robisc
06.04.04, 22:54
Trzech Polaków rannych, a zabitych Amerykanów telewizje przestały już nawet
liczyć. Większość terytorium Iraku objęta jest powstaniem Szyitów, wyznawców
tej podobno łagodniejszej odmiany islamu. Sytuacja polityczna w kraju nieco
przesłania nam rosnące napięcie w Iraku i zagrożenie dla naszych żołnierzy.
Bush traci poparcie, a Kerry będzie prawdopodobnie dążył, jeżeli nie do
wycofania wojsk amerykańskich całkowicie, co wydaje mi się mało
prawdopodobne, to co najmniej do rozciągnięcia nad Irakiem parasola ONZ. To
wszystko może się jednak okazać działaniem spóźnionym a nasi żołnierze zaczną
wracać do kraju w czarnych workach. To tylko kwestia czasu.
Kwaśniewski i spółka zdają sobie pewnie sprawę z powagi sytuacji. Sami jednak
postawili się w tym dramatycznym położeniu: wycofanie wojsk teraz oznaczałoby
przyznanie się do błędu i staliby się pośmiewiskiem na skalę światową. Muszą
wiec brnąc w to bagno, w które wdepnęli. Jeżeli jednak zaczną seryjnie ginąć
polscy żołnierze, może się to skończyć dla nich nie tylko skazaniem na
polityczny niebyt, ale i Trybunałem Stanu. Kwaśniewski istotnie przeżywa
trudne chwile: Bush wystawił go do luftu, a Urban śmieje się w twarz. Jak to
się mówi: nieczęścia chodzą parami.