Dodaj do ulubionych

Czy rotmistrz Witold Pilecki jest rzeczywiście

15.05.13, 12:26

Czy rotmistrz Witold Pilecki jest rzeczywiście "niezłomnym bohaterem"?
W tygodniku "Polityka" nr 20 z 15.05 - 21.05.2013 został opublikowany tekst prof. Andrzeja Romanowskiego pt.: "Tajemnica Witolda Pileckiego". Ukazuje on w bardzo niekorzystnym świetle "niezłomnego bohatera", na jakiego IPN kreuje rotmistrza Witolda Pileckiego. W świetle protokółów sporządzonych z przesłuchań Pileckiego wynika, że poszedł on na współpracę z UB i wydał na śmierć swych najbliższych współpracowników. Sądził, że w ten sposób ocali własną głowę. Niestety, za dużo powiedział! Dał komunistom wyjątkowo silne argumenty, aby nie zechcieli ich wykorzystać i upublicznić jako mocne dowody dyskwalifikujące działania podziemie nie tylko przeciwko ówczesnej władzy ale i bezpieczeństwa całego narodu.
Paweł Jasienica też poszedł na współpracę z UB, ale nikogo ze swych współpracowników na tyle nie obciążył, aby zostali skazani na śmierć. Prawdopodobnie Jasienica obiecał dalszą współpracę i dlatego ocalił swą głowę. Pilecki zaś powiedział wszystko, co wiedział i dlatego wobec podziemia był całkowicie zdekonspirowany. W tej sytuacji dla reżimu był już niepotrzebny i dlatego stracił głowę.
Czy należy więc go kreować na "niezłomnego bohatera"? LO
Obserwuj wątek
    • glupi_jasio tak 15.05.13, 15:13
      Witold Pilecki:

      Udzial w wojnie bolszewickiej, ochotnicza, kilkuletnia dzialalnosc konspiracyjna, jako wieznia Auschwitz, raport o Holocauscie, ktory mu zawdzieczamy, dzialalnosc konspiracyjna w stalinowskiej PRL, smierc z reki UB po torturach...

      pl.wikipedia.org/wiki/Witold_Pilecki
      ... a kim jest ten pan prof. Andrzeja Romanowski (literaturoznawca, polityk, zwiazany z UD), ktory na lamach pisma, ktore stworzono kilka lat po zamordowaniu Pileckiego, na zyczenie Sekretariatu KC PZPR, atakuje rotmistrza?

      Porownajmy podsadnego:

      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/05/Pilecki_photo_1947.jpg

      i samozwanczego sedziego:

      Tekst linka


      Jakos bardziej ufam w niezlomnosc rotmistrza Pileckiego, niz w jakosc materialow UB lub rzetelnosc i kompetencje tego drugiego pana.

      Nie wydaje mi sie, by artykul publicystyczny literaturoznawcy w polityce mial wartosc naukowa, w zestawieniu z publikacjami fachowych historykow z IPN.

      A, ze rotmistrz Pilecki jest sola w oku komuny i jej pogrobowcow, to sprawa oczywista. Komunisci go tortutrowali i zamordowali, dziwne byloby, gdyby ten bohater mial zaznac pokoju po smierci.


      • dexxton Re: tak 15.05.13, 17:14
        Ubeckie materiały to jedno, własnoręczny list z prośba o łaskę Bieruta w którym Pilecki sam zaznacza, że od razu powiedział wszystko co wiedział, to drugie. No i to, że Szelągowską aresztowano na drugi dzień po ujęciu Pileckiego, też daje do myślenia.
        • bagracz Re: tak 15.05.13, 19:37
          Chyba żartujesz. Mamy myśleć o czymś, co jest podawane jako dowiedzione, dla bezmyślnego tłumu wpatrzonego w media? Tłumek ma słuchać a nie myśleć. Dla tych zaś co myślą, takie bzdety są bezwartościowe. Jak prawie wszystko co podają przekaziory.
          • dexxton Re: tak 15.05.13, 20:29
            No nie wiem. Dla mnie bzdetem jest myślenie, że jak bohaterowe, to tylko bez skazy, a jak oprawcy to koniecznie do szczętu zepsuci.
            • bagracz Re: tak 15.05.13, 22:30
              Jak masz takie proste dylematy to się nie dziwię, że nie widzisz, że to bzdety dla ubogich na umyśle. Z gościa, który zginął za sprawę, robi się kapusia i donosiciela, a z gościa, który poszedł na współpracę niezłomnego bohatera z lekką skazą.
              • glupi_jasio Re: tak 15.05.13, 22:45
                (moze nie calkiem) Cnotliwi oprawcy i (moze nie calkiem) zameczone ofiary...

                Ot, klasyczne sowieciarstwo sili sie na prowokacje przeciw bohaterom, ktorych potrafili zameczyc, ale nie potrafia pokonac.

                Sowieciarze nienawidza ludzi takich, jak Witold Pilecki, bo na ich tle widac jasno ten caly caly gnoj, jakim jest sowiecki komunizm, jego sludzy, funkcjonariusze, pogrobowcy i apologeci.

                Nie ma z kim i o czym gadac, nie jest przypadkiem, ze to "Polityka" i "GW" wziely na cel rotmistrza Pileckiego.

                Bo niezlomny bohater, Polak, patriota, antykomunista, ktorego zaslugi docenia Wujek Sam, za jego raport o Holocauscie jest palacym wyrzutem sumienia i wrogiem kardynalnym pewnego srodowiska, umoczonego w PRL i MBP az po czubek uszu.

        • glupi_jasio Re: tak 15.05.13, 22:34
          dexxton napisał:

          > Ubeckie materiały to jedno, własnoręczny list z prośba o łaskę Bieruta w którym Pilecki sam zaznacza, że od razu powiedział wszystko co wiedział, to drugie.

          Na calym cywilizowanym swiecie wszelkie dzialania wymuszone torturami nie maja zadnej wagi. Na portalu GW moze byc inaczej, wszak w MBP i totalitarny aparat przymusu w czasach stalinowskich skladaly sie z dosc konkretnych osob, ktorych krewni i powinowaci wciaz zyja i dzialaja w Polsce, nierzadko w znaczacych rolach.



          > No i to, że Szelągowską aresztowano na drugi dzień po ujęciu Pileckiego, też daje do myślenia.

          Insynuacyjka wobec zmarlego bohatera?

          ===

          Przepraszam bardzo, ale jak ja widze, ze srodowiska UD, GW - probuja lustrowac i obsmarowywac niekwestionowanego bohatera, meczennika walki z komunizmem, sowietyzmem, ktory zaplacil za swoja niezlomnosc torturami i smiercia z reki - nie nazistow, a komuny pod polskim sztandarem - to zyskuje kolejny argument za ciagloscia istnienia i szkodzenia stalinowskiej komuny - od czasow Bieruta, do dzis.

          Nie dacie rady Pileckiemu, im mocniej i podlej bedziecie go pomawiac po tym i atakowac, po tym, jak zostal zameczony i zamordowany przez komune, tym gorzej dla was.

    • 2leor1931 Re: Czy rotmistrz Witold Pilecki jest rzeczywiści 20.05.13, 15:43
      IPN w sprawie rotmistrza Pileckiego

      Z wielkim zażenowaniem przeczytałem to, co mają do powiedzenia i piszą "profesjonalni" historycy IPN Jacek Pawłowicz i Antoni Dudek w sprawie "niezłomnego bohatera" rotmistrza Pileckiego. Wystarczy przytoczyć parę fragmentów z ich wypowiedzi, aby przekonać się, że ich autorami nie mogą być profesjonaliści, a są nimi niedouczeni dyletanci. Oto na wstępie wywiadu, jaki red. Michał Płociński przeprowadza w sprawie rotmistrza Pileckiego z Jackiem Pawłowiczem, ten mówi: "Wszystko konsultowałem z córką i synem Witolda Pileckiego". Informacja ta automatycznie podważa u czytelnika wiarygodność historyka. Pawłowicz jako obiektywny badacz historii, powinien liczyć się z tym, wręcz wiedzieć, że o badanej osobie od najbliższej jej rodziny może uzyskać tylko takie informacje i dowody, które przedstawiają ją w pozytywnym świetle, a nic nie dostanie dyskwalifikującego oraz krytycznego. Z tego więc, co mówi w wywiadzie Pawłowicz, wynika, że już na etapie zbierania materiałów o rotmistrzu Pileckim, zastosował "rodzinne sito". Już sam ten fakt dyskwalifikuje Pawłowicza jako obiektywnego historyka. Równie silnie dyskwalifikuje się swymi dalszymi stwierdzeniami. Pawłowicz twierdzi, że Pilecki nie mógł być aresztowany 8 maja, w którym to dniu, jak wynika z protokółów przesłuchań, wydał swoich dwóch najbliższych współpracowników Marię Szelągowską i Tadeusza Płużańskiego, a musiał być aresztowany 6 maja i dopiero "Po dwóch dniach najcięższych tortur musiał (?!) coś zdradzić", bo nikt "nie jest w stanie wytrzymać zbyt długo takich męczarni". "... natomiast bohatersko wytrzymał dwa dni koszmarnych tortur i - by je w końcu przerwać - powiedział tyle, ile bezpieka i tak już wiedziała. Szelągowska zapewne zdawała sobie sprawę, że po dwóch dniach tortur, to jej dane zostaną ujawnione" (?!). Gdy coś takiego się czyta, to ma się wrażenie, że nie mówi tego poważny historyk a bajarz ludowy! I dalej: "Wierszem pisany list Pileckiego świadczy więc tylko o tym, że rotmistrz zrozumiał, iż został przez Różańskiego oszukany. To potwierdza także fakt, że od tego momentu postawa Pileckiego diametralnie sie zmienia. Nagle Pilecki przestał cokolwiek ujawniać, bo zrozumiał, że Różańskiemu chodzi tylko o to, by wyśledzić jego współpracowników". Wcześniej zaś Pawłowicz twierdzi, że Pilecki "powiedział tyle, ile bezpieka i tak już wiedziała". A więc p. Pawłowicz, czy w końcu bezpieka wiedziała czy też nie wiedziała, co jej Pilecki mówił i zdradzał o podziemiu antykomunistycznym? Ponadto należy mieć poważne wątpliwości, czy ktoś, jak to Pan twierdzi, tak koszmarnie torturowany jak Pilecki, zdobyłby się i był zdolny napisać list wierszem do swego oprawcy. Można tylko domniemywać - Pan to robi cały czas! - że rotmistrz Pilecki nie był aż tak bardzo zmaltretowany torturami, jeżeli chciało mu się pisać wierszem do oprawcy oraz od początku aresztowania liczył na to, że zdradzając współpracowników ocali własną głowę!
      Podobną wiarygodność na temat rotmistrza Pileckiego mają wypowiedzi Antoniego Dudka. Posługuje się on taką sama argumentacją jak Jacek Pawłowicz. Oto tylko jeden przykład, cytuję: "Może należałoby się zastanowić, dlaczego ani Szelągowska, ani inny współpracownik rotmistrza Tadeusz Płużański, którym udało się przeżyć pobyt w celi śmierci, nigdy później nie oskarżyli Pileckiego o zdradę". Niby kiedy mieli się poskarżyć? Za PRL-u? I wtedy przed kim? Jeżeli zdradzeni zostali przez najbliższego "ideowego" współpracownika, niemal przyjaciela. Przecież oni byli szczęśliwi, że ocaleli głowy. Chcąc żyć w spokoju w PRL, musieli okres swej walki z komunizmem zapomnieć, po prostu wymazać go ze swego życiorysu.
      W świetle powyższego wręcz na dowcip zakrawa twierdzenie Jacka Pawłowicza, że "... Romanowskiemu chodziło wyłącznie o to, by ośmieszyć wszelkie badania ubeckich dokumentów i w ogóle ośmieszyć IPN." Panowie "dyletanccy historycy" zrobiliście to lepiej, aniżeli zamierzał i zrobił to w swym tekście opublikowanym w "Polityce" nr 20 profesor Romanowski! LO

      -

    • szutnik Re: Czy rotmistrz Witold Pilecki jest rzeczywiści 20.05.13, 17:05
      Ukazuje on w bar
      > dzo niekorzystnym świetle "niezłomnego bohatera", na jakiego IPN kreuje rotmist
      > rza Witolda Pileckiego. W świetle protokółów sporządzonych z przesłuchań Pileck
      > iego wynika, że poszedł on na współpracę z UB i wydał na śmierć swych najbliższ
      > ych współpracowników

      Ciekawe, bo Pilecki kompletnie nie miał złudzeń, co go czeka. Kwestią dla niego było jedynie nie Czy zginie, ale w jaki sposób będzie pozbawiony życia przez UB.
      Poza tym materiały ze śledztwa zadają kłam panu Romanowskiemu - Pilecki co tylko mógł brał na siebie, świadom, że On żywy z procesu nie wyjdzie, dzięki czemu co najmniej 2 osoby z "Grupy Witolda" nie dostały kary śmierci.

      Pan Romanowski w zapale "odbrązawiania" nie zauważył, że sam "zabrązowił" sobie Nazwisko. Gównem....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka