należących do Unii nie od teraz, ale od dawna, jeśli nie od początku".
    • przycinek.usa kurczaki 14.03.04, 18:44
      "Drastyczne opodatkowanie zapasów produktów rolnych
      (...)Faktycznie rozporządzenie to drastycznie godzi w Polskę i wszystkie inne
      kraje wstępujące do UE. Wszystkie też zgodnie je oprotestowały. Ostro
      skrytykował to rozporządzenie w paru wywiadach (m.in. w tekście "Bezlitosna
      troska Unii" dla "Trybuny" z 18 listopada 2003 r.) wiceminister rolnictwa Jerzy
      Plewa.(...)Wskazał on, że rozporządzenie to przygotowano w sposób wyraźnie
      dyskryminujący nowe kraje członkowskie UE w porównaniu z warunkami, na których
      przyjęto Szwecję, Austrię i Finlandię. Dla Polski narzucono gigantyczną listę
      około 200 towarów, których zapasy mają być opodatkowane. Według wiceministra J.
      Plewy: "(...) rozporządzenie powinno być oparte na takich samych zasadach,
      które obowiązywały nowo przystępujące do Unii kraje: Szwecję, Austrię i
      Finlandię. To znaczy, że powinno obejmować produkty importowane. Jeśli ktoś
      chce spekulować, to sprowadzi produkty, na które w danym kraju jest niższa
      stawka celna niż w Unii, żeby później sprzedać z dużym zyskiem. Taka była idea
      rozporządzenia o wprowadzeniu opłat za nadmierne zapasy w przypadku Szwecji,
      Austrii i Finlandii. Wtedy na listę trafiły ryż, oliwa z oliwek i owoce
      cytrusowe - produkty, na które w Unii były znacznie wyższe stawki celne niż we
      wstępujących krajach.
      (...)Tak więc na naszej liście są wszystkie podstawowe produkty: mięso, zboża,
      mleko i jego przetwory, ba - nawet... pieczarki i czosnek. (...) To wręcz
      kuriozalny przypadek, że tego rodzaju rozporządzenie zostało przyjęte
      jednogłośnie przez państwa Piętnastki. Z argumentacją, że to dla naszego dobra.
      (...)Te stawki na wiele towarów przekraczają nawet sto procent ich wartości.
      (...) Obciążenie firmy takimi opłatami oznacza, że przestanie funkcjonować".
      (...)Nie spodziewaliśmy się, że zakres regulacji będzie tak duży - powiedział
      wiceminister J. Plewa.

      (...)
      stwierdził wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa w wywiadzie dla "Trybuny" z 4
      marca 2004 r. pt. "Unijne zaślepienie", na mocy tego rozporządzenia "po raz
      pierwszy Unia proponuje, aby objąć regulacjami cukier zawarty w towarach
      przetworzonych: słodyczach, czekoladzie, dżemach, sokach. Ma być obliczona
      zawartość cukru powyżej 10 proc. Jest to po prostu niewykonalne. To nie tylko
      nasza opinia, ale i stowarzyszeń wielkich sieci handlowych, notabene - głównie
      unijnych. Zwracaliśmy na to uwagę naszym partnerom, ale na razie bez skutku".
      (...)


      Jerzy Plewa w cytowanym wywiadzie dla "Trybuny" z 4 marca 2004 r. z prawdziwym
      rozgoryczeniem mówił o tym, że: "Rozwiązania przyjęte w obu rozporządzeniach są
      daleko idące i mogą stanowić zagrożenie dla konkurencyjności polskich produktów
      (...) Produkowane w kraju artykuły żywnościowe w ogóle nie powinny być objęte
      opłatami za nadmierne zapasy! Zaś rozważania o dołączeniu do nich mięsa
      drobiowego, gdy zabiegamy o dodatkowy kontyngent bezcłowy na eksport do Unii,
      stwarza wrażenie, że pod pretekstem walki z nadmiernymi zapasami próbuje się
      ograniczać konkurencyjność naszych towarów. (podkr. - J.R.N.). A na polskie
      mięso drobiowe jest w Unii duże zapotrzebowanie. To powinno sprzyjać, jak można
      by sądzić, otwarciu rynku, a nie zamykaniu"

      (...)
      Według Krystyny Naszkowskiej ("Zapasy z Unią", "Gazeta Wyborcza" z 1 marca 2004
      r.): "Ustawa przeraziła prawie wszystkich przedsiębiorców, ale naprawdę groźne
      konsekwencje będzie miało opodatkowanie zapasów zbóż. Zdaniem Bogdana
      Judzińskiego, prezesa Polskiej Izby Zbożowo-Paszowej, ustawa wywoła na rynku
      zbóż niewyobrażalny zamęt i doprowadzi do drastycznego wzrostu cen żywności:
      mąki, pieczywa, makaronów, a poprzez wzrost cen pasz - także mięsa drobiowego i
      wieprzowiny. W konsekwencji spowoduje to upadek wielu przedsiębiorstw
      przetwórczych, które przegrają na starcie z zachodnią konkurencją po otwarciu
      granic. (...) W efekcie - jak mówi Jacek Szczepaniak z firmy Toepfer, jednego z
      większych importerów zbóż - wejdziemy do Unii z pustymi magazynami, a po 1 maja
      zaczniemy sprowadzać zboże z Unii, tylko znacznie drożej, bo innego źródła
      dostaw już nie będzie".

      Według "Rzeczpospolitej" z 4 marca 2004 roku, Komisja Europejska chce wymusić
      na polskich władzach "wprowadzenie skomplikowanego mechanizmu kontroli, który
      obejmowałby m.in. tych, którzy mają więcej niż 5 ton mleka, 3 tony czosnku, 100
      ton pszenicy, 5 ton ryżu, 50 ton wołowiny czy 3 tony pieczarek".
      Skutkiem tego wszystkiego może być, wg wspomnianego tekstu
      w "Rzeczpospolitej": "Załamanie eksportu polskiej żywności do Unii, bankructwo
      tysięcy przedsiębiorstw spożywczych, wielomilionowe koszty dla budżetu i zwyżka
      cen żywności w naszym kraju".



    • przycinek.usa naiwniacy 14.03.04, 18:48
      "Były minister ds. europejskich Jacek Saryusz-Wolski uskarża się w wywiadzie
      udzielonym Katarzynie Pastuszko z lewicowej "Angory" ("Unia różami nie usłana",
      nr z 19 października 2003 r.) na wyraźną, bardzo niekorzystną dla nas erozję
      solidarności między krajami w Unii Europejskiej. Małgorzata Barwicka w tekście
      pt. "To jest gra" (postkomunistyczna "Trybuna" z 14 października 2003 r.) pisze
      o tym, że na tle różnych sporów gospodarczych w UE widać, iż "europejski duch
      wydaje się być bardzo małostkowy". Cytowany już J. Saryusz-Wolski w rozmowie na
      łamach "Gazety Wyborczej" z 10 października 2003 r. w tekście pt. "Czy umierać
      za Niceę" stwierdził, iż zwolennicy UE w Polsce są wyraźnie rozczarowani nowym
      stanowiskiem wielkich państw Europy Zachodniej wobec Polski i innych krajów
      wchodzących do Unii. Jego zdaniem: "Wielcy zmierzają do Europy egoistycznej
      (...). W bilansie kosztów i korzyści, jakie przedstawialiśmy społeczeństwu
      przed referendum, wskazywaliśmy na silną polityczną pozycję Polski w Unii.
      Wówczas przez myśl nam nie przeszło, że system nicejski może zostać naruszony!"


      "Z alarmistycznymi ostrzeżeniami na temat naszej przyszłej sytuacji w UE
      występuje nawet tak długo skrajnie proeuropejski tygodnik "Wprost". W numerze z
      19 października 2003 r. czytamy m.in. takie oto ostrzeżenia znanego specjalisty
      od problematyki międzynarodowej Jerzego Marka Nowakowskiego w
      tekście "Chiracoschröderoland": "(...) wyrzucenie projektu eurokonstytucji do
      kosza leży w naszym narodowym interesie (...). "


      "Według Nowakowskiego: "W Komisji Europejskiej urzędnicy już przygotowują
      dokumenty mające umożliwić wyłączenie Polski ze wspólnej polityki rolnej (...).
      Już teraz Unia jest wspólnotą państw o nierównych prawach. Wystarczy
      przypomnieć, że małe kraje płacą kary za łamanie ustaleń budżetowych, a wielka
      Francja i jeszcze większe Niemcy spokojnie i bez konsekwencji powiększają
      deficyt. (...) Projekt konstytucji europejskiej został wymyślony jako dokument
      utrwalający Europę nierównych partnerów. (...) kraje takie, jak Polska, zostaną
      przesunięte do Europy 'C'. Storpedowanie projektu, choćby przy użyciu groźby
      referendum, nie jest nacjonalistyczną fanaberią ani polityczną gierką. Jest to
      polska racja stanu. Nie po to ogromnym wysiłkiem przezwyciężamy kompleks
      peryferii, by lądować na nich ponownie"."



      "Na tle tak wielu jakże szokujących i przygnębiających informacji o działaniach
      czołowych państw UE na szkodę elementarnych interesów Polski zadziwia fakt, że
      ciągle jeszcze jest niemało Polaków, którzy niczego nie rozumieją z tego, co
      się wokół nas dzieje. Ogłupieni kosmopolityczną prounijną propagandą naiwnie
      wierzą w dobre intencje tych, którzy stosują wobec nas działania zgodne z
      zasadami wilczych obyczajów. Oto jeden jakże kompromitujący przykład takiej
      bezbrzeżnej rodzimej naiwności. Na łamach gazety wrocławskiej - "Słowa
      Polskiego" z 28-29 lutego 2004 r. - przeczytałem zadziwiającą wręcz rozmiarami
      nonsensu wypowiedź "Grażyny, urzędniczki z Wrocławia". Zapytana, czy kupując
      towary sprawdza, w jakim kraju są produkowane, odpowiedziała: "Dajmy spokój z
      podziałami: 'Polak - Niemiec, polskie - zagraniczne'. Za chwilę wejdziemy do
      Unii Europejskiej i mam nadzieję, że o czymś takim nie będzie mowy. Pomyślmy o
      sobie jako o obywatelach świata"."


      "Prestiżowy amerykański Cato Institute stwierdził wprost, iż "członkostwo w UE
      spowoduje, że 10 państw Europy Środkowej i Wschodniej będzie się rozwijało
      wolniej niż gdyby wybrały drogę wolnego rynku" (według tekstu J.M.
      Jackowskiego "Eurokatastrofa albo zmiany", "Tygodnik Solidarność" z 9 listopada
      2003 roku)."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka