alistar1
21.05.09, 07:21
Naszła mnie taka refleksja. Otóż często wracamy do różnych książek z
wcześniejszego dzieciństwa i dzieci bardzo je lubią; potrafią
zażyczyć sobie takiego na przykład Maksa, gdzie tekstu jest kapka,
aby za chwilę wrócić do swoich, bardziej adekwatnych wiekowo. Ale
wczoraj uświadomiłam sobie, że pewne książki to dla nas zamknięty
rozdział- jako przyklad podam nocniczkowego Kamyczka. Jako że mój
młodszy właśnie na dobre pożegnał pieluszkę, czytanie na temat nie
ma już sensu. Trochę mnie o zasmuciło, bo to u nas pierwsza książka,
o której mogę powiedzieć, że na dobre z niej wyrośliśmy. A lubiliśmy
bardzo i dużo jej zawdzięczamy, więc oddać nie mogę;-)