Dodaj do ulubionych

Milion firm do odstrzału?

06.09.04, 20:03
Milion firm do odstrzału?
06.09.2004 06:11 (aktualizacja 12:00)

Wyższe składki ZUS spowodują iz wielu firmom grozi upadek! / AFP
Rząd szykuje niemiłą niespodziankę dla tzw. prywaciarzy. Nie dość, że
jesteśmy nękani drapieżnym fiskalizmem, to obecnie postanowiono ratować
finanse publiczne kosztem składek ubezpieczeniowych przedsiębiorców.

Propozycje rządu, zamieszczone w pakiecie, mają przynieść 1,8 mld zł wpływów
do FUS w 2005 roku, w 2006 roku ma to być około 1,9 mld zł, w 2007 roku 2,1
mld zł, a w 2008 roku 2,2 mld zł.

Rządowy projekt zakłada, że właściciele małych firm zostaną podzieleni na 9
grup. W zależności od dochodu, osoby takie będą płacić składki od podstawy
wynoszącej od 60 do 180 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia (w 2003
r. 2201,47 zł). Rząd chce, aby składki na ZUS wzrosły - w zależności od
podatku, jaki odprowadza przedsiębiorca. Dziś wszyscy płacą tyle samo, tj.
ponad 600 zł miesięcznie.

Prysznic dla średnich

Z analiz Rady Przedsiębiorczości wynika, że podwyższenie podstawy wymiaru
składki spowoduje wzrost kosztów działania 37 proc. przedsiębiorców,
osiągających miesięczny dochód rzędu 2200 - 4000 zł. Wzrost ten będzie się
wahał od 137 do 1100 zł miesięcznie! Według doradców podatkowych, propozycja
ta stanowi zagrożenie dla około miliona polskich firm. Dlatego należy się
spodziewać gwałtownej ich reakcji, polegającej na obniżaniu dochodów poniżej
wymaganej granicy ok. 4200 zł.

Uzasadnienie

Rząd twierdzi, że dla ok. 2/3 prowadzących działalność gospodarczą żadna
składka nie była podwyższana. 63 proc. z nich będzie płaciło składkę na
dotychczasowym poziomie. Dla kolejnych 20 proc. składka nie wzrośnie więcej
niż o 50 proc. Obecnie osoby prowadzące działalność gospodarczą mogą
deklarować podstawę wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne w wysokości
nie niższej niż 60 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Obecnie
jest to 1369 zł 30 groszy.

Według ministra pracy Krzysztofa Patera, należy zrobić wszystko, by osoby,
które stać na płacenie wysokich składek, czyniły to. Według szacunków,
średnia podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne tej grupy osób po
zmianach proponowanych przez rząd wyniosłaby 76,7 proc. przeciętnego
wynagrodzenia.

Dla porównania Pater dodał, że ponad połowa pracujących zarabia powyżej 82
proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Rząd chce wyeliminować
sytuacje, w których osoby prowadzące działalność gospodarczą będą uchylały
się od płacenia składek tylko dlatego, że wykonały jakieś drobne zlecenia.

Ulga dla nowych

Na otarcie łez rząd proponuje ulgi dla przedsiębiorców , którzy po raz
pierwszy rozpoczynają działalność gospodarczą. Każdy, kto po raz pierwszy od
60 miesięcy rozpoczyna działalność gospodarczą, będzie mógł płacić 50-proc.
składkę na ubezpieczenie społeczne. Gdyby ta propozycja weszła w życie,
rozpoczynający działalność gospodarczą płaciliby 412 zł miesięcznej składki
podstawowej, a obecnie jest to minimum 1369,30 zł.

Jerzy Hausner, minister gospodarki Podnosimy składkę w przypadku osób, które
mają wyższe dochody niż przeciętna. Pole do kompromisu polega na tym, od
którego momentu i przy jakim poziomie dochodów tę składkę podwyższyć i o ile
ją podwyższyć.

Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH Uważam, że ustawa podnosząca
składki od przedsiębiorców powinna zostać odrzucona. Oszczędności, jakie ma
spowodować, zostały zbyt optymistyczne oszacowane. Nowe rozwiązania mogą
spowodować, że zwiększy się szara strefa, gdyż firmy będą robiły wszystko,
aby nie płacić wyższych składek.

Mirosław Grabowski, przewodniczący Rady Przedsiębiorczości Zmiany proponowane
przez rząd są nie do zaakceptowania, ponieważ nie prowadzą do naprawy systemu
ubezpieczeń społecznych, lecz jedynie do wzrostu fiskalizmu. "Te zmiany to
czysty fiskalizm, sięganie do kieszeni podatników" - powiedział Sławomir
Majman ze Stowarzyszenia Menedżerów w Polsce. "Państwo chce przejąć
pieniądze, które nigdy nie zostaną tak efektywnie wykorzystane, jak w
wypadku, gdy zostałyby w przedsiębiorstwach" - wtórował mu Jeremi Mordasewicz
z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Zdaniem przedsiębiorców, składkę na ubezpieczenia społeczne powinni zacząć
płacić wszyscy prowadzący działalność gospodarczą emeryci, renciści oraz
rolnicy. Wszyscy przedsiębiorcy powinni konkurować na tych samych zasadach -
twierdzi Mordasewicz.

Reasumując, proponowane zmiany uderzą w średniaków, a więc tych, którzy radzą
sobie najlepiej i są podstawą walki z bezrobociem. Ale kto o tym pamięta?
Obserwuj wątek
    • przycinek.usa List do redakcji 06.09.04, 20:04
      List do redakcji
      03.09.2004 13:57 (aktualizacja 15:12)

      Do naszej redakcji napisał czytelnik oburzony decyzją posłów o przyjęciu
      projektu podnoszącego składki na ubezpieczenie.

      Poniżej cytujemy otrzymany list niemal w całości:

      Z rzadka piszę do Państwa, przeważnie wtedy, gdy zdenerwuję się. Ostatnio
      dotknęła mnie do żywego sprawa tzw. podwyższenia składek na ZUS dla
      tzw. "prywaciarzy".

      O ile jeszcze parę dni temu rzecz wyglądała niewinnie (spodziewaliśmy się
      odrzucenia projektu w pierwszym czytaniu), to teraz - po wczorajszym
      głosowaniu - straciliśmy złudzenia. Piszę w liczbie mnogiej, jako że mam paru
      kolegów informatyków, prowadzących, podobnie jak ja, "jednoosobową działalność".

      Z załączonego projektu ustawy wynika, że jeśli ktoś ma dochody rzędu 2.200-
      4.000 miesięcznie, to traci DODATKOWO 25%! Przykładowo, przy dochodach rzędu
      4.000 zł płaci się obecnie ok. 630 zł na ZUS, a po zapłaceniu od reszty podatku
      PIT pozostaje ok. 2.800 zł. Od przyszłego roku składka ma wzrosnąć do ponad
      1600 zł! Nowe opłaty obejmą przypuszczalnie połowę z 2 mln małych firm (rząd
      spodziewa się wpływów ok. 2 mld zł rocznie z tego tytułu, co daje średnio 2.000
      zł na firmę). Ciekawe, iż najbardziej ucierpią tzw. "średniacy". Bo jeśli komuś
      zarabiającemu 4.000 brutto zabiera się ćwierć jego dochodów, to osoba mająca
      wpływy np. 10 tys. zł traci jedynie 10%, ponieważ skala kończy się właśnie na
      4.200 zł! Ostrze sprawiedliwości ludowej wycelowano zatem w klasę
      średnią: "biedniacy" (mający mniej niż 1.400 zł) nic nie tracą, a bardzo bogaci
      nawet nie zauważą dodatkowego obciążenia. Ot, sprawiedliwość.
      • przycinek.usa Re: List do redakcji 06.09.04, 20:07
        "to jest juz sk.......stwo! Przepraszam za to slowo, ale pomimo , ze jestem
        kobieta, nie moge sie opanowac.Zlikwidowalam dwa lata temu dzialalnosc, mialam
        nadzieje, ze przeczekam najgorszy czas, bo ledwie wiazalam wtedy koniec z
        koncem, , jako maly zaklad trudno bylo sie utrzymac w miescie z prawie 30%
        bezrobociem.Teraz zmienilam zawod, przeszlam kosztowna droge przekwalifikowania
        sie i mialam juz otworzyc dzialalnosc, ale nie, nie zrobie tego , teraz juz
        jestem zdecydowana, WYJEZDZAM z tego chorego kraju, zabieram swoich troje
        dzieci, niech buduja dobrobyt na zachodzie, nie tu, gdzie nie stac mnie nawet
        na ich ksztalcenie." - zawiedziona Polka
    • przycinek.usa ZUS: Cios w polskie firmy! 06.09.04, 20:05
      ZUS: Cios w polskie firmy!
      24.08.2004 17:48 (aktualizacja 02.09.2004 17:21)

      Trzeba zrobić wszystko, by osoby które stać na płacenie wysokich składek to
      czyniły!

      Proponowane przez rząd podwyżki składek na ubezpieczenie społeczne nie dotyczą
      najuboższych, również około 2/3 prowadzących działalność gospodarczą nie
      odczuje podwyżek, a kolejne 20 proc. odczuje wzrost składek o połowę -
      poinformował minister pracy Krzysztof Pater.

      Podczas debaty sejmowej nad projektami ustaw zmieniających system emerytalny. W
      skład pakietu składającego się na plan oszczędnościowy rządu wchodzą projekty
      nowelizacji ustaw: o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i
      chorób zawodowych, o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych
      oraz projektu o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie
      choroby i macierzyństwa.

      Propozycje powodujące wzrost składek ubezpieczeniowych zamieszczone w pakiecie
      mają przynieść 1,8 mld zł wpływów do FUS w 2005 roku, w 2006 roku ma to być
      około 1,9 mld zł, w 2007 roku 2,1 mld zł, a w 2008 roku 2,2 mld zł. Pakiet
      przewiduje m.in. zmiany dotyczące przedsiębiorców. "Rząd proponuje, by dla
      około 2/3 prowadzących działalność gospodarczą żadna składka nie była
      podwyższana. 63 proc. z nich będzie płaciło składkę na dotychczasowym poziomie.

      Dla kolejnych 20 proc. składka nie wzrośnie więcej niż o 50 proc." - powiedział
      Pater. Dodał, że obecnie osoby prowadzące działalność gospodarczą mogą
      deklarować podstawę wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne w wysokości nie
      niższej niż 60 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Obecnie jest to
      1399 zł 30 groszy. "Trzeba więc zrobić wszystko, by osoby, które stać na
      płacenie wysokich składek, czyniły to. Według szacunków średnia podstawa
      wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne tej grupy osób po zmianach
      proponowanych przez rząd wyniosłaby 76,7 proc. przeciętnego wynagrodzenia" -
      mówił Pater.

      Dla porównania dodał, że ponad połowa pracujących zarabia ponad 82 proc.
      przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Pater zapowiedział również, że rząd
      chce wyeliminować sytuacje, w których osoby prowadzące działalność gospodarczą
      będą uchylały się od płacenia składek tylko dlatego, że wykonały jakieś drobne
      zlecenia. Podkreślił, że rząd proponuje ulgi dla przedsiębiorców po raz
      pierwszy rozpoczynających działalność gospodarczą. "Proponujemy, by każdy, kto
      po raz pierwszy od 60 miesięcy rozpoczyna działalność gospodarczą, będzie mógł
      płacić 50-proc. składkę na ubezpieczenie społeczne" - wyjaśniał Pater. Gdyby ta
      propozycja weszła w życie, rozpoczynający działalność gospodarczą płaciliby 412
      zł miesięcznej składki podstawowej, a obecnie jest to minimum 1369 zł 30
      groszy.

      Rząd skorygował także propozycje ograniczające możliwości dodatkowego
      zarobkowania przez emerytów i rencistów. Dodatni wpływ tych zmian na budżet to
      w przyszłym roku ok. 500 mln złotych. W kolejnych latach oszczędności mają być
      jednak mniejsze. Rząd proponuje, aby ograniczyć możliwości zarobkowania
      emerytów i rencistów, gdy ich średni miesięczny dochód przekroczy 50 proc.
      przeciętnego wynagrodzenia. Według obowiązujących przepisów próg wynosi 70
      proc. przeciętnego wynagrodzenia.

      Rząd chce także, aby osoby, które uzyskały renty z tytułu całkowitej
      niezdolności do pracy, przed pobraniem renty lub emerytury musiały rozwiązać
      swoje dotychczasowe umowy o pracę. Osoby pobierające renty wdowie, miałyby o 25
      proc. obniżane świadczenia, jeżeli byłyby poniżej ustawowego wieku
      emerytalnego, pracowałyby zarobkowo i ich poziom dochodów przekraczałby 50
      proc. minimalnego wynagrodzenia. Podczas dyskusji w Sejmie za odrzuceniem w
      pierwszym czytaniu wszystkich trzech projektów opowiedziały się PiS, PSL, LPR,
      Samoobrona i koło RKN. PO popiera kontynuowanie prac jedynie nad ustawą o
      świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i
      macierzyństwa. Pozostałe kluby nie zajęły stanowiska. Głosowanie wniosków o
      odrzucenie projektów zaplanowano na piątek.

      (PAP)
    • przycinek.usa Zamiast ulg wyższy ZUS 06.09.04, 20:05
      Zamiast ulg wyższy ZUS
      23.08.2004 12:41 (aktualizacja 02.09.2004 17:26)

      INTERIA.PL
      Przedsiębiorcy skupieni w Radzie Przedsiębiorczości zaprotestowali przeciwko
      podwyższeniu składki na ubezpieczenie społeczne.

      Zdaniem przedsiębiorców skupionych w Radzie Przedsiębiorczości podwyższenie
      wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne dla przedsiębiorców zakładane w
      rządowym projekcie zmian w dwóch ustawach o ubezpieczeniach społecznych stanowi
      zagrożenie dla około miliona polskich przedsiębiorców.

      Z analiz Rady Przedsiębiorczości wynika, że podwyższenie wymiaru podstawy
      składki spowoduje wzrost kosztów działania 37 proc. przedsiębiorców,
      osiągających miesięczny dochód rzędu 2,2-4,0 tys. zł. Wzrost kosztów będzie się
      wahać od 137 do 1100 zł miesięcznie. Na posiedzeniu rozpoczynającym się we
      wtorek Sejm zajmie się zawierającym te propozycje rządowym projektem ustawy o
      zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o ubezpieczeniu
      społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych. "Obawiamy się, że
      takie działanie może wręcz zahamować wzrost gospodarczy" - powiedział na
      ponidziałkowej konferencji prasowej Mirosław Grabowski, przewodniczący Rady
      Przedsiębiorczości. Zdaniem przedsiębiorców zmiany proponowane przez rząd są
      nie do zaakceptowania, ponieważ nie prowadzą do naprawy systemu ubezpieczeń
      społecznych, lecz jedynie do wzrostu fiskalizmu. "Te zmiany to czysty
      fiskalizm, sięganie do kieszeni podatników" - powiedział Sławomir Majman ze
      Stowarzyszenia Menedżerów w Polsce.

      "Państwo chce przejąć pieniądze, które nigdy nie zostaną tak efektywnie
      wykorzystane jak w wypadku, gdy zostałyby w przedsiębiorstwach" - wtórował mu
      Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Według
      rządu, zmiany proponowane w ustawie spowodują wzrost wpływów do Funduszu
      Ubezpieczeń Społecznych o około 1,8 mld zł w 2005 roku. Przedsiębiorcy
      zapowiedzieli, że projekt zakładający wzrost obciążeń nie zyska ich akceptacji
      i nie zamierzają w tym zakresie składać kontrpropozycji.

      Rząd natomiast może liczyć na poparcie działań zmierzających do uszczelnienia
      systemu ubezpieczeń społecznych. "Nie będziemy składali kontrpropozycji, jak
      mamy się dodatkowo opodatkować" - powiedział Andrzej Malinowski z Konfederacji
      Pracodawców Polskich. "Jesteśmy przeciwni podnoszeniu składek, ale popieramy
      poszerzenie bazy płacących składkę" - dodał Mordasewicz. Zdaniem
      przedsiębiorców składkę na ubezpieczenia społeczne powinni zacząć płacić
      prowadzący działalność gospodarczą emeryci, renciści oraz rolnicy. "Wszyscy
      przedsiębiorcy powinni konkurować na tych samych zasadach" - powiedział
      Mordasewicz

      (PAP)
    • przycinek.usa UE chce jednolitych podatków! 06.09.04, 20:13
      UE chce jednolitych podatków!
      06.09.2004 15:07

      Komisja Europejska (KE) uważa, że można dążyć do harmonizowania podstawy
      podatków dla przedsiębiorstw, ale nie samych ich stawek. Rzecznik KE Jonathan
      Todd przypomniał na konferencji prasowej w poniedziałek w Brukseli, że
      stanowisko Komisji w sprawie harmonizacji podatków nie uległo zmianie.

      Kolejną dyskusję na temat podatków wywołała niedzielna wypowiedź francuskiego
      ministra finansów Nicolas Sarkozy'ego, który zapowiedział przedstawienie
      propozycji zmierzających do uniemożliwienia korzystania z funduszy
      strukturalnych krajom o niskich stawkach podatkowych dla przedsiębiorców.
      Sarkozy zamierza przedstawić swoje propozycje na sobotnim spotkaniu unijnych
      ministrów finansów w Holandii.

      Rzecznik Komisji ds. polityki regionalnej Gilles Gantelet zauważył, że nie
      można mówić o bezpośrednim związku między funduszami strukturalnymi i systemem
      podatkowym. Todd podkreślił natomiast, że decyzje w sprawie wysokości podatków
      są suwerennymi decyzjami państw członkowskich. "Komisja ma jasne stanowisko w
      tej sprawie - ze strony Unii Europejskiej nie powinno być żadnych prób
      harmonizacji minimalnych stawek podatków dla przedsiębiorstw" - powiedział.
      Todd dodał, że niskie stawki podatkowe dla przedsiębiorstw obowiązują w krajach
      biednych, które w ten sposób chcą przyciągnąć inwestorów.

      Francuski minister finansów uważa, że jego propozycje
      zapobiegłyby "delokalizacji" - czyli przenoszeniu działalności gospodarczej z
      krajów o wysokich podatkach do krajów o niższych stawkach. Todd zwrócił jednak
      uwagę, że same stawki podatku dla przedsiębiorstw to nie wszystko, bowiem
      zdarza się, że poza podatkiem dla przedsiębiorstw, firmy muszą opłacić inne
      podatki i obciążenia.

      Kwestia jednolitych stawek podatkowych od przedsiębiorstw (CIT) jest
      przedmiotem kontrowersji pomiędzy Niemcami i Francją a kilkoma państwami Europy
      Środkowo-Wschodniej, w tym Polski. Wiosną tego roku kanclerz Niemiec Gerhard
      Schroeder domagał się wprowadzenia "widełek", które miałyby zapobiegać
      obniżaniu podatków w nowych krajach Unii. Działania określane przez kanclerza
      jako "dumping podatkowy" powodowały - jego zdaniem - przenoszenie produkcji
      przez niemieckie firmy do krajów wschodnioeuropejskich.

      Justyna Wojteczek
      • klip-klap upadaja mity uniomaniakow 07.09.04, 17:06
        Przed referendum slyszelismy: wejdzmy do Unii by decydowac o swoich sprawach.

        Teraz slyszymy: weszliscie do Unii, wiec my chcemy decydowac o waszych sprawach.

        Na razie propozycje niemiecko francuskie wydaja sie smieszne, ale z Polska poza
        UE bylyby nie do wyobrazenia.
    • przycinek.usa Szkoda czasu na biznesy? 06.09.04, 20:15
      mojafirma.interia.pl/news?inf=536769
      • przycinek.usa Dramat polskich biur podróży 07.09.04, 00:15
        Dramat polskich biur podróży
        22.12.2003 13:58 (aktualizacja 23.12.2003 08:49)

        Po 1 maja 2004 roku większości polskich biur podróży grozi bankructwo -
        alarmują przedstawiciele branży turystycznej. Według nich takie mogą być skutki
        wprowadzenia w życie nowej ustawy o podatku od towarów i usług.

        Zgodnie z 6 dyrektywą Unii Europejskiej, VAT od usług turystycznych w Polsce ma
        wzrosnąć z dotychczasowych 7 do 22 procent. Ale na tym nie koniec kłopotów:
        według przedstawicieli Forum Turystyki Przyjazdowej, złamana zostanie też
        zasada uczciwej konkurencji, bo biura z UE będą płaciły niższy podatek.

        Prezes Dolnośląskiej Izby Turystyki, a zarazem właściciel firmy turystycznej
        mówi, że np. niemieckie biuro podróży, zamawiając hotel w Polsce, zapłaci
        niższy VAT niż polskie, które zorganizowałoby dla niego całą imprezę.

        Kupując te same usługi hotelowe, zapłacą VAT 7%, który nie jest odliczalny,
        natomiast kupując u nas będziemy musieli wystawić im fakturę na te same usługi
        hotelowe, tylko z 22-procentowym VAT-em. Nikt takiej oferty nie będzie chciał
        kupić - twierdzi Andrzej Jaworski.

        O ile za sprzedaż wyjazdu osobie prywatnej polskie biuro zapłaci 7-procentwy
        VAT od marży, o tyle sprzedanie tego samego np. zakładowi pracy będzie obłożone
        22-procentową stawką i to od całej ceny wczasów. Trzy kraje UE mają zerową
        stawkę VAT-u, kilka innych 22% od marży, natomiast 22-procentowym VAT-em od
        całej ceny będą obłożone biura u wszystkich nowych członków UE.

        Jaworski dodaje, że już teraz wiele polskich biur planuje przeniesienie swoich
        firm za granicę. Wiemy, że w Görlitz są w miarę tanie pomieszczenia do
        wynajęcia i będziemy odprowadzać podatek dla budżetu niemieckiego.
        Przedstawiciele branży turystycznej rozesłali listy z prośbą o pomoc do
        marszałka Sejmu i posłów. Proszą tylko o jedno: by wprowadzić 22-procentowy VAT
        od marży, bez względu na to, kto kupuje ich usługi.

        Zmiana uderzy szczególnie w tych, którzy zajmują się tak zwaną ?turystyką
        przyjazdową?, czyli organizują pobyt turystów zagranicznych w Polsce. Do tej
        pory zajmujące się tym firmy nie płaciły VAT-u, bo były traktowane jako
        eksporterzy. I jeszcze jedna ważna informacja: usługi turystyczne stanowiły do
        tej pory prawie jedną czwartą polskiego eksportu.
    • przycinek.usa Uczelnie kuźnią bezrobotnych 06.09.04, 20:18
      Uczelnie kuźnią bezrobotnych
      04.09.2004 12:01 (aktualizacja 06.09.2004 17:50)

      W jaki sposób wydać dwa razy pieniądze na to samo? W dzisiejszych realiach jest
      to niezwykle proste. Najpierw wydajemy duże pieniądze na edukację, zwiększamy
      liczbę bezrobotnych wykształconych młodych ludzi, a potem wydajemy kolejne
      pieniądze, tworząc programy, które mają pomagać im w znalezieniu zatrudnienia.

      W Polsce tak naprawdę nikt nie zajmuje się przewidywaniem popytu na konkretne
      zawody w dłuższej perspektywie. Dlatego też co roku mury naszych uczelni
      opuszczają tysiące np. prawników, mimo iż wiadomo, że niewielu z nich ma szansę
      na aplikację. Miejmy nadzieję, że sytuację poprawi, deklarowany przez rząd w
      Krajowym Planie Działań na rzecz Zatrudnienia na 2005 r., zamiar stałego,
      długoterminowego i szczegółowego prognozowania, jakie zawody będą miały
      przyszłość na rynku pracy.

      Kto narażony na bezrobocie?
      Jak w poprzednich latach najliczniejszą grupę bezrobotnych stanowią osoby
      nieposiadające żadnego zawodu i o niskich kwalifikacjach zawodowych. Nowym
      zjawiskiem jest natomiast to, że ciągle przybywa bezrobotnych z wyższym
      wykształceniem (w ciągu 2003 r. ich liczba wzrosła o 7,7 proc.). Dyplom wyższej
      uczelni nie jest już gwarantem pracy po studiach, a jedynie pierwszym krokiem
      na drodze kariery zawodowej. Wymagania pracodawców wciąż rosną. Pierwsze
      miejsce wśród bezrobotnych z dyplomem wyższej uczelni zajmują ekonomiści i
      specjaliści do spraw zarządzania i marketingu. Ważny jest już nie dyplom
      wyższej uczelni, ale jakiej uczelni i jakiego wydziału. Pracodawcy coraz
      częściej biorą pod uwagę z jakich szkół pochodzą ich sprawdzeni pracownicy i
      tam szukają kolejnych.

      Dlaczego programy tak daleko od życia?
      Programy nauczania na studiach odstają od rzeczywistych wymogów rynku pracy.
      Istniej kilka powodów takiego stanu rzeczy. Z jednej strony jest to spowodowane
      szybkością zmian - w zawodach, które kiedyś były poszukiwane i pożądane,
      dzisiaj nastąpił przesyt specjalistów. Zdarza się, że w gospodarce zaczynają
      dominować sektory, o których kiedyś nie słyszano. Wydaje się, że zawsze tak
      będzie, że programy nauczania nie będą na bieżąco z rynkiem pracy.

      Jak sobie z tym radzić ?
      Ważne jest nastawienie szkoły, która ogranicza się do realizacji programu
      nauczania albo podejmuje ryzyko wychowania do samodzielnego myślenia,
      aktywności społecznej i samodzielności. W uczelni realizującej minimum, która
      przede wszystkim dba o interesy wykładowców można odnieść wrażenie, że studenci
      przeszkadzają swoim profesorom w realizacji znacznie ważniejszych zadań niż
      nauczanie. W szkołach przesadnie "przyjaznych" spod nóg studentów usuwane są
      wszelkie przeszkody, a tytuł naukowy wieńczący czas nauki jest tylko
      formalnością. W instytucjach, które stawiają studenta w roli równorzędnego
      partnera, który powinien wziąć odpowiedzialność za swoje wykształcenie.
      Uczelnie ostatniego typu bardzo trudno stworzyć. Bo partnerskie traktowanie
      studenta wymaga ograniczenia czasu koniecznego do działalności naukowej i
      zajmowania się tym, co przynosi kadrze naukowej wymierne korzyści. Zdaniem
      Krzysztofa Pawłowskiego z Wyższej Szkoły Biznesu - National-Louis University w
      Nowym Sączu, taka sytuacja jest możliwa dzięki zindywidualizowaniu relacji
      uczeń- nauczyciel. Cały proces kształcenia musi łączyć w sobie dwa zupełnie
      różne czynniki. Z jednej strony - realizację programu studiów, standaryzację
      wymagań egzaminacyjnych i jakości prac dyplomowych gwarantujących, że każdy
      absolwent będzie reprezentował poziom wykształcenia akceptowany przez rynek
      pracy. Z drugiej strony - zindywidualizowany proces samokształcenia się i
      samorealizacji poszczególnych studentów.

      Rynki pracy już na studiach
      W trakcie studiów przyszli absolwenci powinni się zapoznawać z zasadami
      działania rynków pracy oraz uczyć się aktywnie zdobywać wymarzoną posadę. Taki
      punkt obok nauki samodzielności i aktywności w programie studiów pozwoli
      zaoszczędzić na programy aktywizacji bezrobotnych z wyższym wykształceniem. Do
      zapoznawania się z możliwościami zatrudnienia w zdobywanym zawodzie zachęcają
      biura karier działające przy poszczególnych uczelniach. "Kto nie potrafi się
      uczyć - naucza"mawiał George Bernard Shaw Jeśli nie chcemy, jako społeczeństwo
      płacić raz za wykształcenie, dwa za programy pomagające w znalezieniu pracy,
      trzeba już w trakcie partnerskiego czasu studiów przygotowywać młodych ludzi do
      radzenia sobie na rynku pracy.

      źródło: Rzeczypospolita
    • krzysztofsf qrwa mat' paranoja n/t 06.09.04, 20:29
    • klip-klap czesc odpowiedzialnosci 07.09.04, 16:59
      Co robili przedsiebiorcy w dniu wyborow ? Glowna odpowiedzialnosc ponosza
      pomyslodawcy czyli politycy-socjaluchy, jednak wyborcy czesciowo tez (taka,
      powiedzmy, odpowiedzialnosc w nadzorze). Obrazanie sie na politykow nic nie da.
      Zamiast zlorzeczyc warto poswiecic chwile czasu by zaznajomic sie z programami
      partii.I to nie tylko na tydzien przed wyborami.
      • viper39 Re: czesc odpowiedzialnosci 07.09.04, 17:17
        klip-klap napisał:
        > Co robili przedsiebiorcy w dniu wyborow ? Glowna odpowiedzialnosc ponosza
        > pomyslodawcy czyli politycy-socjaluchy, jednak wyborcy czesciowo tez (taka,
        > powiedzmy, odpowiedzialnosc w nadzorze). Obrazanie sie na politykow nic nie
        da.
        > Zamiast zlorzeczyc warto poswiecic chwile czasu by zaznajomic sie z programami
        > partii.I to nie tylko na tydzien przed wyborami.

        jest jedno ale,
        wiec, ilosc ludzi ktora prowadzi wlasne firmy jest mniejsza od ilosci ludzi
        pracujacych np na kolei czy w gornictwie, i to oni musza zrozumiec jaki blad
        popelniaja wybierajac socialistycznych matolow, to oni musza zrozumiec ze jesli
        firma upadnie to jeden z drugim straci prace, bo jesli oni nie zrozumieja to w
        nastepnych wyborach i tak wygra ten ktory obiecuje gruszki na wierzbie, a
        dlaczego? bo gornik czy kolejarz nie wie ze gruszki na wierzbie nie wyrosna,

        wiec jesli mamy tzw partie inteligenckie ktore nie potrafia "rozmawiac i
        komunikowac sie" z ludzmi ktorzy maja problemy z przeczytaniem i zrozumieniem
        ich programow to moze ta inteligencja wreszcie zrozumie ze trzeba do ludzi
        mowic ich jezykiem zrozumialym i prostym ...
        bo inaczej bedzie dalej w polsce rzadzic SLD SDPL i lepperiada....

        • pepe49 Nikt do nich nie idzie po prośbie?!!! 09.09.04, 16:38
          Kto idzie z UPR do przedsiębiorców, po pieniądze? Potrzebne są na organizację,
          na media. Nic nie słyszę, żeby ktoś szedł. Ludzie się w firmach gniotą i wierzą
          w cuda, w dotacje i porządek prawny UE, w rozsądek SLD - P, w prorynkowość PO.

          Potem znowu będą wybory, a coraz więcej ludzi wyjedzie.
          Kto z UPR był u p. Krauzego po pieniądze? U wszystkich.

          W centrali UPR czekają. Nie wiem, czy już nie zależy nikomu, czy nikt nie
          wierzy w sukces, czy nikt nie chce się podporządkować żądaniom donatorów.

          Nawet na ten wątek przecinka odpowiedziało kilka osób, bez motywacji skończenia
          z biedą, bez pomysłu akcji.
          No to ja mam pomysł. Jak tu kilka osób zagląda, to niech każdy wysyła list do
          sekretariat@upr.org.pl
          Z ofertą pomocy (chodzenie po firmach) najlepiej.

          Do stu djabłów, ten cały UPR jest właśnie po to, żeby mozna było normalnie zyc
          i pracować w Polsce. To kręcimy to.
          • przycinek.usa Re: Nikt do nich nie idzie po prośbie?!!! 09.09.04, 18:09
            "W centrali UPR czekają. Nie wiem, czy już nie zależy nikomu, czy nikt nie
            wierzy w sukces, czy nikt nie chce się podporządkować żądaniom donatorów.

            Nawet na ten wątek przecinka odpowiedziało kilka osób, bez motywacji skończenia
            z biedą, bez pomysłu akcji."




            Oh, Pepe, wlasnie centrala was blokuje. To dlatego takie awantury sa. Dlatego
            ludzie zakladaja nowe organizacje. (Republikanie). Wszystko przez centrale.
            Nikt ci nie da pieniedzy na UPR, poniewaz w centrali sa ludzie, ktorzy kazda
            madra incjatywe zablokuja, a nie ma mozliwosci statutowej wywalic i zmienic
            wladzy UPR.

            Wlasnie dlatego kazdy zfrustrowany bezczynnoscia UPR powinien wystapic z UPR i
            przejsc do Republikanow. Taka jest moja opinia. Uwazam, ze nie cale to UPR to
            jest zamrazarka talentow. Dopiero jak sie jeden z drugim talentem zorientuje,
            to to sie nagle okazuje, ze mozna w PO itp. A PO, to wiadomo jakie jest. Zle
            jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka