Dodaj do ulubionych

unia lewicy....czyli jaruga turbo

06.12.04, 18:45
wiecie tak sobie wlasnie na lunchu czytalem SE i oczom nie wierze, powstal
twor UNIA LEWICY z jaruga na czele toz to komedia, ale ciekawe jest jakie
partyjki w nia wchodza...heheh

ja wam w Polsce nie zazdroszcze nowosci dbaja codziennie o wasze humory...
komentowac tego raczej nie trzeba, ale plakac mozna juz dzis.

SE z grudnia 6. 2004


Ech, pani Izabelo
Teraz Unia Lewicy nam pokaże
Pod opieką wicepremier Izy Jarugi-Nowackiej (54 l.), szefowej Unii Pracy,
siedem lewicowych polskich partii i partyjek powołało wczoraj nowy ruch
społeczny - Unię Lewicy.

Sprawdziliśmy strony internetowe jego założycieli. I informujemy: może nie
będzie z nimi lepiej, ale na pewno głośniej i śmieszniej.

To ci strony!
Izabela Jaruga-Nowacka, szefowa UP, szkieletu, na którym utworzono Unię
Lewicy, powiedziała, że UL to przede wszystkim ruch społeczny, który chce
stać po stronie ludzi słabszych. Prawdę powiedziała! Już na początku rajdu po
stronach internetowych jego założycieli zrobiło się nam weselej.

Może dlatego, że na witrynie jednego z jej członków - partii Racja
znaleźliśmy przede wszystkim informację o związkach homoseksualistów,
pyskówkę z harcerzami i numer konta na datki.

Na ładnej stronie PPS - oprócz dokumentów programowych - zdjęcia z obchodów
Rewolucji 1905 i 1 Maja.

Inny założyciel UL - partia Nowa Lewica też przywitała nas numerem konta.
Więcej nie doczytaliśmy, bo zaraz potem, nie wiedzieć skąd, na ekranie
pojawiła się reklama kasyna gry.

Pies nas nie wpuścił
Demokratyczna Partia Lewicy uraczyła nas zdjęciem z manifestacji
alterglobalistów i cytatem z malarza van Gogha. Za to Polska Partia Pracy
zaskoczyła nas bezlikiem głów orła bielika na swoich materiałach. Wyglądały,
niestety, na odcięte. Na stronę ostatniego z założycieli UL - Centrolewicy
RP - nie weszliśmy, bo ilekroć próbowaliśmy to zrobić, coś zaczynało w sieci
szczekać i na ekranie monitora nieodmiennie pojawiała się reklama karmy dla
psów.

Obserwuj wątek
    • viper39 jarugonomika... 13.12.04, 14:13
      tak sobie czytajac ten artykul z wprosta zastanawiam sie nad obrana taktyka
      rzadowa ktora rzeczywiscie dla nich pracuje, wciskajac taka idiotke/populistke
      na stanowisko mozna wiele osiagnac co widac po rosnacych % w popularnosci SLD?
      SDPL i innych pomiotow socjalistyczno-komunistycznych
      a swoja droga nie zazdroszcze wam tego w Polsce, nie musicie budzac sie
      codziennie myslec o monotonii dnia/tygodnia/miesiaca/roku bo w Polsce wiecej
      sie dzieje codziennie niz w niektorych krajach w ciagu miesiaca...

      http://www.wprost.pl/ar/?O=70866&C=57

      Jarugonomika
      Tygodnik "Wprost", Nr 1150 (12 grudnia 2004)


      "Ci, którzy mają mało albo średnio, składają się na bogactwo pozostałych 5
      proc." - to dla wicepremier Izabeli Jarugi-Nowackiej definicja podatku
      liniowego. "Wprowadzenie 50-procentowej stawki podatkowej to lepsza realizacja
      konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej". "Musimy złagodzić społeczne
      skutki planu Hausnera" - to kolejne złote myśli ekonomiczne pani wicepremier.

      Dla Jarugi-Nowackiej nowoczesna ekonomia to nauka pogłębiająca ubóstwo i
      zacofanie
      "Irlandia to kraj wysokiego wzrostu gospodarczego i ogromnego rozwarstwienia
      społecznego. (...) 11 proc. jest wykluczonych, a co piąty zagrożony" - mówiła
      28 października w programie "Co z tą Polską?" pani wicepremier, użalając się
      nad losem kraju, w którym dochód na mieszkańca wynosi 130 proc. średniej w
      starych państwach UE. Sytuację w Irlandii przyrównała do tej, którą mamy w
      Polsce, gdzie również brakuje "sprawiedliwości społecznej" i równego dzielenia
      dochodu narodowego. Zapomniała jednak dodać, że próg ubóstwa w Irlandii to
      dochody w wysokości około 4 tys. zł miesięcznie na rękę (czyli tyle, ile w
      Polsce zarabiają osoby płacące 30-procentowy podatek dochodowy), a ogromny skok
      cywilizacyjny tego kraju w latach 1989-2004 był możliwy tylko dzięki niskim
      podatkom i niskim nakładom na pomoc społeczną. Podkreślając, że "najważniejsza
      jest dziś sprawiedliwość społeczna", Jaruga-Nowacka przypomina Henryka
      Goryszewskiego z ZChN, który twierdził, że "nieważne, czy Polska będzie biedna,
      czy bogata, ważne, żeby była katolicka". Stąd również wynika wiele absurdalnych
      pomysłów lansowanych w tym roku przez Jarugę-Nowacką, takich jak np. zwolnienie
      z podatków osób najmniej zarabiających czy też powołanie związku zawodowego
      osób pracujących na czarno. Jaruga-Nowacka publicznie przyznaje, że cieszą ją
      porównania Unii Pracy do Janosika, który odbiera bogatym i daje biednym. 26
      listopada zastąpiła na stanowisku ministra polityki społecznej Krzysztofa
      Patera. - Zamiast elastycznego socjalisty mamy wojującą socjalistkę - ocenia
      prof. Zyta Gilowska, posłanka PO. Na dodatek socjalistkę bez odpowiednich
      kwalifikacji, bo z polityką społeczną i przedsiębiorczością nowa minister
      stykała się dotychczas prawie wyłącznie przy okazji organizacji wieców
      feministek i mniejszości seksualnych. Jej guru ekonomicznym jest komunista
      Piotr Ikonowicz. - Moim podstawowym celem będzie stworzenie podstaw
      bezpieczeństwa socjalnego na godziwym poziomie, tak jak we wszystkich
      rozwiniętych krajach - mówi "Wprost" Izabela Jaruga-Nowacka. Jej awans oznacza
      więc, że Marek Belka otwarcie porzuca już wszelkie koncepcje naprawy finansów
      publicznych i przystępuje do dzielenia owoców wzrostu gospodarczego w roku
      wyborczym.

      Równy status lewicy
      54-letnia minister pracy i polityki społecznej z wykształcenia jest etnografem.
      W latach 1976-1986 pracowała w Polskiej Akademii Nauk w Instytucie Krajów
      Socjalistycznych (zajmowała się Mongolią). Pod koniec lat 80. zaangażowała się
      w działalność społeczno-polityczną. Najpierw w Lidze Kobiet Polskich, a później
      przy tworzeniu Unii Pracy. Zrobiło się o niej głośno, gdy w 1991 r. próbowała
      organizować referendum w sprawie aborcji. Gospodarką nie zajmowała się wcale.
      Po raz pierwszy dostała do ręki realną władzę po wyborach w 2001 r. - została
      pełnomocnikiem rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Przez ponad dwa
      lata sprawowania tej funkcji nic specjalnego nie robiła, poza zatrudnianiem w
      urzędzie lewicowych radykałów. Na przykład Piotr Ikonowicz, szef komunizującej
      Nowej Lewicy (partia ta tworzy dziś wspólnie z Unią Pracy koalicję Unia
      Lewicy), dostawał od niej zlecenia na tłumaczenia dokumentów. Jako tłumacz
      wyjeżdżał również na zagraniczne wycieczki (zwane konferencjami), a jego żona,
      była radna SLD Zuzanna Dąbrowska-Ikonowicz, została rzecznikiem prasowym urzędu
      (dziś jest dyrektorem w Ministerstwie Polityki Społecznej). Z publicznej kasy
      pełnomocnika ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn Jaruga-Nowacka zaczęła
      również finansować Ligę Kobiet Polskich, której szefowała przed wyborami. W
      ramach wyrównywania statusu kobiet i mężczyzn urząd finansował swoim
      pracownikom wystawne obiady i kolacje (51 tys. zł w ciągu 15 miesięcy).

      Na pierwszej linii frontu
      Józef Stalin mawiał, że wraz z postępem w budowaniu socjalizmu walka klas się
      zaostrza. Tak było również w Polsce. Po dwóch latach budowania socjalizmu przez
      SLD wybuchła walka, która doprowadziła do upadku rząd Leszka Millera. Jaruga-
      Nowacka bez problemu przejęła schedę po skompromitowanym Marku Polu i - chcąc
      nie chcąc - zajęła się gospodarką. Pierwszy postulat, który wysunęła, to
      dodanie do planu Jerzego Hausnera bliżej nie sprecyzowanego "pakietu
      zabezpieczeń socjalnych". Ponieważ podzielona lewica zaczęła szukać głosów
      coraz bardziej na lewo, do licytacji w obronie najuboższych dołączyły zarówno
      SLD, jak i powstająca Socjaldemokracja Polska. Skutek tych działań dziś jest
      taki, że z planu, który był połączeniem cięć wydatków i podwyżki podatków,
      zostały już tylko podwyżki.
      W nowym rządzie Jaruga-Nowacka z ramienia UP została wicepremierem. Nie
      przeszkadzało jej to, że rząd, do którego weszła, popiera wojnę w Iraku,
      zdecydowanie potępianą przez Unię Pracy. W gabinecie odpowiada za "komunikację
      społeczną", a do jej obowiązków należy "koordynowanie prac Rady Ministrów w
      zakresie polityki społecznej". Komunikacja społeczna udawała się jej wyłącznie
      z feministkami, przedstawicielami mniejszości seksualnych i radykalnej lewicy.
      Jedną z pierwszych decyzji nowej wicepremier było dopilnowanie, by rząd
      przekazał 6 tys. zł na dofinansowanie manifestacji gejów i lesbijek w Krakowie.

      Demilleryzacji!
      Nominacja Jarugi-Nowackiej na stanowisko ministra polityki społecznej nie
      wzbudziła zachwytów ani po prawej, ani po lewej stronie. - Znam ją od lat. Nic
      mi nie wiadomo na temat jej kompetencji w sprawach polityki społecznej -
      komentuje Ryszard Bugaj, były szef Unii Pracy. - Ma taką cechę, że jeśli
      dostaje propozycję objęcia jakiegoś stanowiska, nie potrafi odmówić - mówi inny
      polityk tej partii. - Boję się sytuacji, że pojedzie gdzieś w teren i obieca
      przekazanie pieniędzy, których nie ma - dodaje Mieczysław Czerniawski, szef
      Komisji Finansów Publicznych. Krzysztof Pater, były minister, chociaż miał
      talenty polityczne słonia w składzie porcelany, przynajmniej wiedział, o czym
      mówi. Jaruga-Nowacka dorównuje Paterowi tylko w arogancji i jest to jej jedyne
      przygotowanie do objętej funkcji. Wady te w oczach Marka Belki równoważy
      wrażliwość społeczna i miła dla oka powierzchowność minister, która ma zapewne
      ułatwić negocjacje z organizacjami przedsiębiorców, a przynajmniej pozyskać
      sympatię opinii publicznej. Tuż po nominacji Jaruga-Nowacka stwierdziła, że
      gdyby utrzymywanie niższej stawki podatku CIT (19 proc.) nie spowodowało spadku
      bezrobocia, trzeba powrócić do starej stawki (27 proc.) i wprowadzić ulgi
      podatkowe przy zwiększaniu zatrudnienia. Solą w oku nowej minister jest też 19-
      procentowy podatek liniowy dla prowadzących działalność gospodarczą. Pewnie nie
      za dobrze rozumie, o co chodzi, ale nazwa "liniowy" działa na nią jak płachta
      na byka. - Jestem przekonana, że sytuacja, w której podatki w Polsce mają
      charakter prawie liniowy, bo 94 proc. płaci n
      • klip-klap Jaruga to Rybinski na serio 13.12.04, 14:31
        > "Ci, którzy mają mało albo średnio, składają się na bogactwo pozostałych 5
        > proc." - to dla wicepremier Izabeli Jarugi-Nowackiej definicja podatku
        > liniowego.

        Niech napisze jakas ksiazke z ekonomii smile).

        "Wprowadzenie 50-procentowej stawki podatkowej to lepsza realizacja
        > konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej".

        Ma racje! Ss to poglebiona redystrybucja dochodow,ss jest zapisana w konstytucji.

        "Musimy złagodzić społeczne
        > skutki planu Hausnera" - to kolejne złote myśli ekonomiczne pani wicepremier.

        Eee, z tego planu niewiele zostalo wiec nie ma co lagodzic.

        > Dla Jarugi-Nowackiej nowoczesna ekonomia to nauka pogłębiająca ubóstwo i
        > zacofanie
        > "Irlandia to kraj wysokiego wzrostu gospodarczego i ogromnego rozwarstwienia
        > społecznego. (...) 11 proc. jest wykluczonych, a co piąty zagrożony" - mówiła
        > 28 października w programie "Co z tą Polską?" pani wicepremier, użalając się
        > nad losem kraju, w którym dochód na mieszkańca wynosi 130 proc. średniej w
        > starych państwach UE.

        Hihihihi...

        Stąd również wynika wiele absurdalnych
        >
        > pomysłów lansowanych w tym roku przez Jarugę-Nowacką, takich jak np. zwolnienie
        >
        > z podatków osób najmniej zarabiających czy też powołanie związku zawodowego
        > osób pracujących na czarno.

        O tym ostatnim nie slyszalem. A co ze zwiazkami zawodowymi osob pracujacych na
        Marsie ?

        - Moim podstawowym celem będzie stworzenie podstaw
        > bezpieczeństwa socjalnego na godziwym poziomie, tak jak we wszystkich
        > rozwiniętych krajach - mówi "Wprost" Izabela Jaruga-Nowacka. Jej awans oznacza
        > więc, że Marek Belka otwarcie porzuca już wszelkie koncepcje naprawy finansów
        > publicznych i przystępuje do dzielenia owoców wzrostu gospodarczego w roku
        > wyborczym.
        >
        > Równy status lewicy
        > 54-letnia minister pracy i polityki społecznej z wykształcenia jest etnografem.
        >
        > W latach 1976-1986 pracowała w Polskiej Akademii Nauk w Instytucie Krajów
        > Socjalistycznych (zajmowała się Mongolią).


        . Na przykład Piotr Ikonowicz, szef komunizującej
        > Nowej Lewicy (partia ta tworzy dziś wspólnie z Unią Pracy koalicję Unia
        > Lewicy), dostawał od niej zlecenia na tłumaczenia dokumentów. Jako tłumacz
        > wyjeżdżał również na zagraniczne wycieczki (zwane konferencjami), a jego żona,
        > była radna SLD Zuzanna Dąbrowska-Ikonowicz, została rzecznikiem prasowym urzędu
        >
        > (dziś jest dyrektorem w Ministerstwie Polityki Społecznej). Z publicznej kasy
        > pełnomocnika ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn Jaruga-Nowacka zaczęła
        > również finansować Ligę Kobiet Polskich, której szefowała przed wyborami. W
        > ramach wyrównywania statusu kobiet i mężczyzn urząd finansował swoim
        > pracownikom wystawne obiady i kolacje (51 tys. zł w ciągu 15 miesięcy).

        Przeciez dawala miejsca pracy...


        > W nowym rządzie Jaruga-Nowacka z ramienia UP została wicepremierem. Nie
        > przeszkadzało jej to, że rząd, do którego weszła, popiera wojnę w Iraku,
        > zdecydowanie potępianą przez Unię Pracy. W gabinecie odpowiada za "komunikację
        > społeczną", a do jej obowiązków należy "koordynowanie prac Rady Ministrów w
        > zakresie polityki społecznej". Komunikacja społeczna udawała się jej wyłącznie
        > z feministkami, przedstawicielami mniejszości seksualnych i radykalnej lewicy.
        > Jedną z pierwszych decyzji nowej wicepremier było dopilnowanie, by rząd
        > przekazał 6 tys. zł na dofinansowanie manifestacji gejów i lesbijek w Krakowie.

        Czepiaja sie.
        Min. Jaruga jest jak Rybinski,tylko ze ona na serio traktuje swoje wypowiedzi.
        • viper39 Re: Jaruga to Rybinski na serio 13.12.04, 15:50
          dobrze to ujales Klip, hehehe
          najlepsza czesc artykulu to to ponizej, kobieta nie rozumie zupelnie co mowi
          jesli chodzi o podatki gospodarke i napewno polityke...
          no ale te zwiazki zadowowe pracujacych na czarno to wiesz normalnie zart, a co
          nastepne zwiazki zawodowe oszukujacych fiskus? zwiazki zawodowe wiezniow?
          jesli glupota by fruwala ona napewno nie potrzebuje samolotow do fruwania


          "Jaruga-Nowacka dorównuje Paterowi tylko w arogancji i jest to jej jedyne
          przygotowanie do objętej funkcji. Wady te w oczach Marka Belki równoważy
          wrażliwość społeczna i miła dla oka powierzchowność minister, która ma zapewne
          ułatwić negocjacje z organizacjami przedsiębiorców, a przynajmniej pozyskać
          sympatię opinii publicznej. Tuż po nominacji Jaruga-Nowacka stwierdziła, że
          gdyby utrzymywanie niższej stawki podatku CIT (19 proc.) nie spowodowało spadku
          bezrobocia, trzeba powrócić do starej stawki (27 proc.) i wprowadzić ulgi
          podatkowe przy zwiększaniu zatrudnienia. Solą w oku nowej minister jest też 19-
          procentowy podatek liniowy dla prowadzących działalność gospodarczą. Pewnie nie
          za dobrze rozumie, o co chodzi, ale nazwa "liniowy" działa na nią jak płachta
          na byka. - Jestem przekonana, że sytuacja, w której podatki w Polsce mają
          charakter prawie liniowy, bo 94 proc. płaci najniższą stawkę, jest niezgodna z
          zasadą sprawiedliwości społecznej. Jest to nadmierne spłaszczenie podatkowe -
          mówi "Wprost" Jaruga-Nowacka. Trzeba więc podatki zróżnicować, czyli
          podwyższyć. "


          czy mozna bardziej sie osmieszyc?
          • klip-klap megaturbo ministra szaleje 13.12.04, 16:23
            "Ministra", "profesora", "redaktora" to formy, które według Słownika Języka
            Polskiego nie istnieją. A jednak w ostatnim czasie pojawiły się jako słowne
            prowokacje, które mają uzmysłowić wszystkim, że nasz język nie nadąża za równym
            statusem płci. Skoro jest nauczyciel i nauczycielka, kucharz i kucharka, to
            niechże też będzie minister i... ministra.

            Autorką tego określenia jest magistra mongolistyki (czyli mongolistka), Izabela
            Jaruga-Nowacka, która kazała się tytułować ministrą, kiedy objęła urząd
            Pełnomocnika Rządu RP ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Jednak słowa tego
            nie wprowadzono do oficjalnej nomenklatury państwowej i dyplomatycznej, ze
            stronami internetowymi pani minister włącznie. Jest to raczej próba zmiany
            obyczajów bez zmiany przepisów.
            tiny.pl/43d
            • viper39 Re: megaturbo ministra szaleje 13.12.04, 18:26
              klip-klap napisał:

              > "Ministra", "profesora", "redaktora" to formy, które według Słownika Języka
              > Polskiego nie istnieją. A jednak w ostatnim czasie pojawiły się jako słowne
              > prowokacje, które mają uzmysłowić wszystkim, że nasz język nie nadąża za
              równym
              > statusem płci. Skoro jest nauczyciel i nauczycielka, kucharz i kucharka, to
              > niechże też będzie minister i... ministra.
              >
              > Autorką tego określenia jest magistra mongolistyki (czyli mongolistka),
              Izabela
              > Jaruga-Nowacka, która kazała się tytułować ministrą, kiedy objęła urząd
              > Pełnomocnika Rządu RP ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Jednak słowa tego
              > nie wprowadzono do oficjalnej nomenklatury państwowej i dyplomatycznej, ze
              > stronami internetowymi pani minister włącznie. Jest to raczej próba zmiany
              > obyczajów bez zmiany przepisów.
              > tiny.pl/43d


              a Pietrzak myslal ze z nim bedzie smieszniej, ona jest lepsza od komediantow,
              bo ona wierzy w to co inni nazywaliby zartem, a moze jaruge na prezydenta?
              bylibysmy najbardziej europejskim krajem afrykanskim ...hehehe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka